To brzmi tak jakby mogła ci po prostu chcieć podziękować. Jeśli przyjąć że takie rzeczy są możliwe, to akurat ten scenariusz ma sens. Ale Jolanto, powiedz - czy te kroki słyszysz tylko ty, czy ktoś z rodziny też je słyszał?
Mąż raz powiedział że coś słyszał ale od razu stwierdził że pewnie koty sąsiadów po dachu. Córka była raz kiedy to stuknęło i zapytała co to, ale nie powiedziałam jej co myślę. Ma dziesięć lat, nie chciałam jej straszyć.
Że mąż to słyszał, ale od razu racjonalizuje - to typowe. Ale ważne że sam coś słyszał, bo to wyklucza że to tylko twoje wyobraźnia. Jolanto, a ten ptak - dałaś mu imię, rozmawiasz z nim jakoś? Niektórzy mówią że to pomaga w kontakcie, choć brzmi to może dziwnie.
Nie dałam jej imienia, szczerze mówiąc. Mówię do niej czasem, ale tak... nie wiem, bezimiennie. 'Chodź tu', 'co chcesz', coś takiego. A może powinnam? Jacku, co masz na myśli że to pomaga w kontakcie?
Chodziło mi o to że nadanie imienia to jakby zaproszenie do rozmowy. Niektórzy mówią że jak traktujesz takie zjawisko poważnie, to ono też jakoś... odpowiada. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Ale sam jestem ciekaw co na to Zielarz albo Teodozja, bo to bardziej ich działka.
Imię to kwestia symboliczna przede wszystkim. Chodzi o to żebyś ty sama zmieniła swoje nastawienie - z 'co to jest i czego chce' na 'rozmawiamy'. Czy to zmienia coś po stronie ptaka albo ewentualnej obecności? Nie mam dowodów w żadną stronę. Ale Jolanto, mam do ciebie pytanie zanim pójdziemy dalej - czy ptak w ogóle reaguje na twój głos? Odwraca głowę, patrzy na ciebie, coś takiego?
Tak, patrzy na mnie. Całkiem uważnie. Jak wchodzę do pokoju to zawsze obraca się w moją stronę. Ale nie wiem czy to nie jest po prostu zachowanie ptaka, kawki podobno są inteligentne.
Kawki rzeczywiście są wyjątkowo inteligentne jak na ptaki. Rozpoznają twarze, pamiętają ludzi. To akurat jest czysto biologiczne. Ale to co opisujesz z tym kątem pokoju - ptak siedzi właśnie tam gdzie był fotel teściowej, tak? To mnie bardziej interesuje niż sam kontakt wzrokowy.
Sprawdziłam rano - normalnie. Po południu weszłam znowu i tam przy tym kącie było wyraźnie chłodniej. Dosłownie kilka kroków różnicy. Córka też poczuła, bo powiedziała 'mamo tu ziąb' i wyszła. Nie tłumaczyłam jej dlaczego.
Poczekajcie, ale skąd w ogóle wiemy że zimno to znak a nie po prostu... nie wiem, przewiew z okna? Czy ktoś to kiedyś sprawdzał w jakiś sensowny sposób? Pytam serio, bo nie rozumiem skąd ta pewność.
Razem z resztą. Jeden grzejnik na środkowej ścianie, nie przy tym kącie. Sprawdziłam też czy okno szczelne - szczelne.
No ale może po prostu ten kąt jest źle zaizolowany, narożnik budynku albo coś. To jest częste w starszych budynkach. Dlaczego od razu duchy?
A może ktoś mi powiedzieć - jak w ogóle rozróżnić czy to jest obecność, czy to jest coś innego? Serio pytam, bo czytam ten wątek od początku i nie rozumiem co jest sygnałem a co jest zwykłym zjawiskiem. Jest jakiś sposób żeby to ocenić?
Tak, to był jej fotel. Siadała tam od lat, przy tym oknie. Jak przychodziła do nas to zawsze tam. Mąż nawet mówił że od razu poznać kiedy ona była w pokoju bo fotel był przesunięty.
No to już zupełnie inaczej to wyglądą. Miejsce zapamiętuje energię człowieka, szczególnie jeśli ta osoba spędzała tam dużo czasu. Nie wiem jak to działa technicznie, ale coś w tym jest. Słyszałam o podobnych przypadkach. Jolanto, a ten zapach który wcześniej wspominałaś - czy pojawia się akurat przy tym fotelu, czy gdzieś indziej w pokoju?
Przy fotelu i dookoła. Raz poczułam go w korytarzu, ale może mi się wydawało. Głównie tam. To są jej perfumy, jestem tego pewna.
Zapach perfum to jeden z najczęściej opisywanych rodzajów kontaktu po czyjejś śmierci. Z astrologicznego punktu widzenia to może mieć związek z pozycją Saturna, ale nie chcę teraz wchodzić w szczegóły. Ważniejsze jest co czujesz kiedy to się dzieje - czy to jest niepokojące uczucie, czy raczej coś spokojnego?
Spokojne. To jest dziwne, bo może powinam się bać, ale nie boję się. Jest mi bardziej... dziwnie miło? Nie wiem jak to powiedzieć. Kawka też mnie nie niepokoi, tylko zastanawia.
To że nie czujesz strachu jest ważną informacją. W tradycji słowiańskiej rozróżniano obecności które niepokoją od tych które towarzyszą. Pierwsze budzą lęk, drugie właśnie ten spokój który opisujesz. Nie zakładaj że musisz się czegoś pozbyć. Możliwe że po prostu ktoś jest blisko przez chwilę i tyle.
Dobra, to powiem jeszcze jedną rzecz bo się wahałam czy pisać. Ostatnie dwie noce słyszę kroki nad głową. Nie głośne, ale wyraźne. Problem w tym, że nad nami nie ma żadnego mieszkania - to ostatnie piętro, a strych jest od lat zamknięty. Mąż mówi że nie słyszy. Ja słyszę.
Poczekaj - strych zamknięty od lat, ale czy ktoś ostatnio sprawdzał co tam jest? Pytam serio, bo zanim pomyślimy o czymkolwiek innym, warto wykluczyć że nie ma tam po prostu jakiegoś zwierzęcia. Gołębie, szczury, kuna - to może brzmieć naprawdę jak kroki.
Kuny robią dokładnie taki dźwięk jak kroki. To nie żart, naprawdę można się przestraszyć. Ale masz rację że to wszystko razem to nie jest przypadkowe. Jolanto, czy te kroki słyszysz o konkretnych porach, czy losowo?
Wieczór, ta sama pora - to akurat jest charakterystyczne. Kuny i szczury są bardziej aktywne nocą, ale niekoniecznie o tak regularnej porze. Regularność jest tutaj ważna. Jolanto, czy to trwa mniej więcej tyle samo czasu za każdym razem?
Godziny wieczorne to czas kiedy energia w domu się zmienia - ludzie wracają, dom 'żyje' inaczej. Ale nie o to chcę teraz mówić. To chodzenie z jednej strony na drugą - czy to jest w miarę równy rytm, takie zwykłe kroki, czy bardziej nieregularnie?
Przepraszam że znowu gram adwokata diabła, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Strych jest zamknięty - ale czy niedostępny dla zwierząt? Bo kuna albo gołąb wejdzie przez każdą szczelinę. Czy ktoś w ogóle wchodził tam żeby sprawdzić?
To jest ciekawe co piszesz o tym rytmie. Takie powtarzające się, mechaniczne ruchy to coś innego niż losowe dźwięki zwierzęcia. Czy kawka jakoś reaguje kiedy to słyszysz? Bo wcześniej pisałaś że jest wrażliwa na to co się dzieje w pokoju.
Wróćmy na chwilę do kawki bo chyba trochę ją odsunęliśmy. Ptak przyszedł, siedzi przy tym konkretnym kącie, teściowa siadała właśnie tam - i teraz do tego dochodzą kroki nad głową w regularnych godzinach. Jolanto, kiedy kawka się pojawiła, to było przed tymi krokami czy mniej więcej w tym samym czasie?
