Nie wiem czy to ma sens, ale od kiedy zmarła moja babcia, moje włosy rosną jakby szybciej. Zauważyłam to może po tygodniu od pogrzebu. Fryzjerka też powiedziała, że widać różnicę. Szukałam w internecie ale nie znalazłam nic konkretnego. Czy ktoś miał coś takiego? I w ogóle czy to może być jakiś znak od niej?
To ciekawy przypadek, ale zanim to jakoś interpretuję, mam kilka pytań. Czy poza włosami zauważyłaś jeszcze coś innego w swoim otoczeniu lub samopoczuciu po śmierci babci? Czy śniła ci się? I czy macie w domu jakieś przedmioty, które należały do niej?
Poczekaj, bo to z tymi rzeczami w szafie i piwnicy to już zupełnie inna sprawa niż włosy. Opisujesz dwa różne zjawiska naraz i ważne żeby je rozdzielić, bo mogą mieć inne źródła. Czy mieszkasz sama? I czy ktoś z domowników mógłby to robić nieświadomie, na przykład przez lunatykowanie?
Włosy po śmierci bliskiego to klasyczny objaw przejęcia energji życiowej. Duch zanim odejdzie ostatecznie zostawia część swojej siły witalnej bliskim osobą. To opisane w wielu starych tekstach. Chodzi o to że energia nie ginie tylko przechodzi i może właśnie przez włosy się manifestuje bo włosy to anteny energetyczne.
Włosy po śmierci bliskiego to klasyczny objaw przejęcia energji życiowej. Duch zanim odejdzie ostatecznie zostawia część swojej siły witalnej bliskim osobą. To opisane w wielu starych tekstach. Chodzi o to że energia nie ginie tylko przechodzi i może właśnie przez włosy się manifestuje bo włosy to anteny energetyczne.
Mnie akurat bardziej zastanawia ten wątek z rzeczami niż włosy. Miałam podobną sytuację parę lat temu po śmierci mamy. Małe przedmioty zmieniały miejsce, raz znalazłam jej zdjęcie na podłodze w korytarzu, chociaż stało na półce w sypialni. Nigdy nie ustaliłam czy to ja to robiłam jakoś nieświadomie, czy coś innego. Ale szafa i piwnica to dziwna konkretność. Jakby coś je tam specjalnie chowało.
ojej to brzym trochę strasznie z tą piwnicą 🙁 czy tam nie ma może jakiś stary mebel albo rzeczy po babci? bo czytałm gdzieś że duchy czasem 'wracają' do swoich rzeczy i je zbierają w jedno miejsce. moze ona chce żebyś coś z tymi rzeczam zrobiła?
W piwnicy są stare walizki po pradziadkach, kilka kartonów z ubraniami, rzeczy po babci też tam trafiły po przeprowadzce. Czyli możliwe że to jakiś kontakt? Tylko nie rozumiem po co bluza z mojego fotela miałaby tam być. To moja bluza, nie jej.
To co piszesz o bluzce jest ważne. Jeśli to nie byłyby jej rzeczy tylko twoje, to zmienia interpretację. Duchy bliskich raczej nie zbierają cudzych ubrań do piwnicy bez powodu. Chyba że to jakiś sygnał - może próbuje ci coś pokazać, wskazać na to miejsce? Czy po tym zdarzeniu z bluzką schodzisz czasem do piwnicy i patrzysz na te rzeczy po niej?
Włosy rosnące szybciej to może być efekt stresu po stracie, bo żałoba działa na hormony i przez to cykl wzrostu włosa może się zmienić. Ale sama biologia to nie wszystko. Energetycznie śmierć bliskiej osoby otwiera pewne kanały percepcji i ciało reaguje na poziomie fizycznym. Można to wzmocnić odpowiednim rytuałem ochronnym żeby ta energia się stabilizowała.
Przepraszam że się wtrącę ale nie rozumiem jak można łączyć hormony z energią duchową i traktować to jako jedno wyjaśnienie. To chyba albo jedno albo drugie? Czy jest jakiś sposób żeby w ogóle stwierdzić, że te wędrujące rzeczy w nocy to nie jest lunatykowanie albo nieuwaga, a faktycznie jakiś zewnętrzny wpływ?
Wędrujące przedmioty to jedno z częstszych zjawisk w żałobie i wcale nie zawsze musi oznaczać bezpośredniej obecności ducha. Czasem to efekt zakłóconego pola energetycznego domu po odejściu osoby, która była silnie z nim związana. Babcia tam mieszkała?
jak najbardziej. Ślad energetyczny nie zależy od metrażu ani od tego czy ktoś miał zameldowanie. Zależy od intensywności emocji i czasu. Skoro regularnie tam bywała i byłyście blisko, to jej obecność mogła wpisać się w przestrzeń domu bardzo wyraźnie. To właśnie może teraz reagować.
A da się jakoś sprawdzić czy to naprawdę ona, czy jakiś inny byt? Bo trochę się boję takich historii ze zbieraniem rzeczy nocą. Co jeśli to coś co tylko udaje ducha bliskiej osoby?
To co opisujesz z tą bluzką - to poczucie, że ktoś posprzątał - brzmi dla mnie jakoś... swojsko? Nie wiem jak to ująć. Ale mam pytanie do wszystkich: czy w ogóle jest jakiś sposób żeby odróżnić 'domowe' zjawisko od czegoś niepokojącego? Bo wszyscy tu mówią żeby obserwować, ale nie wiem co konkretnie obserwować.
Szczerze to za każdym razem jest podobnie. Trochę zaskoczenie, ale nie lęk. Raz miałam wręcz takie głupie poczucie że zaraz ktoś wejdzie do pokoju, takie oczekiwanie. Ale nikt nie wszedł oczywiście. Nie wiem czy to właśnie chodzi o babcię, czy to ja sama sobie coś wymyślam przez żałobę.
To oczekiwanie to bardzo charakterystyczna rzecz. Nie słyszałam żeby ktoś to tak opisywał przy zwykłych złudzeniach. Żałoba może powodować wiele rzeczy, ale takie konkretne, przestrzenne poczucie czyjejś obecności - to różni się od tęsknoty. Czy to oczekiwanie pojawia się tylko przy przestawionych rzeczach, czy też w innych momentach?
Rano to ma sens. Po mojej mamie też - zawsze było rano, przy śniadaniu, przy takich codziennych, rutynowych czynnościach. Jakby ci bliscy zostawiali ślad właśnie tam gdzie ich rytm dnia się z twoim zazębiał. A czy babcia w ogóle bywała w tej piwnicy? Czy miała z nią jakiś kontakt?
a ja cały czas mysle o tym że to wlasnie rano energetycznie jest cienka granica! chyba gdzies to czytałam ze o świcie przepływ między 'stronami' jest największy, czy to jest prawda? bo to by wiele tłumaczyło
Obydwa są prawdziwe, i świt i zmierzch. To są tzw. godziny liminalne, każda kultura to zna. Celtowie, Słowianie, wszyscy. Rano to czas wejścia energi, wieczór to czas jej odpływu. Dlatego manifestacje są częstsze w tych porach, to nie jest przypadek że Glicynia czuje obecność rano.
Zatrzymajmy się chwilę, bo ta dyskusja o porach dnia jest ciekawa, ale mam wrażenie że uciekamy od sedna. Glicynia, wróćmy do tych włosów z tytułu, bo to od tego zaczęłaś. Czy zauważyłaś coś jeszcze poza szybszym wzrostem? Zmieniła się ich kondycja, struktura, cokolwiek?
Tak, właściwie są w lepszej kondycji niż były. Mocniejsze jakoś. Znajoma fryzjerka też to powiedziała, że wyglądają zdrowiej. Myślałam że to przez suplementy, ale brałam je już wcześniej, nic nie zmieniałam.
Mocniejsze włosy mogą być sygnałem że coś się zmienia w twoim polu energetycznym. Żałoba często paradoksalnie wzmacnia pewne kanały, bo jesteśmy bardziej otwarci, mniej w tym codziennym zgiełku. To nie musi być przekazana energia babci, może być po prostu twoje własne pole które ożyło.
Mnie dalej nie opuszcza to pytanie które zadałam wcześniej - skąd wiadomo że to babcia a nie coś innego? Glicynia, czy babcia miała jakiś specyficzny zapach, perfumy, coś charakterystycznego? Bo słyszałam że duchy bliskich często manifestują się przez zapach właśnie.
Zapach to jeden z najsilniejszych sygnałów i moim zdaniem jeden z najtrudniejszych do wytłumaczenia inaczej. U mnie po mamie był zapach kawy, choć nie parzyłam wtedy kawy. Trwało to może chwilę, ale było bardzo wyraźne. To nie jest coś co się 'wymyśla'.
Dobrze, mamy teraz trzy różne zjawiska razem: szybszy wzrost włosów, wędrujące przedmioty i zapach. Glicynia, czy one pojawiają się równocześnie, czy raczej naprzemiennie? I czy jest jakiś czas albo miejsce gdzie to się skupia bardziej?
Nie zauważyłam żeby się pojawiały równocześnie. Raczej naprzemiennie, tak jak mówisz. Ale zapach i to oczekiwanie rano - te dwie rzeczy chyba najczęściej razem. Przedmioty to coś innego, to odkrywam po fakcie, nie przy tym. I faktycznie - kuchnia i korytarz przy piwnicy. Ale czy to znaczące czy po prostu tamtędy chodzę...
