To jest istotna kolejność. Ptak jako pierwszy, potem reszta. W różnych tradycjach ptak pojawia się właśnie jako sygnał że coś się dzieje, nie jako efekt uboczny. Ale Jolanto, mam do ciebie pytanie które może być trudne - jak dawno odeszła teściowa?
Trzy miesiące to jest ważna informacja. W wielu tradycjach mówi się o tym że przez pewien czas po śmierci obecność jest silniejsza, zanim... no, nie wiem jak to powiedzieć żeby nie brzmiało jak z horroru. Zanim coś się nie ustabilizuje. Teodozja, ty to lepiej ujmujesz - mam rację?
To co napisałaś na końcu, Jolanto, jest bardzo ważne. 'Nie zdążyłam powiedzieć wszystkiego.' Czy możesz, jeśli chcesz, powiedzieć więcej o tym co miałaś na myśli? Nie musisz, to jest osobiste. Ale czasem właśnie takie niedokończone sprawy są kluczem do zrozumienia dlaczego ktoś... zostaje.
Jolanto, nie musisz odpowiadać na to pytanie tutaj jeśli nie chcesz. Ale ja rozumiem o czym mówi Teodozja. Miałem podobną sytuację z ojcem i wiem jak to jest kiedy coś zostaje niedopowiedziane. To ciąży inaczej niż zwykły żal.
Nie mam nic przeciwko żeby o tym mówić. Teściowa i ja... nie zawsze się rozumiałyśmy. Przez lata było między nami napięcie, różnie bywało. A pod koniec się zbliżyłyśmy i tego mi żal, że tak późno. Miałam jej powiedzieć że mi przykro za pewne rzeczy i nie powiedziałam wprost. Myślałam że będzie więcej czasu.
Dziękuję że to napisałaś. To wymaga odwagi. I teraz zaczynam rozumieć ten obraz całościowo, kawka, zimny kąt, kroki, regularność. Nie mówię że na pewno to jest to co myślimy, ale ta historia ma teraz zupełnie inną głębię.
Jolanto, to co powiedziałaś jest dla mnie bardzo poruszające, ale chcę zapytać o coś praktycznego. Ten zimny kąt gdzie siadała teściowa i gdzie siedzi kawka - czy to było jej ulubione miejsce za życia? Czy ona tam po prostu bywała, czy to było coś znaczącego dla niej?
To jest ważny szczegół. Fotel stał tam długo, to miejsce nosi jej energię niejako. Kawki są ptakami które bardzo zwracają uwagę na pewne miejsca i powtarzające się wzorce. Ale mam pytanie do Teodozji - czy w tym co opisuje Jolanta jest coś co sugerowałoby że ta obecność może być niepokojąca, czy raczej spokojne trwanie?
Przepraszam że wchodzę z czymś z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Te kroki są dokładnie nad tym kątem, tak? Czy trochę szerzej, po całym strychu?
Jolanto, chcę wrócić do czegoś co napisałaś wcześniej - że kroki trwają mniej więcej kwadrans i zawsze z jednej strony na drugą. Czy ten rytm jest miarowy, jak spacer, czy jest jakaś zmiana tempa? To może być istotne.
Ja czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że wszyscy skupiacie się na tym co to jest, a mało kto pyta co Jolanta z tym chce zrobić. Bo jedno to identyfikacja, a drugie to co dalej. Jolanto, czy ty chcesz żeby to się skończyło, czy chcesz z tym jakoś... porozmawiać? Bo to są dwa zupełnie różne kierunki.
Powiem szczerze, weszłam w ten wątek jako totalny sceptyk i dalej nim jestem jeśli chodzi o teorię. Ale historia z fotelem i niedopowiedzianym 'przepraszam' robi na mnie wrażenie niezależnie od tego co myślę o duchach. To jest po ludzku trudna sytuacja.
Zupełnie mnie to co pisze Teodozja przekonuje. I mam jeszcze jedno pytanie do Jolanty, ale bez presji. Kawka - czy kiedykolwiek zachowuje się jakby na coś reagowała? Patrzy w jeden punkt, zmienia pozycję bez powodu, coś w tym stylu?
Ten szczegół z kawką i sufitem to coś co trudno zignorować. Pytanie do Jolanty - czy patrzyła w górę nieruchomo, czy kręciła głową, jakby śledziła coś poruszającego się?
Patrzyła nieruchomo. W jeden punkt. Potem kroki ustały i odwróciła głowę z powrotem.
To jest właśnie ten rodzaj obserwacji który trudno zbyć wzruszeniem ramion. Nie mówię że mam pewność co do czegokolwiek, ale ptaki reagują na bardzo wiele rzeczy których my nie rejestrujemy. Infradźwięki, zmiany ciśnienia, przepływy powietrza. I jednocześnie - ta zbieżność z krokami jest uderzająca.
A jak długo kawka już u was jest? Bo zastanawiam się czy to znaczy że jest tam od razu po śmierci teściowej, czy pojawiła się później.
Dwa miesiące to ciekawy odstęp. Teodozja, czy jest jakieś znaczenie w tym opóźnieniu? Bo słyszałem różne rzeczy na ten temat - że obecność potrzebuje czasu żeby się ustabilizować, ale nie wiem czy to ma jakieś podstawy.
Wróćmy na chwilę do kwestii którą trochę urwaliśmy. Jolanta mówiła że chciała coś teściowej powiedzieć i nie powiedziała. Teodozja zasugerowała żeby odpowiedzieć sobie na pytanie czy to nadal jest niewypowiedziane. Jolanto, nie naciskam, ale czy miałaś szansę o tym pomyśleć?
Myślałam. I tak, jest coś co chciałam jej powiedzieć. Nie chcę tego tutaj pisać, ale wiem co to jest.
To chyba ważny krok że to wiesz. I nie musisz nam mówić. Ale mam pytanie, może naiwne - czy mówiłaś kiedyś do niej po jej śmierci? Tak zwyczajnie, na głos albo w myślach?
To że czułaś się dziwnie przy grobie nie musi nic znaczyć. Grób to miejsce symboliczne, nie zawsze to gdzie obecność jest najsilniejsza. Twój dom, jej fotel, jej kąt - to jest inne miejsce zupełnie.
Słucham tego i myślę sobie że to co Zielarz mówi brzmi logicznie nawet z perspektywy kogoś takiego jak ja. Grób to miejsce dla żywych w sumie. Ale mam pytanie może głupie - czy Jolanta ma w ogóle jakieś miejsce w domu gdzie mogłaby to powiedzieć? Takie które czuje jako właściwe?
To jest ważne co mówisz. To trudne żeby tam siedzieć - czy to jest trudność emocjonalna, czy jest w tym coś fizycznego? Bo zimny kąt to jedno, ale czy czujesz tam coś innego jeszcze?
Ten opis ze spokojem i oddechem - miałem coś podobnego po śmierci ojca. U mnie to było w kuchni, przy piecu gdzie zawsze siedział. Trudno to nazwać inaczej niż właśnie obecnością. Nie straszną, po prostu... obecną. Kawki wtedy nie było, ale okno w tym miejscu przez tygodnie otwierało się samo.
Słuchajcie, wracając do Jolanty - mam wrażenie że ta rozmowa zaczyna iść w stronę co zrobić i jak to zamknąć. Ale może warto zapytać wprost: Jolanto, czy w ogóle chcesz to zamykać? Bo może to pytanie jest teraz ważniejsze od wszystkich rytuałów.
Czytam to pytanie Martynki i zatrzymuję się na nim. Szczerze? Nie wiem. Nie wiem czy chcę zamykać. To brzmi dziwnie, bo z jednej strony te kroki mnie niepokoją, kawka mnie niepokoi, a z drugiej... nie chcę żeby to po prostu zniknęło.
