Może ktoś mi powie co się dzieje bo już naprawdę nie wiem. Od jakiegoś czasu zauważam, że kartki papieru w moim pokoju są pomięte. Leżą na biurku, na półce, czasem na podłodze przy łóżku. Zawsze je odkładam prosto, a rano albo po powrocie do domu są wygniecione, złożone, jakby ktoś je gniotł w dłoni. Pytałam mamę i siostrę, żadna z nich nie przyznaje się że dotykała. Mama mówi, że ostatnio w ogóle nie wchodziła do mojego pokoju. Czy to może być jakiś duch albo coś innego? Trochę się boję.
To brzmi jak poltergeist. Klasyczne objawy to właśnie przesuwanie i niszczenie przedmiotów, a ofiarami są najczęściej młode kobiety. Ile masz lat jeśli mogę zapytać? Bo to ma znaczenie przy poltergeistach.
Mam pytanie do Rojnik, a skąd wiesz że to akurat poltergeist a nie zwykły duch? Myślałem, że poltergeist to coś innego niż zwykła obecność.
Czytałem kiedyś, że w tradycjach słowiańskich podobne zjawiska przypisywano domownikom, czyli duchom opiekuńczym domostw, które mogły też płatać figle. Ale te były na ogół niegroźne. Pytanie do autorki tematu: czy w domu dzieje się coś jeszcze, poza tym papierem? Jakieś inne dziwne rzeczy?
Zanim przejdziemy do duchów, chcę zapytać o jedno. Czy ktoś inny w domu mógłby wchodzić do pokoju i po prostu nie pamiętać albo nie przyznawać się? Pytam serio, bo znam sytuacje gdzie rodzina twierdziła, że nic nie ruszała, a potem okazywało się inaczej. To nie znaczy, że kłamią, po prostu ludzie zapominają.
Mam inne pytanie. Czy w tym pokoju albo w domu ogólnie były jakieś zmiany ostatnio? Przeprowadzka, remont, ktoś nowy w otoczeniu, coś się zaczęło dziać w twoim życiu? Przy zjawiskach tego typu kontekst bardzo dużo mówi.
stres i silne emocje bywają wymieniane jako katalizator dla pewnych zjawisk. Nie mówię, że na pewno tak jest, ale wiele osób opisuje nasilenie takich rzeczy właśnie w trudniejszych okresach życia. To jeden z wątków, który warto mieć z tyłu głowy.
Mnie ciekawi jedno, czy te kartki są po prostu pogięte mechanicznie, czy może mają jakiś konkretny kształt po zgięciu? Bo znam przypadek, gdzie ktoś opisywał podobne zjawisko i kartki były za każdym razem złożone w ten sam sposób. To był wyraźny znak komunikacyjny.
Przepraszam że się wtrącam, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz, że jesteś pewna jak zostawiłaś te kartki, a rano są inne, tak? A czy brałaś pod uwagę, że mogłaś je sama poruszyć w nocy i po prostu nie pamiętasz? Wiem że to brzmi dziwnie, ale pytam bo sama miałam podobne dziwne rzeczy i okazało się że robiłam to podczas snu.
Słuchajcie, ja bym tutaj trochę zwolnił z interpretacjami. Mamy jedno zjawisko, pomięte kartki, i kilka możliwych wyjaśnień. Zanim przejdzie się do poltergeistów i duchów komunikacyjnych, dobrze byłoby zrobić prosty test. Zostaw kartkę w widocznym miejscu, opisz dokładnie jak leży, i sprawdź po czasie. Najlepiej zrób zdjęcie jak już wspomniano. To da konkretną podstawę do dalszej rozmowy.
Co do zabezpieczenia, to szczerze powiem, że zanim sięgniesz po cokolwiek w tym kierunku, zrób najpierw ten test z kartką. Opisz ołówkiem jej pozycję na biurku, zrób zdjęcie, wyjdź z pokoju. Rano sprawdź. Jak nic się nie zmieni przez tydzień, wróćmy do rozmowy z innego miejsca. Jak się zmieni, to wtedy już mamy konkretny punkt wyjścia.
Ale czemu tydzień? Jeśli to rzeczywiście się powtarza, to nie trzeba czekać aż tyle. Natka mówiła, że to dzieje się dość regularnie, nie?
a to ciekawe, że nie ma wzorca. Powiedz mi, czy pamiętasz czy te sytuacje zbiegają się z jakimiś konkretnymi momentami? Weekendy, wieczory, po powrocie z pracy? Cokolwiek, co by łączyło te przypadki poza samą kartką.
To pytanie Arbogiego jest ważne, bo regularność zjawiska dużo mówi. Jeśli nie ma żadnego wzorca, to albo jest zupełnie losowe, albo chodzi o czynnik, którego jeszcze nie widać. Miałam kiedyś podobną sytuację z przedmiotami i dopiero jak zaczęłam zapisywać daty, zobaczyłam że wszystko wiązało się z pewnymi dniami tygodnia.
Nigdy tego nie śledziłam pod takim kątem. Właściwie dopiero teraz o tym myślę, że powinnam była to zapisywać. Zacznieram od jutra.
Dobrze że to mówisz, bo takie notatki to podstawa zanim w ogóle zacznie się szukać wyjaśnień. W numerologii też tak jest, bez dat i danych nic nie da się powiedzieć. Ale mam pytanie do Natki, czy te kartki to są zawsze te same, które kładziesz w konkretnym miejscu, czy różne?
To wyklucza jedną z opcji którą miałem w głowie, że chodzi o konkretny papier, może z jakimś atramentem albo składem który reaguje na temperaturę czy wilgoć. Jak to są różne kartki, to czynnik musi być zewnętrzny.
Chcę wrócić do czegoś co Natka powiedziała wcześniej o zdjęciach. To jest dobry pomysł, ale dodałbym jedno, zanim to zrobisz, sprawdź czy w tym pokoju nie ma przeciągów których nie czujesz świadomie. Otwarte okno w sąsiednim pomieszczeniu, kratka wentylacyjna pod biurkiem, cokolwiek. Nie dlatego że odrzucam inne wyjaśnienia, ale jeśli chcesz mieć pewność, że zdjęcia cokolwiek udowodnią, musisz mieć wyeliminowane proste przyczyny. Inaczej zawsze zostanie wątpliwość.
Biurko stoi przy ścianie, okno jest z boku, jakieś dwa metry. Nie czuję żeby tam wiało, ale nigdy nie sprawdzałam specjalnie. Mogę to zrobić.
Dobry pomysł. Możesz zrobić prosty test, połóż cienką kartkę na biurku i zostaw na noc bez zamykania czy otwierania okna. Rano sprawdź czy sama się poruszyła bez żadnych innych czynników. To nie zajmuje dużo czasu a odpowiada na konkretne pytanie.
Ale chwila, jeśli to byłby przeciąg, to dlaczego nie przesuwa innych rzeczy? Tylko kartki są pogięte, a długopisy leżą gdzie indziej, co też Natka wcześniej wspominała. Przeciąg chyba nie wybiera.
Dobra, jutro zaczynam zapisywać. Ale mam pytanie do Arbogi, ten test z kartką na noc, to czy ma znaczenie jaka to kartka? Pusta, zadrukowana, z notatkami? Bo mam wrażenie że u mnie głównie te z notatkami są pogięte, choć nie jestem pewna czy to tylko złudzenie.
To ciekawe spostrzeżenie i wcale bym go nie bagatelizował. Czy masz jakieś wytłumaczenie dlaczego tak myślisz? Bo kartka z notatkami to też kartka, którą brałaś do ręki, pisałaś po niej, może odkładałaś niedbale. Może to tylko kwestia tego, że bardziej zwracasz na nie uwagę?
Ale może chodzić o coś innego. Kartka z notatkami to kartka, na której coś jest, jakaś treść, czyjaś energia. Pusta to nic. Nie mówię że tak jest, ale to mi przyszło do głowy.
Ten temat o zadrukowanych kartkach to dla mnie nowe ujęcie sprawy. Natka, czy te notatki, które są pogięte, to są rzeczy ważne dla ciebie? Coś do czego wracasz, albo coś co leży długo na biurku? Bo zastanawiam się czy to nie chodzi o to jak długo coś leży w jednym miejscu.
To jest właśnie problem z takimi zjawiskami, że kiedy nie notujemy na bieżąco, to potem rekonstruujemy z pamięci i pamięć potrafi płatać figle. Nie mówię że nic się nie dzieje, mówię że bez zapisanych przypadków ciężko rozmawiać o konkretach.
Wróćmy do tego biurka. Natka mówiła że okno jest z boku, dwa metry. To dużo, ale mam pytanie, czy jest tam kratka wentylacyjna, grzejnik, cokolwiek co mogłoby tworzyć pionowy ruch powietrza? Ciepłe powietrze z grzejnika unosi się i potrafi poruszyć lekkie przedmioty zupełnie niezauważalnie.
