Broszka była w szufladzie osobno, teczka ze zdjęciami leżała obok. Nie w środku razem, ale na pewno blisko przez długi czas. Szczerze nie pomyślałam o tym. Czy to może mieć znaczenie?
W tarocie jest coś takiego jak przenoszenie energii przez bliskość - dwie karty które długo leżą obok siebie zaczynają na siebie wpływać nawet bez kontaktu. Nie mówię że tu dokładnie to samo, ale idea jest podobna. Grazynka, jak długo te rzeczy leżały obok siebie?
Wiec pytanie do Grazynki - czy broszka pojawila sie przed tym zatarciem na zdjeciu, czy po? Czyli co bylo pierwsze? Bo jezeli broszka pojawila sie pozniej a twarz juz wczesniej wygladala tak, to to osobne sprawy. Jak broszka byla pierwsza - to moze inne.
Szczerze nie wiem kiedy to zatarcie się pojawiło. Nie oglądałam tych zdjęć od lat. Mogło to być tam od dawna i ja po prostu nie zauważałam. Broszka - nie wiem skąd się wzięła, to cały sęk.
Właśnie - wróćmy do tej broszki, bo trochę odpłynęliśmy w stronę zdjęć. Grazynka napisała wcześniej że broszka po prostu leżała w szufladzie i nie wie jak tam trafiła. Czy od tamtej rozmowy cokolwiek nowego się wydarzyło z tą broszką? Czy wciąż leży osobno?
Leży na parapecie okna w kuchni, tam ją położyłam. Nic nowego z nią. Ale teraz kiedy pytasz - wcześniej nie sprawdzałam rano czy jest na miejscu, a teraz sprawdzam. I na razie jest.
To że zaczęłaś sprawdzać mówi chyba samo za siebie. Gdzieś w środku nie jesteś pewna czy zostanie na miejscu. Nie mówię że to źle - po prostu obserwuję. A jak się czujesz rano jak widzisz że jest?
Mnie bardziej ciekawi czy coś jeszcze znalazłaś w dziwnym miejscu poza tą broszką. Bo tytuł wątku jest o przedmiotach i Grazynka zaczęła od konkretnego przypadku, ale może jest coś więcej?
Nic więcej nie znalazłam. Ale zaczęłam zwracać uwagę na rzeczy których normalnie nie zauważam i to jest trochę męczące szczerze mówiąc. Człowiek zaczyna patrzeć na każdy przedmiot czy on aby na pewno zawsze tam leżał.
To zjawisko ma nawet nazwę w psychologii - nadmierna czujność albo hipervigilancja. Kiedy zaczynamy szukać wzorców, zaczynamy je znajdować wszędzie, nawet tam gdzie ich nie ma. Grazynka, mówię to nie żeby umniejszyć twoje obserwacje, ale żeby dać kontrę - czy ktoś tutaj miał sytuację gdzie szukanie wzorców doprowadziło do realnego odkrycia, nie tylko do nakręcania się?
Wchodzę do rozmowy bo coś mi się przypomniało. Broszka jako przedmiot - czy ktoś sprawdził jakie symbole są na tej broszce? Pytam bo niektóre symbole mogą mówić skąd coś pochodzi, a Grazynka chyba jeszcze nie opisała dokładnie jak ta broszka wygląda. Albo opisała wcześniej i przegapiłem.
Też tego nie pamiętam z wcześniejszych postów. Grazynka, jak wygląda ta broszka? Jakiś kształt, kolor, czy są na niej jakieś wzory?
Stara, srebrna albo posrebrzana, trochę pociemniała. Kształt jakby liść albo może owalna. Są na niej drobne wzory, takie jakby plecionka czy gałązki, ale ciężko ocenić czy to ozdobne czy znaczące. Nie mam pojęcia co to może być.
Srebrna, owalna, plecionka albo gałązki - to brzmi jak celtycki motyw albo stara biżuteria słowiańska. Ciężko powiedzieć bez zdjęcia. Grazynka, czy możesz wrzucić fotkę tej broszki? Bo opis jest zbyt ogólny żeby cokolwiek konkretnego powiedzieć o symbolach.
Spróbuję dziś wieczór zrobić zdjęcie, ale nie obiecuję że wyjdzie bo broszka jest mała i mój telefon nie zawsze wyrabia z detalami. Co do symetrii - wydaje mi się że tak, jest jakiś środek, ale nie jestem pewna czy to środek ozdobny czy znaczący, nie wiem jak to rozróżnić.
A jak w ogóle odróżnić ozdobny wzór od znaczącego? Pytam poważnie bo zawsze myślałam że jak coś wygląda ładnie to po prostu jest ozdobne, a tu wychodzi że może być inaczej?
Czekając na to zdjęcie - chcę wrócić do czegoś co Grazynka napisała wcześniej, że zaczęła sprawdzać rano czy broszka jest na miejscu. To szczegół który mnie nie opuszcza. Grazynka, czy to sprawdzanie jest spokojne, takie rutynowe, czy czujesz przy tym jakiś niepokój?
Szczerze? Trochę niepokój. Nie duży, ale jest. Jakbym nie była pewna co zastanę. I sama nie wiem czy to rozsądna ostrożność po tym co się dzieje, czy po prostu nakręcam się przez tę rozmowę tutaj.
To drugie jest jak najbardziej możliwe i mówię to bez złośliwości. Forum działa jak echo - im więcej osób przykłada wagę do szczegółu, tym większy on się robi w głowie osoby która go zgłosiła. Grazynka, zadaj sobie pytanie: jak się czułaś z tą broszką zanim w ogóle zaczęłaś o niej pisać?
Zanim zaczęłam tu pisać po prostu byłam zdziwiona skąd się wzięła. Nie bałam się jej, nie czułam nic szczególnego. Ten niepokój przyszedł później, razem z rozmową i ze spojrzeniem na zdjęcia.
Mam notatki z podobnego przypadku - ktoś opisywał przedmiot który się pojawiał i nikł, i kluczowe było właśnie to pierwsze uczucie przy znalezieniu. Nie to które przyszło po przemyśleniu. Grazynka powiedziała że było zdziwienie. Zdziwienie to nie strach, ale też nie jest neutralne. Zdziwienie znaczy że coś nie zgadzało się z tym czego się spodziewała.
Szukałam czegoś innego, jakiegoś dokumentu chyba. I natrafiłam na nią w rogu szuflady. Zdziwiłam się bo ta szuflada jest u mnie dosyć pusta zwykle, nie leży tam dużo rzeczy. Gdyby była pełna to bym pomyślała że po prostu nie zauważałam.
Wlasnie to jest ciekawe - pusta szuflada i nagle lezy cos w rogu. To nie jest tak ze sie zapodzialo miedzy innymi rzeczami. Tam nie bylo innych rzeczy. Wiec albo ktos to polozyl, albo... nie wiem. Grazynka, czy ta szuflada ma zamek, czy kazdy moze ja otworzyc?
Bez zamka, zwykła szuflada w komodzie w sypialni. Mieszkam sama, nikt obcy tam nie wchodzi. Rodzina bywa, ale rzadko i raczej nie wchodzą do sypialni.
Mieszka sama, szuflada bez zamka, sypialna - i broszka w rogu. Mnie to przypomina coś co czytałam o zostawianiu przedmiotów jako znaków. Nie przez ludzi. Grazynka, czy kogoś bliskiego ostatnio straciłaś? Nie muszę pytać kiedy, ale czy w ogóle?
Babcia kilka lat temu. I właśnie ta kuzynka ze zdjęcia - jakieś dwa lata temu. Nigdy nie łączyłam tych rzeczy.
Kuzynka ze zdjęcia, które zaciera twarz. I broszka w sypialni. Grazynka, czy ta kuzynka bywała u ciebie? Czy miałaś z nią bliski kontakt zanim odeszła?
