Siedzę sama w domu, cisza, wszystkie okna zamknięte, drzwi też - i nagle czuję wyraźny dotyk na ramieniu. Jakby ktoś delikatnie położył dłoń. Odwracam się - nikogo. Do tego zasłony same się poruszają, a włosy mi się wiją, jakby był przeciąg, którego nie ma. Zdarzyło mi się to już kilka razy i za każdym razem o tej samej porze wieczornej. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się, czy to może być jakaś obecność, czy może po prostu szukam wyjaśnienia tam, gdzie go nie ma.
Miałam bardzo podobne sytuacje i to przez kilka tygodni z rzędu. U mnie też był ten ruch zasłon bez żadnego powodu. Powiem ci szczerze - zanim pójdziesz w kierunku obecności duchowej, spróbuj najpierw wykluczyć rzeczy przyziemne. Sprawdziłaś czy gdzieś nie ma szczeliny w oknie albo przy listwach podłogowych? Przeciągi potrafią być naprawdę podstępne. Ale jeśli to wykluczyłaś, to już inna rozmowa.
To że dzieje się o tej samej porze wieczornej jest istotną informacją. O której dokładnie godzinie? W niektórych tradycjach istnieje przekonanie, że granica między światem żywych a tym, co po drugiej stronie, jest cieńsza o zmierzchu i tuż po nim. Nie mówię od razu o czymś złowrogim - dotyk na ramieniu to często opisywany znak obecności kogoś bliskiego, kto odszedł.
Oj to brzmi poważnie 🙁 Mam pytanie do Mimozy albo do kgoś kto wie - jak w ogóle rozróżnić, czy to jest duch kogoś bliskiego, czy może jakaś inna energa lub byt? Bo czytałam że nie każdy dotyk oznacza to samo i trochę się pogubiłam w tym wszystkim.
Przepraszam że się wtrącę, ale bardzo mnie to wszystko ciekawi. Skąd w ogóle wiadomo, że zimno to znak obecności? Gdzieś to widziałam, ale nie rozumiem dlaczego akurat temperatura miałaby coś oznaczać.
Zatrzymajmy się na chwilę. Mam wrażenie, że zbyt szybko przeszłyśmy do interpretacji, a jeszcze nie wiemy podstawowych rzeczy. Jak długo mieszkasz w tym miejscu? Czy coś się ostatnio zmieniło - remont, nowe meble, może coś starego przyniosłaś do domu? To wszystko ma znaczenie zanim zaczniemy mówić o babci czy innych bytach.
To lustro mnie zainteresowało. Stare lustra mają swoją specyficzną reputację jeśli chodzi o zjawiska paranormalne. Gdzie je postawiłaś?
No właśnie, lustra to poważna sprawa! Słyszałam że mogą działać jak jakieś przejście. Czy te zjawiska zaczęły się od razu po tym jak je przyniosłaś, czy dopiero po jakimś czasie?
Lustro w sypialni naprzeciwko okna - to akurat niezbyt fortunne ustawienie niezależnie od tego, skąd pochodzi. Ale zanim zaczniemy snuć teorie o lustrze jako portalu, mam do ciebie pytanie: czy przed snem albo zaraz po przebudzeniu też coś czujesz, czy tylko w tej godzinie wieczornej, o której mówiłaś?
Zbieżność jest dość czytelna - rzeczy po babci, nowa obecność, i to przyjazna w odczuciu. Nie demonizowałbym tego. Pytanie jest inne: czy chcesz to podtrzymać, czy raczej zakończyć? Bo to determinuje to, co powinieneś zrobić dalej.
Zanim pójdziemy w kierunku ostrzeżeń - powiedz, czy te ruchy zasłon i wijące się włosy zdarzają się jednocześnie z dotykiem, czy to osobne zjawiska? Pytam bo to zmienia trochę obraz sytuacji.
To z tą kolejnością jest ciekawe. Zasłony najpierw, potem dotyk - jakby coś zbliżało się stopniowo. Ja miałam kiedyś podobnie i też był ten etap, gdzie rzeczy poruszały się zanim poczułam obecność. Jak duże są te zasłony i jak daleko od miejsca, gdzie zazwyczaj siedzisz, gdy to się dzieje?
Zasłony są dość lekkie, tiulowe, wiszą przy oknie w sypialni. Siadam zwykle na łóżku z książką i zasłony są mniej więcej dwa metry ode mnie. Dotyk zawsze czuję na prawym ramieniu, nigdy lewym. Zastanawiam się czy to ma znaczenie.
Ten szczegół z prawym ramieniem to coś, do czego wracam myślami. Czy to zawsze dokładnie to samo miejsce? Góra ramienia, środek, bliżej szyi? Pytam bo konsekwencja w tym jest czymś, co odróżniałoby to od przypadkowych odczuć somatycznych.
Chyba zawsze mniej więcej w górnej części ramienia, bardziej w stronę barku. I tak, zazwyczaj siedzę z plecami do ściany, twarzą do okna. A lustro jest wtedy po mojej lewej stronie, jak sobie teraz to zwizualizowałam.
Czyli lustro jest po lewej, dotyk jest na prawym ramieniu. Jakby to coś podchodziło od strony okna, nie od lustra. Trochę zmienia to ten obraz z lustrem jako źródłem.
Ale czy to w ogóle musi podchodzić z jednej strony? Pytam serio, bo wyobrażam sobie ducha jako coś, co może być wszędzie naraz, nie jak człowiek który chodzi z punktu A do punktu B. Czy to w ogóle ma sens, żeby analizować kierunek?
Chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Caroletta kilka postów temu, bo myślę że to zostało zbyt szybko pominięte. To pytanie o życzliwość - skąd właściwie wiesz, że to jest spokój, a nie coś innego? Pytam bez złośliwości, ale emocje w takich momentach potrafią być mylące.
To co opisujesz z żołądkiem jest ważne, bo intuicja ciała to jedno, ale adaptacja do czegoś niezwykłego też jest możliwa. Ludzie przyzwyczajają się do różnych rzeczy i przestają reagować strachem na coś, co na początku by ich przestraszyło. Ile mniej więcej razy to już poczułaś do tej pory?
Mam pytanie trochę z innej strony - czy rozmawiałaś z kimś z rodziny o babci, o tym jak była za życia? Pytam bo czytałam gdzieś że duchy bliskich czasami próbują nawiązać kontakt kiedy sami nie możemy jeszcze przeprocesować straty. Ale nie wiem czy to ma podstawy czy to tylko takie powiedzenie.
Czy można jakoś sprawdzić, kto lub co to jest, bez wzywania kogoś z zewnątrz? Pytam bo te wszystkie opisy brzmią jakby wymagały dużej wiedzy albo jakiegoś specjalisty, a nie każdy ma do kogoś takiego dostęp.
Nikt jeszcze nie zapytał o sny. Jeśli to rzeczywiście jakaś obecność, to często manifestuje się też w snach, szczególnie jeśli dzieje się w sypialni. Czy od kiedy to się zaczęło, śnisz jakoś inaczej, bardziej intensywnie, albo śni ci się babcia?
Sny o bliskich po ich odejściu to osobna kategoria doświadczeń i wielu ludzi je opisuje niezależnie od tego, czy wierzą w paranormalne czy nie. Ale ta zbieżność - sny spokojne, dotyk spokojny, ta sama pora wieczorna - to tworzy jakiś spójny obraz. Nie mówię co to jest, ale przynajmniej nie jest chaotyczne.
Też się nad tym zastanawiałam po tym co napisała celestyna. Bo sny były naprawdę spokojne, babcia po prostu była, siedziała, nic nie mówiła. Ale może właśnie ten brak słów coś znaczy? Nie wiem, może przeczytałam za dużo.
brak słów w takich snach nie jest niczym niezwykłym i nie musi być znakiem czegokolwiek. Ale powiedz mi - czy w tych snach babcia coś robiła, gdzieś siedziała, czy była gdzieś konkretnie? W tym samym pokoju co teraz te zdarzenia?
To jest ciekawe rozróżnienie. Dom babci, nie twój pokój. Jakby sny i te fizyczne odczucia w sypialni to były dwie osobne ścieżki, a nie jedno i to samo doświadczenie. Albo jedna i ta sama obecność, która gdzieś podróżuje między miejscami?
Podróżuje między miejscami? Serio to możliwe? Myślałam że duchy są przywiązane do jednego miejsca, przynajmniej tak zawsze słyszałam. Czy to nie jest trochę naciągane?
