Poczekajcie - czy to znaczy że broszka może być od kuzynki? Że ona ją tam zostawiła? Ale jak, skoro... przepraszam, może to głupie pytanie, ale czy takie rzeczy się zdarzają według was?
Tak, byłyśmy bliskie. Odwiedzała mnie kilka razy, spała tu nawet raz czy dwa. Ale nie pamiętam żeby cokolwiek po sobie zostawiła, nie było żadnych jej rzeczy. A broszka... nie wiem czy w ogóle nosiła biżuterię, naprawdę nie pamiętam. Cisowa, nie wiem czy to głupie pytanie, bo ja sama już nie wiem co myśleć.
Żeby odpowiedzieć na pytanie Cisowej - tak, takie rzeczy są opisywane. W wielu tradycjach pojawienie się przedmiotu materialnego po odejściu kogoś bliskiego jest traktowane jako forma kontaktu. Ale - i to jest ważne - nie każdy przedmiot który się pojawi musi mieć takie źródło. Zanim pójdziemy w tę stronę: Grazynka, czy ta kuzynka wiedziała o twojej komodzie, o tej konkretnej szufladzie?
To pytanie Rasphula jest kluczowe. Bo jedno to czy miała dostęp do mieszkania, a drugie czy miała powód żeby znać tę konkretną szufladę.
Mam pytanie które może być niewygodne, ale muszę zadać - czy ta kuzynka mogła zostawić coś celowo? Jeszcze za życia? Mam na myśli że może zostawiła broszkę świadomie, wiedząc że ją znajdziesz, ale ty po prostu dotąd nie trafiałaś na nią w tej szufladzie.
Ale to tez nie tlumacy tego co sie dzieje ze zdjeciem, nie? Broszka to jedno, ale zdejcie ktore traci szczegoły to cos osobnego. Czy to moze byc zbieznosc?
Wtrącę się tu, bo znam się trochę na fizyce starzenia materiałów. Emulsja w starych zdjęciach płowieje nierównomiernie - ale zwykle od zewnątrz do środka, albo w miejscach gdzie był kontakt z wilgocią lub kwasem. Jeśli twarz zanika a reszta nie, to może być kwestia chemii papieru fotograficznego, ale musiałbym wiedzieć jak zdjęcie było przechowywane i w jakich warunkach.
To utrudnia fizykalne wyjaśnienie. Jeśli inne ze zbioru są nienaruszone, to czynnik środowiskowy odpada. Chyba że to konkretne zdjęcie było kiedyś trzymane oddzielnie albo wystawione. Grazynka, czy pamiętasz czy to zdjęcie wisiało kiedyś na ścianie albo leżało gdzieś indziej zanim trafiło do pudełka?
Nie wisiało. Zawsze było w tym pudełku, odkąd pamiętam. Chociaż... nie jestem w stu procentach pewna, to pudełko było u mamy, a ja je przejęłam parę lat temu. Może wcześniej leżało inaczej, nie wiem.
Czyli to zdjęcie pochodzi od mamy? Mama żyje? Przepraszam za bezpośrednie pytanie, ale chyba warto to wiedzieć.
A może po prostu zapytaj o zdjęcie bez kontekstu? Pokaż jej i zapytaj co ona pamięta. Nie musisz mówić o broszce ani o niczym innym.
Zgadzam się z Dobrusią. Mama może pamiętać kiedy to zdjęcie było zrobione, kto je robił, jak było przechowywane. To są informacje które możesz dostać bez otwierania całej tej rozmowy. Grazynka, jak myślisz - mama rozmawiała o tej kuzynce po tym jak odeszła?
To ważne pytanie bo żal po stracie w rodzinie różnie się objawia. Czasem właśnie przez takie rzeczy - że ktoś zostawia coś po sobie, albo że zdjęcia zachowują się dziwnie. Nie mówię że tak jest, ale nie mówię też że nie.
Wróćmy na chwilę do broszki bo to jest wątek tytułowy w sumie - przedmiot znaleziony w dziwnym miejscu. Czy broszka jakoś wygląda staro? Pytam bo jeśli to jest stara biżuteria, może nosić w sobie coś z osoby która ją ostatnio trzymała. To jest znane zjawisko w psychometrii.
Trzymałam ją w dłoni przez chwilę, tak. Szczerze? Poczułam coś dziwnego, ale nie wiem czy to było realne czy po prostu sugestia od samego faktu że ją znalazłam. Takie ciepło, ale szybko minęło. Nie wiem co z tym zrobić.
Ciepło to jeden z częstszych odczytów przy psychometrii, ale masz rację że trudno odróżnić odczyt od autosugestii. Powiedz mi jedno - to ciepło było równomierne w całej dłoni, czy skupione w konkretnym miejscu? To może coś powiedzieć.
Dobre pytanie. Chyba od razu, ale naprawdę nie jestem pewna. Może jednak po chwili. Nie byłam skupiona w tym momencie, bardziej byłam zaskoczona samym znaleziskiem.
Przepraszam że wejdę z boku, ale co to znaczy że myśl jest 'nie twoja'? Jak się w ogóle rozpoznaje że myśl pochodzi z zewnątrz?
Wróćmy na chwilę do zdjęcia, bo mi to nie daje spokoju. Grazynka - to zanikanie twarzy, czy to jest postępujące? Mam na myśli czy widzisz że za każdym razem jak patrzysz to jest trochę gorzej, czy raczej zauważyłaś to raz i nie śledziłaś czy się zmienia?
Grazynka zrob juz to zdjecie teraz i wrzuc tutaj bo inaczej nie bedzieemy wiedziec o czym rozmawiamy, powazznie. My tu gdybamy a ty masz mozliwosc nam pokazac.
A może właśnie dlatego jej się nie chce tego dokumentować, bo jak zobaczy to czarno na białym to nie będzie mogła już udawać że może to była złudzenie? Nie mówię że tak jest, ale trochę rozumiem ten opór.
Dobrusia ma rację, coś w tym jest. Ale dobra, wyjmę to pudełko dziś wieczór i zrobię zdjęcie. Przyrzekam. Tylko błagam żebyście mnie nie rozjechali że to zwykłe stare foto które blaknie.
Nikt cię nie rozjedzie, po to tu jesteśmy żeby rozmawiać. Ale zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy to zdjęcie jest właśnie tej kuzynki? Jeszcze tego nie powiedziałaś wprost, a to chyba kluczowe.
To jest niepokojące. Znaczy twarz konkretnej osoby, która odeszła. Czy ktoś z was słyszał żeby coś takiego działo się na zdjęciach innych osób? Pytam zupełnie poważnie.
Mam wrażenie że te dwa wątki - broszka i zdjęcie - zaczynają się łączyć w pewien wzorzec. Grazynka, czy po znalezieniu broszki zaczęłaś zwracać uwagę na inne rzeczy w domu? Czy to zdjęcie sprawdziłaś przed czy po znalezieniu broszki?
Dobra, wyjęłam pudełko. Zdjęcie jest. Patrzę na nie teraz i... nie wiem jak to opisać. Twarz kuzynki jest taka jakby za mgłą. Reszta zdjęcia wygląda normalnie, tło, inne osoby, stół z tortem. Tylko ona. Zrobię fotkę telefonem i wrzucę, dajcie mi chwilę.
nareszcie! czekamy, nie ze spośnij sie 🙂
