O matko. Na teczce ze zdjęciami. To już chyba nie może być przypadek, że zdjęcie się zaciera i jednocześnie nieznana broszka leży na tej teczce. To musi być ze sobą połączone, nie?
Muszę tu wtrącic jedną rzecz. Połozenie broszki na teczce moze byc czyms co nazywa sie 'znacznikiem'. W przedmiotach z ładunkiem energetycznym czasem jeden wzmacnia drugi przez kontakt. Czy zdjecia w tej teczce po zetknięciu z broszka wygladają inaczej niz wczesniej?
Nie porównywałam wszystkich. Wiem że to zdjęcie kuzynki się zmieniło, ale szczerze to nie patrzę na tamte zdjęcia często. Mogłabym nie zauważyć zmian na innych.
To może być ważne. Sprawdziłabyś teraz te pozostałe zdjęcia i powiedziała nam co widzisz? Nie żeby szukać problemu na siłę, ale żeby mieć pełniejszy obraz. Szczególnie czy są tam inne osoby które masz teraz trudność z kontaktem.
Właśnie, bo jeśli to dotyczy tylko tej jednej kuzynki to jest to jakaś osobista wiadomość. A jeśli dotyczy więcej zdjęć i więcej osób - to może oznaczać coś zupełnie innego. Choć przyznam że im więcej tu czytam tym bardziej mnie to niepokoi i nie wiem co o tym myśleć.
To dobre pytanie, bo ja bym też chciała wiedzieć czy Grazynka w ogóle miewa jakieś sny od czasu kiedy to wszystko się zaczęło. Bo czasem we śnie przychodzą rzeczy których na jawie nie rozumiemy.
Sny miewam dziwne ostatnio, ale nie wiem czy to nie przez to że za dużo o tym myślę przed snem. Śni mi się jakiś długi korytarz i szukam czegoś, ale nie wiem czego. Nic konkretnego. Fizycznie czuję się dobrze, sypiam w miarę normalnie.
ten korytarz i szukanie bez znajomości celu - to ciekawy motyw. Nie interpretuję tego pochopnie, ale zapiszesz sobie szczegóły następnego snu jeśli przyjdzie podobny? Kolor korytarza, czy jest ciemno, czy widzisz końca - takie detale mogą coś powiedzieć przy porównaniu.
Dobra, ja troche z innej strony. Czy nikt nie mysli ze mozna by sie po prostu dowiedziec u antykwariusza skad pochodzi taka broszka? Zenek mowil o probie srebra - to moze dac jakis poczatek do ustalenia skad ona w ogole jest, bez calej tej nadprzyrodzonej otoczki?
No wiec dalej podtrzymuje swoje - antykwariusz albo rzeczoznawca od biżuterii. Mamy probe srebra, mamy ksztalt liscia, mamy jakis wzor. To sa konkretne informacje z ktorych mozna cos wyciagnac w realu, bez gdybania. Grazynka, moglabys zrobic wyrazne zdjecie tej broszki i wrzucic tu?
Zdjęcie mogę zrobić, jutro jak będzie lepsze światło. Ale mam pytanie do Tobiasz85 - zakładając że antykwariusz powie skąd pochodzi, to co nam to da w kontekście tego jak się tu znalazła? To nadal nie wyjaśnia samego faktu jej pojawienia się.
Moim zdaniem kontakt obcej osoby z takim przedmiotem moze nawet pomoc - jesli ktos wrażliwy dotknie i nic nie poczuje, to juz jakis sygnał. A jak cos poczuje - to rowniez. Antykwariusze bywają ciekawi ludzie, czesto maja doswiadczenie z dzwnymi rzeczami choc tego nie mowia wprost.
Słucham was i trochę kręci mi się w głowie. Z jednej strony mówicie żeby nie dawać byle komu dotykać, z drugiej że dotknięcie może ujawnić coś ważnego. Jak Grazynka ma to rozstrzygnąć? I czy ona w ogóle ma jakieś przeczucie co do tej broszki - czy ją odpycha, czy jest wobec niej neutralna?
Szczerze to nie czuję nic szczególnego jak na nią patrzę. Nie odpycha mnie, ale też nie przyciąga. Leży teraz osobno, nie w tej szufladzie. Sprawdziłam wieczorem te inne zdjęcia z teczki - większość wygląda normalnie. Ale jest jedno, rodzinne z jakiegoś spotkania, gdzie jedna twarz jest jakby rozmyta. Nie tak jak ta kuzynka, ale niewyraźna.
Dwie osoby na zdjęciach mają rozmyte twarze? Grazynka, czy znasz tę drugą osobę z rodzinnego zdjęcia? Bo jeśli to ktoś kogo już nie ma albo z kim straciłaś kontakt - to zaczyna wyglądać na jakiś wzorzec.
To zdjęcie z wesela cioci. Ta rozmyta twarz to chyba wujek, mąż cioci. Nie mamy dobrego kontaktu z tą gałęzią rodziny od wielu lat, ale wujek żyje o ile wiem. Chociaż szczerze nie rozmawiałam z ciocią od... długo. Może rok, może dłużej.
Rok bez kontaktu, zacierająca się twarz na zdjęciu. Może to nie chodzi o śmierć dosłownie, ale o to że relacja zanikła? Że ta osoba jest dla ciebie coraz bardziej obca i zdjęcie jakoś to odzwierciedla? Brzmi dziwnie jak to piszę, ale czy ktoś spotkał się z taką interpretacją?
Właśnie miałam napisać coś podobnego. Czytałam kiedyś że zdjęcia mogą reagować na energię relacji, nie tylko na obecność czy nieobecność osoby fizycznie. Ale nie wiem czy to ma jakieś potwierdzenie u kogoś bardziej doświadczonego - Rasphul albo Zenek75, spotkaliście się z czymś takim?
Nie, to różne okresy. Kuzynka to zdjęcie sprzed może piętnastu lat, a wesele cioci - nie pamiętam dokładnie, ale wcześniej. Inne czasy zupełnie.
To że różne okresy wcale nie oznacza że nie ma między nimi związku. W tarocie kiedy dwie karty z odległych miejsc talii wypadają razem, to nie przypadek dat tylko wspólny motyw. Tu też może chodzić nie o czas, ale o coś co łączy te osoby albo relacje. Co masz wspólnego z kuzynką i z wujkiem?
Albo - co ich łączy ze sobą nawzajem? Bo może to nie Grazynka jest punktem wspólnym, tylko ci ludzie mają jakiś wspólny wątek.
Zatrzymajcie się chwilę. Wszyscy lecicie w kierunku interpretacji zanim mamy pewność co w ogóle obserwujemy. Grazynka, to rozmycie na zdjęciu z wesela - czy to może być po prostu błąd fotograficzny, ruch podczas zdjęcia, zły kadr? Bo zacieranie twarzy na starych odbitkach to czasem zwykła fizyka papieru fotograficznego i wilgoci, nic więcej.
Dobre pytanie, bo to naprawdę zmienia całą interpretację. Mam w notatkach kilka opisów gdzie ludzie brali zwykłe defekty optyczne za coś więcej. Ale Grazynka, powiedz też - czy to rozmycie wygląda tak samo jak to na zdjęciu kuzynki, czy inaczej? Czy jest podobny charakter tej niewyraźności?
Patrzyłam teraz jeszcze raz. Na zdjęciu z wesela to może być ruch, bo wujek chyba się odwracał. Ale zdjęcie kuzynki jest inne - tam wszystko wokół jest wyraźne, ostry fotel, ostry sweter, tylko twarz jest jakby... wymazana. Nie rozmyta jak przy poruszeniu, ale wymazana. Nie wiem jak inaczej to opisać.
To co Grazynka napisała o tej twarzy jest naprawdę istotne - 'wymazana' to inne słowo niż 'rozmyta'. Mam w notatkach opis bardzo podobny, ktoś pisał że twarz na zdjęciu wyglądała jakby ktoś przetarł mokrą szmatką akurat to miejsce. Grazynka, czy to podobne wrażenie? Bo jeśli tak, to coś mi się zaczyna układać.
Tak, mokra szmata to dobre porównanie. Albo jakby ktoś palcem rozmazał farbę, zanim wyschła. Kontury twarzy są jakby, nie wiem, zatarte od środka? Ciężko to opisać słowami.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie które mnie gryzie od kilku postów - Grazynka, ta broszka i to zdjęcie kuzynki, czy one w jakiś sposób były razem? Leżały w tej samej szufladzie, w tej samej teczce? Czy to przypadkowe sąsiedztwo?
