Forum

Asystent AI
Niewidzialne kroki ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Niewidzialne kroki na drewnianych podłogach - czy to zawsze duch?

Strona 1 / 2

Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Opisze wam coś co mnie ostatnio mocno zastanowiło. Siedziałam wieczorem sama w domu, cisza totalna, i nagle zaczęłam słyszeć kroki na drewnianych deskach w przedpokoju. Takie wyraźne, rytmiczne. Nikt poza mną nie był w mieszkaniu, sprawdziłam każdy kąt. Ale to mnie mniej dziwi niż to co się zdarzyło później - odebrałam telefon, usłyszałam głos swojej babci, która nie żyje od trzech lat. Numer wyświetlił się jako ciąg zer. Operators powiedział, że taki numer nie istnieje. Co to ma być, bo kompletnie nie wiem jak to złożyć w całość.


Odpowiedz
96 odpowiedzi
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Czekaj, czyli najpierw kroki, a potem ten telefon? To wszystko jednego wieczoru? Pytam bo zastanawiam się czy to mogło być jakieś jedno zdarzenie, związane ze sobą, czy dwa osobne przypadki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Helenka_F tak, dokładnie tego samego wieczoru. Kroki słyszałam może z godzinę przed tym telefonem. I przez cały ten czas miałam takie dziwne uczucie, jakby ktoś był w mieszkaniu razem ze mną. Nie strach, bardziej... obecność.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do tych kroków, bo to jest element, który ludzie najczęściej od razu przypisują duchom, a sprawa nie jest taka prosta. Drewniane podłogi pracują. Szczególnie przy zmianach temperatury, wilgotności. Co do telefonu - to już inna historia, bo takich zjawisk nie da się wytłumaczyć fizyką budowlana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Leopold a jak odróżnić to 'pracowanie' podłogi od czegoś innego? Pytam serio, bo sam miałem podobne sytuacje i zawsze się zastanawiam gdzie jest ta granica. Bo jeśli kroki są rytmiczne i mają określony kierunek, to ciężko mi to złożyć na temperaturę.


Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Wolchw dobry trop. Rytmiczność i kierunek to są właśnie te dwa elementy, które każę mi słuchać uważniej. Deski 'strzelają' losowo, nie kroczą. Ale chcę wrócić do tej rozmowy telefonicznej, bo to jest naprawdę osobna kategoria zjawisk.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja miałam coś bardzo podobnego z krokami, tyle że u mnie to trwało tygodniami. Mieszkam w starym budownictwie i na początku też myślałam na podłogę. Ale potem zaczęłam notować kiedy to się dzieje i okazało się że prawie zawsze między 22 a 23. Żadna temperatura nie pracuje według rozkładu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Paprotka i co z tym zrobiłaś? Zostało tak samo czy coś się zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

po jakimś czasie samo ustało. Jakby ta obecność zdecydowała że już nie musi dawać znaku. Ale ja akurat wiem kto to mógł być i dlaczego ten konkretny czas.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A ten telefon to mnie najbardziej zastanawia. Skąd w ogóle masz pewność że to był głos babci? Mówię bez złośliwości, ale po prostu - czy to mogło być złudzenie słuchowe, skoro już wcześniej byłaś w takim napiętym stanie przez te kroki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Szamanka rozumiałam że ktoś to powie i szczerze, też o tym myślałam. Ale ona powiedziała do mnie zdanie, którego nikt inny nie mógłby znać. Coś co między nami było, żaden żyjący człowiek tego nie słyszał.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zdanie które powiedziała, czy możesz napisać chociaż ogólnie o czym dotyczyło? Nie treść, tylko czy to była jakaś przestroga, pożegnanie, informacja o czymś konkretnym? Bo to zmienia sposób w jaki można na to patrzeć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Irenka_92 to było coś w rodzaju ostrzeżenia. Żebym uważała na kogoś bliskiego. Tyle mogę powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchaj, to nie jest taki rzadki przypadek jak myślisz. W różnych tradycjach jest opisane że dusze bliskich dają zank przez to co jest nam znajome - głos, zapach, czasem właśnie dźwięk kroków. Jakby używały kanałów które znamy żeby sie przebić. Numer zero to ciekawa sprawa, czytałam że niektórzy mediumi interpretujuą to jako sygnał z 'tamtej strony', zero jako symbol nieskońconości albo przestrzeni pomiędzy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Kazia84 ostrożnie z tym symbolem zera, bo to jest dość nowe i dość popularne uproszczenie. W rzeczywistości w tradycji kabalistycznej zero nie ma tak jednoznacznego znaczenia jako 'przestrzeń między światami'. To raczej współczesna interpretacja popkulturowa. Nie mówię że to zdarzenie nie było prawdziwe, mówię tylko żeby nie budować na tym zbyt pochopnych wniosków.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Kabalista to skąd według ciebie pochodzi ta interpretacja z zerem? I czy jest jakaś tradycja, która faktycznie opisuje kontakt przez dźwięk jako formę przekazu od zmarłych?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Wolchw w folklorze słowiańskim i w wielu tradycjach szamańskich dźwięk owszem, jest nośnikiem. Bębnienie, kroki, pukanie - to były sygnały rozpoznawane jako kontakt. Natomiast co do zera - ta interpretacja jest głównie z kręgów new age, XX wiek. Nie mówię że jest zła, mówię że nie ma korzeni w starszych źródłach.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś z was miał sytuację gdzie te dwa rzeczy, i dźwięki i kontakt głosowy, zdarzały się razem? Bo z osobna słyszałam o wielu przypadkach, ale żeby tak jedno po drugim tego samego wieczoru to jest już coś innego chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jedno po drugim może znaczyć że próg był już otwarty. Kroki jako pierwsze, żeby zasygnalizować obecność, potem kontakt bezpośredni. To logiczne jeśli przyjmiemy że taka komunikacja wymaga jakiegoś przygotowania z obu stron.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Malinowa 'próg był już otwarty' - możesz rozwinąć? W jakim sensie otwarty i czy to coś co dzieje się samo, czy ja mogłam na to jakoś wpłynąć bez wiedzy?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Próg otwarty to nie metafora. Mówię o tym, że kontakt między światami nie dzieje się na żądanie - wymaga pewnych warunków. Intensywne myślenie o osobie zmarłej, silne emocje, a nawet konkretne miejsca i godziny mogą taki stan wywołać. Nie musisz nic robić celowo. Czasem sama bliskość emocjonalna z daną osobą wystarczy, żeby coś się 'przechyliło'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Malinowa a czy ten 'próg' może zostać otwarty bez czyjejś zgody, po obu stronach? Pytam bo zastanawiam się, czy to inicjatywa tej drugiej strony, czy Gencjany, czy obu naraz. Bo to zmienia trochę interpretację tego co się wydarzyło.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Irenka_92 dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Z tego co obserwuję - raczej obie strony muszą chcieć, ale niekoniecznie świadomie. Silna potrzeba po jednej stronie może 'wywołać' odpowiedź z drugiej. Rocznica to akurat czas kiedy ta przepuszczalność bywa większa.


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to znaczy że ja to zrobiłam nieświadomie? Tamtego wieczoru myślałam o babci dużo, bo był to dzień bliski rocznicy jej śmierci. Czy to mogło być właśnie to?


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do telefonu, bo mi to nie daje spokoju. Gencjana, to zdanie które usłyszałaś - ostrzeżenie przed kimś bliskim - czy po czasie okazało się trafne? Coś się wydarzyło co to potwierdziło, czy nadal czekasz na rozwiązanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Leopold tak. Kilka tygodni po tym telefonie dowiedziałam się pewnych rzeczy o osobie, przed którą babcia mnie przestrzegała. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale to było... celne. I to mnie bardziej przeraża niż sam telefon.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Chwila, bo muszę się upewnić że dobrze rozumiem. Te kroki słyszałaś w mieszkaniu, potem był telefon z ostrzeżeniem, a potem ostrzeżenie się sprawdziło. I to wszystko w jakimś sensie razem? Bo jeśli tak, to to nie jest sprawa do zdyskontowania jako 'złudzenie słuchowe'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Wolchw ale właśnie ta kolejność jest podejrzana z innego powodu - wiemy o tym bo Gencjana nam to opowiedziała po fakcie. Pamięć lubi budować narracje. Nie mówię że kłamie, mówię że nasz mózg z chaosu robi historię z początkiem i końcem. To nie jest oskarżenie, to jest po prostu jak działamy.


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Szamanka ale to co mówisz można by przyłożyć do każdego doświadczenia mistycznego i w sumie każde zdyskontować. W pewnym momencie trzeba zdecydować czy doświadczenie jest ważne dla tej osoby, nawet jeśli go sie nie da zweryfikowac naukowo.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam głupie pytanie może, ale te kroki które słyszała Gencjana - czy one szły w jakimś konkretnym kierunku? W stronę czegoś, od czegoś? Bo czytałam kiedyś że kierunek ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Helenka_F wcale nie głupie. Szły od strony przedpokoju w kierunku kuchni. Tak jakby ktoś wchodził i szedł do środka. Babcia zawsze jak przychodziła, pierwsza rzecz to szła do kuchni.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest właśnie ta rzecz z krokami, na którą zwracam uwagę. One mają zwyczaje. U mnie też zawsze ten sam kierunek, zawsze ta sama pora. Jak 'pracowanie' podłogi to by było losowe, nie powtarzalne do tego stopnia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Paprotka powtarzalność jest argumentem, zgoda. Ale nie jedynym możliwym wyjaśnieniem niefizycznym. W słowiańskiej tradycji są opisy tzw. śladu - coś w rodzaju powtarzającego się wzorca ruchowego, który zostaje w miejscu po osobie, niezależnie od jej aktualnego stanu. Nie duch, ale echo. Czy to nie pasuje bardziej do tego co opisujesz?


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Kabalista ślad to ciekawe pojęcie. Ale jak odróżnić ślad od świadomej obecności? Bo w przypadku Gencjany mamy i kroki, i telefon z konkretną treścią. Ślad by raczej nie dzwonił.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Wolchw właśnie dlatego mówiłem że kroki i telefon to dwie osobne kategorie. Kroki mogą być śladem, telefon jest czymś innym - wymaga intencji i przekazu informacji. Łączenie ich w jedno zjawisko może nas prowadzić na manowce.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam takie pytanie do wszystkich - czy kiedykolwiek słyszeliście kroki a potem nic więcej się nie wydarzyło? Żadnego telefonu, żadnego znaku, żadnego sprawdzenia sie ostrzeżenia? Bo może te sytuacje kiedy 'do czegoś prowadzi' pamiętamy, a te bez puenty po prostu zapominamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Kryska57 u mnie tak. Słyszałam kroki, nic z tego nie wynikło. Ale przez to nie mówię że to na pewno była podłoga - po prostu nie wiem. Może próg był otwarty a nie było potrzeby nic przekazać.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

To co Kryska napisała jest ważne. W parapsychologii jest taki efekt, że doświadczenia które pasują do narracji zostają zapamiętane jako znaczące, a te które nie pasują - znikają. Nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale chyba 'błąd potwierdzenia' albo coś w tym stylu. Nie znaczy to że Gencjana się myli, po prostu warto to mieć z tyłu głowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Fanar to prawda, ale ten argument też ma granicę. Jeśli zastosujemy go zawsze i do wszystkiego, to żadne doświadczenie osobiste nie będzie miało wartości poznawczej. A przecież o to tutaj chodzi, żeby je rozumieć, nie odrzucać.


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i rozumiem oba podejścia. Ale mnie to nie do końca obchodzi czy 'naukowo' się da to wytłumaczyć. Mnie interesuje co z tym teraz zrobić. Czy jeśli babcia chciała mnie ostrzec, to może mieć coś jeszcze do powiedzenia? Jak można na to odpowiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Gencjana, to co piszesz o chęci odpowiedzi - to ważne pytanie i dobrze że je zadajesz. Ale najpierw chcę się upewnić: czy ty chcesz nawiązać kontakt, czy chcesz po prostu dać znać że słyszysz i że jest dobrze? Bo to dwie różne rzeczy i wymagają innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chyba... chcę żeby wiedziała że słyszałam. I że się nie boję. I że wzięłam pod uwagę to co mówiła. Nie wiem czy to 'kontakt' w pełnym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisuje Gencjana brzmi bardziej jak zamknięcie, nie otwarcie. I moim zdaniem to jest bezpieczniejsza intencja. Kunia, czy rytuał zamknięcia różni się bardzo od nawiązania kontaktu, jeśli chodzi o to czego wymaga od osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Irenka_92 różni się fundamentalnie. Zamknięcie wymaga głównie spokoju i jasnej intencji. Nawiązanie kontaktu wymaga czegoś więcej - gotowości na odpowiedź, którą możesz dostać, a nie taką jaką chcesz. To nie zawsze jest komfortowe.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy te kroki, o których mówiła Gencjana na początku - czy one po telefonie i po tym co się sprawdziło nadal się pojawiają? Bo to by mi powiedziało czy 'sprawa jest nadal otwarta' czy sam telefon był tym zamknięciem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Wolchw nie. Odkąd to wszystko się potwierdziło, kroków nie słyszałam. Cisza. I szczerze? Ta cisza jest dla mnie dziwniejsza niż te kroki były.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo charakterystyczne. U mnie podobnie - kiedy jakiś przekaz był już 'odebrany', to i obecność się wyciszała. Jakby nie było już po co chodzić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Paprotka to ciekawe że to opisujesz w kategoriach celu i zakończenia. Czy masz wrażenie że ta obecność miała świadomość tego że przekaz dotarł, czy raczej to był automatyczny mechanizm - przekaz wysłany, echo ucichło?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Kabalista szczerze? Nie wiem. I chyba nigdy się nie dowiem. Ale czułam że to nie jest tak że 'coś' po prostu zanikło. Raczej że się cofnęło. To różnica, choć trudno ją opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Gencjana, ta cisza po tym jak ostrzeżenie się potwierdziło - czy to jest ulga, czy raczej poczucie że coś się urwało? Pytam bo te dwie rzeczy brzmią zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Obie naraz chyba. Ulga że babcia zadbała o mnie nawet wtedy. I jednocześnie coś jak tęsknota za tymi krokami, bo przynajmniej wiedziałam że jest. To brzmi absurdalnie napisane tak wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wcale nie brzmi absurdalnie. Miałam koleżankę która plakała jak przestała czuć obecność ojca, bo bała sie że już jej nie ma naprawdę. Jakby dwa razy traciła.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: