Nie wiem jak to opisać, ale od kilku tygodni nie jestem w stanie wejść do sypialni gościnnej. Nie chodzi o to, że się boję albo że nie chcę - po prostu staję w drzwiach i coś mnie zatrzymuje. Jakby tam było coś niewidzialnego. Ręce same się cofają, nogi nie chcą iść dalej. Najgorsze jest to, że dzieje się to głównie wieczorami, między 21 a 23. W ciągu dnia jakoś daję radę tam wejść, ale i tak czuję się wtedy obserwowana. Czy ktoś miał coś podobnego?
To interesujące, że podajesz konkretne godziny - między 21 a 23. Czy ten pokój był wcześniej jakoś użytkowany przez konkretną osobę? Pytam bo to może mieć znaczenie. Uczucie obserwacji to jedno, ale niewidzialny mur w drzwiach to już coś innego - to zwykle sugeruje jakiś rodzaj energii, która aktywnie odpycha.
Ja bym powiedział że to klasyczny przypadek rezydentnego ducha. Godziny 21-23 to tzw. godzina cienia, kiedy granica mędzy światami jest najcieńsza. Energi takiego bytu potrafi fizycznie blokować wejście osobom które on nie chce wpuścić. Miałem znajomą w podobnej sytuacji i tam się okazało że w tym pokoju dawno temu coś złego sie stało.
Wróćmy do sedna, bo to ważne. Kiedy mówisz, że w ciągu dnia dajesz radę wejść - czy to jest takie normalne wejście, czy też czujesz jakiś opór, tylko mniejszy? I czy w tym pokoju coś się zmieniło ostatnio? Przestawiane meble, nowe rzeczy, cokolwiek?
Hej, a ta ciotka - wie coś o tym? Może u niej też działy się dziwne rzeczy zanim wyjechała? Nie chcę nic sugerować, ale czasem takie rzeczy "przyczepiają się" do osoby i zostają po niej ślad w miejscu gdzie mieszkała.
Mam pytanie do ciebie - czy to uczucie obserwacji skupia się w jakimś konkretnym miejscu w pokoju? Przy oknie, przy łóżku, może w rogu? To by bardzo zawęziło co tam może siedzieć, o ile w ogóle coś tam jest.
Przy oknie to ciekawe. Sama nie jestem żadnym ekspertem, ale czytałam że okna i lustra to takie miejsca, przez które energie mogą wchodzić do domu. Nie wiem czy to prawda, ale pasuje do tego co opisujesz.
Ten opis progu jest kluczowy. Próg w wielu tradycjach to granica - i dosłownie, i symbolicznie. Coś co siedzi w pokoju i nie chce wpuszczać może właśnie tam koncentrować swoją obecność. Mam pytanie - czy ten dom jest stary? I czy wiesz coś o jego historii, poprzednich mieszkańcach?
A może to po prostu lęk, który sam się nakręca? Raz poczułaś coś dziwnego, zaczęłaś unikać pokoju, i teraz ciało samo reaguje bo mózg wie że tam jest "niebezpiecznie". Nie mówię że tak jest, ale czy brałaś pod uwagę taką możliwość?
To uderzenie ciepła jest symptomatyczne. Zimno jest bardziej stereotypowe przy takich opisach, ale ciepło też się zdarza i bywa mocniejszym sygnałem. Mam do ciebie konkretne pytanie - czy w tym progu lub gdzieś blisko drzwi jest coś zamontowanego, powieszonego, może jakiś stary obraz, lusterko, cokolwiek co zostawiła ciotka?
Chyba czytałam że ciepło może oznaczać energię, która jest bardzo blisko albo wręcz dotyka. Zimno to obecność obserwująca z daleka, a ciepło to coś co jest tuż przy tobie. Czy to prawda? Pytam bo nie jestem pewna.
Kołek mnie nie dziwi, ale to że coś tam wisiało przez długi czas - już bardziej. Rzeczy absorbują energię miejsca i osoby. Czy ciotka nosiła ten płaszcz często? I czy zabrała go ze sobą kiedy wyjeżdżała?
To jest ważna informacja. Płaszcz codziennie noszony przez kogoś to przedmiot bardzo mocno naznaczony. Czy wiesz coś więcej o tej ciotce - czy była zdrowa kiedy wyjeżdżała, czy może coś przeżywała, jakaś trudna sytuacja?
No właśnie, tu jest sedno. Ciotka wyjechała z problemami zdrowotnymi i zostawiła w pokoju swoje rzeczy - to znaczy że energetycznie nie zakończyła swojej obecności w tym miejscu. Część jej energi nadal tam jest i to może właśnie tworzyć ten mur. Ona nieświadomie ciągle "mieszka" w tym pokoju.
To nie jest dziwne, to jest kolejna wskazówka. Unikasz i szafy i progu - a to może znaczyć że twoje ciało czuje coś konkretnego w tych dwóch miejscach. Czy szafa stoi blisko okna? Czy jest po tej samej stronie pokoju co to uczucie obserwacji?
To zaczyna układać się w dość spójny obraz. Mam do ciebie pytanie i proszę żebyś się chwilę zastanowiła zanim odpiszesz - kiedy myślisz o tej ciotce i o tym pokoju, to czujesz smutek, lęk, a może coś zupełnie innego?
To co powiedziałaś o poczuciu winy jest bardzo ważne. Nie pytam żeby psychologizować, ale czy masz wrażenie że to uczucie nasila się właśnie wieczorami, kiedy mur jest najmocniejszy?
Przepraszam że znowu powiem coś sceptycznego, ale nie mogę tego nie zauważyć - wieczorami masz trudniejsze myśli o ciotce, i wieczorami mur jest silniejszy. Serio pytam, nie zaczepiam: czy ktoś tu rozważa że to może być po prostu połączone emocjonalnie, a nie... no, inaczej?
Ale czy jak jest dzień i zaciągnięte zasłony - albo odwrotnie, odsłonięte - to czujesz jakąś różnicę? Pytam bo może okno ma tu znaczenie przez samo światło albo przez to co widać na zewnątrz.
Zaciągniete zasłony to błąd moim zdaniem. Blokują naturalne światło które oczyszcza przestrzeń. Jak pokój jest zamknięty i zaciemniony to energia stoi w miejscu i gęstnieje. Powinnaś najpierw wpuścić światło zanim będziesz robić cokolwiek inneg.
Przepraszam że wchodzę w środku, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i to co teraz napisałaś mnie bardzo uderzyło. To brzmi jakby ten pokój stał się dla ciebie miejscem gdzie "przechowujesz" niepokój o ciotkę. Nie mówię że nie ma tam nic więcej, ale czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tym jak bardzo się o nią martwisz?
Album ze zdjęciami to nie jest neutralny przedmiot. Zdjęcia przechowują coś z ludzi na nich uwiecznionych, szczególnie jeśli album był ważny dla właścicielki. Czy wiesz czyje zdjęcia tam są? Rodzinne, stare?
A te pudełka - czy ciotka o nich wspominała kiedykolwiek? Mogła powiedzieć żebyś ich nie ruszała, coś w tym stylu?
Moim zdaniem trochę za bardzo komplikujecie. Jak ktoś długo mieszka w jednym miejscu i odchodzi, zostawia tam wyciski swojej energii, prosto jak drut. Nie trzeba żadnych albumów ani pudełek. Sam fakt że ciotka tam latami była i teraz jej nie ma wystarczy żeby pokój "pamiętał". Najlepszy dowód że Jolanta czuje to dokładnie w tamtym kącie a nie w całym mieszkaniu.
Czarno-białe, stare zdjęcia rodzinne w szafie, w pokoju który stopniowo stał się nie do wejścia. To jest dość konkretny obraz. Jolanta, mam do ciebie pytanie może trudne: czy masz jakieś intuicyjne poczucie czy to co czujesz w progu jest "zimne" czy "ciepłe"? Nie temperatura powietrza, chodzi mi o odczucie.
Gęstsze powietrze to już brzmi dla mnie jak coś co można by zmierzyć albo sprawdzić. Nie jestem sceptyczką z zasady, ale czy ktoś wie czy zmiany wilgotności albo ciśnienia mogą dawać takie odczucia fizycznie? Szczerze pytam, nie atakuję.
To jest istotna różnica. Próg jako sygnał zakazu, a wnętrze jako obecność. To nie musi być to samo źródło. Może próg jest po prostu czuły na to co jest w środku, ale sama obecność jest zlokalizowana głębiej. Przy szafie, Jolanta?
