Nie wiem jak to opisać, ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że ktoś słyszy moje myśli. Nie mówię, że to osoba z zewnątrz w dosłownym sensie, ale coś jest nie tak. Siedzę w pokoju, myślę o czymś zupełnie prywatnym, i mam poczucie obecności, jakby ktoś stał za mną i czytał mi w głowie. Ale to nie wszystko. Ostatnio zaczęłam zauważać dziwne rzeczy w lustrze w korytarzu. Mam długi, wąski korytarz, a lustro wisi na końcu. Kilka razy odbiło mi coś, czego tam nie było - jakby cień po lewej stronie, tam gdzie jest ściana. Żadnych drzwi, żadnego okna. Sprawdzałam kąt ustawienia, przestawiałam lampę. Nic nie tłumaczy tego refleksu. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to może mieć związek z tym uczuciem bycia obserwowaną?
To uczucie czytania w myślach to jedno, ale te refleksy w lustrze to już coś konkretniejszego. Opisz dokładniej - czy ten cień ma jakiś kształt, czy to bardziej rozmyta plama? I o jakiej porze to widujesz, czy zawsze przy tym samym oświetleniu?
Z tymi lustrami to jest pewna prawidłowość w opisach, które słyszę od lat. Lustro odbija nie tylko światło, ale według wielu tradycji - i to nie jest żadna nowość - działa jak coś w rodzaju membrany. Mam pytanie: czy to lustro jest stare, czy nowe? I czy wisiało tam od zawsze, czy je skądś przywiozłaś albo dostałaś?
To co opisujesz z lewą stroną mnie trochę zaciekawia. W lustrzanych odbiciach lewa strona często kojarzy się z tym, co poza zasłoną, jeśli wiesz o co mi chodzi. Ale mam pytanie do Ciebie - mówiłaś o uczuciu, że ktoś czyta myśli. Czy te dwa zjawiska zaczęły się mniej więcej w tym samym czasie, czy jedno było przed drugim?
Ten zimny podmuch po myśli to szczegół, który warto wziąć poważnie. Nie mówię, że od razu trzeba biec po szałwię, ale warto ustalić, czy to nie jest kwestia przeciągów albo wentylacji. Naprawdę pytam bez ironii - sprawdzałaś? Bo jeśli to wykluczone, to wtedy rozmawia się o tym inaczej.
To co powiedziałaś o sekwencji - najpierw myśl, potem zimno - jest ważne. Czy to zawsze jest ta sama kategoria myśli, czy losowe? Coś je łączy tematycznie?
Mam nieco inne pytanie. Czy niedawno wprowadziłaś do domu jakiś nowy przedmiot? Coś kupionego na targu, ze starego sklepu, cokolwiek z drugiej ręki? I to lustro - skąd pochodzi?
Zegar z pchlego targu i lustro z komisu. Dwa przedmioty z historią, których nie znasz. Powiem szczerze - to może nie być zbieg okoliczności. Barni, co Ty na to? Bo wiesz więcej o obiektach z historią niż ja.
Zatrzymany zegar w domu to w wielu tradycjach coś, co się odradza. Nie mówię, że to reguła, bo to nie jest tarot, gdzie masz konkretne znaczenia, ale energia stagnacji w połączeniu z lustrem, które ma uszkodzone srebro - to jest kombinacja, przy której ja bym zaczęła coś robić, zamiast czekać i obserwować. Co do czytania myśli - czy masz poczucie, że ta obecność jest neutralna, życzliwa, czy coś w tym jest nieprzyjemnego?
To co powiedziałaś na końcu mnie zatrzymało. Im więcej o tym myślisz, tym intensywniej czujesz. Czy próbowałaś kiedyś świadomie odwrócić uwagę, zająć się czymś zupełnie przyziemnym, nie myśleć o tym przez kilka godzin? I czy wtedy też to czułaś, czy raczej zanikało?
To akurat jest istotna informacja. Zjawisko wyraźnie powiązane z konkretnym miejscem, a nie z tobą jako osobą. To trochę zmienia obraz sytuacji, bo sugeruje, że źródło jest raczej lokalne niż... powiedzmy, że wewnętrzne.
Zatrzymany zegar, lustro z odchodzącym srebrem i teraz to. Chcę wrócić do zegara, bo wydaje mi się, że zbyt szybko go pominęliśmy. Czy wiesz skąd pochodzi, z jakiego mniej więcej okresu? I czy kiedy go przyniosłaś, od razu postawiłaś w salonie, czy stał gdzieś wcześniej?
Dzień w korytarzu obok lustra z uszkodzonym srebrem. To jest konkretna sekwencja. Nie mówię, że wyrok, ale gdybyś miała możliwość przeniesienia zegara poza mieszkanie, nawet na próbę, to czy byłabyś skłonna to zrobić? Pytam praktycznie.
Dwa różne odczucia w dwóch różnych miejscach, przy dwóch różnych przedmiotach. Jeśli to ze sobą połączone, to mamy jakiś obieg, a nie jedno źródło. Szaman, Barni, czy to coś wam mówi? Bo mi to wygląda na coś, co krąży.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie, może naiwne. Czy Lena rozmawiała z kimś w mieszkaniu o tych zjawiskach głośno? Bo gdzieś czytałam, że mówienie o tym na głos w przestrzeni może coś zmieniać, nie wiem czy to prawda.
Boi się mówić o tym głośno we własnym mieszkaniu. To samo w sobie coś mówi o tym, jak bardzo to czujesz na co dzień. Ale mam pytanie do Seida i Barni, czy ta obawa przed głośnym mówieniem to coś, co Lena wypracowała sama, czy to może być jakiś rodzaj sugestii z zewnątrz? Bo brzmi to jakby coś ją przed tym powstrzymywało.
Instynkt milczenia w określonym miejscu to jest coś, o czym rzadko się mówi, a to jeden z wyraźniejszych sygnałów, że przestrzeń działa na poziomie, który trudno racjonalnie opisać. Chciałbym wrócić do lustro plus zegar w korytarzu, bo mam wrażenie, że za szybko przeszliśmy do salonu. Lena, czy lustro jest naprzeciw wejścia do salonu, czy raczej gdzieś z boku?
Pierwsze co widzisz, wchodząc. To nie jest bez znaczenia. Lustro ustawione tak, żeby chwytać każdego, kto wchodzi do przestrzeni. Pytanie brzmi, czy ono tam było, zanim się wprowadziłaś, czy sama je postawiłaś?
Dwa przedmioty z pchliego targu, oba z nieznaną historią, oba teraz w korytarzu przynajmniej przez jakiś czas. To nie jest zarzut, bo pchle targi to pchle targi, ale to jest istotny kontekst. Barni, czy znasz przypadki, gdzie kombinacja lustro plus przedmiot z historią tworzyła coś, co się wzajemnie wzmacniało?
Przepraszam, że dopiero teraz wchodzę do rozmowy. Czytałem cały wątek i jest coś, o czym jeszcze nikt nie zapytał. Lena, czy to uczucie, że ktoś słyszy twoje myśli, jest silniejsze, kiedy jesteś w domu, czy zdarza się też poza nim?
To jest ważne rozróżnienie. Jeśli zostaje w środku i słabnie na zewnątrz, to jest argument za tym, że źródło jest lokalne. Faddi, ty wcześniej wspominałeś o stanie gotowości przy wejściu, czy to jest to, co masz na myśli?
To, że to zostaje przy wejściu i w środku, a znika na zewnątrz, to jest jeden z tych szczegółów, które sprawiają, że trudno mi to zbyć jako sugestię czy coś psychologicznego. Choć rozumiem, że ktoś mógłby tak to czytać.
Czyli mamy moment, w którym dwa obiekty tworzyły coś w rodzaju układu, i ten moment pokrywa się z nasileniem odczuć. To jest zbieżność, którą trudno zignorować. Lena, czy lustro stoi teraz w tym samym miejscu co wtedy? I czy zegar nadal gdzieś w mieszkaniu jest?
To jest bardzo konkretna zmiana. Coś się faktycznie przesunęło po przeprowadzce zegara. Tylko pytanie czy zegar przyniósł to do salonu ze sobą, czy to jest zbieżność.
To eliminuje jedno wyjaśnienie, które miałem w głowie, że chodzi o kierunek lub coś z zewnątrz budynku. Skoro odczucie jest w miejscach bez wspólnego okna ani ściany, a łączy je tylko zegar, to naprawdę trudno to rozdzielić.
Sypialnia jest neutralna. To jest ważne. Czy w sypialni jest jakieś lustro, cokolwiek, co mogłoby odbijać obraz? I czy zegar kiedykolwiek stał w sypialni, choćby chwilowo?
To jest bardzo znaczące. Sypialnia bez lustra, bez zegara, bez historii tych obiektów i jednocześnie jedyne neutralne miejsce. Trudno nie wyciągnąć z tego wniosku, że te dwa obiekty razem albo osobno coś wnoszą do przestrzeni. Kunia, jak to interpretujesz pod kątem zakotwiczenia?
