No dobra ale to wciaż nie wyjaśnia dlaczego uczucie jest chłodne a nie ciepłe. Jeśli to energia ciotki która żyje, to powinna być ciepła. Zimno to zimno, wszyscy wiemy co to oznacza, nie ma co kombinować.
O, to bardzo przypomina to co ja czułam. U mnie też wieczorami było mocniejsze. Nigdy nie doszłam do końca co to było, ale to powiązanie z porą dnia jest jakieś znaczące chyba?
Czyli ten moment kiedy granica między dniem a nocą - czy to może mieć znaczenie? Słyszałam że takie przejściowe chwile są jakoś szczególne energetycznie, ale nie wiem na ile to prawda.
Ten moment przed zapaleniem światła - to ma znaczenie. Nie dlatego że "granica między dniem a nocą" jest magiczna sama w sobie, ale dlatego że zmysły wtedy pracują inaczej. W półmroku jesteśmy bardziej czujni, bardziej otwarci na bodźce których normalnie nie rejestrujemy. Jolanta, to uczucie wtedy - czy to bardziej coś fizycznego, jak dreszcz, czy raczej mentalne, jakby ktoś powiedział ci żebyś się zatrzymała?
No i tu właśnie mam problem z całą tą interpretacją. Spokojne albo nie spokojne, ciepłe albo zimne - to są subiektywne odczucia które każdy opisze inaczej. Skąd wiadomo że to co Jolanta czuje jako spokojne, nie jest po prostu tym że się już przyzwyczaiła do czegoś co na początku było silniejsze? Adaptacja do strachu wygląda dokładnie tak samo.
Czekaj. Ciotka żyje?? To czemu my tu rozmawiamy o obecnościach i energiach jak o czymś co zostawiła po śmierci? To zmienia wszystko. Żywa osoba, jej pokój, jej rzeczy. To klasyczny przypadek psychicznego przywiązania miejsca do właściciela.
To co teraz wychodzi jest dla mnie kluczowe. Ciotka żyje, ale nie ma dostępu do swoich rzeczy, do swojego miejsca. W runach jest pojęcie przestrzeni która "czeka" - nie w sensie dosłownym, ale energetycznie zahibernowanej. Jolanta, czy ciotka wie że ty tam mieszkasz? Czy miała na to zgodę, czy to była decyzja rodziny bez jej pełnej świadomości?
Czy to w ogóle możliwe żeby żyjąca osoba, która jest gdzieś indziej, miała taką obecność w miejscu? Przepraszam że pytam, pewnie to podstawy, ale naprawdę nie rozumiem mechanizmu.
To jest bardzo znaczące. Przestrzeń z rzeczami osobistymi żyjącej osoby jest zupełnie inną sytuacją niż to co z reguły rozpatrujemy. Czy który z jej przedmiotów jest dla ciebie bardziej "gęsty", Jolanta? Znaczy, czy coś konkretnego przyciąga uwagę, albo wręcz przeciwnie, odpycha?
No właśnie, rzeczy. To jest klucz i nie wiem czemu nikt tego nie powiedział wprost wcześniej. Osoby przywiązane emocjonalnie do swoich przedmiotów zostawiają w nich ślad który jest wyczuwalny. To nie jest żadna tajemnica, to jest podstawa pracy z miejscami. Jolanta, ten mur który czujesz przy wejściu - on jest na poziomie podłogi czy raczej na poziomie klatki piersiowej? Bo to ma znaczenie dla tego gdzie skupia się ta energia.
