to jest ważne. Trzy pokolenia kobiet to już nie jest przypadkowy łańcuch, to coś co mogło być świadomie przekazywane. Albo nieświadomie, ale z dużym ładunkiem. Czy twoja matka miała jakiś szczególny stosunek do tej broszki? Nosiła ją, przechowywała, wspominała?
Zatrzymuję się tutaj. Pogrzeb ojca, ważna chwila, broszka używana właśnie wtedy. I broszka otwiera się w momentach emocjonalnie znaczących. To nie może być zbieżność.
okej, to jest konkret który trudniej zbagatelizować. Jeśli odpina się kiedy leży bez ruchu, to zużyty mechanizm raczej nie wyjaśnia tego w prosty sposób. Ale co wyjaśnia?
Wracam do muzyki, bo mi się to kręci w głowie. Idzi, ta muzyka z piwnicy jest zawsze o tej samej porze dnia, o podobnej godzinie? Czy zupełnie losowo?
Wieczory mają swoją specyfikę, cisza jest inna, dom pracuje inaczej. Ale to co mnie zastanawia, to że Idzi opisywał spokój przy słuchaniu. Gdyby to był jakiś przypadkowy dźwięk z zewnątrz, to chyba byś próbował go zlokalizować, nie stałbyś i nie słuchał?
Próbowałem zlokalizować, kilka razy. Schodziłem do piwnicy i tam było cicho. Wracałem i znów słyszałem z dołu. To nie jest dźwięk który wskazuje konkretne miejsce kiedy go szukasz, jakby się cofał.
To co opisujesz z lokalizacją dźwięku jest w literaturze dotyczącej miejsc z zapisaną pamięcią całkiem charakterystyczne. Dźwięk jest odbierany niejako przez dom jako całość, nie ma fizycznego źródła w jednym punkcie. Trochę jak echo czegoś co już nie istnieje w przestrzeni, ale wciąż jest obecne w jakimś innym sensie. Czy próbowałeś kiedyś nagrać ten dźwięk?
to jest bardzo charakterystyczny wzorzec, opisywany w różnych relacjach dotyczących tego typu zjawisk. Brak zapisu nie jest dowodem że dźwięku nie ma, ale też nie jest dowodem że jest. Natomiast jeśli dźwięk nie jest rejestrowany przez mikrofon, to albo jest poniżej progu rejestracji, albo ma inne źródło niż drgania powietrza. Ewentualnie jest subiektywny. Żadna z tych opcji nie jest jeszcze wyjaśnieniem, to tylko zawężanie możliwości.
Idzi, czy ktoś z rodziny też słyszał tę muzykę, czy tylko ty? To dla mnie kluczowe, bo jeśli słyszał to ktoś inny, to eliminuje wyjaśnienie subiektywne.
To że matka nigdy o tym nie mówiła, to może być właśnie najważniejsza informacja. Niektóre rzeczy w rodzinie się przemilcza, nie dlatego że ich nie ma, ale dlatego że są zbyt bliskie. Broszka, muzyka, dom. Ona to wszystko znała lepiej niż ty.
Trzeba słuchać ciszy. To brzmi jakby wiedziała że coś jest, ale wolała to zostawić bez nazwy. Może bała się że jak to nazwiesz, to staje się czymś z czym trzeba się zmierzyć?
a ta broszka była w domu kiedy żyła matka, leżała gdzieś konkretnym, czy dostałeś ją dopiero po jej śmierci? Próbuję zrozumieć czy oba zjawiska, muzyka i broszka, zaczęły się nasilać w tym samym czasie.
Żałoba obniża próg odbierania pewnych rzeczy. Nie mówię że to tworzy coś czego nie ma, ale uwaga skupia się inaczej, dom zaczyna mówić innym językiem kiedy zostaje się w nim samemu. To może być jedna z odpowiedzi, ale nie jedyna.
Idzi, mam konkretne pytanie. Kiedy słyszysz tę muzykę i stoisz i słuchasz, czy masz wtedy jakieś myśli o matce, albo o ojcu, albo o kimś konkretnym? Czy to jest raczej puste, neutralne doświadczenie?
To pytanie o kolejność jest bardzo ważne i rzadko je ktoś zadaje sobie uczciwie. Są badania dotyczące efektu priming, gdzie kontekst emocjonalny zmienia to jak interpretujemy bodźce zmysłowe. Idzi nie powiedział że muzyki nie ma, ale że nie da się jej nagrać. To są dwa zupełnie osobne problemy do rozpatrzenia.
A czy przy tej broszce jest coś widocznego kiedy się otwiera? Mówię o fizycznym stanie mechanizmu. Stara biżuteria czasem ma własne życie, ale czasem zachowywuje pewne wzorce energetyczne z bardzo konkretnego powodu. Myślę że warto by zobaczyć jak wygląda zapięcie od środka.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy ktoś jeszcze poza Idzim bywał w tym domu od kiedy mieszka sam? Jakaś osoba bliska, znajomy, ktoś kto mógłby powiedzieć czy też to słyszał? Bo mi brakuje tego elementu w całej rozmowie.
To co powiedziałeś o tym znajomym jest ciekawe. Czyli muzyka pojawia się kiedy jesteś sam, ale czy to znaczy że jest związana z tobą, czy z tym że dom zachowuje się inaczej kiedy jesteś tylko ty? Bo to dwie różne rzeczy i chyba warto to rozróżnić.
To rozróżnienie które postawiła Kenta jest moim zdaniem kluczowe dla całego wątku. Dom jako przestrzeń ma swoją pamięć niezależnie od lokatora. Ale pewne zjawiska aktywują się wyłącznie przy konkretnej osobie, jakby wymagały odpowiedniego odbiorcy. Idzi, czy w domu przed tobą i matką mieszkał ktoś jeszcze? Jakieś wcześniejsze pokolenie, o którym wiesz?
a dziadkowie żyli w tym domu w latach pięćdziesiątych? Bo jeśli tak, to muzyka z tamtej epoki i dom tej samej rodziny to już nie jest przypadkowe tło, to jest jakieś połączenie.
Czekaj, to teraz wygląda zupełnie inaczej. Muzyka z lat pięćdziesiątych, dom zamieszkały w tamtym czasie przez dziadków ze strony matki. Idzi, czy wiesz cokolwiek co się wtedy w tym domu działo? Coś ważnego, jakieś zdarzenie, coś emocjonalnie naładowanego?
Zanim pójdziemy za daleko w interpretację, chcę wrócić do jednej rzeczy. Idzi powiedział że muzyki nie słyszał kiedy miał gościa, ale też że próbek jest za mało. To uczciwe podejście. Natomiast teraz ustalamy że dom ma historię sięgającą dokładnie tej epoki co dźwięk. To nie musi być dowód czegokolwiek, ale to jest pytanie, które wymaga dokładniejszego przyjrzenia się archiwum rodzinnemu, jeśli takie istnieje.
Ale skąd właściwie wiadomo że to muzyka z lat pięćdziesiątych? Idzi, jak to rozpoznajesz? Czy słyszysz wyraźnie jakiś utwór, czy to raczej styl, brzmienie, coś ogólniejszego?
a to brzmienie przychodzi ze stałego kierunku? Mówisz piwnica, ale czy to zawsze jakby spod podłogi, czy raczej z konkretnej ściany, kąta, może od strony jakiegoś pomieszczenia?
tej szafy jeszcze nie ruszyłeś w ogóle? Bo szafy potrafią być naładowane energią przez sam fakt że ktoś przez lata wkładał w nie rzeczy osobiste. Nie mówię żeby ją rozmontowywać, ale czy był w środku żeby zobaczyć co tam jest? Czasem przedmioty ktore leżą nieruszone dziesiątki lat stają się czymś w rodzaju akumulatora.
Szafa i broszka to dwa przedmioty z wyraźnym związkiem z matką. Jedna zostawiona bez ruszania, druga noszona przez lata. Mam pytanie do Idziego, czy broszka leży teraz w domu na stałe, czy gdzieś ją przechowujesz? I czy leży bliżej tej piwnicy, czy w innej części domu?
Idzi, to zestawienie jest ważne i myślę że warto na chwilę zostać przy tej szafie. Co wiesz o tej szafie, czy stała tam od zawsze, czy matka ją tam przeniosła w którymś momencie? I przede wszystkim, czy kiedykolwiek schodziłeś do piwnicy specjalnie żeby stanąć przy tej szafie kiedy muzyka gra?
