Nie wiem jak to opisać, ale od jakiegoś czasu mam bardzo wyraźne poczucie, że kiedy kładę się spać, po mojej lewej stronie leży ktoś jeszcze. Nie widzę nikogo, ale czuję ten ciężar na materacu i przede wszystkim zimno - takie miejscowe, jakby ktoś przyłożył zimną szybę do boku. Sprawdzałem okno, nie ma przeciągów. Leżę sam, mieszkam sam. Zaczęło się to mniej więcej miesiąc temu i wraca prawie każdej nocy. Do tego lampka nocna sama się wyłącza i włącza - bateria nowa, przełącznik sprawny, sprawdzałem kilka razy. Ktoś miał coś podobnego?
To zimno po lewej stronie to bardzo charakterystyczny sygnał. Lewa strona ciała jest w wielu tradycjach uznawana za bardziej receptywną, otwartą na kontakt z tym co niematerialne. Ale zanim cokolwiek powie się więcej - czy to zimno pojawia się o stałej porze, czy raczej losowo? I czy masz jakieś poczucie, że ta obecność jest spokojna, czy raczej czujesz przy tym niepokój?
A czy te przebudzenia wiążą się z jakimiś snami? Pytam bo czytałam, że duchy czy obecności często dają o sobie znać właśnie przez sny zanim zaczną robić coś bardziej fizycznego jak to twoje zimno. Może coś ci się śniło w tym czasie?
Połączenie zimnego miejsca na materacu, lampki reagującej bez powodu i postaci w snach to nie jest przypadkowe zestawienie. Chciałbym zapytać o jedną rzecz, bo to zmienia interpretację dość mocno - czy w tym miejscu, gdzie teraz mieszkasz, wydarzyło się coś trudnego? Albo czy przedmioty, które masz w sypialni, mają jakąś historię, może po kimś bliskim?
To krzesło to ważna informacja. Przedmioty długo użytkowane przez jedną osobę mogą przechowywać bardzo silny ślad energetyczny. I nie chodzi tu o coś złowrogiego, wręcz przeciwnie. Bliska osoba, która odeszła, może wracać właśnie w miejsca i do przedmiotów, które łączą ją z tym, co zostawiła. Jak miałeś relację z dziadkiem?
Przepraszam że się wtrącę, ale to z krzesłem to mnie uderzyło. Słyszałam o czymś takim, że przedmioty mogą być takim punktem zakotwiczenia dla ducha. Czy można to jakoś sprawdzić, Eleonorka56? Znaczy czy jest jakiś sposób żeby stwierdzić czy to właśnie od tego krzesła idzie ta energia?
A może to nie dziadek tylko coś co przyciągnął ten dziadek albo coś co przyszło przez krzesło nie koniecznie on sam. Wiem że to brzmi dziwnie ale czytałam że duchy nie zawsze to są te osoby co znamy mogą to być inne byty które korzystają z okazji jak jest jakiś portal czy punkt wejścia.
To co opisujesz z tym żalem za nieprzegadanymi rozmowami - to bardzo ważne. Energie emocjonalne, szczególnie takie związane z niezamkniętymi sprawami, mogą dosłownie przyciągać. Nie wiem czy to twój dziadek czy nie, ale to poczucie 'on czeka na coś' które opisałeś wcześniej, mogłoby pasować. Czy próbowałeś po prostu do niego mówić? Głośno albo w myślach?
Też mam wrażenie że ten wątek z krzesłem jest kluczowy. Ale mam pytanie do was bardziej doświadczonych - jeśli to jest duch dziadka, to czy powinien się tego bać? Bo z jednej strony to brzmi w sumie... niestraszne, ale z drugiej to jednak coś niesamowitego się dzieje w nocy i nie wiem czy to jest bezpieczne.
Hej, czytam ten watek od poczatku i mnie to bardzo wciagnelo. To z ta lampka mnie zastanawia najbardziej bo to jakby dowód fizyczny nie? Moze warto by bylo nagrać to kamera przez kilka nocy? Moj kolega tak robil i nagral coś dziwnego przy drzwiach. Choc wiem ze mozna to rozmaczysc jako usterka.
Rozumiem ten strach przed kamerą, ale powiem ci szczerze - ta niepewność, to niewiedzenie, może być bardziej wyczerpujące niż sam dowód. Pytanie jest inne: co chcesz z tym zrobić? Bo są dwie drogi. Jedna to próba komunikacji i ewentualnie pomoc temu komu się ta pomoc należy, żeby mógł odejść spokojnie. Druga to ochrona własnej przestrzeni jeśli nie chcesz tych wizyt. Co czujesz, że powinieneś zrobić?
Wtrącę się, bo słyszę kilka różnych głosów w tej rozmowie i chcę coś sprawdzić. Hilary, wspomniałeś o tym krzesłem po dziadku - czy ono stało u niego w domu w szczególnym miejscu? Czasem przedmiot ma energię nie tylko od osoby, ale też od miejsca, gdzie długo stał. I czy dziadek sam dużo siedział na tym krześle?
To z tym krzesłem przy oknie to mnie uderzyło. Jakbyś instynktownie odtworzył jego przestrzeń. Hilary, chcę zapytać o jedną rzecz - czy kiedy siadasz na tym krześle albo przechodzisz obok niego, czujesz cokolwiek? Jakąś zmianę temperatury, nastroju, cokolwiek?
To bardzo wymowne, że nie siadasz. Ciało często wie więcej niż głowa. Nie interpretuję tego od razu jako coś złego, ale to kolejny element układanki. Mam pytanie do Eleonorki - czy w takim kontekście przestawienie krzesła ma sens, czy raczej mogłoby coś zaburzyć?
Hej, może głupie pytanie, ale czy to zimno jest cały czas czy tylko kiedy leżysz? Bo jak jest cały czas to może jednak to przeciąg albo coś z budynkiem, a jak tylko kiedy ty leżysz to to już inaczej wygląda.
Skoro to tylko wtedy, kiedy leżysz, mam wrażenie że ta obecność czeka właśnie na ten moment. Jakby wiedziała, że dopiero nocą masz chwilę spokoju i możesz to zauważyć. To brzmi jak ktoś, kto szanuje twój rytm, nie chce przeszkadzać. Stefcia, wspominałaś o snach wcześniej - czy ta ciemna postać, którą widuje Hilary, ma jakiś kierunek, stronę, po której stoi w tych snach?
Po lewej i w snach i fizycznie?? To jest jakis wzorzec nie? Moze ktos to moze wyjasnic bo to chyba nie przypadek. Eleonorka albo Pustelnik, co to znaczy że zawsze po lewej?
Lewa strona tradycyjnie wiązana jest z przeszłością, z tym co niewidzialne, z intuicją. W wielu tradycjach to właśnie z lewej przychodzą ci, którzy odeszli. Nie mówię, że to zasada bezwzględna, ale zestawienie - krzesło po lewej, zimno po lewej, postać po lewej w snach - to jest zbyt konsekwentne, żeby pominąć.
To mi się trochę kręci w głowie. Skoro wszystko po lewej, to czy to znaczy, że ta obecność nie wychodzi poza tę stronę? Jakby miała swoje miejsce? Czy coś takiego jest możliwe?
Okay, ale chcę zapytać o coś praktycznego - co Hilary ma teraz właściwie zrobić z tą wiedzą? Bo mamy już dużo obserwacji, ale nie wiem czy on chce komunikacji, czy chce żeby to ustało, czy co. Hilary, czego ty tak naprawdę szukasz w tym wątku?
Szczerze to sam nie wiem. Chyba po prostu chciałem żeby ktoś to usłyszał i powiedział czy jestem normalny. Ale im więcej o tym czytam i im więcej piszemy, to coraz bardziej myślę że... chciałbym jakoś powiedzieć dziadkowi, że wszystko dobrze. Że mi przykro za ten czas, kiedy nie dzwoniłem. Brzmi absurdalnie.
Wcale nie brzmi absurdalnie. Wydaje mi się że to właśnie sedno. Ta niedomknięta sprawa, którą wcześniej wspominałeś - to może być dokładnie to, o co chodzi. Nie wiem jak inni, ale myślę że ta obecność nie tyle straszy, ile po prostu czeka na to, co przed chwilą napisałeś.
To jest kompletna odpowiedź, moim zdaniem. Krzesło to nie jest tylko obiekt, to jakby nagrany w nim cały wzorzec tych rozmów. I może właśnie dlatego czujesz, że coś czeka - bo to krzesło pamięta, że przy nim były rozmowy, i jeszcze jedna jest nieodbytta. Nie naciskam na żadne konkretne działanie, ale gdybyś chciał - mógłbyś po prostu usiąść i powiedzieć to na głos.
To, co napisałeś o tym krześle i rozmowach, to nie jest mały detal. Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - czy to krzesło stało wcześniej u dziadka, czy ty je do siebie zabrałeś po jego śmierci? Bo to zmienia perspektywę tego, co tu czujemy.
To jest kluczowe. Przedmioty, które były regularnie używane przez konkretną osobę przez długi czas, mogą być nośnikami czegoś, co trudno nazwać inaczej niż śladem. Krzesło wzięte po śmierci właściciela, postawione po lewej stronie łóżka, zimno dokładnie po tej stronie - to jest bardzo spójna historia. Hilary, powiedz mi jeszcze jedno: czy to krzesło stoi tam od razu po przeprowadzce czy przestawiłeś je w to miejsce później?
To zamyka krąg. Najpierw krzesło w salonie - nic. Krzesło wchodzi do sypialni, pojawia się zimno i poczucie obecności przy łóżku. Myślę, że to nie jest przypadkowa kolejność. Chcę zapytać Eleonorkę - czy obecność mogła jakby 'aktywować się' przez to, że krzesło trafiło w inne otoczenie, bliżej miejsca snu?
Czekajcie, to znaczy że ta obecność mogła być przy nim cały czas, odkąd zabrał krzesło, tylko on jej po prostu nie wyłapywał w salonie? To trochę zmienia postrzeganie całej sytuacji.
