A masz jakieś wrażenie że to się pojawia o konkretnych porach? Wieczorami, w nocy, w dzień? Albo może przy konkretnej pogodzie? Pytam bo czasem jest jakaś regularność której się nie zauważa dopóki ktoś nie zapyta.
Notowanie to bardzo dobry pomysł. Data, godzina, co wtedy robiłeś, gdzie byłeś w domu, jak długo trwało. Bez tego ciężko zauważyć wzorzec nawet jeśli on istnieje.
Zanim się wszyscy rzucą na wzorce i notatniki - ile razy można to wytłumaczyć po prostu akustyką? Stary dom, piwnica, jakieś rury, wentylacja. Dźwięk z zewnątrz wpada do środka i brzmi jak coś czego tam nie ma. Pytam serio, nie złośliwie.
Sąsiedzi po obu stronach są młodzi, po trzydziestce. Nie sądzę żeby słuchali big bandu. Zresztą dźwięk wyraźnie idzie z dołu, z kierunku piwnicy.
Skrzat, rozumiem sceptycyzm, ale jeśli dźwięk od lat idzie konsekwentnie z jednego kierunku, z piwnicy w której nic nie ma, to wyjaśnienie akustyczne wymaga już dość skomplikowanej konstrukcji. Na jakim etapie przestajesz szukać naturalnego wyjaśnienia?
To w sumie nie są wykluczone drogi. Można jednocześnie sprawdzić akustykę i zadzwonić do cioci. Jedno nie wyklucza drugiego. Mnie ciekawi co ciocia powie o broszce, bo to jest wątek który może nam dać coś konkretnego.
Właśnie, broszka to jedyna rzecz którą Idzi trzyma w ręku. Dosłownie. Muzyka jest nieuchwytna, ale broszka jest fizyczna, można ją zbadać, zapytać o historię. To jest punkt wyjścia.
Wróćmy na chwilę do meritum. Mamy piwnicę w przedwojennym domu, muzykę z lat pięćdziesiątych, i broszkę która się otwiera przy emocjonalnych momentach. Te trzy rzeczy razem tworzą pewien profil. Idzi, czy ta broszka kiedykolwiek otworzyła się akurat gdy słyszałeś muzykę? To jest pytanie które powinno paść.
A może zacznij nosić broszkę przez jakiś czas? Nie jako ozdobę koniecznie, ale żeby mieć ją przy sobie kiedy coś się dzieje. Wtedy sam zobaczysz czy reaguje.
Idzi, dobry krok z tą ciocia. Zanim zadzwonisz, pomyśl co dokładnie chcesz się dowiedzieć, żeby nie skończyło się na ogólnym 'czy coś wiesz o broszce'. Zapytaj skąd pochodzi, kto ją nosił, czy coś się z nią wiązało. Im konkretniej, tym więcej z niej wyciągniesz.
A jak myślisz, czy ciocia w ogóle wie że broszka do ciebie trafiła? Może ona ma swoje własne wspomnienia z tym przedmiotem i sama by coś powiedziała gdyby wiedziała że ją masz.
Idzi, zrób sobie notatki zanim zadzwonisz. Dosłownie kilka punktów: skąd masz broszkę, kiedy się otwierała, przy jakich okazjach. Jak zaczniesz opowiadać cioci to lepiej mieć to poukładane w głowie, bo inaczej rozmowa się rozjedzie na boki i wyjdziesz bez nic konkretnego.
Zaraz, Idzi, ale ty powiedziałeś że nie wiedziałeś wcześniej skąd broszka pochodzi. Jak coś o tym nie wiedziałeś, to skąd masz pewność że te dwie rzeczy są ze sobą połączone? Może to zupełnie osobne sprawy i łączysz je bo szukasz wzorca.
Skrzat ma rację w tej jednej kwestii. Widziałam to wielokrotnie: ktoś przychodzi z otwartym pytaniem, po dwudziestu postach już 'wiadomo' że to prababcia i zostaje tylko ustalić co chce przekazać. Trzymajmy się tego co wiemy. A wiemy bardzo mało. Mamy dźwięk z piwnicy i broszkę która się otwiera. Nic więcej nie jest potwierdzone.
Ciekawe co Idzi czuje kiedy jest w tej piwnicy. Bo muzyka to jedno, ale ciało też reaguje na miejsca które mają jakąś energię. Czy kiedykolwiek tam wchodziłeś kiedy nie było dźwięku? Jak się wtedy czułeś?
To jest dziwne. Muzyka przestaje kiedy schodzisz do piwnicy, czy ona w ogóle nigdy nie grała kiedy ty byłeś w środku? Bo to dwie różne rzeczy.
A to bardzo ciekawe co właśnie powiedziałeś. To że nie chcesz przervwać mówi mi że masz jakiś intstykt żeby nie zakłócać kontaktu. Stare przedmioty jak broszka często działają jak pomost, ale to miejsce też może mieć swoją warstwę. Piwnica w przedwojenym domu to nie jest neutralna przestrzeń.
Idzi, mam konkretne pytanie bo to jest dla mnie kluczowe. Czy muzyka jest zawsze taka sama, ta sama melodia, albo przynajmniej ten sam styl, czy różna za każdym razem? To zmienia obraz całkowicie.
Muzyka jest zawsze podobna. Nie jestem w stanie powiedzieć że to dokładnie ta sama melodia za każdym razem, ale styl jest ten sam. Taki spokojny, taneczny, może to jakiś walc albo inny taniec z tamtej epoki. Nigdy nic gwałtownego, nic niepokojącego. Właściwie gdyby nie to że wiem skąd dochodzi, tobym to wziął za radio sąsiadów.
To jest ważna informacja. Spójny styl to nie to samo co losowy szum albo różne dźwięki bez związku. Mam jeszcze jedno pytanie: czy kiedykolwiek rozpoznałeś konkretny utwór? Cokolwiek co dałoby się zidentyfikować z repertuaru lat pięćdziesiątych?
Nie rozpoznaję konkretnego tytułu. Jestem zresztą kiepski z muzyki, prawdopodobnie nawet gdyby to był jakiś znany standard to bym nie wiedział. Ale mogę opisać że to jest instrumentalna, nie ma wokalu, i brzmi jakby grała z gramofonu. Takie lekko stłumione, z tym charakterystycznym szumem.
Gramofon to duże zawężenie. W latach pięćdziesiątych gramofony były na wyposażeniu wielu domów, ale to wciąż coś konkretnego. Idzi, czy w piwnicy albo na strychu kiedykolwiek znajdowałeś stare rzeczy po poprzednich lokatorach? Stare płyty, jakiś sprzęt?
A co to za meble? Bo meble też mogą nosić w sobie energię miejsca, szczególnie jeśli stały przy kimś przez długi czas. Wiem że to brzmi dziwnie ale pytam poważnie.
Zatrzymuję się na chwilę, bo mam wrażenie że schodzimy w stronę wyposażenia piwnicy, a wciąż nie wiemy czegoś fundamentalnego. Idzi, powiedz mi kiedy ostatnio słyszałeś tę muzykę? I czy broszka też coś wtedy robiła?
Wracam do tego co Idzi powiedział wcześniej, że słuchając muzyki nie chciał się ruszać żeby jej nie przerywać. Dla mnie to jest ważny sygnał energetyczny. Ciało instynktownie wie kiedy jest w kontakcie z czymś wartościowym. Czy to uczucie było przyjemne, neutralne, czy raczej coś innego?
To co opisujesz jako melancholię może być czymś w rodzaju kontaktu z warstwą czasu. Nie ze 'zjawą' w popularnym rozumieniu, ale z odciśniętą pamięcią miejsca. Niektóre tradycje mówią o miejscach które zachowują emocjonalne ślady ważnych chwil jak ambasadorzy przeszłości. Muzyka byłaby właśnie takim śladem, a nie świadomą komunikacją.
Czyli broszka i muzyka to osobne kanały, ale oba należą do tej samej osoby albo tej samej historii. Idzi, czy wiesz w ogóle do kogo należała ta broszka zanim trafiła do ciebie? Bo jeśli nie, to może tam jest klucz.
