To co mówi o milknięciu muzyki przy wejściu do piwnicy wiele razy tu padało i nikt tego dobrze nie podrążył. Są zjawiska które mają coś z charakteru granicy, istnieją dopóki się ich nie przekracza bezpośrednio. Idzi, jak długo stoisz i słuchasz zanim schodzisz na dół? Czy to jest kwestia sekund, czy siedzisz i słuchasz dłużej?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i jest jeden wątek który mnie uderza. Moja mama też umarła kilka lat temu i zostałam z jej rzeczami. Nie miałam muzyki, ale miałam przedmioty które robiły dziwne rzeczy dokładnie w momentach kiedy bardzo o niej myślałam. Nie wiem czy to zjawisko, czy coś innego, ale ta zależność między stanem emocjonalnym a tym co się dzieje z przedmiotami jest dla mnie prawdziwa.
To jest ten wzorzec. Biżuteria mamy Idziego, pierścionek twojej mamy, Melania. Za każdym razem coś co było przy ciele konkretnej osoby przez lata. I za każdym razem moment emocjonalny. Idzi, a ta broszka matki, czy wiesz jak długo ją nosiła? Czy to był codzienny przedmiot czy okazjonalny?
Chwilę. Jeśli broszka pochodzi od dziadków, a dziadkowie zamieszkali w tym domu w końcu lat czterdziestych, to przedmiot i dom mają wspólny początek. To nie jest tylko pamiątka po matce, to jest pamiątka sięgająca głębiej, do tego samego pokolenia co muzyka. Idzi, czy w ogóle wiesz czy dziadkowie lubili muzykę, czy mieli w domu gramofon, coś takiego?
To jest właśnie ten problem z takimi sprawami, że pytania przychodzą za późno. Idzi, a czy masz gdzieś jakieś zdjęcia z tamtego okresu, po dziadkach? Nie chodzi mi o dowód na nic, tylko że zdjęcia z epoki potrafią naprowadzić na szczegóły których sami nie pamiętamy. Może coś stojącego w rogu na jakimś tle, jakiś przedmiot, meble.
A co jeśli szafa nie jest punktem ale czymś w rodzaju znacznika? Nie źródłem, tylko miejscem które coś wyznacza? Idzi, czy ta szafa stoi przy ścianie, przy zewnętrznej ścianie budynku czy wewnętrznej? I czy jest za nią coś, jakaś przestrzeń, fundament, coś czego nie widać?
Chcę tu wrócić do jednej rzeczy bo czuję że zbyt szybko idziemy w stronę symboliki. Mamy kilka faktów: muzyka z piwnicy, szafa przy zewnętrznej ścianie, broszka od dziadków. Ale nie wiemy czy te rzeczy są ze sobą związane przyczynowo, czy tylko czasowo. Idzi, czy muzyka jest głośniejsza latem czy zimą, albo przy konkretnej pogodzie? To może być ważne zanim przejdziemy do interpretacji.
Muzyka jest raczej wieczorami i w nocy, ale raz słyszałem coś późnym popołudniem. O pogodzie nie mogę powiedzieć pewnie, nie zwracałem uwagi. Nie wiem czy zimą jest inaczej bo właściwie dopiero ostatnio zacząłem to śledzić bardziej świadomie.
Wieczory i noce to ciekawe. W tarot jest karta Księżyca która między innymi mówi o rzeczach wychodzących tylko przy określonym świetle, tylko kiedy codzienny hałas milknie. Nie mówię że karta wyjaśnia muzykę, ale jest coś w tym że pewne zjawiska ujawniają się kiedy my zwalniamy, wyciszamy się. Idzi, jak to jest z tobą wieczorami, czy siadasz, wyciszasz się, czy raczej chodzisz po domu?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do Idziego. Czy kiedy słyszysz tę muzykę, czujesz cokolwiek przy tym? Mam na myśli emocjonalnie, nie fizycznie. Czy robi ci się smutno, spokojnie, nieswojo, czy nic konkretnego?
To co Idzi teraz opisuje, ten ciepły, lekki smutek, to jest jeden z tych szczegółów który dla mnie mówi więcej niż historia szafy i daty. Zjawiska które budzą strach albo niepokój to jedna kategoria. Ale takie które budzą coś spokojnego, nostalgicznego, domowego, to zupełnie inna rozmowa. Idzi, czy ten dom po śmierci matki zmienił się dla ciebie jakoś w odczuciu, czy jest inny niż był kiedy ona żyła?
To co Anusia napisała na końcu jest ważne i chcę to rozwinąć. Ciepły smutek nie jest przypadkowy. W tradycjach które znam ten rodzaj odczucia przy kontakcie z czymś z przeszłości to nie strach przed obcym, to rozpoznanie czegoś swojego. Jakby coś wracało do siebie. Idzi, mam pytanie, czy ten ciepły smutek jest zawsze taki sam, czy zdarzało się że był mocniejszy albo słabszy?
Zastanawiam się teraz. Chyba tak, nie zawsze tak samo. Raz, dosyć dawno temu, było to o wiele mocniejsze. Siedziałem wtedy i miałem przy sobie właśnie tę broszkę, bo ją wyciągałem żeby coś sprawdzić. I wtedy to było naprawdę silne, prawie jak żal, ale taki... nieswój. Trudno mi to opisać.
to jest ważny szczegół i cieszę się że go powiedziałeś. Broszka przy tobie, muzyka wyraźniejsza, odczucie mocniejsze. To nie przypadek. Przedmioty takie jak ta broszka mogą wzmacniać odbiór, nie dlatego że mają w sobie jakąś siłę sama z siebie, ale dlatego że twój kontakt z nimi otwiera coś w tobie. Pytanie jest teraz inne. Czy to ty stajesz się bardziej wrażliwy na sygnał, czy sygnał faktycznie jest głośniejszy?
Przepraszam że wejdę w to pytanie Anusi, ale dla mnie ta różnica jest kluczowa. Bo jeśli broszka wzmaga twój odbiór, to znaczy że masz w sobie jakiś kanał, który przy niej się otwiera. A jeśli sygnał jest głośniejszy to coś reaguje na broszkę z tamtej strony. Idzi, czy muzyka była faktycznie głośniejsza tamtym razem, czy tylko twoje odczucie było mocniejsze?
Poczekajcie, bo ja rozumiem że to ważne czy głośniej czy nie, ale czy to ma praktyczne znaczenie? Mam na myśli, co zmienia ta odpowiedź? Bo jeśli Idzi nie potrafi tego rozróżnić, to może po prostu zaakceptować że oba mogą być prawdą naraz?
A czy można to sprawdzić? Idzi mógłby kilka razy specjalnie siedzieć przy broszce i notować czy muzyka jest wyraźniejsza, i kilka razy bez broszki. Nie jako dowód na nic, tylko żeby samemu widzieć czy jest jakaś różnica. Czy to ma sens?
Uczciwie mówiąc nie wiem czy potrafię usiąść z broszką i niczego nie oczekiwać. Jak już teraz o tym myślę, to będę czekał żeby zobaczyć co się stanie. Ale spróbować mogę, tylko musiałbym wiedzieć co dokładnie notować.
Ja mam inne pytanie do Idziego, bo trochę zapodziało się to na początku. Powiedział że broszka sama się otwierała przy ważnych momentach emocjonalnych. Zastanawiam się czy to się działo też kiedy słyszałeś muzykę, albo zaraz przed albo zaraz po. Czy te dwa zdarzenia kiedykolwiek nałożyły się na siebie?
Moim zdaniem tak. Mam na myśli że miałeś ją w dłoni, muzyka była wyraźna i odczucie mocniejsze. Że broszka nie otworzyła się sama to inna sprawa, bo ty sam ją trzymałeś otwartą. Ale energetycznie to jest ten sam stan co gdyby sama się otworzyła. Anusia, czy się mylę?
Właśnie, historia broszki. Idzi mówił wcześniej że pochodzi od dziadków, ale czy wiadomo coś więcej? Kiedy ją kupili, czy może dostali ją od kogoś? Biżuteria z tamtej epoki miała często swoje własne drogi, szczególnie w Polsce w tamtym czasie.
Właśnie sobie przypomniałam że babcia mojej koleżanki miała broszkę z czasów tuż powojennych i okazało się że dostała ją od osoby, która nie przeżyła wojny. Takie przedmioty niosą ciężar historii nie tylko rodzinnej. Idzi, czy wiesz skąd twoja babcia ją miała?
Przy takich przedmiotach jak broszka często próbuje się psychometrii, chodzi o to że się trzyma przedmiot w dłoni i próbuje odczytać obrazy albo wrażenia. Wiem że to brzmi może dziwnie jak się to pierwszy raz słyszy, ale przy przedmiotach które mają za sobą historię to potrafi dać jakieś wskazówki. Idzi, czy próbowałeś kiedyś po prostu siedzieć spokojnie z tą broszką w dłoni i czekać na jakiś obraz albo dźwięk? Nie żeby coś wywoływać, tylko żeby posłuchać.
Skoro Oskar wspomniał o psychometrii, to dodam tylko że do tego nie trzeba żadnego specjalnego przygotowania, wystarczy cisza i spokój, czyli dokładnie te warunki w których Idzi i tak już słyszy muzykę. Może następnym razem zamiast czekać pasywnie, mógłby wziąć broszkę i po prostu usiąść przy piwnicy. Nie jako rytuał, po prostu jako test. Ciekaw jestem co by z tego wyszło.
Właśnie o tym myślę od czasu jak Jarylo napisał. Znaczy o tym żeby wziąć broszkę w rękę i celowo usiąść w ciszy. Ale mam jedno pytanie zanim spróbuję. Czy powinienem siedzieć akurat w tym miejscu gdzie słyszę muzykę, czyli blisko drzwi do piwnicy? Czy to ma znaczenie czy nie?
To ma znaczenie, tak. Miejsce gdzie dochodzi do odbioru ma swój własny ładunek i jeśli tam właśnie słyszysz muzykę, to nie bez powodu. Siedząc w tym samym miejscu z broszką w dłoni, łączysz dwa elementy które już osobno coś ci pokazywały. Ale chciałbym wiedzieć jedno. Czy te drzwi do piwnicy są zwykle zamknięte kiedy słyszysz muzykę, czy zdarzyło się że byłeś bliżej, może na schodach?
Zawsze zamknięte. Nigdy nie schodziłem na dół kiedy to słyszałem, szczerze powiedziawszy nie miałem odwagi. To znaczy nie że się boję, ale jakoś nie chciałem przerywać.
