Nie wiem już co o tym myśleć. Budzę się co kilka dni z włosami splecionymi w coś w rodzaju warkoczy, czasem małych, czasem grubszych. Śpię sama, okno zamknięte, żadnych zwierząt w sypialni. Rano wyglądają jakby ktoś nad nimi siedział i cierpliwie plecionał przez noc. Sama nigdy tego nie robię, nawet nie lubię splecionych włosów. I jest jeszcze ta druga sprawa z lustrem, ale nie wiem czy to powiązane. Czy ktoś w ogóle słyszał o czymś takim?
Najpierw pytanie zanim cokolwiek interpretuję: od kiedy to się dzieje i czy zbiegło się z jakimś wydarzeniem w twoim życiu albo zmianą w mieszkaniu? Nowe lustro, nowy mebel, coś przywiezionego z zewnątrz? To ważne żeby nie rzucać od razu w duchy.
Słyszałem o czymś podobnym od mojej matki, ona mówiła że to 'zaplątywacz' taki duch domowy który lubi bawić się włosami śpiących kobiet. Ale ona to z Podkarpacia wywodziła, stare ludowe przekonania. Czy twoje plecione włosy są mocno ściśnięte czy luźno? Bo podobno to ma znaczenie.
to lustro to bardzo istotna wskazówka. Stare lustra, szczególnie te po poprzednich lokatorach, mogą przechowywać energię osób które często w nie patrzyły. Czy wiesz cokolwiek o tej poprzedniej kobiecie? Ile tam mieszkała, dlaczego odeszła?
Zanim zaczniecie od razu od duchów, to może ktoś sprawdził czy to nie jest jakiś efekt mechaniczny? Przy pewnych typach poduszek albo gdy ktoś się mocno kręci przez sen włosy mogą się skręcać i tworzyć coś co wygląda jak warkocz. To się nawet zdarza przy trichotilomania w wersji nocnej. Nie mówię że nie wierzę, tylko że warto sprawdzić wszystkie opcje.
Odpowiadam na to pytanie o warkocze: to są naprawdę splecione pasma, nie po prostu zlepione. Wcześniej myślałam to samo co piszesz, że może się kręcę, ale rozplotłam jeden i widziałam wyraźnie trzy oddzielne pasma przeplatane. Nagrałam nawet zdjęcie telefonem ale nie wiem jak tu wstawić.
lustro po poprzedniej lokatorce to naprawdę istotna rzecz. W wielu tradycjach, nie tylko słowiańskiej, lustro traktowane jest jako 'pamięć miejsca'. Czy pamiętasz czy to lustro wisi naprzeciwko łóżka? Bo to ma znaczenie zarówno dla fengshui jak i dla starszych europejskich przekonań związanych ze snem.
Czytam i mi ciarki przechodzą. Mam pytanie do tej sprawy z lustrem: napisałaś że odbicie jakoś nie pasuje. Czy to jest coś co widzisz zawsze, o każdej porze dnia, czy tylko rano albo wieczorem?
To z tymi proporcjami w nocy może być po prostu efekt niedostatecznego oświetlenia i praca mózgu który uzupełnia obraz. Ale jedno pytanie mam do całości: czy w nocy kiedy budzisz się ze splecionymi włosami czujesz coś konkretnego? Strach, ciepło, zimno, zapach? Czy po prostu widzisz efekt i nic więcej?
Miałam kiedyś sytuację w starym domu moich dziadków gdzie budziłam się z dziwnym uczuciem że ktoś stoi przy łóżku. Nigdy włosów, ale był taki chłód i zapach lawendy mimo że nikt w domu nie używał lawendy. Potem się okazało że babcia dawniej trzymała w tym pokoju suszone zioła. Nie mówię że twoja sprawa jest taka sama, ale pytanie o zapach od Krysztal jest bardzo na miejscu.
Ten zimny punkt to klasyczny objaw zablokowanego czakry przestrzeni w danym miejscu. Energia nie krąży swobodnie i zbiera się w martwej strefie. Włosy są bardzo wrażliwe na pole bioenergetyczne, szczególnie podczas snu kiedy aura jest rozluźniona. Dlatego właśnie w nocy, nie w dzień.
Wracając do meritum bo sprawa z lustrem mnie bardzo niepokoi: napisałaś że za każdym razem jakby ktoś inny tam stoi. Czy ten 'ktoś inny' to inny kształt, inna postać, a może po prostu twój własny wizerunek który wygląda obco? Bo to są dwa zupełnie różne doświadczenia i każde wskazuje na coś innego.
Jedna rzecz mi się tu kręci po głowie. Czy to stare lustro ma ramę drewnianą czy metalową? I czy jest w nim jakieś pęknięcie, rysa, choćby mała? Starsi ludzie mówili że przez pęknięte lustro 'coś może patrzeć w obie strony'. Może to przesąd ale pytam z ciekawości.
To zmętnienie w tafli to może być po prostu odchodząca amalgama, stare lustra miały srebrną lub rtęciową powłokę od tyłu i z wiekiem się łuszczy. Czysto fizyczne. Ale nie o tym chcę mówić - Stasiu, czy próbowałaś kiedyś zakryć to lustro na noc? Choćby zwykłą tkaniną? I jeśli nie, to dlaczego? Ciekawi mnie czy jest jakiś powód dla którego tego nie robisz.
Szczerze? Bałam się że to głupie. Ale teraz jak o tym piszę to rozumiem że to prosta rzecz do sprawdzenia. Mogę spróbować tej nocy. Tylko chcę się upewnić - czy zakrycie lustra może coś zmienić jeśli to nie lustro jest 'przyczyną', tylko samo miejsce albo mieszkanie?
To bardzo dobre pytanie. Lustro może być wzmacniaczem, nie źródłem. Jeżeli energia miejsca jest zaburzona, zakrycie lustra może nieco przyciszyć objawy, ale niekoniecznie rozwiązać sprawę. Natomiast eksperyment jest wart przeprowadzenia, bo da konkretną informację: czy lustro uczestniczy w tym co się dzieje, czy nie. Stasiu, i teraz ważne pytanie do ciebie: kiedy piszesz że 'ktoś inny' jest w odbiciu - czy to poczucie jest nagłe, takie że nagle cię uderza, czy raczej narasta stopniowo kiedy patrzysz?
Ten mechanizm który opisujesz, czyli nagłe 'błyski' innego obrazu w lustrze, jest odnotowany w literaturze dotyczącej zjawisk granicznych. Giovanni Caputo prowadził badania nad iluzjami w lustrach przy słabym oświetleniu i opisał podobne doświadczenia u zdrowych osób. Problem w tym że jego eksperymenty dotyczyły wpatrywania się przez dłuższy czas, a ty opisujesz krótkie spojrzenia. Więc to trochę inne. Nie mówię że jedno wyklucza drugie, ale czy to zawsze jest to samo 'inne' odbicie, czy za każdym razem inne?
Nie jestem pewna. Mam wrażenie że to raz jedna osoba a raz inna, ale nie mogę być tego pewna bo widzę to tylko przez chwilę. Raz miałam wrażenie że włosy są długie i jasne, raz że postać jest starsza. Ale może to moja wyobraźnia uzupełnia.
To co opisujesz, różne postacie, nie jedna konkretna, brzmi jakby to lustro pokazywało 'warstwę' miejsca, a nie jedną konkretną osobę. Lustra w tradycji magicznej traktuje się czasem jak nagranie, nie jak okno. Nie wiem ile poprzednich lokatorek tam mieszkało zanim ta ostatnia, ale warto by to sprawdzić. Czy rozmawiałaś już z kimś kto wie historię mieszkania?
A właśnie, historia mieszkania to klucz. Moja matka zawsze mówiła żeby przed wprowadzeniem się zapytać sąsiadów, nie właściciela bo ten nie powie prawdy jeśli coś było. Stasiu, czy masz kontakt ze starszymi sąsiadami w tej kamienicy? Kamienica pewnie stara, tak?
Nie musisz zaczynać od pytania o duchy 🙂 Wystarczy powiedzieć że jesteś nową lokatorką i interesujesz się historią kamienicy, albo że znalazłaś stare lustro i zastanawiasz się skąd pochodzi. Starsze osoby często chętnie opowiadają o historii miejsca kiedy ktoś wykazuje szczere zainteresowanie. A przy okazji możesz się dowiedzieć czegoś o poprzedniej lokatorce.
Okej, zostawię temat lustra bo widzę że tu macie swoje zdania. Wróćmy do tych warkoczów bo to jest dla mnie bardziej konkretne. Stasia, powiedziałaś że zrobiłaś zdjęcie telefonem. Możesz je wrzucić? Bo widzę że dużo tu interpretacji ale nikt jeszcze nie widział samego zjawiska.
Na tym forum chyba można przez zakładkę 'załączniki' w oknie odpowiedzi, albo link z zewnętrznego hostingu zdjęć. Ale chcę wrócić do czegoś innego, bo to mi nie daje spokoju: ten zapach kwiatowy który raz poczułaś. Mówiłaś że może przez okno. Ale czy to było w środku nocy, bo wtedy przez okno raczej nic nie naniósłby wiatr? Czy to był konkretny kwiat, coś rozpoznawalnego?
Fiołki mają bardzo specyficzną wibrację energetyczną, są powiązane w symbolice z przejściem i pamięcią. Niektóre przekazy mówią że zapachy pojawiające się bez źródła to sposób komunikacji ze strony... no powiedzmy, obecności. Zapleczone włosy, zimno, zapach, odbicia w lustrze, to razem tworzy obraz aktywnego miejsca.
Fiołek rzeczywiście pojawia się w kontekście pamięci i melancholii w kilku tradycjach, to prawda. Ale tu ważniejsze jest co Stasia z tym zrobi. Zbierają się w tym wątku cztery osobne sygnały: włosy, zimno, zapach, lustro. Każde z osobna można tłumaczyć różnie, ale razem? Stasiu, czy te cztery rzeczy zdarzają się tej samej nocy, czy osobno?
Dobra, spróbuję opisać dokładnie jak to wygląda z tym lustrem, bo widzę że to ważne dla zrozumienia całości. Lustro wisi naprzeciwko łóżka, mniej więcej dwa metry ode mnie kiedy leżę. W nocy jest słabe oświetlenie, tylko taka smużka z korytarza przez szparę pod drzwiami. I właśnie wtedy, jak się budzę z tymi włosami, zdarza mi się spojrzeć w tamtą stronę. I widzę coś co nie jest mną.
Moment, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz że to nie jest twój odbity obraz, tylko że widzisz kogoś innego na miejscu swojego odbicia? Czy raczej twój obraz wygląda inaczej niż powinien, na przykład włosy ułożone inaczej niż masz w rzeczywistości?
