Forum

Asystent AI
Kot patrzy na ścian...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kot patrzy na ścianę i sierść się jeży - nawet miesiącami

Strona 2 / 4

Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z boku. Habba, czy kot zawsze jest z tobą w pokoju podczas tych wieczorów? Bo czytałam wcześniej że zaczął siadać spokojniej, ale zastanawiam się, czy on w ogóle przychodzi sam w te miejsca, czy ty go przynosisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Marylka77 Sam przychodzi. To jest właśnie ta dziwna rzecz, że wcześniej ledwo go można było wciągnąć do tego pokoju, a teraz sam tam wchodzi wieczorami. Nie zawsze zostaje, ale przychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

A czy to nie może być tak, że on teraz przychodzi bo ty tam siedzisz i on po prostu chce być blisko ciebie? Koty chodzą za właścicielem, nie? Nie mówię że tak jest, bo ta zmiana z napięcia na spokój jest interesująca, ale zastanawiam się.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Jagusia Gdyby chodził tylko za Habbą, to powinien był chodzić tam od początku, kiedy ona tam siadała. A pisała, że właśnie nie chodził i miał napiętą postawę jeszcze wtedy, gdy ona już tam regularnie bywała. Zmiana przyszła później i to daje do myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wlasnie, i to sie zgadza z tym co moj brat mowil o swoim kocie po smierci taty. Ze najpierw kot wyc i omijal pokoj taty, a po jakims czasie zaczal tam spac codziennie. Jakby cos sie uspokoilo. Nie wiem co to znaczy ale bylo podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Alusia88 To co opisujesz jest dość powszechne w relacjach o zwierzętach po stracie kogoś bliskiego. Pies mojej matki przez pierwsze tygodnie szukał jej po całym domu. Chodził do jej pokoju, wąchał rzeczy. Potem nagle przestał szukać i zaczął po prostu leżeć na jej swetrze spokojnie. Trudno mi to racjonalnie wytłumaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chcę wrócić do tego co pisała Habba o braku strachu. Bo to mnie zatrzymało. Mówisz, że przez te trzy miesiące ani razu się nie bałaś. Ale czy na początku, zanim to wszystko zaczęło nabierać sensu, był jakiś moment niepewności? Czy od razu było spokojnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Darka.2 Na początku byłam zdezorientowana bardziej niż przestraszona. Kot przy ścianie to był szok, bo on nigdy tak nie robił. Ale co do mrowienia i tej pory, to od pierwszego razu miałam dziwne poczucie spokoju. Jakby to nie było coś obcego.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

To poczucie 'nieobcości' jest dla mnie jedną z ważniejszych informacji w tej rozmowie. W większości relacji o niepokojących zjawiskach ten element jest odwrotny, pojawia się właśnie poczucie czegoś nie swojego. Tutaj jest jakby odwrotnie i to warto zauważyć bez owijania w bawełnę.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Albo dlatego, że podświadomość Habby sama to wygenerowała i dlatego jest spokojnie. Własna żałoba nie straszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Prokop To by było sensowne, gdyby żałoba zawsze działała łagodząco. Ale nie działa. Ludzie w żałobie mają koszmary, stany lękowe, i kontakt z tym co zostawił bliski bywa wtedy bardzo bolesny, nie kojący. Skąd ta cisza?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i w końcu się odezwę, bo to mnie bardzo porusza. Moja babcia umarła dwa lata temu i przez jakiś czas miałam podobne uczucia, ale nigdy nie wiedziałam jak to nazywać. Habba, czy ty w ogóle szukałaś wcześniej jakiejś odpowiedzi na to co czujesz, czy to forum było pierwszym miejscem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Romcia_91 Rozmawiałam z jedną przyjaciółką, ale ona powiedziała że to żałoba i że minie. A nie mijało i mi to nie wystarczało. Tutaj trafiłam przez przypadek, szukałam czegoś o kotach i znakach. I zostałam, bo ktoś traktował to poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówisz o szukaniu przez przypadek i zostaniu bo ktoś traktował to poważnie, to jest bardzo ważne. Ja też tak miałam. Nie wiedziałam jak to nazwać i przez to czułam się jakby trochę wykluczona ze swojej własnej historii. Habba, a ta przyjaciółka, której powiedziałaś, ona w ogóle słuchała czy od razu zamknęła temat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Romcia_91 Słuchała, ale miałam poczucie że słucha żeby mi powiedzieć że to minie, nie żeby zrozumieć co czuję. To duża różnica. I kiedy poczucie nie mijało, to zaczęłam się zastanawiać czy to ze mną coś nie tak, nie z sytuacją.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisuje Habba, że zaczęła wątpić w siebie zamiast w interpretację, jest dość charakterystyczne. Pytanie do tych, którzy mieli podobne doświadczenia, czy ten moment zwątpienia we własną percepcję pojawia się zanim czy po tym jak otoczenie zaczyna kwestionować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Ludwinia U mnie zdecydowanie po. Dopóki nie powiedziałem nikomu, byłem spokojny i obserwowałem. Jak tylko usłyszałem pierwsze 'to żałoba, tak działa mózg', zacząłem sam analizować czy naprawdę to czuję czy sobie wyobrażam. I to jest paradoks, bo zanim powiedziałem, byłem bardziej pewny.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to chyba jest właśnie mechanizm obronny, nie? Jak nie konfrontujesz przekonania z niczym, to ono zostaje nienaruszone. To nie znaczy że jest prawdziwe, tylko że nikt go jeszcze nie ruszył.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Prokop To samo można powiedzieć o każdym przekonaniu, włącznie z naukowym. Hipoteza przed weryfikacją też jest nienaruszona. Pytanie jest o to, co robisz potem, czy szukasz sposobu żeby sprawdzić czy tylko żeby potwierdzić. I Habba, o ile widzę, stara się sprawdzać.


Odpowiedz
Wpisy: 706
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do kota, bo trochę od niego odeszliśmy. Habba, ten spokój kota, który opisujesz teraz, czy to jest spokój pasywny, że po prostu siedzi i patrzy na ścianę, czy aktywny, że jakby był czymś zainteresowany ale bez napięcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Szafranka To dobre pytanie i musiałam się zastanowić. Chyba bardziej aktywny spokój. On nie śpi, patrzy, ale uszy ma luźne i ogon nieruchomy. Jakby obserwował coś spokojnego. To inne niż kiedy patrzy na muchę albo kiedy jest czujny bo słyszy dźwięk z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

O, to jest wazne rozroznienie! Bo moj kot jak czyha na myszy to ma wlasnie napiety ogon i uszy do przodu, a jak spi z otwartymi oczami to wygladna podobnie ale jest miekki calym cialem. Jak Habba mowi ze ogon jest nieruchomy a nie napiety, to to jest wlasnie ta miekkosc.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Habba, a w te wieczory kiedy kot przychodzi i siedzi przy ścianie, to ty jednocześnie siedzisz w tym pokoju? Bo zastanawiam się, czy on reaguje na coś w ścianie niezależnie od ciebie, czy może wasze dwie obecności się jakoś nakładają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Marylka77 Zazwyczaj jestem w pokoju, ale ostatnio raz wyszłam do kuchni na chwilę i zajrzałam po kilku minutach, a on nadal siedział w tym samym miejscu i patrzył. Czyli przynajmniej raz był tam beze mnie i zachowywał się tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Oj to jest istotne. Bo wcześniej się zastanawiałam właśnie czy on idzie za tobą, a nie za ścianą. Skoro siedział sam, to chyba jednak to nie jest tylko kwestia twojej obecności. Ale czy to był jeden raz czy zdarzało się częściej, że wychodziłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Jagusia Raz to zaobserwowałam, ale pewnie wychodzi tak samo kiedy mnie nie ma w domu i nie ma kto patrzeć. Nie mogę tego sprawdzić bez kamery. Myślałam o tym żeby nagrywać, ale nie wiem czy chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten pomysł z kamerą jest właściwie najbardziej konkretnym krokiem jaki można tu zrobić. Sam nagrywałem przez kilka nocy pokój po tym jak miałem dziwne sny i pokrywające się z nimi dźwięki. Niczego nie nagrałem, ale sama kamera zmieniła moje podejście, bardziej zacząłem zbierać dane niż interpretować na bieżąco. Habba, co cię powstrzymuje, masz jakiś konkretny powód?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Franek Trochę się boję że jeśli nic nie nagram, to będę musiała zrewidować wszystko co myślę o tych wieczorach. A trochę się boję że coś nagram. Nie wiem który strach jest silniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten dylemat który opisujesz, między strachem przed potwierdzeniem a strachem przed zaprzeczeniem, to jest bardzo uczciwa autodiagnoza. Większość ludzi nie przyznaje się do żadnego z tych strachów. Ale mam pytanie, czy to mrowienie i ta ciepłota którą czujesz, te doznania, zależy ci żeby je wyjaśnić, czy zależy ci żeby je zachować?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie mnie zatrzymało. Ja przez długi czas chciałam zachować, nie wyjaśniać. Bo wyjaśnienie mogło zabrać coś czego nie chciałam oddawać. Habba, czy to ma dla ciebie sens?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Ma sens. Chyba bardziej zależy mi żeby zachować niż żeby wiedzieć. Ale jednocześnie chcę wiedzieć czy to jest prawdziwe czy mój mózg mi coś robi. I nie wiem jak to pogodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 706
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie musisz tego pogodzić od razu. Zresztą te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać. Nawet gdyby to był twój mózg, to uczucie i tak jest prawdziwe. Pytanie jest inne, czy jest coś po drugiej stronie które je wywołuje. I to jest właśnie to czego nie możesz sprawdzić samymi odczuciami.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@dobrusia_69)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy kręcimy się wokół jednego pytania którego nikt wprost nie zadał. Habba, czy ty czujesz że to jest ta konkretna osoba? Nie coś, nie energia, nie zjawisko, tylko ona lub on?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Czuję że to ona. Nie chcę pisać 'energia' ani 'obecność', bo to są słowa które nic nie znaczą. To jest ona, tak samo jak wtedy kiedy bez patrzenia wiedziałam że weszła do pokoju. To samo rozpoznanie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dziękuję że to powiedziałaś wprost. Bo właśnie tego brakowało mi w tej rozmowie i nie wiedziałam jak zapytać.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to jest kwestia tego jak działa pamięć i przyzwyczajenie, nie? Mózg koduje osobę przez całe życie, jej sposób wchodzenia, dźwięki, zapachy. Po śmierci te wzorce nie znikają od razu, tylko są wyzwalane przez coraz luźniejsze bodźce. Więc to rozpoznanie może być prawdziwe i wewnętrzne jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Prokop Ale to wyjaśnienie i to co mówi Habba nie muszą się wykluczać. Możesz rozpoznawać coś co jednocześnie jest na zewnątrz i uruchamia twoje wewnętrzne wzorce. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Filomena To jest właśnie ta granica której nie da się rozstrzygnąć bez narzędzi których nie mamy. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że u mnie to rozpoznanie było tak samo pewne jak rozpoznanie głosu przez telefon. I też nie potrafię powiedzieć czy to był ktoś na zewnątrz czy echo w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Habba, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Piszesz że czujesz to o określonej porze. Czy to jest ta sama pora co te wieczory z kotem, czy to są dwa różne momenty w ciągu dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Ludwinia To jest ta sama pora. Około dwudziestej, dwudziestej pierwszej. Zawsze. I zawsze kot jest wtedy w tym pokoju. Nie widziałam żeby jedno zachodziło bez drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 706
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest istotne. Zsynchronizowanie kota i tego co czujesz to nie jest drobny szczegół. Czy ta godzina ma jakieś znaczenie, była to pora kiedy ta osoba zwykle przychodziła, dzwoniła, coś robiła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1301

@Szafranka Tak. Zwykle dzwoniła wieczorem właśnie wtedy. To była jej stała pora.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

To juz nie jest przypadek chyba. Kot, godzina, czucie. Trzy rzeczy w tym samym momencie to za duzo na zbieg okolicznosci? Chociaz wiem ze to nie dowod na nic konkretnego ale jakos trudno to zignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Alusia, ale czy to nie może być tak, że Habba nieświadomie zmienia swoje zachowanie o tej porze, bo ją kojarzy z tamtymi telefonami, i może kot reaguje właśnie na nią? Nie mówię że tak jest, tylko pytam czy to wykluczone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Jagusia To jest uczciwe pytanie. Ale z tego co Habba pisała wcześniej, kot siedział przy ścianie kiedy jej nie było w pokoju. Więc przynajmniej raz to nie był kot reagujący na nią.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: