Mam pytanie może trochę z boku. Habba, czy kot zawsze jest z tobą w pokoju podczas tych wieczorów? Bo czytałam wcześniej że zaczął siadać spokojniej, ale zastanawiam się, czy on w ogóle przychodzi sam w te miejsca, czy ty go przynosisz?
A czy to nie może być tak, że on teraz przychodzi bo ty tam siedzisz i on po prostu chce być blisko ciebie? Koty chodzą za właścicielem, nie? Nie mówię że tak jest, bo ta zmiana z napięcia na spokój jest interesująca, ale zastanawiam się.
Wlasnie, i to sie zgadza z tym co moj brat mowil o swoim kocie po smierci taty. Ze najpierw kot wyc i omijal pokoj taty, a po jakims czasie zaczal tam spac codziennie. Jakby cos sie uspokoilo. Nie wiem co to znaczy ale bylo podobnie.
Chcę wrócić do tego co pisała Habba o braku strachu. Bo to mnie zatrzymało. Mówisz, że przez te trzy miesiące ani razu się nie bałaś. Ale czy na początku, zanim to wszystko zaczęło nabierać sensu, był jakiś moment niepewności? Czy od razu było spokojnie?
To poczucie 'nieobcości' jest dla mnie jedną z ważniejszych informacji w tej rozmowie. W większości relacji o niepokojących zjawiskach ten element jest odwrotny, pojawia się właśnie poczucie czegoś nie swojego. Tutaj jest jakby odwrotnie i to warto zauważyć bez owijania w bawełnę.
Albo dlatego, że podświadomość Habby sama to wygenerowała i dlatego jest spokojnie. Własna żałoba nie straszy.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i w końcu się odezwę, bo to mnie bardzo porusza. Moja babcia umarła dwa lata temu i przez jakiś czas miałam podobne uczucia, ale nigdy nie wiedziałam jak to nazywać. Habba, czy ty w ogóle szukałaś wcześniej jakiejś odpowiedzi na to co czujesz, czy to forum było pierwszym miejscem?
To co mówisz o szukaniu przez przypadek i zostaniu bo ktoś traktował to poważnie, to jest bardzo ważne. Ja też tak miałam. Nie wiedziałam jak to nazwać i przez to czułam się jakby trochę wykluczona ze swojej własnej historii. Habba, a ta przyjaciółka, której powiedziałaś, ona w ogóle słuchała czy od razu zamknęła temat?
To co opisuje Habba, że zaczęła wątpić w siebie zamiast w interpretację, jest dość charakterystyczne. Pytanie do tych, którzy mieli podobne doświadczenia, czy ten moment zwątpienia we własną percepcję pojawia się zanim czy po tym jak otoczenie zaczyna kwestionować?
Ale to chyba jest właśnie mechanizm obronny, nie? Jak nie konfrontujesz przekonania z niczym, to ono zostaje nienaruszone. To nie znaczy że jest prawdziwe, tylko że nikt go jeszcze nie ruszył.
Wracając do kota, bo trochę od niego odeszliśmy. Habba, ten spokój kota, który opisujesz teraz, czy to jest spokój pasywny, że po prostu siedzi i patrzy na ścianę, czy aktywny, że jakby był czymś zainteresowany ale bez napięcia?
O, to jest wazne rozroznienie! Bo moj kot jak czyha na myszy to ma wlasnie napiety ogon i uszy do przodu, a jak spi z otwartymi oczami to wygladna podobnie ale jest miekki calym cialem. Jak Habba mowi ze ogon jest nieruchomy a nie napiety, to to jest wlasnie ta miekkosc.
Habba, a w te wieczory kiedy kot przychodzi i siedzi przy ścianie, to ty jednocześnie siedzisz w tym pokoju? Bo zastanawiam się, czy on reaguje na coś w ścianie niezależnie od ciebie, czy może wasze dwie obecności się jakoś nakładają.
Oj to jest istotne. Bo wcześniej się zastanawiałam właśnie czy on idzie za tobą, a nie za ścianą. Skoro siedział sam, to chyba jednak to nie jest tylko kwestia twojej obecności. Ale czy to był jeden raz czy zdarzało się częściej, że wychodziłaś?
Ten pomysł z kamerą jest właściwie najbardziej konkretnym krokiem jaki można tu zrobić. Sam nagrywałem przez kilka nocy pokój po tym jak miałem dziwne sny i pokrywające się z nimi dźwięki. Niczego nie nagrałem, ale sama kamera zmieniła moje podejście, bardziej zacząłem zbierać dane niż interpretować na bieżąco. Habba, co cię powstrzymuje, masz jakiś konkretny powód?
Ten dylemat który opisujesz, między strachem przed potwierdzeniem a strachem przed zaprzeczeniem, to jest bardzo uczciwa autodiagnoza. Większość ludzi nie przyznaje się do żadnego z tych strachów. Ale mam pytanie, czy to mrowienie i ta ciepłota którą czujesz, te doznania, zależy ci żeby je wyjaśnić, czy zależy ci żeby je zachować?
To pytanie mnie zatrzymało. Ja przez długi czas chciałam zachować, nie wyjaśniać. Bo wyjaśnienie mogło zabrać coś czego nie chciałam oddawać. Habba, czy to ma dla ciebie sens?
Ma sens. Chyba bardziej zależy mi żeby zachować niż żeby wiedzieć. Ale jednocześnie chcę wiedzieć czy to jest prawdziwe czy mój mózg mi coś robi. I nie wiem jak to pogodzić.
Nie musisz tego pogodzić od razu. Zresztą te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać. Nawet gdyby to był twój mózg, to uczucie i tak jest prawdziwe. Pytanie jest inne, czy jest coś po drugiej stronie które je wywołuje. I to jest właśnie to czego nie możesz sprawdzić samymi odczuciami.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy kręcimy się wokół jednego pytania którego nikt wprost nie zadał. Habba, czy ty czujesz że to jest ta konkretna osoba? Nie coś, nie energia, nie zjawisko, tylko ona lub on?
Czuję że to ona. Nie chcę pisać 'energia' ani 'obecność', bo to są słowa które nic nie znaczą. To jest ona, tak samo jak wtedy kiedy bez patrzenia wiedziałam że weszła do pokoju. To samo rozpoznanie.
Dziękuję że to powiedziałaś wprost. Bo właśnie tego brakowało mi w tej rozmowie i nie wiedziałam jak zapytać.
Ale to jest kwestia tego jak działa pamięć i przyzwyczajenie, nie? Mózg koduje osobę przez całe życie, jej sposób wchodzenia, dźwięki, zapachy. Po śmierci te wzorce nie znikają od razu, tylko są wyzwalane przez coraz luźniejsze bodźce. Więc to rozpoznanie może być prawdziwe i wewnętrzne jednocześnie.
Habba, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Piszesz że czujesz to o określonej porze. Czy to jest ta sama pora co te wieczory z kotem, czy to są dwa różne momenty w ciągu dnia?
To jest istotne. Zsynchronizowanie kota i tego co czujesz to nie jest drobny szczegół. Czy ta godzina ma jakieś znaczenie, była to pora kiedy ta osoba zwykle przychodziła, dzwoniła, coś robiła?
To juz nie jest przypadek chyba. Kot, godzina, czucie. Trzy rzeczy w tym samym momencie to za duzo na zbieg okolicznosci? Chociaz wiem ze to nie dowod na nic konkretnego ale jakos trudno to zignorować.
Alusia, ale czy to nie może być tak, że Habba nieświadomie zmienia swoje zachowanie o tej porze, bo ją kojarzy z tamtymi telefonami, i może kot reaguje właśnie na nią? Nie mówię że tak jest, tylko pytam czy to wykluczone.
