Więc to miejsce na kanapie i tamto miejsce przy ścianie tworzyły przestrzeń waszych rozmów. Ona po drugiej stronie, ty po swojej. Tylko że teraz tej linii nie ma przez telefon, jest... inaczej.
Ale jak wiemy czy to na pewno ona a nie cos innego co wlazlo w ten kanał? Mowię serio, nie próbuje straszyć. Tylko czytalam ze jak jest otwarte polaczenie to moze je wykorzystac cos co udaje.
Poczekajcie, bo to co mówi Habba o kocie który wcześniej tam nie chodził, a teraz śpi przy tej ścianie, to jest chyba ważny szczegół którego wcześniej nie było. To oznacza że to nie jest jego ulubione stare miejsce do spania, tylko nowe. Czy to może znaczyć że coś tam jest co on lubi?
Mnie bardziej ciekawi ten aspekt zmiany zachowania kota w czasie. Najpierw przez miesiące strach, potem spokój, teraz aktywne szukanie tego miejsca. To nie jest przypadkowy ruch zwierzęcia. Czy ten moment przejścia ze strachu do spokoju zbiegł się z czymś konkretnym u ciebie?
To jest bardzo ważne co mówisz. Twój własny strach albo opór może był tym co tworzyło napięcie w przestrzeni. Kiedy ty się uspokoiłaś, coś się zmieniło też dla kota. Nie mówię że to wyjaśnienie jedyne, ale układ jest zbyt spójny żeby go pominąć.
Czyli to my swoim strachem nakręcamy te sytuacje? Czy to znaczy że gdyby Habba nadal się bała, to i kot by się bał i wszystko by się nasilało?
Mam pytanie do Habby, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem szczegóły. Ten dotyk czułości który czujesz przy ścianie, czy on jest zawsze w tym samym miejscu na ciele, czy w różnych?
Tak. Tak właśnie siadała kiedy przychodziła. I zawsze kładła rękę na moim ramieniu jak rozmawiałyśmy. To był jej gest.
To jest niesamowite. Serio. Że to tak dokładnie, ten sam gest, to samo miejsce. Czy nigdy nie miałaś chwili kiedy pomyślałaś że to może twoja własna pamięć ciała to tworzy, nie coś zewnętrznego?
A moze kot ją pamięta? Koty żyją z ludźmi latami, może zna jej zapach który cos tam zostało. To by tlumaczylo i strach na początku i potem oswojenie.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o jedną rzecz. Ta pora dnia kiedy Habba czuje ten dotyk, czy to była pora kiedy tamta osoba dzwoniła? Bo na początku wątku było że o określonej godzinie.
To jest kompletny obraz. Ta sama pora, to samo miejsce, ten sam gest. Trzy punkty tworzą wzorzec, nie przypadek. Niezależnie od tego jak to ktoś interpretuje, materiał który Habba opisuje jest wyjątkowo konsekwentny.
Ale jak w ogóle coś takiego może trwać miesiącami? Myślałem że duchy albo zjawy to są jakieś jednorazowe zdarzenia, a nie regularny rytuał co wieczór. Czy to jest normalne?
Bardzo. Przychodziła co tydzień przez wiele lat. To była... naprawdę ważna relacja. Myślę że dla niej też.
To wszystko jest spójne. Ale chcę wrócić do kota, bo trochę odpłynęliśmy. Habba, jak teraz zachowuje się kot przy tej ścianie? Mówisz że się uspokoił, ale czy nadal siada w tamtym miejscu, patrzy, reaguje jakoś?
Wcale nie brzmi absurdalnie. Mój kot robił dokładnie to samo po tym jak umarła moja babcia. Siadał przy jej fotelu i mruczał do pustego miejsca. Całymi tygodniami. Nigdy nie wiedziałam co o tym myśleć, ale teraz jak czytam to co Habba pisze, to mi się to wszystko jakoś łączy.
Habba, mam wrażenie że nikt nie zapytał o jedną rzecz. Czy rozmawiałaś kiedyś z kimś bliskim tej osoby, jej rodziną może, o tym co czujesz? Czy oni też coś podobnego doświadczają, czy to jest tylko u ciebie?
