Mnie zastanawia co innego. Habba, czy to czucie zmieniało się w czasie? Czy na początku było inne niż teraz, miesiące później?
Ten opis zmiany jest bardzo charakterystyczny. Czy ta zmiana zbiegła się z czymś, z jakimś momentem kiedy coś w sobie przepracowałaś albo coś się zmieniło w twoim stosunku do tej sytuacji?
W starych przekazach słowiańskich jest coś podobnego. Duchy bliskich, zanim odejdą, wracają do miejsc i pór które były ich. Nie żeby straszyć, tylko żeby zamknąć. I zwierzęta je widziały. To nie jest przypadkowe że akurat koty były z tym kojarzone, bo podobno widzą to co ludzie tylko czują.
Habba, jedno pytanie które mi chodzi po głowie od dłuższego czasu. Czy ta osoba wiedziałaby że siedzisz z tym spokojnie? Mam na myśli czy pasuje do jej charakteru że przyszłaby tak, bez dramatyzmu, o swojej zwykłej porze?
Pasuje. Ona nigdy nie robiła scen, nie przychodziła z dramatem. Zawsze przychodziła po prostu. Nawet jak było coś trudnego, to siadała i rozmawiała spokojnie. Więc tak, to do niej pasuje.
Ale to jest właśnie ten problem. Pamiętasz ją w określony sposób i każde doznanie filtrujesz przez ten obraz. Jeśli coś pasuje, to potwierdzasz. Jeśli by nie pasowało, pewnie byś to zracjonalizowała inaczej. To nie jest zarzut, to jest po prostu jak działa pamięć i rozpoznawanie.
Byłem sceptyczny przez bardzo długi czas i rozumiem Prokopa. Ale u mnie też nie było fizycznego nośnika i też nie byłem w stanie tego obalić żadnym argumentem który wcześniej mi wystarczał. Nie mówię że to dowód, tylko że argument o braku nośnika nie zamyka sprawy.
Może zamiast rozstrzygać co istnieje a co nie, warto zapytać Habbę jak ona sama to czuje. Nie co myśli teoretycznie, tylko co czuje kiedy to jest. Habba, czy wtedy masz poczucie że ktoś jest, czy że coś jest?
A kot w tych momentach jak reaguje dokladnie? Czy jest spokojny czy nerwowy? Bo zastanawiam sie czy jesli ona jest spokojna to moze kot tez juz sie przyzwyczail i dlatego sie nie boi?
To jest ciekawe że i ty i kot przeszliście podobną zmianę w tym samym czasie. Ty od niepokoju do spokoju, on od jeżenia sierści do siedzenia. Czy to było stopniowe czy w jakimś momencie coś się zmieniło wyraźniej?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy to nie może być niebezpieczne żeby tak po prostu siedzieć z tym i nie robić nic? Nie wiem, pytam bo nie mam pojęcia o takich sprawach, ale gdzieś czytałam że otwieranie się na duchy bez żadnej ochrony może...
Habba, mam pytanie które może być trudne. Czy masz poczucie że ona przychodzi dla siebie, czy dla ciebie? To znaczy czy to wygląda bardziej jak jej potrzeba czy jak coś co jest dla ciebie?
To wzajemne siedzenie razem które opisujesz brzmi jak coś bardzo konkretnego. I myślę że to ważniejsze niż rozstrzyganie czy to możliwe czy nie. Prokop może mieć rację co do mechanizmów, Radomir może mieć rację co do wzorców, oboje mogą się mylić, ale to co ty masz jest swoje i niezależne od tego co się rozstrzyga w tej dyskusji.
To wzajemne siedzenie razem które opisujesz brzmi jak coś bardzo konkretnego. I myślę że to ważniejsze niż rozstrzyganie czy to możliwe czy nie. Prokop może mieć rację co do mechanizmów, Radomir może mieć rację co do wzorców, oboje mogą się mylić, ale to co ty opisujesz jest spójne od miesięcy i nie zmieniło swojego charakteru. Mam do ciebie jedno pytanie: czy poza tą godziną jest inaczej? Znaczy czy w ciągu dnia masz jakieś inne momenty gdzie coś czujesz, czy to jest wyłącznie ta jedna pora?
Tylko ta pora. Poza nią nic. To jest właśnie to co sprawia że to jest dla mnie takie... wyraźne. Nie trwa przez cały czas, nie nawiedzam się sama przez cały dzień. Jest ta chwila i potem jest normalnie.
To ograniczenie do jednej pory jest dla mnie jednym z ważniejszych szczegółów w całej tej historii. Własna projekcja czy żałoba zazwyczaj nie ma rozkładu. Pojawia się falami, niezależnie od godziny, zależy od tego co widzisz, słyszysz, co ci przypomni. A ty mówisz o czymś punktualnym. Czy ta godzina miała jakieś znaczenie za jej życia?
Tak. Rozmawiałyśmy wtedy. Codziennie mniej więcej o tej porze dzwoniłyśmy do siebie, to był taki nasz rytuał od lat. Ona wracała z pracy i dzwoniła.
To jest właśnie ten szczegół który zmienia całą interpretację dla mnie. To nie jest losowa pora. To jest pora która miała konkretny, powtarzalny rytuał między wami przez lata. I teraz o tej samej porze jest coś co czujesz fizycznie. Prokop, czy to zmienia coś w twoim rozumowaniu? Szczerze pytam.
Słucham tej wymiany i myślę sobie że obie interpretacje są technicznie nieobalalne. Prokop ma wyjaśnienie neurologiczne, Radomir pyta o kota, Prokop odpowiada o rytmach. Można tak w kółko. Ale Habba, chcę zapytać o coś innego. Czy to co czujesz o tej porze jest dla ciebie pomocne czy obciążające? Bo to wydaje mi się ważniejsze niż rozstrzyganie co to jest.
Weszłam do tego wątku przez przypadek i przeczytałam wszystko od początku. Mam jedno pytanie może naiwne. Czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tym co się dzieje? Nie o interpretacjach, ale w ogóle, czy ktoś z rodziny wie że masz te momenty o tej porze?
Przepraszam że znowu wchodzę, ale skoro to jest dla ciebie dobre i spokojne, to czy w ogóle coś trzeba z tym robić? Pytam bo wcześniej się martwiłam czy to bezpieczne, ale jeśli po tych kilku miesiącach ani tobie ani kotu nic się nie dzieje złego, to może to po prostu jest i tyle?
Ale czy kot sie uspokoil bo juz sie nie boi, czy moze dlatego ze cos tam jest ale sie oswoji? Bo jak moj kot sie czegos boi to dllugo mija zanim usiądzie spokojnie obok. I wlasnie wtedy wiem ze juz to zaakceptowal. Czy to nie moze byc to samo?
To samo miejsce przez miesiące. To jest ten szczegół który wyróżnia to od przypadkowego zachowania. Koty miewają swoje ulubione miejsca, ale to że wpatrywał się tam ze zjeżoną sierścią, a potem zaczął tam spokojnie siadać, i że to jest spójne z porą i z tym co czuje Habba, to jest wzorzec który trudno złożyć z samych zbiegów okoliczności. Nie mówię że to dowód. Mówię że zbiegów jest za dużo.
Czytam ten wątek i jestem ciekaw jednej rzeczy. Czy ktoś tu słyszał o tym że miejsca w mieszkaniu mogą zatrzymywać pewne... wzorce? Nie duchy konkretne, ale jakby ślad powtarzalnych emocji? Czytałem coś takiego gdzieś ale nie pamiętam gdzie i nie wiem czy to ma sens.
To jest właściwie jedno z ważniejszych pytań w tej rozmowie. Czy dla Habby jest różnica między 'śladem osoby' a 'samą osobą'. Bo w kontekście tego co opisuje, obie możliwości dają ten sam efekt. Ale pytanie o kota zostaje. Pamięć miejsca zazwyczaj nie powoduje reakcji obronnej u zwierząt. Ona powoduje raczej ciekawość albo ignorowanie.
Tak. Właściwie zawsze siadam na kanapie i to miejsce jest mniej więcej naprzeciwko. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób ale... tak, jesteśmy oboje po tej samej stronie pokoju.
To jest interesujące ułożenie. Czy to spontaniczne że siadasz akurat tam, czy to twoje stałe miejsce w salonie od dawna?
