Nie wiem od czego zacząc, ale musze to gdzieś opisać bo sama siebie już nie rozumiem. Mam stary dom po dziadkach na wsi, jeżdżę tam kilka razy w roku. Dom stoi od lat 40-tych, grube mury, piwnica, strychy. I od jakiegoś czasu słyszę tam dzwonek. Taki cichy, metaliczny, jakby ktoś potrząsał małym dzwoneczkiem gdzieś za ścianą albo nad głową. Ale w całym domu nie ma ŻADNEGO dzwonka. Sprawdzałam wszystko. Dzwonki do drzwi - nie ma, żadnych ozdób, żadnych wiszących rzeczy. Ostatnio byłam tam z kuzynką i ona też to słyszała. To nie są moje uszy. Nie wiem co robić ani co to może być.
O tym typie zjawiska słyszałam kilka razy i zazwyczaj nie jest to coś złego. Domy z taką historią, po kilku pokoleniach, często mają bardzo wyraźną energię. Dzwonek to jeden z klasycznych sygnałów obecności - i to raczej nie agresywnej. Powiedz mi jedno: o jakiej porze to słyszysz? Bo to ma znaczenie. Rano, wieczór, w środku nocy?
Też mam dom po dziadkach na wsi i rozumiem to uczucie, gdy coś się dzieje a nie wiesz jak to nazwać. Pytanie do ciebie - czy ten dźwięk zawsze pochodzi z tego samego miejsca, czy jakby chodził po domu? Bo to by zmieniało interpretację.
Poczekajcie chwilę zanim pójdziemy w duchy i energie. Stare domy na wsi mają rury, piece, starą instalację. Metaliczne dzwonienie może być rozszerzaniem się rur od temperatury, wiatrem w przewodach wentylacyjnych albo nawet owadami w drewnie. Czy dom jest ogrzewany, gdy tam jesteście?
Rury to nie żart, mam stary budynek i przez rok myślałam że coś się dzieje, a to był tylko pion grzewczy. Ale ten szczegół z kuzynką mnie zastanawia - słyszały jednocześnie ten sam dźwięk z różnych miejsc? To faktycznie trudno wytłumaczyć fizycznie.
Zaczęło się chyba ze dwa lata temu, ale wtedy pomyślałam że mi się przesłyszało. Nasililo się ostatnio, po tym jak byłam tam porządkować rzeczy po babci. Babcia umarła trzy lata temu, dom stał potem prawie rok zamknięty. Co do rur - dom ma piec kaflowy i kuchenkę gazową, nie ma centralnego ogrzewania. W środku lata rury raczej nie pracują.
Nasilenie po porządkach po babci - to jest bardzo istotny szczegół. Przenosząc i ruszając rzeczy po bliskiej osobie można nieświadomie coś 'poruszyć' energetycznie. Nie w złym sensie, ale jakby wybudzić uśpioną obecność. To dom babci, ona żyła tam pewnie wiele lat. Czy babcia miała jakiś zwyczaj, rytuał, coś co robiła regularnie? Dzwoniła do kogoś, miała zegarek z dźwiękiem, jakiś przedmiot?
Chwila, to niesamowite. Ta znajoma rysuje tak po prostu, nie jest medium albo coś? Czy ona robi to regularnie czy to był przypadkowy rysunek? Bo ja zupełnie nie rozumiem jak coś takiego działa.
Ten haczyk na ścianie - powiedz dokładnie. Skąd masz pewność, że ona nie mogła go znać? Czy ktoś kto widział to zdjęcie mógł jej o tym powiedzieć, nawet przez przypadek? Nie pytam złośliwie, ale przy takich rzeczach warto sprawdzić wszystkie możliwe wyjaśnienia zanim pójdziemy dalej.
Ten haczyk - czy wiesz do czego służył? Bo w starych domach wiejskich wieszano różne rzeczy, czasem o konkretnym znaczeniu. Przy piecu to mogło być coś używanego codziennie - czy widać na tym zdjęciu co na nim wisiało?
A w ogóle próbowałaś jakoś reagować na ten dźwięk? Mówię poważnie - czy odzywałaś się głośno, pytałaś co to jest, czy próbowałaś zignorować? Bo czytałem że reakcja człowieka może wpływać na to czy zjawisko się wzmaga czy cichnie.
Nie bój się tego. Naprawdę. Zwracanie się do osoby, która odeszła, przy jej rzeczach, to coś bardzo naturalnego i w wielu tradycjach traktowane jest jako zaproszenie do kontaktu - ale nie złego. Babcia znała ten dom od środka, znała każdy haczyk na ścianie. Jeśli coś jest tam obecne, to logiczne że to ona. Pytanie co chce powiedzieć. Czy ten dźwięk brzmi raczej jak ostrzeżenie, czy jest w nim coś spokojnego?
Czytam ten wątek i mam gęsią skórkę. Moja babcia też niedawno odeszła i też mam dziwne rzeczy w jej mieszkaniu. Nie dźwięki, ale zapachy których nie ma skąd być. Czy to możliwe że one zostają przez jakiś czas po śmierci? Czy ktoś wie jak długo to trwa?
Przepraszam że wchodzę z własnym tematem, ale to co opisujesz z babcią bardzo mi bliskie. Moja babcia odeszła kilka miesięcy temu i w jej mieszkaniu czuć czasem jej perfumy, a okno jest zamknięte. Czy ktoś wie czy to normalne że to trwa tak długo? Wracając do twojego dzwonka - czy ten zapach albo coś podobnego też się pojawia, nie tylko dźwięk?
Do obu z was - i Anusii i Feli78 - powiem tak: zapachy i dźwięki to dwa najczęstsze sposoby w jakie bliscy dają o sobie znać tuż po odejściu. Nie ma jednej odpowiedzi ile to trwa, bo zależy od bardzo wielu rzeczy. Ale to co mnie bardziej interesuje w tym wątku to rysunek. Fela78, powiedziałaś że znajoma narysowała haczyk w rogu pokoju. Czy na rysunku było coś jeszcze, jakiś inny detal?
Tak, był jeszcze jeden szczegół który mnie zmroził. Narysowała coś przy oknie, jakiś kształt, i ja najpierw myślałam że to zasłona albo framuga. Ale jak porównałam ze zdjęciem to jest to taka okiennica, z jednej strony odchylona, na wpół otwarta. I ona jest dokładnie tak narysowana jak w rzeczywistości, z tym że jedna zawiasa jest wyżej niż druga, bo ktoś kiedyś ją poprawiał i nie wyrównał. Ten detal jest niewidoczny właściwie, trzeba wiedziec że patrzyć.
Dobra, to już trudniej wytłumaczyć przypadkiem. Haczyk to mogło być trafienie, jeden element, ale ta zawiasa to szczegół który nie jest oczywisty nawet ze zdjęcia jeśli ktoś nie patrzy uważnie. Mam pytanie do ciebie - kiedy rozmawiałaś z nią przez telefon o tym domu, czy opisywałaś sam pokój, czy mówiłaś tylko o dźwięku?
Ale poczekajcie - ta znajoma, rysuje coś w rodzaju automatycznego pisma czy jak? Bo to zmienia trochę interpretację. Jeśli to był świadomy rysunek, to jedno, ale jeśli ona rysowała jakby bez kontroli to jest zupełnie inna historia. Fela78, jak ona sama to opisuje?
Też chcę wiedzieć! Nigdy nie słyszałam żeby ktoś robił coś takiego bez medium albo jakiejś sesji. Czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę co narysowała?
Ona mówi że to nie był automatyzm, że po prostu siedziała i coś ją tknęło żeby narysować. Mówi że to się jej czasem zdarza, że jak o czymś myśli to zaczyna rysować i potem wychodzą rzeczy których nie planowała. Nie nazywa siebie medium, trochę się tego słowa boi. Powiedziała że jak to narysowała to nie wiedziała co to jest i dopiero jak mi wysłała zdjęcie to ja ją zapytałam o detale.
To brzmi jak coś między intuicją wizualną a czymś bardziej. Znam kilka osób które tak rysują i nigdy nie traktują siebie jak medium, ale efekty mają podobne. Wierzbina, ty masz doświadczenie z rytuałami - czy jest jakiś sposób żeby zweryfikować czy kontakt z energią miejsca przez trzecią osobę jest możliwy na odległość?
To jest naprawdę interesujące. Dźwięk który kojarzy się z miejscem i z dawnym życiem - to ma sens jako sygnał. Mam pytanie bo mi to chodzi po głowie od początku - czy ten dźwięk jest zawsze taki sam, jedno potrząśnięcie, czy raczej kilka dzwonków jakby seria?
Okej, to jest ten moment gdzie mi ciarki chodzą. Krowie dzwonki z pięćdziesiąt lat temu, trzy krowy, a dźwięk jest jak seria trzech czy czterech uderzeń nierówno. Przypadek? Może. Ale przy tym rysunku to już nie wiem.
Hej, słuchajcie, ale czy to nie powinno być jakoś sprawdzone na miejscu? Bo teoria jest fajna ale Fela78 chyba chce wiedzieć co z tym zrobić, nie tylko dlaczego to się dzieje. Czy można jakoś sprawdzić ten kąt pokoju, przy haczyku, czy tam jest coś ukrytego?
Ty napisałaś że po porządkach to się nasiliło i że rozmawiałaś do babci. Może ona po prostu odpowiedziała? Przepraszam że tak prosto to ujmuję, ale jak o tym czytam to mi to wygląda właśnie tak - że powiedziałaś cześć i ona odpisała dzwonkiem który znasz z dzieciństwa.
Zgadzam się z Anusią, i to jest chyba najprostsza i zarazem najpiękniejsza interpretacja całej tej historii. Nie musi to być coś skomplikowanego. Zostałaś w jej domu, ruszyłaś jej rzeczy z miłości, odezwałaś się do niej. A ona ci odpowiedziała czymś co oboje znacie. Czy jest jeszcze jakiś detal z tego rysunku którego nie opisałaś? Cokolwiek co pominęłaś bo wydało ci się nieważne?
To co powiedziała Wierzbina jest piękne, ale ja chcę się zatrzymać przy jednej rzeczy. Fela78, ty powiedziałaś że po tym ciepłym odczuciu było spokojniej. Czy to ciepło było fizyczne, jakby temperatura wzrosła, czy raczej takie wewnętrzne wrażenie spokoju?
