Wrzosowa, to zależy jak na to patrzysz. Trójka w numerologii to tak, cykl i zamknięcie, ale też komunikacja i ekspresja. Jeśli to jest celowe działanie jakiejś obecności to wybór trzech punktów i zawsze tej samej kolejności mogłoby pasować do trójki jako symbolu przekazu. Ale Trzygłow ma też rację, że można to nadinterpretować. Dagmarka, czy te trzy miejsca mają dla ciebie jakieś znaczenie poza użytkowaniem? kuchnia, sypialnia, salon, czy coś je łączy w twoim codziennym życiu?
zastanawiam się nad tym co napisała Uniesława. kuchnia to miejsce gdzie spędzam wieczory najczęściej, gotuję, jem, tam był ten stół przy którym siedziałam wieczorami z poprzednią lokatorką zanim się wyprowadziła. sypialnia, no, sypiam. salon rzadziej używam, ale tam stoi moje biurko i zdjęcia rodzinne. hmm.
to co napisałaś o poprzedniej lokatorce mnie zahacza. mówiłaś już coś o tej osobie wcześniej? bo teraz wychodzi że miałaś kontakt z kimś kto mieszkał tam przed tobą, a to zmienia trochę kontekst. lustro zostało, ale co z tą osobą - wiadomo coś o niej?
a kontakt z tą Martą masz jeszcze? bo jak się zastanowić to ona mogłaby powiedzieć czy w tym mieszkaniu cokolwiek się działo kiedy ona tam była, może elektryka też wariowała i ona po prostu nie przywiązywała wagi, albo mówiła znajomym i nigdy o tym nie wspomniała tobie
właśnie, to byłoby konkretne. Bo jeśli Marta spędziła dwa lata z tym lustrem i nic jej nie przeszkadzało, to albo lustro nie jest tu kluczowe, albo coś się zmieniło - w energii mieszkania, w tobie, w zewnętrznych okolicznościach. Dagmarka, czy coś się ostatnio zmieniło w twoim życiu? jakaś strata, przeprowadzka emocjonalna, coś ważnego?
serio, za każdym razem jak ktoś ma dziwne zjawisko w domu to pada pytanie 'co się ostatnio zmieniło w twoim życiu' jakby każde zjawisko elektryczne było związane z psychiką. a może po prostu instalacja jest stara i reaktywuje się przy wahaniach napięcia, a lustro stoi tam od lat bez żadnego znaczenia. pytam wprost: czy ktokolwiek sprawdził napięcie w tej sieci albo chociaż zmierzył ile lat ma instalacja w tej kamienicy?
Rodochrozyt, to uczciwe pytanie i właściwie Dagmarka powinna na nie odpowiedzieć, bo to nie jest psychologizowanie, to jest po prostu jeden z elementów diagnozy. Kiedy coś zaczęliśmy zauważać też jest informacją. Dagmarka, kiedy dokładnie po raz pierwszy wyłapałaś tę sekwencję? to był jakiś konkretny wieczór który pamiętasz?
pamiętam. to był wieczór po tym jak dostałam telefon że babcia trafiła do szpitala. siedziałam w kuchni i nagle zapaliła się lampka, potem radio w sypialni, potem lampa w salonie. zapamiętałam to bo poczułam wtedy… no, jakby ktoś chciał mi powiedzieć że wszystko będzie dobrze. babcia wróciła do domu po tygodniu. ale potem sekwencja się powtarzała, już bez żadnej okazji.
ojej. to jest… no to zmienia postać rzeczy chyba. pierwsze pojawienie się przy telefonie o babci i to uczucie że ktoś daje znać. nie wiem co powiedzieć ale coś mnie w tym uderzyło
okej, to teraz mam ciarki. bo to co opisujesz - pojawienie się sekwencji dokładnie w momencie emocjonalnego kryzysu - to jest jeden z tych szczegółów które albo są przypadkiem, albo… nie są. i to że czułaś że ktoś daje ci znać to nie jest nic do wyśmiania, wiele osób opisuje dokładnie takie uczucia towarzyszące tym zjawiskom
słuchajcie, muszę tu coś dodać bo siedzę i czytam i mam wrażenie że nikt nie pyta o rzecz podstawową. Dagmarka, czy w twojej rodzinie była jakaś osoba bliska która odeszła i która mogłaby chcieć dawać znaki? bo to co opisujesz, to uczucie 'ktoś mówi że wszystko będzie dobrze' przy wiadomości o babci, pasuje do wzorca opiekuńczej obecności, nie niepokojącej. Merkury był wtedy w specyficznym ustawieniu w stosunku do Saturna i to sprzyja otwarciu kanałów komunikacji z przeszłością…
przepraszam że się wtrącam, ale to co napisałaś o babci i tym uczuciu to jest niesamowite. czy od razu pomyślałaś że to może być coś więcej? czy dopiero potem jak się zaczęło powtarzać zaczęłaś traktować to poważnie? pytam bo chyba wiele osób przeżywa coś takiego i od razu tłumaczy sobie że to przypadek i idzie dalej
Magnolka, to dobre pytanie. Nie, nie pomyślałam od razu. Siedziałam tak, patrzyłam na te zapalające się lampki i miałam tylko takie… dziwne ciepło w środku. Nie strach, właśnie to mnie zaskoczyło. Dopiero jak zaczęło się powtarzać kilka razy myślałam sobie, hej, to nie jest przypadek. Ale tamtego pierwszego wieczoru to byłam po prostu… spokojna. Co jest dziwne bo wiadomość o babci była zła.
Dagmarka, zatrzymaj się na tym spokoju chwilę, bo to jest ważna informacja diagnostyczna. Strach to reakcja na coś obcego i nieznanego. Spokój, zwłaszcza w momencie złej wiadomości, może oznaczać że coś w tobie rozpoznało tę obecność. Nie twierdzę że to na pewno tak jest, ale warto to odnotować. Czy ten spokój był podobny do tego jaki czułaś przy konkretnych osobach za życia?
no właśnie to mnie uderzyło w tym co napisała Dagmarka, ten spokój zamiast strachu. bo jak czytam relacje o zjawiskach które są przypadkowe albo złośliwe to zawsze jest niepokój, dreszcze, poczucie zagrożenia. a tu jest dokładnie odwrotnie. to coś mówi.
albo mówi że mózg w sytuacji emocjonalnego kryzysu wytwarza poczucie spokoju jako mechanizm obronny i wtedy człowiek jest bardziej podatny na interpretowanie przypadkowych zdarzeń jako znaczących. to nie jest złośliwość z mojej strony, to jest psychologia stresu. Dagmarka, czy babcia wyzdrowiała?
to uczciwy kontrargument, przyznam. nie mam na to prostej odpowiedzi. ale powiem ci że efekt torowania działa długo po ustaniu bodźca, więc nawet jak babcia wróciła to twój mózg mógł zostać w trybie uwrażliwienia. nadal jednak pytanie o instalację elektryczną jest aktualne.
ten spokój o którym mówi Dagmarka to jest coś co w kontekście komunikacji z bliskimi po drugiej stronie pojawia się naprawdę często. nie zawsze jest tak samo, ale spokój i ciepło to jedne z częstszych opisów pierwszego kontaktu. strach pojawia się przy obcych energiach, przy czymś czego nie znamy. Dagmarka, pomyśl, czy ktoś bliski odszedł zanim zamieszkałaś w tym mieszkaniu?
właśnie o to pytałam wcześniej i nikt nie odpowiedział. może teraz Dagmarka się zdecyduje bo to kluczowe. bo jeśli tak, to cały obraz się składa zupełnie inaczej niż przy przypadkowej instalacji elektrycznej.
ojej, teraz sama mam ciarki czytając to wszystko. Ulcia, a jak odróżnić ten spokój od zwykłego szoku emocjonalnego? bo jak słyszę złą wiadomość to też czasem nic nie czuję od razu, jakby się zamrozić…
Dagmarka, wróćmy do pytania Ulci bo to ważne. czy straciłaś kogoś bliskiego w ostatnich latach? nie musisz mówić kogo ani jak, ale to by dużo wyjaśniało w kontekście tego pierwszego wieczoru.
tak. dziadek odszedł trzy lata temu. byliśmy bardzo blisko. on zawsze mówił że jak odejdzie to da mi znać że wszystko dobrze. traktoałam to jak takie… pocieszenie które starsi ludzie mówią. ale teraz jak o tym piszę to mi ręce trochę drżą.
Dagmarka… to jest właśnie ten moment kiedy wszystko się składa w całość. przepraszam że tak piszę ale naprawdę coś mnie w tym uderzyło.
okej, to teraz mam pytanie praktyczne do Dagmarki, bo emocje emocjami ale powinniśmy też porozmawiać o tym co dalej. czy próbowałaś jakoś odpowiedzieć na tę sekwencję? cokolwiek, mówić na głos, zapalać świeczkę, cokolwiek co by mogło potwierdzić że odbierasz sygnał?
to jest dobry kierunek, Pelagiusza. bo jeśli to jest komunikacja to jest jednostronna i może dlatego się powtarza. jakiś rodzaj potwierdzenia odbioru mógłby zmienić charakter zjawiska. Dagmarka, próbowałaś coś?
Dagmarka, to całkowicie zrozumiałe. ale wiesz co, jeśli to naprawdę jest osoba bliska to nie ma się czego bać. nie musisz robić żadnego rytuału. możesz po prostu powiedzieć głośno, normalnie, że słyszysz i że wszystko u ciebie dobrze. to wystarczy na początek. bez świeczek, bez specjalnych słów. po prostu zwykłe słowa.
a ja mam pytanie może trochę z boku, bo czytam tejrozmowy od dłuższego czasu. Dagmarka, czy ta sekwencja zawsze jest o podobnej porze dnia? czy różna? bo godziny mogłyby coś mówić jeśli to jest komunikacja, prawda?
