Mam w sypialni takie wieszaki na drzwiach szafy, wiesza się na nich głównie bluzki i szaliki. Od jakiegoś czasu zauważyłam że te ubrania się obracają. Nie jakiś wielki ruch, ale wyraźnie widać że bluzka która wisiała przodem do ściany, po jakimś czasie jest odwrócona. I zawsze w tę samą stronę, nigdy losowo. Okno zamknięte, wentylacja nie wieje w tamtym kierunku, sprawdzałam kilkakrotnie. Zaczęłam to obserwować bo najpierw myślałam że to jakiś przeciąg, ale nie. Ktoś miał coś podobnego?
Ojej, to bardzo ciekawe. U mnie też coś się działo z wieszakami, ale inne - kołysały się bez powodu kiedy wchodziłam do pokoju. Ale żeby obracały się zawsze w jedną stronę, to już coś innego. Jak długo to trwa i czy zaczęło się jakoś tak nagle czy stopniowo?
To może być ruch powietrza którego zwyczajnie nie czujesz bo jest za słaby. Zanim wejdziesz w paranormalne, sprawdź jedną rzecz - czy to się dzieje o określonych porach dnia albo przy konkretnej pogodzie? Bo np. w starych budynkach ściany oddychają, ciepło unosi się i może powodować bardzo delikatny ruch. Jedna strona ważniejsza od drugiej może powodować obrót w tym samym kierunku.
Zanim ktoś wyda wyrok w jedną czy drugą stronę - jedno pytanie. Czy w tym mieszkaniu albo w domu były ostatnio jakieś zmiany? Nowe przedmioty, ktoś nowy przychodził, przeprowadziłaś się, coś się w życiu zmieniło? Pytam bo zjawiska z obracaniem się przedmiotów często pojawiają się przy zmianach energii miejsca.
No wlasnie ta jedna strona mnie zastanawia. Bo gdyby to byl przypadkowy ruch to co jakis czas sie obracalyby w rozne strony. A jak zawsze ta sama to juz brzmi bardziej dziwnie. Mam pytanie do Diablik - co to moze znaczyc ze w jednym kierunku a nie drugim?
To już coś. Kiedy zmienia się obecność w przestrzeni, energia domu się przestawia. Współlokatorka zostawiła coś swojego, jakiś ślad, dosłownie i przenośnie. Mam pytanie - czy wieszaki są w jej dawnym pokoju czy w twoim?
Mam trochę inne zdanie. Obserwowałaś to na żywo czy tylko efekt? Bo jeśli tylko efekt, to nie wiesz kiedy to się dzieje, jak długo trwa i czy w ogóle naprawdę się obraca. Może po prostu nie pamiętasz jak wieszałaś. Serio, nie mówię że kłamiesz, ale pamięć lubi płatać figle, szczególnie przy czynnościach rutynowych jak wieszanie ciuchów.
Ale to super że zaczęłaś to obserwować! Ja bym była zdenerwowana ale jednocześnie bardzo ciekawa co za tym stoi. Czy czujesz w tym pokoju jakąś specyficzną atmosferę? Chłód, ucisk, cokolwiek?
To już inna sprawa. Nie mówię że to coś nadprzyrodzonego, ale przynajmniej mamy potwierdzenie że ruch jest realny. Czy wtedy bylo otwarte okno, działało ogrzewanie, ktoś wchodzil do pokoju obok?
A te wieszaki to są metalowe czy drewniane? I na jakiej szynie wiszą? Pytam bo metalowe na gładkiej szynie obracają się o wiele łatwiej niż drewniane z chropowatym haczykiem. Może to jest właśnie ta różnica.
No tak ale sama powiedziała że zawsze w tę samą stronę, gdyby to była kwestia materiału to chyba ta sama bluzka by się tak samo obracała za każdym razem losowo, nie? A tutaj jest jakaś prawidłowość. Mnie to bardziej zastanawia niż typ wieszaka.
Prawidłowość może wynikać z tego że ciężar rozkłada się asymetrycznie. Jak bluzka ma guziki, kieszonkę albo grubszy szew po jednej stronie, zawsze będzie ciążyć w tamtą stronę. To nie magia, to fizyka. Ale Glicynia73 dobra obserwacja że widziałaś to na żywo - warto by sprawdzić w jakich warunkach to się powtarza.
Szeptaczu, zgadzam się że warto sprawdzić racjonalne wytłumaczenie, i dobrze że to piszesz. Ale samo to że zjawisko zaczęło się po wyprowadzce współlokatorki i dotyczy zawsze tego samego miejsca - to mnie interesuje. Glicynia, jeszcze jedno - czy ta współlokatorka wyprowadziła się w zgodzie czy było między wami jakieś napięcie?
O, właśnie chciałam o to zapytać! Bo u mnie kiedyś po tym jak się rozstałam z chłopakiem zaczęły się różne dziwne rzeczy w mieszkaniu, też ruch przedmiotów. Sąsiadka powiedziała mi że to mogą być resztki jego energii albo moje własne emocje które szukają ujścia. Nie wiem ile w tym prawdy ale faktycznie po jakimś rytuale oczyszczającym ustało. Może to podobna sytuacja?
A probowalas to nagrywac? Postawic telefon i wychodzic na pol godziny? Bo jakbys miala nagranie to przynajmniej byloby wiadomo kiedy i jak szybko sie obraca. I czy zawsze przy jakims konkretnym wydarzeniu.
Nagranie to bardzo dobry krok, szczerze polecam. Ale wróćmy do tego co napisałaś o współlokatorce i tym napięciu w ostatnim tygodniu przed jej wyjazdem. To ważne. Czy pamiętasz może co dokładnie namieszała przy wyprowadzce? Czy coś zostawiła, czy coś przestawiła, czy może był jakiś nierozwiązany spór?
Ojej, to napięcie przed wyprowadzką mnie zainteresowało! Bo u mnie też tak było, że moja koleżanka wyprowadziła się z naszego mieszkania po kłótni i potem przez kilka tygodni działy się różne głupoty, rzeczy spadały, raz zgasło światło w połowie zdania jakby ktoś przekręcił. Nie mówię że to ona to zrobiła celowo, ale jakoś zawsze te dziwne rzeczy zaczynają się po takich sytuacjach z ludźmi.
Capella, ale to że coś zaczęło się po czymś innym nie znaczy że jedno wynika z drugiego. To klasyczny błąd - po tym, więc przez to. Głupoty w mieszkaniu zdarzają się cały czas, po prostu zaczynamy je zauważać kiedy jesteśmy w jakimś napięciu albo szukamy wzorca.
a jak dlugo trwalo to napiecie? bo jedno to taki krotki stres, co sie szybko rozchodzi, a drugie jak to wisialo dluzej to moze wlasnie cos zostalo. nie wiem jak to wytlumaczyc ale chyba wiecie o co mi chodzi
To co opisuje Leszek ma sens z perspektywy energetycznej. Emocje zostawiają ślad w przestrzeni, szczególnie jeśli były tłumione, a nie wyrażone wprost. Napięcie które nie wybuchło jest gorsze niż awantura która się rozładowała. Glicynia, czy wy rozmawiałyście o tym napięciu otwarcie, czy raczej każda milczała i robiła swoje?
Raczej każda robiła swoje. Nie byłyśmy w konflikcie wprost, po prostu ona się spieszyla i trochę zostawiła bałagan, ja byłam na nią lekko zła ale nic nie powiedziałam. Ona wyjechała, ja posprzątałam i myślałam że koniec tematu.
To właśnie. Niewypowiedziana złość zostaje w przestrzeni. Nie mówię że to duch, nie mówię że to magia, ale taka zastała emocja potrafi manifestować się przez czas przez dziwne drobne rzeczy. I pytanie do ciebie, zupełnie praktyczne - czy po jej wyprowadzce przeszłaś przez całe mieszkanie i otworzyłaś okna, wywietrzyłaś, może coś posprzątałaś energetycznie albo chociaż przestawiłaś meble?
O właśnie! Ja zawsze po takich sytuacjach, kiedy ktoś się wyprowadza albo po jakiejś kłótni w domu, robię takie zwykłe przestawienie mebli i generalne wietrzenie. Coś w tym jest, naprawdę, jakby powietrze stawało się inne. Ale Glicynia, mam takie pytanie, czy te wieszaki są akurat w pokoju który był jej czy w twoim?
Przy wspólnej ścianie! To jest jakiś szczegół. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy ale to jest takie… nie wiem, jakby coś przez ścianę przechodzi? Mam wrażenie że ta szafa jest w jakimś miejscu granicznym. Glicynia czy tam ogólnie jest jakaś inna atmosfera przy tej ścianie?
Ale czy ktoś sprawdził ile waży ta ściana akustycznie? Mówię serio - jeśli po tej stronie ktoś teraz mieszka, albo jest tam jakaś instalacja, rury, cokolwiek, to wibracje spokojnie mogą dochodzić przez ścianę i poruszać rzeczami na szynie. Szczególnie jeśli szyna jest metalowa i niezbyt gruba.
Okej, to eliminuje wibracje od sąsiadów przez tę ścianę. Ale klatka schodowa to nie jest cicha przestrzeń, szczególnie w starym budownictwie. Sąsiedzi chodzą, drzwi się trzaskają, windą jeżdżą, to może przez ścianę zewnętrzną dochodzić.
Słuchajcie, mam wrażenie że ta dyskusja idzie w dwie skrajności jednocześnie - albo wibracje od windy, albo ślad energetyczny po współlokatorce. Może zamiast zgadywać, Glicynia powinna po prostu przez tydzień zapisywać kiedy dokładnie to się dzieje - pora, dzień tygodnia, pogoda, czy coś się wcześniej wydarzyło. Wzorzec albo będzie, albo nie. Wtedy łatwiej cokolwiek stwierdzić.
