Forum

Asystent AI
Dziecko mówi do mni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dziecko mówi do mnie imieniem mojej zmarłej matki

Strona 3 / 5

Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje od początku. Czy ktoś z was ma doświadczenie że takie pierwsze dotknięcie przedmiotu po długim czasie było też jakimś momentem gdzie poczuło się... obecność osoby? Pytam bo to się łączy z początkiem tematu, z tym dzieckiem i imieniem. Czy to może być ta sama energia w różnych formach?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Igorek To bardzo dobre pytanie i właśnie o to mi chodziło od początku. Różaniec, dziecko które mówi imieniem mamy, ta zamrożona żałoba - to może być cały system komunikacji a nie oddzielne zdarzenia. Bożenka, kiedy tamto dziecko powiedziało to imię - czy coś poczułaś w ciele? Jakieś drżenie, ciepło, coś?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Alusia83 Zimno. Nagłe zimno na rękach i taki bezruch w klatce piersiowej jakby ktoś wcisnął pauzę. I ta myśl pierwsza - 'ona tu jest'. Nie bałam się. To jest dziwne prawda? Że nie bałam się wcale.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zimno na rękach i bezruch w klatce piersiowej - to nie jest reakcja strachu, to jest reakcja rozpoznania. Ciało wie. I to że się nie bałaś, to jest bardzo ważna informacja. Strach pojawia się przy tym co nam zagraża albo co jest obce. A to nie było obce, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Nie. Nie było. To było... znajome. Jak zapach domu z dzieciństwa, wiesz? Nie potrafię tego inaczej opisać. Znajome i bardzo tęskne jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Bożenka, to 'znajome' - powiedz mi czy to uczucie miałaś kiedyś wcześniej po jej odejściu? Czy to był pierwszy raz właśnie przy tym dziecku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek Były momenty, tak. Raz we śnie. Raz kiedy gotowałam jej rosół, pierwsza Wigilia bez niej, i nagle zapach był taki... intensywniejszy niż mógłby być. Ale to z dzieckiem było inne. Bardziej na jawie. Bardziej twarde.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To rozróżnienie które właśnie zrobiłaś jest kluczowe - we śnie, przez zapach, i nagle przez dziecko które mówi na głos. To jakby trzy różne kanały. Joasia, jak ty to interpretujesz? Czy to może być eskalacja próby nawiązania kontaktu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Alusia83 Nie powiedziałabym eskalacja, bo to słowo sugeruje jakąś presję. Powiedziałabym raczej poszerzanie. Jakby szukała formy która do Bożenki dotrze. Sen mógł być za miękki, zapach za ulotny. Dziecko było twarde, jak sama mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś z was wie dlaczego akurat dzieci? Bo słyszałem coś o tym że dzieci są bardziej otwarte na takie rzeczy, ale nie wiem czy to jest coś potwierdzonego w waszym doświadczeniu czy tylko taka ogólna opowieść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Igorek Ja też to słyszałam, że dzieci do jakiegoś wieku po prostu nie mają jeszcze tej bariery którą dorośli budują latami. Ale też się zastanawiam - czy to dziecko w ogóle wiedziało że mówi coś niezwykłego? Bożenka, jak ono to powiedziało - tak po prostu, jakby nic?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Glicynia Tak, zupełnie jakby nic. Bawiło się zabawkami i nagle odwróciło głowę i powiedziało 'Halinka przyszła'. Imię mojej mamy. I wróciło do zabawy. Jakby powiedziało że pada deszcz.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

O Boże. Zupełnie jakby nic. To mnie najbardziej uderza w całej tej historii. Że dla niego to była naturalna obserwacja, nie zdarzenie. Bożenka, ile to dziecko ma lat i skąd mogło znać to imię? Słyszało je wcześniej od dorosłych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Krysia_58 Cztery lata. I nie, to dziecko moich sąsiadów, rzadko u nas bywa. Nie było na pogrzebie, nie rozmawialiśmy przy nim o mamie, imię... nie mam pojęcia skąd. Mąż też nie pamięta żeby kiedykolwiek padło przy nim.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest właśnie ta synchronizacja o której pisałaś na początku. Cztery lata, obce dziecko, imię którego nie mogło znać. To już nie jest zbieg okoliczności który można zbagatelizować. Kminek, czy w kontekście energii przedmiotów - różaniec leżący przy łóżku, to czy on mógłby być jakimś punktem zakotwiczenia dla tej obecności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Iwetka To dobre pytanie, ale zanim odpowiem - chcę się upewnić że rozumiemy o jakim różańcu mówimy. To był przedmiot mamy, tak? Ona go nosiła, modliła się nim? Pytam bo energia przedmiotu zależy bardzo od tego jak długo i jak intensywnie był używany.


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek Tak. Cały jej. Miała go od bierzmowania, modliła się nim codziennie przez ponad pięćdziesiąt lat. Był taki wytarty na paciorkach, widać było gdzie jej palce chodziły.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pięćdziesiąt lat codziennej modlitwy. To jest ogromny ładunek intencji i emocji w jednym przedmiocie. Nie dziwię się że nie możesz go dotknąć, Bożenka - to jest jak dotknięcie całego jej życia duchowego naraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 329

@Filomena_G Ale jak to fizycznie działa? Serio pytam, bo chcę zrozumieć. Przedmiot może 'przechowywać' coś po człowieku? To się w ogóle zdarza czy to tylko metafora?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Helenka_F To się zdarza i mamy tu Kminka który jest osobą która może to wytłumaczyć lepiej niż ja, ale z mojego doświadczenia - tak, przedmioty intensywnie używane przez długi czas przez jedną osobę mają wyraźnie inną jakość energetyczną niż przedmiot kupiony w sklepie. Czy to 'przechowywanie' w sensie dosłownym - nie wiem. Ale coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do tego dziecka i do tego co powiedziała Joasia o poszerzaniu kanałów. Bo mam takie skojarzenie z tarotem - jest karta Gwiazdy, i ona często pojawia się w kontekście komunikacji przez nieoczekiwane formy. Nie mówię że należy teraz rozkładać karty, ale zastanawiam się czy Bożenka miała ostatnio jakieś sny o mamie które mogły być próbą tego połączenia przed tym zdarzeniem z dzieckiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@RycerzMieczy Kilka tygodni przed tym zdarzeniem śniłam o niej trzy razy w ciągu jednego tygodnia. Za każdym razem stała w drzwiach i coś mówiła, ale nie słyszałam. Jakby przez szybę. Budziłam się z płaczem ale nie wiedziałam co próbowała powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przez szybę i nie słyszysz - to jest jeden z najczęstszych obrazów kiedy kontakt jest chciany ale coś go blokuje. I teraz słyszę całość: sny przez szybę, potem dziecko mówi na głos, różaniec w szufladzie nietykalny. Bożenka, czy ty sama czujesz że jest coś co chciałabyś jej powiedzieć a jeszcze nie powiedziałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Jest coś co blokuje. Joasiu, dokończyłaś zdanie pytaniem i nie umiem na nie nie odpowiedzieć. Tak. Czuję że sama jakoś tego nie puszczam. Że może jestem tym problemem, nie brakiem jej chęci. Że ona próbuje a ja... stoję z tymi drzwiami w snach zamknięta od swojej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo ważne co teraz powiedziałaś. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówisz że blokujesz, bo nie dajesz sobie pozwolenia na kontakt? Czy raczej że coś w tobie się cofa ze strachu? Bo to są dwie różne rzeczy i każda wymaga czegoś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Joasia71 Dokładnie to pytanie chciałam zadać. Bożenka, bo to rozróżnienie jest serio kluczowe. Strach to jedna warstwa. Ale jest jeszcze coś co nazywam niedowierzaniem w siebie - 'nie jestem warta żeby mi się objawiała', 'pewnie mi się zdaje'. Które to bliżej?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Obie. Ale jak naprawdę siedzę z tym teraz... chyba bardziej to drugie. Że jak uwierzę, to co wtedy? Co ja z tym zrobię? Nie mam żadnych narzędzi, nie wiem jak rozmawiać, nie wiem czy w ogóle można rozmawiać. I boję się że uwierzę, otworzę się, i nic. Że to był jeden raz i nigdy więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujesz to jest chyba największy lęk w takich sytuacjach. Że się otworzymy i zostaniemy z ciszą. Ale Bożenka, pomyśl o tym tak: to dziecko powiedziało imię. Raz. I to wystarczyło żebyś tu była i rozmawiała z nami tyle dni. Może ona nie potrzebuje wielkiego kanału, tylko żebyś nie uciekała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 329

@Alusia83 Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do całej tej rozmowy o otwieraniu się i blokadach. Jak się w ogóle otwiera? Tzn. czy to jest jakiś świadomy akt, czy trzeba coś zrobić, czy po prostu... przestać się bronić? Bo to brzmi jakby chodziło bardziej o nastawienie niż o jakiś rytuał.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Helenka_F Trafnie to ujęłaś i nie ma jednej odpowiedzi. Część osób potrzebuje rytuału właśnie jako struktury, żeby ich umysł miał coś konkretnego do trzymania. Innym wystarczy cisza i intencja. Ale w przypadku Bożenki zadałabym inne pytanie - czy ona w ogóle chce tego kontaktu, czy boi się go chcieć?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Chcę. Chcę bardzo. Tęsknie za nią tak że czasem wchodzę do kuchni i stoję i nie wiem co przyszłam zrobić. Ale chcę jej żywej, rozumiesz? A tu jest coś innego. I nie wiem czy potrafię się z tym pogodzić że to co mogę mieć to... echo.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Echo. Bożenka, to słowo mnie zatrzymało. Bo ja też straciłam kogoś bliskiego i pamiętam dokładnie to uczucie, że cokolwiek dostanę to nie będzie tamto. Ale z czasem zaczęłam rozumieć że może nie chodzi o to żeby dostać to samo, tylko żeby nie zamknąć się na to co jest. Przepraszam że się wtrącam tak osobiście.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie wtrącasz się, to ważne co mówisz. Mam pytanie do Krysi i w ogóle do wątku - czy ten ból że 'to nie to samo' w jakiś sposób przeszkadza w kontakcie? Tzn. czy można jednocześnie tęsknić za żywą osobą i być otwartym na to co przychodzi po jej odejściu?


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Można, ale to nie jest łatwe i wymaga czasu. Igorek, żeby odpowiedzieć konkretniej - żałoba i otwarcie na kontakt nie muszą się wykluczać, ale często jeden blokuje drugi. I nie ma w tym nic złego. Bożenka, jak dawno odeszła mama? Nie pytam żeby liczyć, tylko żeby rozumieć gdzie jesteś z tym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek Jedenaście miesięcy. Jeszcze rok się nie skończył. Mąż mówi że to wszystko przez żałobę i mózg szuka wzorców. Może ma rację. Ale to dziecko.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jedenaście miesięcy to jeszcze bardzo świeżo. I to zdanie 'może ma rację, ale to dziecko' - słyszę w nim że sama w sobie masz dwa głosy i że głos racjonalny nie wygrywa z tym doświadczeniem. Czy rozmawiałaś z mężem o tym co powiedziało dziecko, czy tylko ogólnie o snach i tak dalej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Glicynia Powiedziałam mu. Słuchał. A potem powiedział że dzieci mówią różne rzeczy. I wróciło do niego to imię, szukał czy może gdzieś je słyszało. Nie znalazł. Potem temat umarł. Nie wracamy do tego.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

To musi być samotne, Bożenka. Mieć takie doświadczenie i nie móc z nim zostać we dwoje z kimś bliskim. Chcę zapytać o coś innego, bo wraca mi ten różaniec. Leży w szufladzie nietykalny od jedenastu miesięcy. Czy kiedykolwiek miałaś poczucie że powinnaś go wziąć, ale się cofnęłaś? Co cię powstrzymuje?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam tu po chwili i zastanawiam się nad tym co Bożenka powiedziała o snach. Trzy sny w tygodniu, mama w drzwiach, coś mówi przez szybę, nie słychać. Potem dziecko mówi imię. A różaniec leży zamknięty. Czy to możliwe że różaniec jest właśnie tym drzwiami? Że ona przez niego próbuje a Bożenka nie może go otworzyć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@RycerzMieczy Bardzo to widzę. Przedmiot który był przy niej przez pięćdziesiąt lat, który jest pełen jej energii - jeśli cokolwiek jest punktem styku, to właśnie to. Bożenka, mam konkretne pytanie: ten różaniec leży w szufladzie sam czy z innymi rzeczami po mamie?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Iwetka Sam. Reszta jej rzeczy oddałam siostrze i bratowej, bo nie umiałam patrzeć. Różaniec nie mogłam oddać. I nie mogę dotknąć. Leży sam w szufladzie nocnej stolika, tym co stoi przy moim łóżku. I teraz myślę że to głupie, trzymać go tak blisko i tak daleko jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie ma w tym nic głupiego. Trzymasz go przy sobie bo coś mówi żeby nie oddawać. I nie dotykasz bo coś innego mówi że jeszcze nie czas. Oba te głosy mają rację. Ale Bożenka, jestem ciekawa jednej rzeczy - jak wyobrażasz sobie moment kiedy go weźmiesz? Czy w ogóle możesz to wyobrazić?


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Joasiu, dobre pytanie, czekam na odpowiedź razem z tobą. I mam do kompletu jeszcze jedno do Bożenki - czy modliłaś się kiedyś przy mamie kiedy ona trzymała ten różaniec? Tzn. czy jesteś dla niego kimś obecnym, czy ona go trzymała sama?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Modliłam się razem z nią. Trzymałyśmy go razem kiedy byłam mała, ona mnie uczyła. Pamiętam że miał inny zapach wtedy, ciepły, coś z kościoła. Więc tak, jestem dla niego kimś, nie jest obcy. I właśnie może dlatego go nie mogę dotknąć. Jakby dotknięcie go teraz było czymś co przyznam sobie, a nie jestem gotowa.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To co teraz napisałaś to jest coś innego niż wszystko wcześniej. Że uczyłaś się na nim modlitwy razem z nią. To nie jest jej przedmiot, to jest wasz przedmiot. Widzisz tę różnicę? Mam wrażenie że trzymasz go z daleka jakby był tylko jej, a on jest też twój.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Alusia83 Też to poczułam. Bożenka, pytanie które mam po tym co napisałaś - co znaczy 'przyznać sobie'? Tzn. co konkretnie miałabyś przyznać?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Że ona jest już tylko w przedmiocie. Że żywa już nie wróci i że to jest wszystko co mam. Jak go wezmę to będę wiedziała że to koniec szukania. Że nie zadzwoni, nie przyjdzie, nie usiądziemy już razem w kuchni.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: