Nie wiem czy to normalne, ale od jakiegoś czasu w przedpokoju czuć zapach perfum, których nikt w domu nie używa. Coś słodkiego, kwiatowego, trochę staromodnego. Mąż też to czuje, więc wiem, że nie wymyślam. Ale najdziwniejsze jest to, że mam w tym miejscu stojak z roślinkami i te przy ścianie przy której to się dzieje, więdną i padają jedna po drugiej. Dosłownie każda. Kupuję nową, jest zdrowa, po jakimś czasie to samo. Inne rośliny w mieszkaniu rosną normalnie. Zastanawiam się czy to możliwe, że ktoś tam jest...
To z tymi roślinkami jest naprawdę niepokojące. Sam zapach można by jeszcze tłumaczyć na różne sposoby, ale to że akurat w tym jednym miejscu wszystkie padają... Czy sprawdzałaś czy tam może być jakiś przeciąg albo coś z ogrzewaniem? Pytam szczerze, bo zanim się zastanawiam nad duchami, wolę wykluczyć rzeczy prozaiczne 🙂
Zapach perfum w miejscu, gdzie nikt ich nie używa, to jeden z częstszych sygnałów obecności. Zwłaszcza jeśli jest to zapach rozpoznawalny jako 'stary', kwiatowy, kojarzący się z konkretną epoką. Zdarza się to przy obecności ducha, który za życia używał takiego zapachu. Ale zanim cokolwiek przesądzę, chciałabym wiedzieć więcej. Czy ten zapach pojawia się o konkretnych porach? Regularnie, czy przypadkowo? I czy ktoś bliski niedawno odszedł, albo czy dom ma długą historię?
A te perfumy to czujesz tylko ty i mąż, czy goście też coś mówili? Bo jakby obca osoba weszła i poczuła od razu, to by to dużo mówiło.
A czy miałaś ostatnio jakieś sny związane z babcią albo z tym przedpokojem? Pytam, bo jeśli to faktycznie jakaś obecność z rodziny, to sny bywają pierwszym sygnałem zanim człowiek w ogóle zacznie łączyć kropki na jawie.
To że zapach pojawia się wieczorami, a nie w ciągu dnia, jest charakterystyczne. Aktywność bywa powiązana z porami kiedy dom jest spokojny, bez codziennego hałasu. Co do babci, nie pisałam o najgorszym, obecność bliskiej osoby nie jest czymś złym. Pytanie brzmi raczej: czy czujesz przy tym zapachu lęk, czy coś innego?
Przepraszam że wchodzę, ale jestem ciekawa jednej rzeczy. Skąd w ogóle wiadomo, że duch może powodować więdnięcie roślin? Nigdy o tym nie czytałam i chciałabym zrozumieć skąd to przekonanie.
Ale czy nie jest tak, że to raczej jest jakieś miejsce złej energii samo w sobie, a duch jest tutaj efektem, nie przyczyną? Tzn. może coś przyciąga takie energie i dlatego i rośliny padają i zapach się pojawia?
Boże, czytam to i mam ciarki. Ale Nocnica jak zwykle podchodzi do tego spokojnie i to pomaga. Madzialena, nie boisz się tam wchodzić? Bo ja chyba bym miała problem z chodzeniem po własnym przedpokoju...
A czy ktoś próbował sprawdzić to miejsce na przykład kompasem? Podobno przy zaburzeniach energetycznych igła może zachowywać się nieregularnie. Wiem, że to trochę eksperymentalne, ale jako wstępny test zanim zrobi się cokolwiek więcej, mogłoby dać jakiś punkt odniesienia.
Mnie uderza w tej historii przede wszystkim zbieżność zapach plus rośliny plus wieczory. To są trzy niezależne rzeczy, które razem tworzą pewien wzorzec. Numerologicznie patrząc, trójka to liczba komunikacji i obecności. Nie mówię że to dowód, ale wzorzec mnie zastanawia. Madzialena, ile mniej więcej czasu temu to się zaczęło?
Pytanie wróciło do mnie, bo nie odpowiedziałem Lubonowi. Nie mam osobistych doświadczeń z kompasem w tym kontekście, czytałem o tym w kilku miejscach. Ale logika jest prosta, jeśli coś zaburza pole elektromagnetyczne w danym miejscu, igła powinna zareagować. Madzialena, byłabyś w stanie spróbować? Zwykły kompas wystarczy, nie trzeba nic specjalnego.
Dobra, mam kompas gdzieś w szufladzie po starym harcerstwie. Mogę sprawdzić, czemu nie. Ale bardziej mnie zastanawia co Nocnica mówiła wcześniej o roślinach jako ciągłym sygnale. Czy to znaczy że powinnam znowu próbować tam stawiać rośliny i obserwować jak szybko padają?
Szczerze? Nie zachęcałabym do dalszego testowania na roślinach. Jeśli tam jest coś co zabiera energię życiową, to nie ma sensu fundować kolejnym roślinom tego samego. To trochę jak sprawdzanie dziury w moście puszczając kolejne auta. Może lepiej poobserwować to miejsce inaczej.
To ciekawe co Irenka mówi o temperaturze, bo wieczór to też pora kiedy dom jest zwykle spokojniejszy i może przez to łatwiej wychwycić subtelne zmiany. Zastanawiam się czy ta wieczorna regularność to przypadek, czy coś więcej. Madzialena, czy ten zapach pojawia się konkretnie po zmroku, czy może po jakiejś konkretnej godzinie?
Ten szczegół z latem jest ciekawy. Czy to może być tak, że to nie pora dnia jest kluczowa, tylko to ile czasu spędzacie w domu i w jakim nastroju? Wieczorami człowiek jest spokojniejszy, bardziej wyciszony, i może po prostu łatwiej rejestruje to co i tak jest obecne cały czas.
No właśnie, ten szczegół że zapach jest tylko w jednym miejscu, a nie w całym przedpokoju czy mieszkaniu, to jest dla mnie najbardziej niesamowite w tej całej historii. Czy ktoś wie dlaczego tak bywa, że to nie rozchodzi się po pokojach?
Mnie wróciła myśl do tego snu Madzialeny, że ktoś wołał ją zza drzwi i nie otwierała. Wrotycz, jak ty byś to zinterpretowała od strony snów? Bo mnie to jakoś nie daje spokoju.
A mąż miał jakieś sny ostatnio? Pytam serio, bo on też czuje ten zapach, więc może też coś do niego dociera i po prostu nie mówi.
Słuchajcie, wracając do kwestii energii miejsca, bo Lubon i ja mieliśmy ten wątek wcześniej. Czy jest jakiś sposób żeby w ogóle odróżnić czy mamy do czynienia z miejscem które samo z siebie jest zaburzone, od sytuacji gdzie ktoś konkretny jest tam obecny? Bo jeśli Madzialena sprawdzi kompas i temperatura będzie niższa, to i tak nie wiadomo co jest przyczyną.
Dobra, chciałam wrzucić aktualizację, bo pytaliście. Spytałam męża o sny. Powiedział że nic konkretnego nie pamięta, ale ostatnio kilka razy budził się w nocy bez powodu, około drugiej, trzeciej. Nie wiedział dlaczego. Nie pytał mnie czy to ważne, ale mnie się wydaje że może być.
Ta godzina nie jest bez znaczenia. Między drugą a czwartą w nocy aktywność bywa najsilniejsza, to stara obserwacja, nie tylko ezoteryków, ale też np. osób które zajmują się badaniem snu. Madzialena, on się budzi w tym samym miejscu co sypialnia, czy chodzi też do przedpokoju po przebudzeniu?
To co mówisz o ścianie w ścianę jest dla mnie ciekawe. Jeśli to miejsce ma jakiś charakter, to ściana nie musi być barierą. Madzialena, czy w sypialni też cokolwiek dziwnego zauważyłaś, albo właśnie ta godzina budzenia się u męża to pierwsze co się tam pojawia?
Mogłabyś zainstalować jakąś aplikację do śledzenia snu na telefonie, przez kilka nocy. Te tańsze rejestrują ruch i robią zapis godzin niespokojnego snu. Nie jest idealny, ale dałby jakiś obraz czy to jest regularnie ta sama pora. Wiem że to bardziej technicznie niż ezoteryczne, ale dobre dane pomagają.
Zastanawia mnie ten wątek z mężem, bo on jest sceptyczny, a jednak przyznał że czuje zapach i że jest mu nieswojo. To jest dla mnie dość wymowne. Madzialena, czy on w ogóle zna historię tego mieszkania albo czy coś wiedział o nim zanim się wprowadziliście?
Nowe budownictwo nie wyklucza niczego. Grunt ma swoją historię bez względu na to co na nim stoi. To może być mniej popularne wyjaśnienie, ale pomijanie go tylko dlatego że mieszkanie jest nowe byłoby błędem. Czy wiesz w ogóle co było na tej działce przed blokiem?
Madzialena, skoro masz kompas z harcerstwa, to faktycznie sprawdź to miejsce. Ale zanim to zrobisz, sprawdź najpierw w miejscu zupełnie neutralnym w mieszkaniu, żeby mieć punkt odniesienia jak igła powinna się zachowywać. Inaczej nie będziesz wiedzieć czy ewentualne odchylenie jest czymś niezwykłym.
