Forum

Asystent AI
Dziecko mówi do mni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dziecko mówi do mnie imieniem mojej zmarłej matki

Strona 2 / 5

Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie, może naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Piszesz że mama nic nie mówiła w tych snach. A ta niedokończona rozmowa - czy mama wiedziała za życia że jest niedokończona, czy to coś co zostało niedopowiedziane z twojej strony bez jej wiedzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Helenka_F Wiedziała. Czekała. I ja wiedziałam że czeka. Po prostu brakowało mi odwagi i nagle już nie było kiedy.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi jakby ta obecność była właśnie próbą podtrzymania tej otwartej przestrzeni. Że mama nie zamknęła, nawet teraz. Kminek pytała wcześniej czego mama może chcieć - czy to mogłoby być właśnie to? Żebyś ty zrobiła ten krok, który wcześniej odłożyłaś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Filomena_G Ale jak to zrobić jeśli mamy już nie ma? Do kogo ten krok miałby być skierowany? Przepraszam jeśli to głupie pytanie, ale naprawdę nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Glicynia Nie ma głupich pytań w takich sprawach. Powiem tak - komunikacja po śmierci nie działa tak jak rozmowa przez telefon. Wiele osób mówi, że wystarczy mówić na głos, przy zdjęciu, przy grobie, albo po prostu w myślach z intencją. Nie chodzi o to żeby dostać odpowiedź, tylko żeby wypowiedzieć to co zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś tu ma doświadczenie z tym, że po takiej rozmowie - powiedzmy do zdjęcia, do grobu - te zjawiska ustępowały? Pytam serio, nie sceptycznie. Ciekawy jestem czy jest jakaś prawidłowość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Igorek Moja sąsiadka miała coś podobnego po śmierci teściowej. Pojechała na cmentarz, powiedziała co miała powiedzieć, i jak mówiła, to od tamtego tygodnia przestały się dziać dziwne rzeczy w domu. Ale to jedna historia, nie wiem na ile ogólna.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę tu doprecyzować, bo boję się że idziemy za szybko w stronę 'co zrobić'. Bożenka - czy ty w ogóle czujesz się gotowa na taki krok? Bo to jest jedno pytanie. Drugie jest takie - czy chcesz żeby ta obecność ustąpiła, czy raczej jest ci z nią... nie wiem jak to nazwać, jakoś potrzebna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek To trudne pytanie. Szczerze? Trochę obydwoje. Boję się tego co jest, ale jednocześnie jak sobie wyobrażam że to zupełnie przejdzie, to robi mi się smutno. Jakby znowu stracić.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I myślę że dużo mówi o tym gdzie teraz jesteś. Czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tej niedokończonej sprawie? Nie musisz mówić co, tylko czy w ogóle jest ktoś kto wie.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przepraszam że wchodzę tu z boku, ale to co napisała Bożenka - 'znowu stracić' - to mnie zatrzymało. To nie brzmi jak problem paranormalny. To brzmi jak żałoba, która jeszcze trwa. I zastanawiam się czy te zjawiska nie są w jakiś sposób z tym połączone. Nie mówię że nieprawdziwe, tylko że może jedno nakłada się na drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Chcę dopowiedzieć co urwało mi się w poprzednim poście - nie mówię że to NIE jest kontakt z mamą. Mówię że żałoba i kontakt mogą być jednocześnie prawdziwe. I jedno drugiemu nie zaprzecza. Ale Bożenka, to co powiedziałaś o 'znowu stracić' - czy ty w ogóle pozwoliłaś sobie naprawdę ją opłakać? Nie przy ludziach, nie przy siostrze, ale naprawdę?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Szczerze? Nie wiem. Pogrzeb, potem organizacja wszystkiego, potem siostra miała ciężki czas, potem dzieci, potem praca. Gdzieś po drodze ten płacz jakoś... nie przyszedł. Albo przychodził w nocy i starałam się go przeganiać, bo rano musiałam wstać i funkcjonować.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo ważna rzecz którą właśnie powiedziałaś. I chcę zapytać wprost - czy myślisz że ta niedokończona rozmowa z mamą ma związek z tym, że nie pozwoliłaś sobie płakać? Że może jedno blokuje drugie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek Możliwe. Nigdy tego tak nie postawiłam. Jakby jedno i drugie zamroziło razem i leży gdzieś w tym samym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Znam to uczucie z własnego doświadczenia. Mój ojciec umarł i przez kilka miesięcy byłam jak automat. Dopiero kiedy znalazłam coś jego - starą czapkę - to się otworzyło. Bożenka, czy masz jakiś przedmiot po mamie który trzymasz blisko siebie, czy raczej unikasz takich rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Joasia71 Mam jej różaniec. Leży w szufladzie. Nie mogę go wyrzucić, ale też nie mogę go wziąć do ręki. Próbowałam raz i odłożyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten różaniec mnie zastanawia. Dlaczego odłożyłaś? Co poczułaś kiedy wzięłaś go do ręki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Alusia83 Za dużo naraz. Jakby był naładowany. Ręce mi zadrżały i poczułam taką falę ciepła i żalu jednocześnie. To brzmi głupio jak to piszę.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

To nie brzmi głupio, to brzmi jak przedmiot który przechowuje energię osoby. Takie rzeczy często są bardzo mocno 'naładowane' właśnie uczuciami i wspomnieniami. Mam pytanie - czy mama często używała tego różańca? Czy to była ważna dla niej rzecz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Iwetka Codziennie. Miała go zawsze przy sobie. Dostała go od swojej mamy jeszcze przed wojną.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest przedmiot który przeszedł przez trzy pokolenia. To jest zupełnie co innego niż zwykła pamiątka. Iwetka, masz rację że takie rzeczy mogą 'przechowywać' coś. Ale Bożenka - czy zastanawiałaś się dlaczego akurat ten różaniec wylądował u ciebie? Kto go dał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Filomena_G Siostra. Powiedziała że mama chciałaby żebym go miała. Nie wiem skąd to wiedziała, może mama jej powiedziała, może sama tak poczuła.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącę z takim podstawowym pytaniem, ale - jeśli kontakt przez dziecko siostry jest możliwy, to czy ten różaniec mógłby być jakimś... przejściem? W sensie, nie wiem jak to ująć, ale skoro siostra go dała, a kontakt idzie przez siostrę i jej dziecko, to może tu jest jakaś nitka?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Helenka_F To ciekawe skojarzenie. Nie powiedziałabym 'przejście' bo to może sugerować coś co trzeba otworzyć albo zamknąć celowo. Ale jako symbol - tak. Może to jest klucz do tej niedokończonej rozmowy. Bożenka, powiedz mi - czy kiedy wzięłaś ten różaniec do ręki, poczułaś jakiś impuls żeby coś powiedzieć?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek Tak. Ale nie powiedziałam. Odłożyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham od dłuższego czasu i mam jedno spostrzeżenie. Za każdym razem kiedy rozmowa dochodzi do tego kluczowego miejsca - ten moment kiedy Bożenka jest blisko powiedzenia czegoś - coś się zatrzymuje. Ten wzorzec powtarza się tu na forum tak samo jak chyba powtarzał się za życia mamy. Nie mówię tego złośliwie, mówię że to widać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@RycerzMieczy Zauważyłam to samo. I nie wiem czy to jest coś do przełamania tutaj, na forum, czy może to jest coś do przepracowania poza tym miejscem. Bożenka, mam do ciebie pytanie, ale możesz nie odpowiadać - czy rozmawiałaś kiedyś z kimś o tym? Z terapeutą, z księdzem, z kimkolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Nie. Z nikim. Wy jesteście pierwsi. Sama nie wiem dlaczego tu piszę, a nie gdzie indziej. Może właśnie dlatego że wy nie wiecie kto to jest ani kto ja jestem. Łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ma sens. Anonimowość pozwala mówić. Ale mam pytanie do pozostałych, bo sama nie wiem - czy jest jakaś praktyka, coś konkretnego, co pomogłoby Bożence podjąć ten krok bez wychodzenia z domu? Nie wiem, jakaś forma rozmowy z mamą przy tym różańcu, coś prostego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Glicynia Tak, jest, ale zanim powiem co bym zaproponowała, chcę zapytać Bożenkę o zgodę. Bo to musi być jej decyzja, nie nasza propozycja którą poczuje się zobligowana spełnić. Bożenka - czy chcesz żebyśmy poszły w tym kierunku, czy potrzebujesz jeszcze po prostu porozmawiać?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Chcę. Ale się boję. Nie wiem czego dokładnie, ale czuję że jak zacznę, to nie wiem gdzie to pójdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest uczciwa odpowiedź. I ta obawa jest ważna, nie należy jej omijać. Powiem co bym zaproponowała, a ty sama zdecydujesz czy to ma sens. Chodzi o bardzo prostą rzecz - wzięcie różańca do ręki i powiedzenie na głos jednego zdania. Nie modlitwy, nie rytuału. Po prostu zdania do mamy. Cokolwiek. Nawet 'nie wiem co powiedzieć'. Czy to brzmi zbyt prosto?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Joasia71 Właśnie ta prostota jest kluczowa. Ale mam jedno pytanie do Bożenki zanim pójdziemy dalej - czy jesteś teraz sama w domu kiedy to czytasz, czy jest ktoś w pobliżu?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Kminek Sama. Mąż w pracy, dzieci w szkole. Dlatego piszę teraz, mam godzinę może.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, mam takie przeczucie że to nie jest przypadek. Że ona piszę teraz, kiedy jest sama i ma tę chwilę. Bożenka, czy ten różaniec jest teraz w tej samej szufladzie co zwykle? Pytam konkretnie, bo to ważne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Iwetka Tak. W szufladzie nocnego stolika. Zawsze tam.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To że trzymasz go przy łóżku mnie zastanawia. Nocny stolik, sen, bliskość - to nie brzmi jak ukrywanie. To brzmi jak trzymanie blisko, ale z bezpieczną odległością. Czy tak to czujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 527

@Alusia83 Tak. Dokładnie tak. Nie chcę go oddać, nie chcę go wyrzucić, ale nie mogę go też dotknąć codziennie. Leży tam i jest.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wejdę z boku, bo jestem tu nowym głosem w tej rozmowie - ale to co Bożenka opisuje z tym różańcem, ta niemożność dotknięcia, to czy to jest normalne przy żałobie? Czy to jest coś co wasza magia by tłumaczyła inaczej niż psychologia? Bo ja naprawdę nie wiem i pytam szczerze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Helenka_F Myślę że te dwa wyjaśnienia nie wykluczają się wcale. Żałoba i energia przedmiotu mogą istnieć jednocześnie. Ale tu nie o to chodzi teraz - Joasia zaproponowała coś bardzo konkretnego i chyba powinnyśmy dać Bożence przestrzeń żeby odpowiedziała czy chce spróbować, zamiast wchodzić w teorię.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Filomeną. Ale mam małe pytanie do Joasi - czy to zdanie do mamy ma być powiedziane na głos, czy może w myślach też działa? Pytam bo może dla Bożenki na głos byłoby trudniejsze i wolę żeby widziała opcje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Glicynia Dobre pytanie. Na głos ma znaczenie, bo ciało to słyszy i reaguje inaczej niż myśl. Ale jeśli na głos jest zbyt trudne, to szept też wystarczy. Naprawdę. Chodzi o to żeby cokolwiek wyszło na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja się wtrącę z czymś prostym. Miałam podobnie z listem mojej mamy po jej odejściu. Wiedziałam że jest w szkatułce i przez rok nie otworzyłam. Aż pewnego dnia sama ręka sięgnęła. Może Bożenka poczeka na ten moment zamiast go wymuszać? Nie mówię że Joasia się myli, mówię że może ciało samo wie kiedy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Krysia_58 To jest ważna perspektywa, ale widzę tu napięcie między dwoma podejściami - czekaniem na gotowość a małym krokiem żeby tę gotowość uruchomić. Bożenka, co ty sama czujesz? Czy chcesz czekać czy chcesz spróbować teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 527
Rozpoczynający temat
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Czytam to wszystko i mam łzy w oczach już teraz, przy samym pisaniu. Chyba to mówi coś samo za siebie. Joasia, spróbuję. Powiedz mi tylko - co jeśli nic nie poczuję? Albo co gorsza, co jeśli poczuję za dużo?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Oba scenariusze są dobre. Serio. Nic - to też jest informacja, daje ci pewność że dasz radę to wytrzymać. Za dużo - to znaczy że coś ruszyło i to jest właśnie to miejsce gdzie jest ta niedokończona rozmowa. Nie musisz tego teraz całego przepracować. Jeden krok, jedno zdanie. Możesz tu wrócić i napisać co się stało.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

I nie musisz tego robić teraz jeśli nie chcesz. Ale jeśli zdecydujesz się, to pamiętaj - nie ma tu złych odpowiedzi ciała. Cokolwiek przyjdzie, jest właściwe.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: