Nie wiem nawet jak to opisać, żeby nie brzmiało jak coś wymyślonego. Moja mama zmarła trzy lata temu. Miała na imię Władysława, ale wszyscy mówili na nią Władzia. To imię praktycznie nie istnieje już w młodym pokoleniu. Moja siostra ma małą córeczkę, cztery latka, która nigdy nie znała mamy - urodziła się już po jej śmierci. W domu o mamie się mówi, zdjęcia są, ale imię pada rzadko, bo po co. I teraz ta dziewczynka, całkowicie bez powodu, zaczęła do mnie mówić Władzia. Nie Bozenka, nie ciocia, nie ciocia Bożena. Władzia. Zapytałam skąd to wie. Wzruszyła ramionkami i mówi że 'ta pani tak każe'. Siedzę z tym od tygodnia i nie mogę przestać o tym myśleć.
Przeczytałam dwa razy i mam ciarki. To nie jest przypadek, przepraszam bardzo. Dzieci w tym wieku mają kontakt z czymś, czego my już nie widzimy, to jest bardzo znana rzecz w tej dziedzinie. Ale chcę się upewnić - ta dziewczynka na pewno nie mogła nigdzie usłyszeć tego imienia? Żadna rozmowa przy niej, telefon, cokolwiek?
To z tym zdrobnieniem jest najważniejsze. Imię można gdzieś usłyszeć przypadkiem. Ale zdrobnienie, rodzinne, używane tylko przez was? To by wymagało, żeby ktoś świadomie to dziecku powiedział. A skoro siostra mówi, że nie - to zostaje pytanie skąd. Co dokładnie powiedziała ta dziewczynka o 'tej pani'? Tylko tyle czy coś więcej?
O Boże. Te loki to mnie zmroziły. Czyli dziecko opisuje coś, czego nie ma na żadnym dostępnym zdjęciu? To w ogóle jak to możliwe? Czy takie dzieci naprawdę to widzą, czy one to sobie wyobrażają, jak to odróżnić?
A czy ta dziewczynka mówiła coś jeszcze, jakieś inne dziwne rzeczy, nie tylko związane z tą sytuacją? Albo może zachowuje się inaczej w pewnych miejscach w domu?
Ja mam wnuka w podobnym wieku i on mi kiedyś powiedział że widzi 'starego pana' przy piecu. Mój ojciec przy tym piecu spędzał każde popołudnie. Nie wiem co o tym myśleć, ale nie można takich dzieci lekceważyć. Pytanie do pani Bożenki - czy mama za życia miała jakiś szczególny związek z tym domem siostry, odwiedzała, lubiła tam bywać?
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym co napisałaś. Mówisz 'chciała do mnie dotrzeć'. Czy miałaś ostatnio wrażenie, że coś jest niedokończone między tobą a mamą? Albo że jest jakaś sprawa, o której nie rozmawiałyście?
To ma znaczenie. Duchy - jeśli przyjmiemy, że o to tutaj chodzi - bardzo często wracają właśnie tam, gdzie jest niedokończona nitka. Nie zawsze po to żeby coś powiedzieć wprost. Czasem samo danie znaku wystarczy. Pytanie brzmi - co ty z tym czujesz? Strach, spokój, coś innego?
Przepraszam że wchodzę, bo dopiero się uczę tych rzeczy, ale chciałam zapytać - czy to jest bezpieczne dla dziecka? Że ono to widzi albo odbiera? Czy może jakoś mu zaszkodzić?
Ale skąd mamy pewność że to na pewno mama, a nie coś co tylko udaje mamę? Słyszałam że są takie energie, które przyjmują postać bliskich i właśnie przez to są groźne. Jak to odróżnić? Bo to brzmi strasznie i nie chcę siać paniki, ale chyba warto się upewnić.
Właśnie, to ciepło mnie trochę uspokaja. I to że dziecko nie boi się, samo podchodzi do okna, jest takie... jakby to powiedzieć, zwyczajne przy tym wszystkim. Nie płacze, nie ucieka. Natomiast Jagusia ma rację, że coś mi z tyłu głowy mówi żeby się upewnić. Jak to w ogóle zweryfikować?
Ja bym zapytała - czy mama miała jakiś charakterystyczny zapach, perfumy, cokolwiek takiego? Często przy takich sytuacjach pojawia się zapach osoby. Czy ty albo siostra cokolwiek czułyście?
Zapach to naprawdę ważny sygnał, cieszę się że to podniosłam. Koniecznie zapytaj siostrę, czy dziewczynka cokolwiek wspominała, bo dzieci często rejestrują zapachy bardzo mocno i łączą je z osobami. Jak będziesz rozmawiać z siostrą, zapytaj też w jakich porach ta dziewczynka staje przy tym oknie - czy zawsze o tej samej godzinie? Bo to też może coś mówić.
Właśnie zadzwoniłam do siostry, bo nie mogłam wytrzymać. Siostra powiedziała, że dziewczynka nigdy nic nie mówiła o zapachu. Ale sama siostra... przyznała że parę tygodni temu poczuła coś znajomego w korytarzu, jak wchodziła do domu wieczorem. I zrzuciła to na zmęczenie. Teraz jak jej powiedziałam o co pytam, to się rozkleiła. My obie to gdzieś czułyśmy, tylko się bałyśmy powiedzieć głośno.
To co właśnie napisałaś jest bardzo istotne. Obie czułyście, ale żadna nie mówiła. Jakbyście się nawzajem chroniły albo bały oceny. Czy siostra teraz, po tej rozmowie, jest raczej otwarta na to co się dzieje, czy nadal ma opory?
Przepraszam, ale to z tym zapachem mnie dosłownie ciarki przeszły. Czyli mamy: imię, zdrobnienie, opis fizyczny którego dziecko nie mogło znać ze zdjęć, ciepło, a teraz jeszcze zapach perfum. To się już chyba nie mieści w przypadku? Chcę zapytać - co teraz z tym robić? Czy jest jakiś sposób żeby... odpowiedzieć? Dać znać mamie, że słyszysz?
Zatrzymajmy się chwilę, bo Helenka zadała dobre pytanie, ale w złej kolejności. Najpierw warto się zastanowić - czego mama może chcieć? Nie co zrobić technicznie, tylko co jest sednem. Napisałaś wcześniej, że zostało dużo niedomówień. Czy jest jedno konkretne, które przychodzi ci na myśl pierwsze?
Przepraszam że znowu pytam o bezpieczeństwo, ale chcę dobrze zrozumieć. Joasia mówiła wcześniej, że jeśli energia jest łagodna, to nie szkodzi. Ale co jeśli ta sytuacja się przeciągnie? Czy długotrwały kontakt dziecka z taką obecnością to nadal jest bezpieczne, czy w pewnym momencie coś się może zmienić?
A ile dokładnie ma lat ta dziewczynka? Bo wcześniej chyba nie padło wprost. I pytanie, może głupie, ale zapytam - czy ktokolwiek z dorosłych był w pokoju kiedy ona pierwszy raz powiedziała to imię? Czy to było coś co się stało bez świadków i dopiero potem opowiedziano?
Cztery i pół roku, to właśnie ten wiek. Mój wnuk miał ze trzy i pół jak widział tego starego pana. Potem skończyło się samo, jak trochę podrósł. Czy to znaczy że przepadło, nie wiem. Ale te dzieci mówią takim tonem - właśnie 'oczywistym' jak piszesz - że człowiek dostaje gęsiej skórki. Mojemu wnukowi też było oczywiste. Nie rozumiał dlaczego babcia jest taka dziwna po tym co powiedział.
Nawiązując do tego co napisała Krysia - ta naturalność jest właśnie tym co odróżnia takie sytuacje od wyobraźni dziecka. Dzieci, kiedy wymyślają albo bawią się w opowiadanie historyjek, zazwyczaj to widać - ton jest inny, trochę bardziej teatralny. Natomiast kiedy mówią o czymś co jest dla nich realne, to mówią jak o czymś zupełnie zwykłym. Bożenka, czy siostra opisała jakiś wyraz twarzy dziewczynki w tym momencie?
Ten uśmiech to z jednej strony uspokajający znak, ale z drugiej - właśnie to mnie niepokoi. Że jest za spokojnie, za naturalnie. Nie mówię, że coś złego, ale zastanawiam się - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić intencję tej obecności? Kminek wcześniej pytała o to co niedokończone. A co jeśli ta obecność chce przekazać coś konkretnego, a nie tylko dać znać że jest?
Słucham tego wątku od dłuższego czasu i mam pytanie, trochę z innej strony. Czy ktoś pamięta datę śmierci mamy? Albo czy Bożenka wie kiedy dokładnie zaczęły się te sytuacje z dziewczynką? Bo numerologicznie mogą być tu ciekawe zbieżności, szczególnie jeśli to się dzieje w okolicach konkretnych dat. Nie chcę za dużo wyprzedzać, ale czasem liczby układają się w pewien wzorzec.
Marzec to bardzo ciekawy miesiąc pod względem energetycznym, szczególnie przejście między Rybami a Baranem. Ale bardziej niż miesiąc śmierci interesuje mnie ta rocznica. Czy pamiętasz który dokładnie dzień marca? I ten miesiąc z kawałkiem opóźnienia po rocznicy - to też może być znaczące, bo żałoba energetyczna często nie pokrywa się z datą kalendarzową.
Dokładna data to 14 marca. Rocznica więc też 14, ale siostra mówiła że tamto zdarzenie z imieniem było gdzieś w połowie kwietnia. Może połowa, może koniec. Nie byłam wtedy u niej, więc nie wiem precyzyjnie.
To jest bardzo ważna obserwacja. Dlaczego przez siostrę, skoro sprawa dotyczy ciebie? Mam pewną myśl - może właśnie dlatego. Przez ciebie byłoby za trudno, za bardzo obciążone. Dziecko siostry to neutralny kanał. Mniej bólu, mniej blokad. Czy miałaś kiedyś wrażenie, że sama coś czujesz, ale odpychasz?
To co właśnie napisałaś o snach i zamykaniu - to jest kluczowe. Czy te sny były spokojne, czy raczej ciężkie? I czy mama w nich mówiła, czy tylko była?
