Och, to aż mi się ścisnęło serce. Starszy człowiek, długo mieszka w miejscu, potem musi odejść - to może być właśnie to. Mam na myśli nie to że ona nie żyje, tylko że jej energia została. Czy to możliwe, Gienia, Azalia? Energia kogoś kto żył gdzieś bardzo długo?
Czytam i mam pytanie może głupie - czy ktoś próbował rozmawiać z tym dymem? Wiem że to brzmi dziwnie, ale słyszałam że jeśli to jest jakaś obecność, to czasem sama jej obecność wystarcza żeby ustąpiła. Kornelia, nie próbowałaś czegoś powiedzieć do tego kąta?
...jakby coś przykuwało uwagę. Nie czuję zagrożenia, ale nie czuję się też swobodnie. To trudne do opisania. Jakbym wstrzymywała oddech mimo że oddycham normalnie.
To co opisujesz - to skupienie, wstrzymanie oddechu - to jest bardzo charakterystyczne. Czy to uczucie zaczyna się chwilę przed pojawieniem się dymu, czy dopiero kiedy go widzisz? Bo to dość ważna różnica.
Właśnie miałem napisać to samo co Azalia - czy to uczucie poprzedza zjawisko, to jest naprawdę kluczowe. Bo jeśli tak, to jakby twoje ciało coś wyczuwa zanim oczy to zarejestrują.
No właśnie, i to wskazywałoby że to nie jest złudzenie wzrokowe. Złudzenie nie daje ci sygnału zanim je zobaczysz. Kornelia, powiedziałaś wcześniej że to się teraz zdarza rzadziej - czy to skupienie też jest rzadziej, czy ono jest niezależne?
To znaczy że jest tam coś, co nie zawsze się pokazuje. Jakby... wyglądało przez szparę, przepraszam za to porównanie. Kornelia, czy w tych momentach kiedy czujesz to skupienie ale dymu nie ma, jest mimo wszystko jakaś różnica w temperaturze czy w powietrzu?
Zatrzymajcie się na chwilę. Kornelia mówi że sama nie potrafi oddzielić czy najpierw patrzy a potem widzi, czy odwrotnie. To jest naturalne - pamięć rekonstruuje takie chwile po fakcie i bardzo trudno to potem rozplątać. Zanim będziemy wyciągać wnioski z kolejności - Kornelia, czy mogłabyś następnym razem świadomie zwrócić na to uwagę i spróbować zapamiętać?
Mam wrażenie że trochę za bardzo skupiamy się na kolejności a za mało na samym kącie. Kornelia, czy ten kąt to jest narożnik dwóch ścian zewnętrznych, wewnętrznych, czy jedna i druga? Bo to może mieć znaczenie przy śladach energii.
Łazienka! Czy łazienka bezpośrednio przylega do tego kąta? Bo słyszałam że woda ma duże znaczenie jeśli chodzi o obecności. Stojąca woda, rury, to wszystko podobno może być rodzajem kanału.
Woda jako przewodnik to pojawia się w kilku tradycjach, ale w różnych kontekstach. Nie chciałabym tu dawać wykładu, bo to naprawdę szeroki temat. Ale Kornelia, to co mnie bardziej interesuje teraz - czy w łazience coś się dzieje? Jakiekolwiek odczucia, zimno, cokolwiek?
Dokładnie jeden kąt, to jest naprawdę szczególne. Gienia, Azalia, czy to jest typowe dla śladów energii o których mówiłyście wcześniej? Że to jest tak bardzo punktowe? Bo myślałam że takie rzeczy bardziej wypełniają pomieszczenie.
Dzidka, to jest bardzo dobre pytanie. Ślady energii nie zawsze wypełniają całe pomieszczenie. Czasem jest wręcz odwrotnie - im bardziej punktowe, tym bardziej... celowe? Nie wiem jak to inaczej nazwać. Jakby coś wiedziało dokąd zmierza. Kornelia, czy ten kąt jest jakoś wyróżniony w pokoju? Masz tam może jakiś mebel, stolik, cokolwiek?
Nie, właśnie nic tam nie ma. To jest dosłownie pusty kąt. Nawet specjalnie nic tam nie stawiałam, bo jakoś nie miałam potrzeby. Teraz zastanawiam się czy to nie jest przypadkowe.
Poczekajcie, bo mam głupie pytanie. Kornelia, czy ten kąt jest dokładnie w rogu, czyli dosłownie gdzie schodzą się dwie ściany, czy mówisz o 'kącie pokoju' bardziej ogólnie? Bo to może mieć znaczenie dla tego co opisuje Gienia.
Pół metra to niedużo. Widziałaś kiedyś żeby sie ruszał, rozchodził, czy zawsze zostaje w tym samym miejscu?
Nakleił na powietrze - to niesamowite porównanie. Mam wrażenie że to klucz do czegoś. Jak to wygląda kiedy znika? Od razu, nagle, czy się rozwiewa?
Dwie, trzy sekundy to bardzo mało czasu na obserwację. Kornelia, czy kiedykolwiek próbowałaś mrugnąć celowo kiedy to widzisz, żeby sprawdzić czy to coś z oczami? Wiem że to brzmi prozaicznie, ale warto to wykluczyć zanim pójdziemy dalej.
Szczerze? Nie. Za każdym razem jestem tak... skupiona na tym co widzę, że nie myślę o mrugnięciu. Spróbuję następnym razem, naprawdę.
To może być trudne bo to trwa tak krótko. Jak się przypomni żeby mrugnąć to już go nie będzie. Kornelia, czy jak zamkniesz oczy w trakcie to co widzisz? Dym zostaje na siatkówce jak po patrzeniu w słońce, czy nie?
To znaczy że masz jakiś instynkt żeby na to patrzeć, nie odwracać wzroku. To nie jest zachowanie kogoś kto się boi. Kornelia, boisz się tego w ogóle?
Spokój to ważna informacja. Przy negatywnych obecnościach zwykle jest inaczej - pojawia się jakiś dyskomfort, niepokój, chęć wyjścia z pomieszczenia. To że czujesz spokój może naprawdę dużo mówić o charakterze tego zjawiska.
...ważniejsze niż kolor. Bo kolor to jeden sygnał, ale reakcja emocjonalna człowieka to zupełnie inny poziom informacji. Kornelia, jeszcze jedno - czy ten spokój jest taki... naturalny, twój własny, czy jakby nałożony z zewnątrz? Bo to dwie różne rzeczy.
Ale chwila, bo to trochę za szybko idzie w stronę 'to jest dobre i spokojne'. Kornelia, a czy zauważyłaś czy to zjawisko pojawia się o konkretnych porach? Bo może być tak że spokój jest po prostu dlatego że widujesz to rano, kiedy jeszcze nie masz napięcia z całego dnia.
Mąż nic nie widział - to mnie zatrzymało. Kornelia, a powiedziałaś mu potem? Co on na to?
To że mąż nic nie widział może znaczyć kilka rzeczy i nie chciałbym za szybko wyciągać wniosków. Ale Gienia, o co ci chodziło z tym pytaniem? Masz jakieś konkretne przypuszczenie?
Mam pytanie do Gieni zanim pójdziemy dalej. W tych przypadkach które notowałaś - czy osoby które widziały były jakoś szczególnie zmęczone, po nieprzespanej nocy, albo miały za sobą jakiś stres? Pytam bo to powinniśmy mieć z głowy zanim zaczniemy interpretować.
