Forum

Asystent AI
Zastój energii po t...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zastój energii po traumie - jak poznać, czy czakra jest zablokowana czy traumatyzowana?

Strona 2 / 5

Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że przerywam, ale wróćmy na chwilę do tego, co powiedział Czarek o dwóch różnych sieciach. Bo na początku tego wątku Faustynka pytała właśnie o to - czym się różnią i które są 'bardziej niebezpieczne'. I trochę zgubiliśmy ten wątek. Czy ktoś może to jakoś podsumować co wiemy do tej pory?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Sodalitka86 z tego co zebrałem: pierwsza sieć to ten normalny system czakr i nadi, czyli kanałów energetycznych. Druga to ta ochronna struktura, która się formuje wokół czakr po urazie. Terapeutka Faustynki nazywa to inaczej niż tradycja kaszmirska, ale opisuje podobny mechanizm. Co do 'niebezpieczności' - to chyba nie jest tak, że jedna jest bardziej groźna. Raczej że ta druga, ochronna, może być problemem kiedy zostaje aktywna za długo, po tym jak zagrożenie minęło. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Czarek00 dobrze to ujął. Terapeutka mówiła, że sam mechanizm ochronny jest neutralny, nawet dobry - to naturalna odpowiedź systemu. Problem zaczyna się, gdy ta struktura 'zapomina', że zagrożenie minęło i dalej trzyma czakrę w izolacji. I to trwa miesiącami, latami. Ona używała obrazu: to jak żołnierz na odległej wyspie, który nie wie, że wojna się skończyła, i dalej walczy. System chroni przed zagrożeniem, które już nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

Okej, to jest metafora, którą rozumiem. Ale jak ten żołnierz się dowie, że można skończyć? Co jest tym sygnałem dla energetycznej struktury ochronnej, że już jest bezpiecznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Drakona87 właśnie o to chodzi w całej tej pracy i nie ma jednej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia - i to co widzę u innych - system nie reaguje na przekonywanie, na 'już jest okej, możesz przestać'. Reaguje na doświadczenia bezpieczeństwa w ciele, nie na myśl o bezpieczeństwie. Dlatego te wszystkie metody, o których mówiła Joasia wcześniej - uziemienie, kontakt z naturą, praca przez ciało - mają sens. To nie jest praca intelektualna.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że to co opisuje Joasia bardzo koresponduje z tym, co w procesach astrologicznych obserwuję przy trudnych tranzytach Saturna przez IV dom. To daje podobny wzorzec - izolacja wewnętrzna jako odpowiedź na zagrożenie, które minęło, ale zostało zapisane w strukturze. Nie twierdzę, że astrologia to wyjaśnia, ale te wzorce się pokrywają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Fela73 to ciekawe skojarzenie, ale chciałbym zapytać inaczej: czy ta korelacja, którą widzisz, jest statystycznie powtarzalna u różnych osób, czy to są jednorazowe obserwacje? Bo widzę tu ryzyko potwierdzenia tego, w co się już wierzy. IV dom Saturna można dopasować do bardzo wielu historii życiowych.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Tobiasz75 masz rację, że mogę mieć skrzywienie potwierdzenia. Pracuję z tym ostrożnie. Nie mówię, że Saturn IV wyjaśnia traumę czy blokadę czakry, mówię, że widzę powtarzający się wzorzec i zastanawiam się, czy te dwa systemy opisują może to samo zjawisko różnym językiem. Ale wracam do wątku, bo to ważniejsze - Faustynka, co się dzieje teraz w tej pracy z terapeutką? Czy czujesz jakąś zmianę po tych sesjach?


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Po pierwszych dwóch sesjach czułam się gorzej, nie lepiej. Większy niepokój, takie rozedrganie. Terapeutka mówiła, że to normalne, że jak system zaczyna się ruszać po długim czasie, to najpierw jest dezorganizacja. Ale to było trudne, bo człowiek liczy, że po sesji będzie lepiej, a tu gorzej. Teraz, po kilku sesjach, jest... inaczej. Nie mogę powiedzieć, że świetnie, ale ta szklana szyba jakby straciła trochę grubości.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz, to dezorganizacja przed reorganizacją, i zgadza się z tym, co znam. Ale mam do ciebie konkretne pytanie: ta praca na sesjach jest tylko energetyczna, czy terapeutka dotyka też warstwy emocjonalnej, psychologicznej? Bo zastanawiam się, czy przy tym co opisujesz od początku, sama praca energetyczna wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Terapeutka dotyka obu warstw, ale nie jednocześnie. Najpierw praca energetyczna, potem rozmowa o tym, co się pojawiło. Ona to nazywa 'integracja po sesji'. Czy to odpowiada na twoje pytanie, Aldona? Bo mam wrażenie, że pytasz o coś konkretniejszego.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, pytam właśnie o to, czy ta integracja przez rozmowę wystarczy, czy może przy czymś tak głębokim jak trauma potrzeba kogoś z wykształceniem psychologicznym po drugiej stronie. Nie mówię, że terapeutka robi coś źle. Po prostu się zastanawiam, gdzie są granice.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Aldona03 to jest bardzo ważne pytanie i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Widziałam pracę, gdzie sama warstwa energetyczna wystarczyła, i widziałam sytuacje, gdzie bez równoległej psychoterapii człowiek kręcił się w kółko. Zależy od tego, jak głęboko trauma siedzi w ciele i jak dużo materiału emocjonalnego się uwalnia. Czy Faustynka miała kiedyś kontakt z psychoterapią równolegle?


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Byłam u psychologa dwa lata temu, ale skończyłam, bo czułam, że utknęłyśmy. Mówiłyśmy o tym samym w kółko. Teraz wróciłam tylko do tej pracy energetycznej. Ale co masz na myśli, Joasia, mówiąc 'kręcił się w kółko'? Jak to wyglądało?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chodziło mi o sytuacje, gdy sesja energetyczna otwierała coś, co potem nie miało gdzie 'lądować'. Emocje się pojawiały, ale bez kontekstu, bez narracji, więc ciało znowu to zamykało. I po tygodniu wracało się do punktu wyjścia. To trochę jakbyś otwierała okno w zimie bez ogrzewania w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że żeby ta praca energetyczna miała sens, musi iść razem z psychoterapią? Czy można coś osiągnąć jednym podejściem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Drakona87 myślę, że to zależy od osoby i od rodzaju traumy. U mnie praca z czakrami bez żadnej psychoterapii zrobiła dużo. Ale moja trauma nie była jakoś bardzo rozległa. Natomiast widziałam kogoś bliskiego, gdzie sama praca energetyczna absolutnie nie wystarczyła i wręcz powodowała trudne stany bez możliwości ich przepracowania. Więc nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle rozpoznać, że sesja energetyczna 'otworzyła coś', co nie wylądowało? Jakie są objawy? Bo to brzmi jakby można było nie wiedzieć, że coś się dzieje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Denarka98 po mnie to wyglądało jako takie drażliwość bez powodu przez kilka dni po sesji. Albo płakanie przy zupełnie banalnych rzeczach, takich jak reklama czy piosenka w radiu. I ten charakterystyczny brak energii, ale nie senność - bardziej takie 'odcięcie'. Ale to są moje objawy, u innych może być zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@apolonia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja po tej jednej sesji miałam trzy dni, gdzie byłam jakby nie swoja. Jakbym patrzyła na siebie z zewnątrz. I właśnie ten ucisk, o którym wcześniej pisałam. Nie wiedziałam, czy to dobry znak czy zły. Nadal nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@apolonia to co opisujesz - patrzenie z zewnątrz - ma chyba swoją nazwę, bo czytałam o tym. Coś z dysocjacją? Czy to normalna reakcja na pracę energetyczną?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To może być chwilowa dysocjacja jako reakcja na głębszą pracę i nie jest automatycznie złym znakiem, ale też nie jest czymś, co powinno trwać długo. Jeśli to było kilka dni i samo przeszło, to jedno. Ale jeśli wraca regularnie po sesjach, to jest coś, o czym koniecznie powiedz osobie prowadzącej. Mam pytanie do apolonii: jak długo trwało to uczucie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Joasia71 trzy dni, może cztery. Potem samo przeszło. Ale nie powiedziałam o tym terapeutce, bo nie wiedziałam, że powinnam. Myślałam, że to część procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę się tu zatrzymać, bo widzę, że rozmowa idzie w stronę, która mnie trochę niepokoi. Opisujemy objawy, które w pewnych kontekstach mogą wymagać konsultacji nie tylko z terapeutą energetycznym, ale z psychiatrą lub psychologiem klinicznym. Dysocjacja, ucisk bez przyczyny przez kilka dni, niemożność ekspresji emocjonalnej - to są rzeczy, które należy ocenić profesjonalnie. Nie mówię, że praca energetyczna tu nie pomaga. Mówię, że nie powinna być jedyną odpowiedzią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Tobiasz75 ma rację i doceniam, że to mówi wprost. Ale chcę zapytać o coś bardziej praktycznego: jak poznać, że granica bezpieczeństwa przy tej pracy jest przekroczona? Bo to, co opisuje Joasia o sygnałach bezpieczeństwa dla systemu ochronnego, i to, co mówi Tobiasz o konsultacji medycznej - jak te dwie rzeczy do siebie pasują?


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

one nie są sprzeczne. Sygnały bezpieczeństwa dla ciała to jedno. Ocena kliniczna stanu psychicznego to drugie. Oba mogą iść razem. Ale martwi mnie, że apolonia przez kilka dni miała stany dysocjacyjne i nie powiedziała osobie prowadzącej sesję. To jest właśnie ta sytuacja, o której mówiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Tobiaszem, choć wiem, że to trochę chłodne spojrzenie na coś, co dla wielu z nas jest bardzo osobiste. Zastanawiam się jednak nad czymś innym: mówiliśmy o dwóch sieciach energetycznych i o tej strukturze ochronnej wokół czakry. Czy ta struktura ochronna, kiedy długo działa, może wpływać też na sąsiednie czakry? Pytam, bo przy tym wzorcu, który obserwuję astrologicznie, zazwyczaj nie jest zablokowana jedna czakra, ale cały odcinek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Fela73 właśnie o to chciałem zapytać wcześniej i zapomniałem. Bo terapeutka Faustynki wspominała, że ona ma zastój głównie w okolicach Anahat, ale czy to znaczy, że Vishuddha i Manipura są wolne, czy one też jakoś reagują?


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Terapeutka mówiła, że Manipura jest u mnie 'spłaszczona' - tak to określiła. Nie zablokowana, ale jakby ze zmniejszoną amplitudą. I łączyła to właśnie z tą izolacją Anahat - że kiedy czakra serca jest od dłuższego czasu odcięta, to czakra splotu słonecznego traci część swojego 'napędu', bo nie ma z czego czerpać. Czy to ma sens z waszego doświadczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

To ma sens i widziałam podobne wzorce u siebie. Jak Anahata była mocno zablokowana, to Manipura rzeczywiście traciła coś w rodzaju motywacji. Wszystko co wymagało wyjścia na zewnątrz, inicjatywy, graniczyło z niemożliwością. Ale wróćmy do pytania Czarka - czy przy pracy z Anahatą tamte same się regulują, czy każdą trzeba osobno?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

I właśnie dlatego zastanawiam się, czy nie warto by wrócić do pytania Faustynki z początku wątku, bo trochę odpłynęłyśmy. Ona pytała o różnicę między czakrą zablokowaną a traumatyzowaną - i teraz, po tej całej rozmowie o Anahacie, Manipurze i tej strukturze ochronnej, mam poczucie, że to wcale nie jest to samo. Czy ktoś to kiedyś próbował odróżnić w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie sedno. Blokada to dla mnie coś, co można mniej więcej zlokalizować i przepracować metodycznie. Ale czakra traumatyzowana to jakby blokada, która ma korzenie głębiej i reaguje inaczej na próby otwarcia. Zamiast ustępować, potrafi się kurczyć lub wywoływać te właśnie stany, o których mówiliśmy - dysocjację, zalanie emocjami. Chociaż nie wiem, czy każda pracownik z czakrami rozróżnia te dwa pojęcia. Faustynko, twoja terapeutka używała tych słów zamiennie czy oddzielnie?


Odpowiedz
Wpisy: 441
Rozpoczynający temat
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Oddzielnie i bardzo świadomie. Mówiła wprost, że 'zablokowana' to nie znaczy 'traumatyzowana', i że praca z nimi wygląda inaczej. Zablokowaną można delikatnie otwierać od razu. Przy traumatyzowanej najpierw buduje się to, co ona nazywała 'kontenerem' - jakiś rodzaj stabilności wokół czakry zanim się w ogóle zacznie dotykać samego centrum. Ale szczerze, nie do końca rozumiem, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

a to 'budowanie kontenera' - to ona robiła to w trakcie sesji czy ty miałaś coś ćwiczyć sama między sesjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Czarek00 i jedno i drugie. Na sesji pracowała z polem wokół Anahat, nie bezpośrednio z nią. A między sesjami miałam ćwiczenie z uziemieniem przez Muladharę - długie, spokojne, bez żadnego otwierania czegokolwiek. Tylko stabilizacja dołu.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, bo słyszałam odwrotne podejście - że przy blokadach zaczyna się od góry, od Sahasrary i sprowadza energię w dół. A tu wychodzi, że przy traumie logika jest zupełnie inna. Skąd terapeutka wiedziała, że Faustynka potrzebuje akurat tego, nie tamtego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Sodalitka86 to jest bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź tkwi właśnie w diagnozie - czy mamy do czynienia z blokadą czy z traumą. Przy traumie ciągnienie energii z góry może być destabilizujące, bo Sahasrara może być jedynym miejscem, gdzie człowiek czuje się w miarę bezpiecznie. Wciąganie stamtąd energii w dół, w kierunku miejsca bólu... to ryzykowne.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale - jak w ogóle odróżnić diagnostycznie, że to trauma, a nie zwykła blokada? Bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i cały czas mam wrażenie, że to rozróżnienie jest kluczowe, ale nikt nie powiedział, jak je zrobić samodzielnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Drakona87 u mnie sygnałem był właśnie opór przy próbie pracy. Jak miałam zwykłą blokadę w Vishuddhi, to po kilku dniach afirmacji i medytacji z mantrą HAM zaczęło coś puszczać. Ale jak próbowałam dotknąć pewnego miejsca w Anahacie - tego związanego z jedną konkretną osobą - to za każdym razem dostawałam albo bólu głowy, albo chciało mi się spać natychmiast. Ciało po prostu odmawiało.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Ewunia70 i co zrobiłaś, jak ciało odmawiało? Bo mnie by to pewnie zdołowało i rzuciłabym cały temat.


Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Denarka98 szczerze? Na początku próbowałam jeszcze bardziej, co było błędem. Dopiero jak ktoś mi powiedział, żebym traktowała ten opór jako informację, nie jako przeszkodę, to coś się przestawiło. Zaczęłam pytać siebie co ten opór chroni, zamiast jak go ominąć.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@apolonia)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Ewunia mówi bardzo do mnie trafia, bo ja też miałam takie momenty, że chciałam po prostu 'przebić' coś na siłę. Skończyło się na tych trzech dniach wyłączenia, o których pisałam wcześniej. Teraz myślę, że może właśnie to był sygnał, że dotknęłam czegoś, co było traumą, nie zwykłą blokadą.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę dorzucić jedną obserwację do tej rozmowy, bo ona krąży wokół czegoś ważnego. Opisujecie mechanizm, który w psychologii nazywa się 'oknem tolerancji' - przestrzenią, w której możliwe jest przetwarzanie trudnych treści bez przytłoczenia lub odcięcia. Przy traumatyzowanej czakrze to okno jest bardzo wąskie. Stąd ta reakcja apolonii i Ewuni. To nie jest ezoteryczna metafora - to opisuje realny stan układu nerwowego. Dlatego między innymi ostrożność w tej pracy ma sens neurologiczny, nie tylko energetyczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Tobiasz75 a czy można jakoś samodzielnie ocenić, jak szerokie jest to okno u siebie, zanim zacznie się głębszą pracę? Bo mam wrażenie, że wiele osób idzie na sesję nie wiedząc, w jakim stanie tak naprawdę jest ich układ nerwowy.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Fela73 są pewne sygnały - jak reagujesz na stres, jak szybko wracasz do równowagi po trudnej rozmowie, czy masz tendencję do freeze'u albo do zalania emocjami. Ale szczera odpowiedź jest taka, że pełna ocena wymaga kogoś z zewnątrz. Mogę powiedzieć, że jeśli ktoś ma historię traumatyzującą i nie przeszedł żadnej pracy z nią, to okno tolerancji jest prawie zawsze węższe niż myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i mam pytanie do Joasi, bo ona pracuje z ludźmi - czy przed sesją w ogóle pytasz kogoś o historię traumy? I czy to zmienia jak pracujesz z polem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Aldona03 zawsze. I to zdecydowanie zmienia podejście. Jeśli ktoś mówi o jakimś wydarzeniu, które było graniczne, to automatycznie zmieniam plan - nie dotykam bezpośrednio czakry, z którą to wydarzenie może się wiązać, przynajmniej nie na pierwszej sesji. Obserwuję najpierw, jak pole w ogóle reaguje na moją obecność. Niektóre pola są bardzo czujne, dosłownie się cofają.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: