Mam takie pytanie, które chodzi za mną od dłuższego czasu. Wiem, że czakra serca odpowiada za miłość, relacje, zdolność do dawania i przyjmowania uczuć. Ale zastanawiam się - czy jeśli mamy ją zablokowaną, to czy w ogóle jesteśmy w stanie naprawdę kochać? Bo z jednej strony ludzie z blokadami jakoś funkcjonują w związkach, mają rodziny. Z drugiej - może to wtedy jakaś taka miłość 'niepełna'? Pytam, bo od jakiegoś czasu czuję taki dziwny ucisk w okolicach klatki piersiowej, nie sercowy, bardziej pośrodku, i mam wrażenie że zamknęłam się na ludzi. Zerwałam kontakt z kilkoma bliskimi osobami i nie czuję z tego powodu prawie nic. To mnie niepokoi.
To co opisujesz - ucisk w środku klatki i takie emocjonalne odrętwienie - brzmi bardzo znajomo. U mnie też tak było, zanim zaczełam pracować z Anahatą. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie o tą 'pełnię' miłości - myślę że można kochać nawet z zablokowaną czakrą serca, tylko to jest takie kochanie przez szybę. Widzisz, chcesz, ale nie przechodzi. Czujesz, że cos tam jest, ale jakby przyblokowane. Czy ten ucisk masz cały czas, czy tylko przy kontakcie z tymi osobami od których się oddaliłaś?
To 'kochanie przez szybę' to świetne określenie, Wiciokrzew. Chciałabym dorzucić - blokada w Anahacie często nie bierze się z nikąd. Zazwyczaj jest jakiś punkt zapalny, jakieś zranienie, po którym serce się zamknęło jako mechanizm obronny. Goryczko, czy to zamknięcie na ludzi zbiegło się z czymś konkretnym? Rozstaniem, stratą, zdradą? Nie musisz mówić, ale to ważne do diagnozy, bo blokada z żalu i blokada z wyczerpania emocjonalnego to dwie różne rzeczy i inaczej się z nimi pracuje.
Czytam i mam pytanie do was wszystkich - czy zablokowana czakra serca może sprawić, że człowiek w ogóle nie odczuwa tęsknoty? Bo znam kogoś, kto rozstał się z wieloletnią partnerką i kompletnie nie reaguje, jakby nic nie czuł. Zastanawiam się czy to właśnie to, czy może coś innego.
Panowie, tzn. tu same panie raczej 🙂 ale chcę dorzucić - sprawdzałem wahadełkiem u siebie Anahatę kilka miesięcy temu i wahadło w ogóle nie reagowało, stało bez ruchu. Bioenergoterapeuta powiedział mi że to klasyczna blokada, czakra przymknięta. I wiecie co, to się pokrywało z tym, że byłem wtedy w fazie gdzie dosłownie nikomu nie ufałem. Więc ta diagnostyka wahadełkiem coś tam faktycznie pokazuje. Choć wiem, że niektórzy podważają tę metodę.
Bardzo ważne, i cieszę się że zapytałaś, bo to częsty błąd - otwieranie czakry bez zrozumienia co ją zamknęło. Wyobraź sobie, że masz ranę i zamiast ją najpierw oczyścić, zaklejasz plaster. Może wyglądać lepiej, ale pod spodem zostaje. Przy blokadzie z zranienia polecam zanim zaczniesz medytacje czy kamienie, żebyś po prostu usiadła i pozwoliła sobie poczuć to co jest, bez analizowania. Prosta wizualizacja - zielone światło w okolicach serca, ciepłe, nie intensywne. Ale mam pytanie - czy ten ucisk który czujesz jest fizycznie bolesny, czy bardziej taki emocjonalny?
Wtrącę się bo mnie korci - zablokowana Anahata często pokazuje się w snach jako zamknięte drzwi albo klatka. Naprawdę. Kilka razy miałam klientki które opisywały dokładnie ten sam motyw śnienny zanim zorientowały się co im dolega. Goryczko, czy masz ostatnio jakieś charakterystyczne sny? To by dało dodatkową wskazówkę.
Czytam od początku i mam wrażenie że tu dużo gadania, a mało konkretów. Goryczko, jaki masz plan działania? Bo można filozofować o blokadach w nieskończoność, a serce dalej zamknięte. Ja jak miałam problem to wzięłam różaniec i robiłam medytację serca codziennie przez tydzień i coś drgnęło. Czasem po prostu trzeba działać zamiast analizować.
A może jedno i drugie powinno iść razem? To nie są rozdzielne rzeczy. Praca z czakrami i praca psychologiczna często dotykają tych samych warstw, tylko innymi ścieżkami. Marchewko, ta medytacja którą robiłaś przez tydzień - masz wrażenie że skutek był trwały, czy po czasie wróciło do poprzedniego stanu?
Śledzę ten wątek i jestem ciekaw jednej rzeczy, bo podchodzę do tego sceptycznie ale bez złośliwości. Mówicie o blokadach energetycznych, o przepływie przez czakry. Ale jak wy to odróżniacie od zwykłej traumy albo depresji? To co Goryczka opisuje - odrętwienie emocjonalne, wycofanie, ucisk - to są też klasyczne objawy depresji i reakcji na zranienie. Nie mówię że czakry nie istnieją, po prostu ciekaw jak wy to rozgraniczacie.
Ja bym dorzuciła do tego wątku - Goryczko, czy jak myślisz o tamtej osobie to czujesz żal, złość, czy raczej... nic? Bo to nic jest chyba najważniejszym sygnałem jak daleko blokada zaszła.
Słuchajcie, czytam i mam pytanie bo wy chyba rozróżniacie między 'zdrowym' zamknięciem a blokadą. Czy to nie jest normalne, że po zranieniu człowiek się trochę zamyka? Skąd wiadomo kiedy to patologia energetyczna a kiedy zwykła psychologiczna reakcja obronna?
No dobrze, ale to co Hubert opisuje to brzmi jak terapia u psychologa a nie praca energetyczna. Mam wrażenie że co chwilę wchodzimy na ten sam temat i się kręcimy. Goryczko - próbowałaś może w ogóle zacząć od czegoś prostego? Zielony kamień na serce podczas medytacji, 20 minut, codziennie? Przawda że blokada głęboka, ale coś musi ruszyć od strony energetycznej.
Mam różowy kwarc, nawet dwa, ale leżą na półce i szczerze to nie wiedziałam że można ich tak używać. Myślałam że kamienie to bardziej ozdoba albo noszenie przy sobie. Trzeba je jakoś specjalnie przygotować przed medytacją?
Chciałam zapytać bo czytam od początku i jeszcze nie padło - czy ktoś z was próbował afirmacji przy Anahacie? Wiem że Milenka jest od afirmacji, ale ciekawi mnie czy to w ogóle działa przy takiej głębokiej blokadzie jak Goryczka opisuje, czy to za słabe sposób na taki poziom.
Słuchajcie, wracam do pytania z tytułu bo chyba jeszcze nikt wprost nie odpowiedział. Czy można kochać z zablokowaną Anahatą? Bo to co opisuję - ta tarcza, to zaciskanie - to znaczy że w ogóle nie jestem zdolna do miłości teraz, czy że kocham 'po swojemu', przez tę szybę?
O, to ważna informacja. I bardzo odważne co piszesz. Mam pytanie - czy przy tej nowej osobie ta tarcza też się czuje, czy może z nią jest inaczej? Bo czasem blokada jest selektywna i to też mówi coś o czakrze.
To co opisujesz - to 'mniej napięcia' przy nowej osobie - może być bardzo ważnym sygnałem. Ciało często wie wcześniej niż umysł. Pytanie czy czujesz przy nim cokolwiek w okolicach mostka, jakieś ciepło, ściśnięcie, cokolwiek? Czy nadal ta sama pustka?
Słuchajcie, wchodzę tu z zewnątrz bo przez chwilę miałem wrażenie że rozmawiamy o emocjach zupełnie bez tej energetycznej warstwy. Czy według was blokada Anahaty to jest coś co można w ogóle poczuć fizycznie, w ciele, czy tylko emocjonalnie? Pytam serio, bo nigdy nie wiedziałem jak to rozróżnić.
Przy Anahacie fizyczne objawy to też czasem napięcie w ramionach i między łopatkami, bo tam jest tylna strona czakry serca. Dużo osób zaniedbuje że każda czakra ma przód i tył i obie strony mogą być w różnym stanie. Goryczko, czy masz czasem napięcie górnych pleców?
Dobra, ale wróćmy do pytania Goryczki bo to mi leży na sercu. Ona pyta czy można kochać z blokadą i myślę że wszyscy kochamy trochę przez blokady, bo kto jest w stu procentach otwarty? To byłby ktoś oświecony. Więc może lepsze pytanie jest o to na ile ta blokada ogranicza.
No właśnie, Marchewka ma rację, to jest lepsze pytanie. I moja wersja tego pytania jest chyba taka - czy ta nowa osoba 'dostanie' ode mnie wystarczająco, czy będzie cały czas głodna tego czego nie umiem dać?
To jest tak pięknie i boleśnie powiedziane. 'Głodna tego czego nie umiem dać.' Goryczko, czy mówiłaś tej osobie cokolwiek o tym co przechodzisz? Nie o czakrach, po prostu o tym że jesteś po trudnym czasie?
Hm, a czy to w ogóle trzeba mówić w kategoriach czakr? Można przecież powiedzieć 'mam teraz ograniczoną pojemność na bliskość' - i to jest prawdziwe, zrozumiałe i nie wymaga tłumaczenia niczego energetycznego.
Właśnie to chciałam powiedzieć. Blokada Anahaty nie kasuje zdolności do kochania, ona utrudnia jej przepływ na zewnątrz i przyjmowanie od innych. Goryczka pewnie kocha, tylko miłość siedzi zamknięta w środku i nie może ani wyjść, ani wpuścić nowej. I to jest clou tego wątku.
To co napisała Kometka na końcu to chyba najlepsze podsumowanie tego co czuję od tygodni. Miłość siedzi zamknięta w środku i nie może ani wyjść, ani wpuścić nowej. Jak to w ogóle zmienić? Czy to jest coś co się odblokowuje samo z czasem, czy trzeba aktywnie pracować?
Samo z czasem - moim zdaniem nie, a przynajmniej nie zawsze. U mnie czas tylko zakonserwował blokade, nie rozpuścił jej. Dopiero kiedy zaczełam świadomie pracować z Anahatą coś drgnęło. Ale Kometka ma tu więcej doświadczenia, chętnie posłucham co ona powie.
