Ostatnio zaczęłam mocniej pracować z Ajną i natrafiłam na coś, co mnie trochę zatrzymało. Podczas medytacji coraz częściej łapię obrazy i odczucia dotyczące innych osób - ich nastroju, stanu energetycznego, czasem jakichś sytuacji z ich życia. I tu pojawia się mój dylemat: czy to jest w ogóle etyczne, że 'widzę' coś o kimś bez jego zgody? Nie robię tego celowo, po prostu tak przychodzi. Czy ktoś z was miał podobnie? Jak sobie z tym radzicie? Bo z jednej strony to się pojawia samo, z drugiej czuję się trochę jak podglądacz.
Dobre pytanie, rzadko ktoś je zadaje wprost. Zanim odpowiem - powiedz mi, czy te obrazy przychodzą tylko w trakcie medytacji, czy też poza nią, np. w kontakcie z konkretną osobą?
Ja mam bardzo podobnie i długo sie z tym zmagałam. Według mnie kluczowe jest rozrożnienie między tym co 'wchodzi samo' a świadmym skanowaniem czyjejś energi. To pierwsze to trochę jak słyszenie rozmowy w tramwaju - nie chciałaś, ale usłyszałaś. To drugie już jest aktywnym działaniem i tutaj wchodzimy w strefę gdzie zgoda drugiej osoby naprawdę ma znaczenie.
Zgadzam się z Julisią w kwestii rozróżnienia, ale chciałabym dodać inny wymiar. Samo 'wchodzenie' informacji nie zawsze oznacza, że Ajna jest aktywna w zdrowy sposób. Nadaktywna Ajna często nie filtruje - łapie wszystko, co w pobliżu, bez selekcji. To nie jest wcale pożądany stan, to raczej sygnał, że czakra potrzebuje regulacji, a nie stymulacji.
Przy nadczynności zwykle pojawia się przeciążenie - bóle głowy, trudności z uziemieniem, poczucie że nie możesz 'wyłączyć' odbioru. Często też współwystępuje osłabienie czakr niższych, szczególnie Muladhary. Natomiast zdrowe otwieranie się Ajny idzie stopniowo i nie dezorganizuje codziennego życia. Czy masz jakieś z tych objawów?
A ja mam pytanie trochę z innej strony - bo nie za bardzo rozumiem skad wiadomo że to Ajna a nie jakaś inna czakra daje te 'obrazy'? Mogłby ktoś wyjasnic?
Przepraszam że wchodzę, ale to mnie bardzo dotyczy. Ja też ostatnio zaczęłam 'czuć' ludzi i nie wiedziałam że to może mieć związek z czakrami. Myślałam że po prostu jestem bardziej wrażliwa. Ale wracając do pytania Dominisi - czy jest jakiś sposób żeby zapytać kogoś o zgodę, nie brzmiąc przy tym dziwnie? Bo nie wyobrażam sobie powiedzieć koleżance 'hej, czy mogę przeskanować twoją aurę'...
Ja bym tu powiedziała coś kontrowersyjnego może - intencja to jedno, ale energetyczna zgoda to co innego niż słowna. Niektórzy ludzie energetycznie wychodzą na spotkanie, są otwarci i jakby zapraszają odbiór. Inni mają wyraźne pole energetyczne które mówi 'nie wchodź'. Czy nie jest tak że sama czakra serca i Ajna razem odczytują tę energetyczną zgodę zanim cokolwiek zrobimy świadomie?
Dokładnie to chciałam powiedzieć. Energetyczna otwartość nie jest tym samym co zgoda. Osoba ze słabą Muladharą albo nadaktywną Swadhisthaną jest często 'przeźroczysta' energetycznie - ale to jej problem do przepracowania, nie zaproszenie dla nas.
Słucham tej dyskusji i chcę dodać coś co rzadko się pojawia w takich rozmowach. Patrząc na to z perspektywy numerologicznej - osoby z liczbą duszy 7 albo 11 mają szczególnie naturalną skłonność do odbioru energetycznego innych. To nie jest kwestia wyboru, to jest po prostu część ich wzorca wibracyjnego. Ale właśnie dlatego etyka jest dla nich ważniejsza niż dla kogokolwiek innego - bo mogą więcej. Czy Dominisia wie jaka jest jej liczba duszy?
Absolutnie nie zwalnia. Wręcz przeciwnie - przy 7 odpowiedzialność jest większa, bo granica między 'widzę' a 'wchodzę bez zaproszenia' jest cieńsza. Chciałem raczej powiedzieć że warto uwzględnić ten aspekt podczas pracy z Ajną, bo dla siódemki ta czakra jest szczególnie aktywna z natury i łatwo ją przestymulować.
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie - czy jest jakaś metoda żeby sprawdzić czy faktycznie to Ajna generuje te odbiory, czy to może bardziej empatia emocjonalna przez czakrę serca? Bo wydaje mi się że to może być ważne rozróżnienie jeśli chodzi właśnie o tę etykę o której rozmawiacie.
To rozróżnienie które zaznaczyłaś na końcu - obrazy bez emocjonalnego przeżywania - rzeczywiście wskazuje bardziej na kanał Ajny niż serca. Ale właśnie dlatego pytanie o etykę staje się ostrzejsze. Empatia sercowa jest jakoś bardziej 'miękka', trudniej ją wyłączyć, łatwiej usprawiedliwić. Kanał Ajny to już bardziej precyzyjny odbiór - bardziej jak celowanie. I tu mam do ciebie pytanie: czy te obrazy pojawiają się równie często przy osobach obcych co przy bliskich?
Ten kontakt wzrokowy jako wzmacniacz to bardzo ciekawa obserwacja. Ja mam podobnie ale ze słuchem - jakby czyiś głos 'otwierał' mi odbiór. Ale wracając do etyki - czy ktoś tu próbował pracować z jakąś fizyczną techniką zamykania tego kanału na codzień? Bo intencja to jedno, ale mi nigdy w pełni nie działała kiedy byłam w grupie ludzi.
Przepraszam że tak z innej beki, ale chce sie upewnić że dobrze rozumiem - jak ktoś ma otwartą Ajnę i czyta energię innych, to czy ta osoba może sie dowiedzieć że jest czytana? Mam na myśli czy czuć to z drugiej strony jakoś?
To mnie trochę przeraziło teraz bo zaczełam sobie przypominać momenty kiedy sama czułam że ktoś na mnie patrzy i byłam przekonana że chodzi o wzrok fizyczny. A tu może chodziło o coś innego? Jak można to odróżnić?
To co napisał Sławek jest ważne i dotyka sedna mojego niepokoju. Jeśli osoba czytana może to poczuć, nawet nie wiedząc co się dzieje, to wyrządzamy jej jakiś dyskomfort bez jej wiedzy. I wracam do pytania które zostawiłam bez odpowiedzi - czy fakt że Ajna to kanał wizualny, a nie emocjonalny, cokolwiek zmienia w kwestii etyki wejścia bez zgody?
Myślę że zmienia, ale nie w kierunku który by nam ułatwił sprawę. Kanał wizualny Ajny jest bardziej... przenikliwy. Emocja przez Anahatę to trochę jak poczucie cudzego nastroju przez ścianę - możesz się mylić, możesz interpretować. Obraz przez Ajnę to bardziej bezpośredni zapis. Właśnie dlatego tradycje jogi tak bardzo akcentują dyscyplinę Ajny - im wyraźniejszy odbiór tym większa odpowiedzialność.
Ten wątek o 'kradzieży informacji' bardzo mi się podoba jako rama etyczna, bo jest konkretna. Ale mam pytanie praktyczne - jak to działa jeśli te informacje przychodzą same, bez intencji? Czy niekradzenie dotyczy też sytuacji kiedy coś wpadło nam do ręki bez naszej woli?
Właśnie to czytam i mam wrażenie że to bardzo podobne do sytuacji kiedy przypadkiem słyszysz cudzą rozmowę. Nie planowałaś tego, ale usłyszałaś. I teraz - czy opowiesz dalej? Czy coś z tym zrobisz? Albo czy zapytasz osoby o więcej, skoro już wiesz że dasz radę ich 'odczytać'? Chyba właśnie tam jest granica.
O, to już jest naprawde trudne. U mnie była podobna sytuacja z bliską osobą i wybrałam milczenie - powiedziałam tylko ze 'intuicja mi mowi żeby zapytać jak się czuje'. Nie ujawniałam skąd ta wiedza. I nie wiem do dziś czy to był dobry wybór. Myślę że ważne jest to żeby nie stawiać siebie w roli 'wiem lepiej' nawet jeśli faktycznie coś wiesz.
To jest kluczowy dylemat i nie ma tu prostej odpowiedzi. Ale jedno mnie uderza w tym co opisujesz - sam akt mówienia komuś co 'widziałaś' przez Ajnę bez ich zgody to też swego rodzaju wtargnięcie. Dajesz im informację o nich samych którą zdobyłaś bez pytania. Nawet jeśli masz dobre intencje, ta osoba może poczuć się 'obrana' z prywatności. To jest chyba warto przemyśleć przed każdym takim wyjściem z informacją.
To jest właśnie ten impas który sprawia że nie ma tu gotowych odpowiedzi. Ale zauważam że w całej tej dyskusji przyjmujemy jedno założenie - że widzenie przez Ajnę jest zawsze trafne. A co jeśli nie jest? Co jeśli interpretujesz błędnie? To zmienia cały rachunek etyczny.
To co mówi Bronek bardzo do mnie trafia. Bo rzeczywiście - kiedy sama przeżywam trudny moment, to chyba widzę więcej mroku wokół innych. Ale wróćmy do tego dylematu który zostawiłam - ta konkretna sytuacja z bliską osobą która mówi że wszystko gra. Julisia wybrała milczenie i pośrednie pytanie. Sławek mówi że samo ujawnienie jest wtargnięciem. To co wy byście zrobiły?
Myślę że jest trzecia droga między 'mówię co widziałam' a 'milczę'. Można stworzyć przestrzeń bez ujawniania źródła. 'Ostatnio o tobie myślę, czuję że coś się dzieje' - to jest prawda, nie kłamstwo, ale nie wchodzi z butami z Ajną. Osoba dostaje zaproszenie do rozmowy, nie diagnozę z zewnątrz. Ale czy to nie jest też jakaś manipulacja?
Słuchajcie, ja trochę się gubię bo jestem tu raczej jako obserwatorka tego tematu - czy wy w ogóle mówicie bliskim że macie tę wrażliwość Ajny? Bo zastanawiam się czy część problemu etycznego nie wynika właśnie z tego że robimy to w ukryciu.
Wracam do czegoś co powiedział wcześniej Bronek o tym szumie własnych blokad - bo to mnie niepokoi praktycznie. Jeśli stan mojej własnej Ajny wpływa na to co odczytuję u innych, to czy praca nad własną czakrą to warunek konieczny żeby w ogóle próbować czytać energię? I jak to sprawdzić bez zewnętrznej weryfikacji?
