Wracam do pytania, które zadałam wcześniej, bo Ulcia dała mi bardzo konkretną odpowiedź z tym dziennikiem i chcę to rozwinąć. Czy ten dziennik przed sesją ma sens tylko przy skanowaniu czakr, czy też przy szukaniu rzeczy wahadełkiem? Bo Ksawera pytała o to kilkanaście postów temu i temat trochę przepadł.
Ale to by oznaczało, że sugestia działa bardziej na etapie interpretacji niż na etapie ruchu? Bo wcześniej w tej dyskusji brzmiało, jakby miała wpływać na sam ruch przez mikrodrgania.
Właściwie to samo pojawia się przy runach - i tam też jest spór, czy 'coś' prowadzi rękę przy wyciąganiu, czy tylko interpretacja nadaje sens losowemu wyborowi. I też nie ma na to odpowiedzi. Może to w ogóle jest pytanie bez dna.
Ja robiłam przez jakiś czas, ale nie powiem, że to było super rygorystyczne. Chodziło o to, żebym nie wiedziała, nad którą czakrą jestem - miałam zasłonięte oczy i ktoś mi przesuwał rękę. Wyniki były... mieszane. Parę razy trafiłam na napięcie tam, gdzie potem dziennik potwierdzał coś konkretnego. Ale były też kompletne chybienia. Więc co to znaczy - sama nie wiem.
A czy ktoś próbował wersji, gdzie w ogóle nie ma kontaktu z drugą osobą, ale za to nagrywasz się na wideo i potem oglądasz? Chodzi o to, żeby zobaczyć ruch wahadełka z zewnątrz, zamiast czuć go od środka. Myślę, że to mogłoby trochę pomóc w tej kwestii obiektywności.
Nagrywanie to ciekawy pomysł, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu - że mikrodrgania nadal wychodzą od ciebie. Film pokaże ci ruch, ale nie pokaże, skąd pochodzi impuls. Chyba że szukasz czegoś innego, Pankracy - co dokładnie chciałbyś wychwycić na tym nagraniu?
Ja też miałem ten pomysł z nagrywaniem i faktycznie nie wyszło z tego za dużo. Widziałem na filmiku, że wahadełko się kręci, ale to mi nic nie powiedziało o tym, dlaczego. Raczej bardziej nakręciłem się na efekt wizualny niż cokolwiek przeanalizowałem.
Przepraszam, ale muszę spytać Darkę wprost - co to znaczy 'informacja w nas, do której nie mamy bezpośredniego dostępu'? Bo to brzmi jak poetyckie ominięcie pytania, które wcześniej zadałem. Skąd wiemy, że ta informacja w ogóle istnieje i jest prawdziwa, a nie że po prostu wymyślamy coś w trakcie?
Z tym Ockhamem to trochę ostrożnie, bo on dotyczy teorii naukowych, nie doświadczeń osobistych. Przy runach też mi ktoś kiedyś rzucił brzytwą i skończyło się na tym, że przez godzinę rozmawialiśmy o filozofii, a nie o tym, co chciałam omówić. Ale rozumiem, skąd się to bierze.
Chcę wrócić do czegoś praktycznego, bo trochę się zgubiłam. Czy jeśli ktoś używa wahadełka do szukania zgubionych rzeczy, to stosuje tę samą technikę co przy czakrach? Bo wydaje mi się, że to zupełnie inny rodzaj pytania i może inaczej reaguje się na nie wewnętrznie.
A jak to wygląda w praktyce, jak szuka się rzeczy wahadełkiem? Bo ja wyobrażam sobie, że człowiek chodzi po domu z wahadełkiem wyciągniętym przed siebie i czeka, aż zacznie się kręcić? To trochę jak w filmach z różdżką. Czy to naprawdę tak wygląda?
A ja próbowałam raz szukac kluczy wahadełkiem i staneło nad szafką, a klucze były w kieszeni kurtki. Nie wiem czy sie nie skoncentrowałam dobrze czy co, ale chyba nie mam talentu do lokalizcji 🙂 Przy czakrach mi idzie lepiej, tam przynajmniej wiem co sprawdzam.
Właśnie to mi się wydaje logiczne - wahadełko może działać jako wzmacniacz sygnału, który już gdzieś w nas jest, ale za słaby, żeby go zauważyć wprost. Tylko wtedy pytanie o obiektywność, które zadał Pankracy na początku, staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Bo jak odróżnić wzmocniony prawdziwy sygnał od wzmocnionego wyobrażenia?
I do tego właśnie chciałem dotrzeć od początku. Czaromira to ładnie ujęła - wzmocniony prawdziwy sygnał kontra wzmocnione wyobrażenie. Czy ktoś zna jakiś sposób, żeby je rozróżnić? Bo każda metoda, którą tu omówiliśmy, gdzieś się sypie przy bliższym oglądzie.
Właściwie to nie jest tak, że nie ma żadnego podejścia do tego problemu. Są ludzie, którzy pracują z wahadełkiem systematycznie i prowadzą notatki - sprawdzają, czy wyniki mają jakąś powtarzalność w podobnych warunkach. Nie to samo co obiektywność, ale przynajmniej wewnętrzna spójność. Pankracy, czy próbowałeś kiedyś tak śledzić swoje wyniki w czasie?
Ja miałam raz taką sesję - to był mój pierwszy kontakt z wahadełkiem i dosłownie nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo nie znałam jeszcze przypisań czakr. I wyniki były naprawdę inne w charakterze, takie bardziej... skokowe? Trudno to opisać. Potem jak już wiedziałam więcej, sesje były jakieś gładsze, ale nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej.
Wracając do pytania Pankracego o rozróżnienie sygnału od wyobrażenia - czy ktoś próbował kiedyś pracy w parach, gdzie jedna osoba trzyma wahadełko nad czakrami drugiej, ale nie wie, który obszar sprawdza? Coś w rodzaju zasłonięcia informacji o tym, co jest pod wahadełkiem. Ciekawi mnie, czy to w ogóle wykonalne.
To mi się podoba, Darka. Jedyny problem, jaki widzę, to że osoba z wahadełkiem może mimo wszystko mieć jakieś wyobrażenie o rozkładzie ciała, nawet jeśli nie zna kodu. Ale to przynajmniej usuwa część oczekiwań. Ktoś z was to próbował albo słyszał o takim podejściu?
Słyszałam o podobnych próbach na warsztatach z bioenergoterapii, ale tam chodziło o coś innego - sprawdzanie, czy terapeuta wyczuwa dłonią to samo, co wahadełko wskazuje. Wyniki były różne, co samo w sobie jest informacją. Nie wiem, czy ktoś to robił stricte metodą 'zaślepioną', jak mówi Darka.
Metoda ślepego testu, którą opisuje Darka, to chyba najbliższe czemuś weryfikowalnemu, o czym tu rozmawialiśmy. Ale mam od razu pytanie - jeśli wyniki się nie pokrywają z przypisaniem czakr, czy to znaczy, że wahadełko 'nie działa', czy że czakry są gdzie indziej niż w podręczniku? Bo to są dwa różne wnioski.
O matko, to jest dobre pytanie. Bo ja jak miałam to z kluczami wcześniej - może wahadełko nie wskazało złego miejsca, tylko ja błędnie zinterpretowałam co to znaczy 'nad szafką'? Może coś było przy szafce, tylko nie to czego szukałam? Nie wiem czy sie czepiać czy nie ale jakoś zaczynam sie zastanawiać czy błąd jest zawsze po stronie wahadełka.
Właśnie, to mnie uderzyło w tej rozmowie - jeśli każdy błąd można 'uratować' inną interpretacją, to jak w ogóle można się czegokolwiek nauczyć? Mam wrażenie, że to dotyczy nie tylko wahadełka, ale całej diagnostyki czakr. Jak odróżniacie moment, kiedy interpretacja jest sensowna, od momentu, kiedy po prostu ratujecie wynik?
To jest chyba sedno całej tej dyskusji. Myślę, że uczciwa odpowiedź brzmi: nie zawsze da się to odróżnić w trakcie. Dopiero z perspektywy czasu widać, czy interpretacja czemuś służyła - czy zrozumiałeś coś o sobie, czy po prostu zamknąłeś pytanie bez odpowiedzi. Przy czakrach to jest szczególnie widoczne, bo blokada w Manipurze albo odpowiada czemuś realnemu w życiu, albo jest tylko etykietką.
Tylko że wtedy wracamy do punktu wyjścia - skąd wiesz, że to praca z czakrą coś zmieniła, a nie sam fakt, że skupiłaś uwagę na relacjach? To jest klasyczny problem z niekontrolowanymi zmiennymi. Nie mówię, że praca z czakrami jest bezużyteczna, naprawdę nie - ale argument 'poczułam się lepiej' nie mówi nic o tym, co wahadełko faktycznie robi.
Tak, Darka dobrze to uchwyciła. Mnie interesuje konkretnie ten moment - trzymam wahadełko, zaczyna się kręcić, i skąd wiem, że to nie ja nieświadomie kieruję ruchem zgodnie z tym, czego się spodziewam? Słyszałem o czymś, co się nazywa efektem ideomotorycznym - mikroruchy mięśni, których nie jesteśmy świadomi. Czy ktoś to w ogóle bierze pod uwagę przy pracy z wahadełkiem?
Efekt ideomotoryczny - tak, to jest realna rzecz, nie trzeba być sceptykiem, żeby to uwzględniać. Słyszałam to na jednym warsztacie bioenergoterapii właśnie w kontekście wahadełka. Prowadząca mówiła, że to nie wada, a właściwość - że wahadełko wyraża coś z ciała, co jest poniżej progu świadomości. Tylko że to zmienia całkowicie odpowiedź na pytanie o obiektywność, bo wtedy sygnał jest prawdziwy, ale jego źródłem jesteś ty, nie pole energetyczne.
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale chcę dobrze zrozumieć - czy jeśli wahadełko wyraża to, co jest 'poniżej progu świadomości', jak mówiła Marianka, to czy to nie jest i tak coś wartościowego? Może właśnie o to chodzi, żeby dotrzeć do wiedzy, której nie mamy w głowie na wierzchu?
