Forum

Asystent AI
Czakra korony a dep...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a depresja - kiedy praca na czakrę to za mało?

Strona 1 / 3

Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnie kilka miesięcy to była dla mnie czarna dziura. Diagnoza depresji, leki od psychiatry, terapia - wszystko razem. I gdzieś w środku tego wszystkiego zaczęłam też pracować z czakrami, bo czułam że coś jest zatkane 'od góry'. Głowa jak watą wypełniona, zero sensu w tym co robię, totalnie odcięta od jakiegokolwiek poczucia duchowości czy czegoś wyższego. Bioenergoterapeuta powiedział mi że Sahasrara prawie nieaktywna, a Ajna też mocno przymknięta. Robiłam medytacje, afirmacje, medytowałam przy ametystach - i coś drgnęło, ale... to ciągle za mało. Wracam do punktu wyjścia co kilka dni. Zastanawiam się czy w depresji ta czakra korony w ogóle może się otworzyć kiedy cała reszta jest też w nieładzie. Czy ktoś przez to przechodził? Jak to wyglądało u Was?


Odpowiedz
114 odpowiedzi
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

To bardzo ważne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Ale zanim odpowiem - chcę się upewnić, że dobrze rozumiem sytuację. Ten bioenergoterapeuta który zbadał Sahasrarę - jak diagnozował? Wahadełkiem, ręcznie, jakimś skanowaniem? Bo od metody dużo zależy jak interpretuję to co mówisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Malachitka98 Pracował dłonią głównie, mówił że czuje 'dziurę' nad głową i bardzo słabe ciepło. Wahadełkiem potwierdził - prawie brak obrotu nad koroną, przy trzecim oku kręciło się ale nieregularnie. Powiedział że widzi też coś przy Manipurze - tam jakiś zastój.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę tu coś powiedzieć wprost, bo myślę że to ważne w tym wątku. Depresja kliniczna to choroba, którą leczysz z psychiatrą i psychoterapeutą - i bardzo dobrze że to robisz. Praca z czakrami może być dla Ciebie czymś wspierającym, ale nie zastąpi leczenia. Nie mówię, że jedno wyklucza drugie - ale kiedy ktoś pisze 'to za mało' mam zawsze odruch żeby zapytać: czy leczenie konwencjonalne idzie właściwym torem? Jak długo już na lekach? Depresja potrafi dawać dokładnie to poczucie odcięcia, braku sensu i 'watowej głowy' całkowicie niezależnie od stanu czakr.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Zenobia masz rację i cieszę się że to powiedziałaś. Ale chcę dodać z własnego doświadczenia - u mnie było tak, że leki wyrównały chemię, ale to poczucie odcięcia od czegoś wyższego zostało jeszcze długo. I wtedy praca z Sahasrarą faktycznie coś zmieniła w tym konkretnym wymiarze. Nie zastąpiła terapii, ale uzupełniła. Więc to co opisuje Hematytka80 - to znam. Pytanie brzmi raczej: od czego zacząć kiedy wszystko jest jednocześnie rozregulowane?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Niezapominajka_68 I tu jest sedno. Przy takim stanie jak opisuje Hematytka80 - Sahasrara prawie nieaktywna plus Ajna nieregularna plus Manipura z zastojem - ja bym w ogóle nie zaczynała od korony. To trochę jak próbowanie naprawy dachu kiedy fundamenty się kruszyą. Co o tym myślisz?


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja się nie do końca zgadzam z tym 'od fundamentów'. Słyszałam że przy depresji duchowej, takiej właśnie z odcięciem od sensu, czasem impulsy z góry - właśnie z korony - mogą uruchomić cały system. Że Sahasrara to jakby główny włącznik i jak coś tam zaskoczy, reszta sama zaczyna przepływać. Nie mówię że zawsze tak jest, ale czy to nie jest opcja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Telepatka84 Skąd to masz? Bo ja z doświadczenia w pracy z ludźmi widzę odwrotnie - forsowanie korony przy zablokowanej podstawie daje u niektórych efekt odpłynięcia, dysocjacji, jeszcze większego oderwania od rzeczywistości. Przy depresji to ostatnie czego potrzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Malachitka98 o dysocjacji - to mnie trochę mrozi, bo właśnie coś takiego mi się zdarzyło po jednej z medytacji na czakrę korony. Siedziałam z ametystem na czole, wizualizacja fioletowego światła, bodajmantry OM - i zamiast ulgi poczułam się jakby mnie jeszcze bardziej wyrwało z ciała. Trwało to ze dwie godziny. Mówiłam o tym terapeucie ale on oczywiście zupełnie inaczej to interpretuje.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz po tej medytacji - to ważny sygnał. Dysocjacja przy próbie pracy z górną czakrą to dla mnie czerwona flaga że dolne czakry naprawdę wymagają uwagi najpierw. Mam pytanie do Ciebie - czy pracowałaś kiedykolwiek stricte z Muladharą? Uziemienie, kontakt z ziemią, korzeniowe praktyki? Jak to wyglądało jeśli próbowałaś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Zenobia Szczerze? Nie bardzo. Bioenergoterapeuta wspominał o uziemieniu ale jakoś zawsze wracałam do pracy z górą bo tam czułam 'problem'. Może to błąd był. Co byś mi powiedziała o tej Muladharze przy depresji?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Hematytka80 u mnie uziemienie zrobiło więcej niż tygodnie medytacji na koronę. Dosłownie chodzenie boso po trawie, trzymanie w dłoni kawałka obsydianu, siedzenie plecami do drzewa. Brzmi banalnie ale to były pierwsze rzeczy od dawna kiedy poczułam że JESTEM w ciele a nie obok niego. Przy depresji to chyba kluczowe - wróć do ciała zanim będziesz szukać połączenia z górą.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę bo pewnie zaraz mnie poprawicie - ale właśnie nie rozumiem jednej rzeczy. Czakra korony to ta 'duchowa' tak? I depresja to choroba mózgu. Czy to nie są jednak dwie zupełnie oddzielne rzeczy? Jak to w ogóle ma się łączyć? Pytam bo naprawdę nie wiem, nie ironizuję.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Wisia To dobre pytanie i nie ma tu jednej odpowiedzi. W systemie czakr zakłada się że ciało, emocje i energia to nie są osobne warstwy tylko przenikają się nawzajem. Depresja może być więc jednocześnie w biochemii i w polu energetycznym. Ale tu jest ważne 'może być' - nie każdy kto ma depresję ma zablokowaną koronę i nie każda zablokowana korona to depresja. Współistnienie nie oznacza przyczyny.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Eteria ale skoro przenikają się, to czy praca z czakrą nie może wpłynąć na biochemię? Chodzi mi o to że może być jakaś droga w drugą stronę - energia wpływa na ciało?


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Telepatka84 Teoretycznie tak, to jest właśnie założenie bioenergoterapii. Ale przy depresji klinicznej - takiej z lekami jak u Hematytki80 - tempo tej zmiany energetycznej jest inne niż u osoby zdrowej. Pole jest jakby gęstsze, cięższe. Stąd może to poczucie 'robię a nie działa'.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do wątku technicznego bo nikt tego jeszcze nie rozwinął. Hematytka80, wspomniałaś o diagnozowaniu wahadełkiem. Kiedy robisz taki pomiar czakry wahadełkiem, potrzebujesz czegoś do korekty odczytu - czyli tak zwanego świadka. Bez świadka wahadełko łapie twoje własne pole i możesz mierzyć samą siebie, nie czakrę. Przy tak silnym zaburzeniu jak depresja twoje własne pole jest mocno skrzywione i wynik może być kompletnie nieuchwytny. Czy ten terapeuta używał jakiegoś świadka przy pomiarze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Barni Nie wiem co to jest świadek w tym kontekście. Mówił tylko żebym leżała spokojnie i nie myślała. Nic nie kładł na mnie ani obok.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Świadek na mapie radiestezyjnej to obiekt który 'zakotwicza' pomiar - może to być próbka substancji, zdjęcie, a przy diagnozie czakr często używa się diagramu samych czakr narysowanego na papierze, kawałka włosa osoby badanej albo czegoś należącego do niej. Chodzi o to żeby wahadełko odpowiadało na pytanie o konkretną czakrę tej konkretnej osoby, a nie błąkało się po polu ogólnym. Bez tego wyniki są mocno orientacyjne. Nie znaczy to że terapeuta źle pracował - może miał inną metodę - ale warto wiedzieć co i jak było mierzone zanim za bardzo ufamy wynikom.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Barni Dokładnie. I dodam że w pracy z depresją ten problem ze świadkiem jest jeszcze bardziej istotny. Pole osoby w głębokiej depresji jest tak nasycone tym stanem że bez zakotwiczenia bardzo trudno wyciągnąć czytelny sygnał z poszczególnych czakr. Widziałam przypadki gdzie bez świadka wszystkie czakry wychodziły jako zablokowane bo wahadełko po prostu łapało ogólny stan pola, a nie lokalne przepływy.


Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Barni A jak to wygląda w praktyce kiedy bioenergoterapeuta diagnozuje bez świadka? Mój tak robił i teraz się zastanawiam czy te wyniki w ogóle coś znaczą. Powiedział że korona prawie nieaktywna - ale skoro nie było żadnego zakotwiczenia to może po prostu łapał mój ogólny stan depresyjny a nie konkretną czakrę?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to mam na myśli. Bez świadka wahadełko jest czułe na całe pole badanego - i przy depresji to pole jest tak 'przytłumione' że może dawać fałszywie niskie odczyty na wszystkich czakrach, albo skupiać się na dominującym stanie emocjonalnym. Ale nie mówię że diagnoza była zła - dobry terapeuta uzupełnia wahadełko odczuwaniem dłonią i intuicją. Twój wspominał o 'dziurze' nad głową - to już jest odczyt somatyczny, nie wahadłowy. To bardziej wiarygodne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Barni Zgadzam się z tym rozróżnieniem. Ale chcę dopytać o tego świadka przy depresji - bo pracowałam z kimś gdzie próbowałam użyć zdjęcia jako świadka i dostałam kompletnie inne odczyty niż przy bezpośrednim skanowaniu. Co według ciebie lepiej zakotwicza przy takich stanach jak u Hematytki80 - zdjęcie, włos czy może coś osobistego, jakiś przedmiot?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Malachitka98 Przy depresji preferuję włos albo coś co osoba nosi codziennie - zegarek, pierścionek, cokolwiek co było długo w kontakcie z polem tej osoby. Zdjęcie działa ale daje odczyt 'z zewnątrz', a przedmiot osobisty daje warstwę emocjonalną. I właśnie ta warstwa bywa ważna kiedy chcesz rozróżnić czy blokada jest strukturalna czy sytuacyjna.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Czy ktoś próbował jako świadek użyć czegoś narysowanego przez samą osobę badaną? Na przykład jej własnego rysunku sylwetki z zaznaczonymi czakrami? Teoretycznie taki rysunek niesie i intencję i energię autorki. Pytam bo czytałam o tym podejściu ale nie wiem czy to ma praktyczne zastosowanie przy tak poważnych stanach jak depresja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Eteria Słyszałem o takim podejściu. Rysunek jako świadek intencyjny. Ale powiem szczerze - jest tu pułapka. Osoba w depresji rysuje swoją sylwetkę ze zniekształconą percepcją własnego ciała i pola. Może nieświadomie wnieść w ten rysunek swój lęk, a nie swój faktyczny stan energetyczny. Wtedy wahadełko będzie kręcić się wokół problemu a nie rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Hematytka80 pisała wcześniej o tej dysocjacji po medytacji. Bo to mnie uderzyło - miałam kiedyś bardzo podobny stan po pracy z Sahasrarą, zanim w ogóle wiedziałam co to jest uziemienie. Dosłownie poczułam się jak balon który przecięto od ziemi. I mój błąd był identyczny - szłam tam gdzie czułam problem, zamiast pytać dlaczego w ogóle problem tam jest. Czy twój terapeuta jakoś to komentował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Niezapominajka_68 Nie powiedziałam mu o tym konkretnym epizodzie bo nie skojarzyłam że to może być związane z sesją. Myślałam że to po prostu gorszy dzień. Teraz jak to piszesz - i jak Malachitka98 mówiła o dysocjacji - zaczynam łączyć kropki. Ten stan trwał dwa dni, byłam jak przez szybę.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Dwa dni przez szybę po medytacji - to jest właśnie ten moment gdzie bym powiedziała żebyś porozmawiała o tym z psychiatrą którego widzisz. Nie zamiast pracy energetycznej, ale równolegle. Bo dysocjacja ma swoje miejsce w psychiatrii i warto żeby lekarz wiedział że masz takie epizody, niezależnie od tego co je wywołało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Zenobia Ale czy nie wpadamy tu w pułapkę medykalizowania każdego głębszego stanu? Bo stan 'przez szybę' po medytacji może być też naturalnym procesem integracji, prawda? Nie twierdzę że tak jest w tym przypadku, ale skąd wiadomo kiedy to sygnał alarmowy a kiedy po prostu głęboka praca?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Telepatka84 Dwa dni to nie jest integracja, to jest epizod. Granica dla mnie jest prosta - jeśli stan po medytacji trwa kilka godzin i stopniowo odpuszcza, to może być integracja. Jeśli trwa dwa dni i osoba nie wie co ją wywołało, to wymaga rozmowy z kimś kto może to ocenić klinicznie. Nie mówię że to choroba. Mówię że lekarz powinien wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu jest kluczowy punkt który gubi wiele osób pracujących z czakrami. Sahasrara przy depresji klinicznej to nie jest po prostu 'przyciemniona czakra korony'. To jest czakra funkcjonująca w środowisku które jest biochemicznie i energetycznie zaburzone jednocześnie. Praca bezpośrednio na nią bez stabilizacji dolnych to jak próba nastrojenia instrumentu w czasie trzęsienia ziemi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Malachitka98 To piękna metafora ale mam pytanie z zupełnie innej strony. Skoro tak mówisz o tych dolnych czakrach - ile czasu tak naprawdę trwa zanim coś się zmieni? Bo jak czytam te posty to mam wrażenie że to jest praca na lata, a Hematytka80 już teraz czuje się źle.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Wisia Nie ma jednej odpowiedzi i byłoby nieuczciwe gdybym podała jakiś termin. U niektórych pierwsze rzeczywiste przesunięcie czuć po kilku tygodniach pracy z uziemieniem. U innych trwa to długo. Ale - i to jest ważne - praca z Muladharą daje zwykle szybciej odczuwalne efekty fizyczne niż praca z koroną. Bo ziemia odpowiada dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Przeprszam że się wtrącam, ale czy ktoś mógłby powiedziec coś więcej o tym co Barni mówił o świadku? Czy to znaczy że za każdym razem kiedy ktoś robi sobie samemu pomiar wahadełkiem nad własnym ciałem też potrzebuje świadka? Bo sama siebie badam i nigdy o tym nie slyszałam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Lucia To akurat ciekawy szczegół. Kiedy badasz samą siebie jesteś jednocześnie operatorem i obiektem pomiaru - to trochę zmienia zasady. Część radiestezystów mówi że wtedy świadek jest zbędny bo masz bezpośredni kontakt z polem. Inni twierdzą że właśnie wtedy jest najbardziej potrzebny bo twoje intencje i emocje wpływają na rękę która trzyma wahadełko. Przy depresji szczególnie - bo podświadomie możesz 'chcieć' określonego wyniku.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Barni o tym chceniu wyniku - to mnie uderzyło. Bo szczerze mówiąc jak badam siebie wahadełkiem to już na starcie wiem czego się spodziewam. I zawsze wychodzi to co zakładałam. Myślałam że to dobry znak że 'czuję swoje pole'. A może po prostu sugeruję sobie odpowiedź?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz jest bardzo ważne i bardzo uczciwe wobec siebie. Ja też przez długi czas miałam dokładnie ten problem. Dlatego przestałam diagnozować siebie wahadełkiem w złym stanie i prosiłam kogoś innego. Albo po prostu rezygnowałam z wahadełka i szłam po samopoczucie fizyczne - ból, ciężkość, gdzie w ciele czuję napięcie tego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale skoro tak - to jak w ogóle wiarygodnie zdiagnozować swoje czakry samodzielnie? Wahadełko może być sugestią, odczuwanie dłonią też można sobie wyobraziś, obserwacja objawów jest subiektywna. Czy jest jakaś metoda która jest choć trochę bardziej neutralna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Telepatka84 Szczera odpowiedź? Przy depresji klinicznej samodzielna diagnoza czakr jest bardzo ograniczona w wiarygodności i bym odradzała opierania na niej decyzji o kierunku pracy. Nie dlatego że metody są złe. Dlatego że stan tej osoby zbyt mocno filtruje każdy odczyt. Dlatego właśnie diagnoza przez kogoś trzeciego - dobrego bioenergoterapeutę - ma tu więcej sensu niż samobadanie.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Zenobia Ale czekaj - bo to co mówisz o filtrowaniu przez stan... to znaczy że osoba w depresji w zasadzie nie jest w stanie samodzielnie ocenić co się z nią dzieje energetycznie? Czy to nie jest trochę odbieranie jej sprawczości?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Telepatka84 Nie chodzi o odbieranie sprawczości, chodzi o granice rzetelności konkretnej metody w konkretnym stanie. Sprawczość to co innego niż diagnostyka. Możesz mieć pełną sprawczość i jednocześnie przyznać że wahadełko w rękach osoby z aktywną depresją ma ograniczoną wartość diagnostyczną. To nie jest sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i właściwie czuję się trochę jak ten przykład który się omawia. Bo z jednej strony chcę móc sama oceniać swój stan. Z drugiej - to co mówiłam o wahadełku, że zawsze wychodzi to czego się spodziewam... to chyba samo w sobie jest odpowiedzią. Mam pytanie do wszystkich - czy jest w ogóle jakiś sens w tej samodzielnej pracy jeśli moje pomiary są skrzywione?


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Jest sens, ale nie w diagnostyce - w samej praktyce. Medytacja, praca z oddechem, uziemienie - to nie wymaga trafnego pomiaru żeby działać. Pytanie 'co jest zablokowane' jest mniej ważne niż regularne robienie czegoś co wspiera przepływ energii w ogóle. Diagnostyka przyda się kiedy będziesz w bardziej stabilnym miejscu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Malachitka98 To jest dobra perspektywa, ale mam jedno 'ale'. Czy nie ma ryzyka że ktoś w depresji będzie robił np. intensywną pracę z Sahasrarą bo 'to czakra duchowa i to musi być mój problem' - bez żadnego zakotwiczenia - właśnie dlatego że nie potrafi trafnie ocenić skąd przychodzi problem?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Niezapominajka_68 Tak, to realne ryzyko. Dlatego mówię: nie diagnostyka samodzielna, ale praca - tak. Ale praca oparta na prostych, uziemiających praktykach, nie na tym co 'czuję że potrzebuję'. Czakra korzenia, codziennie, bez spektakularnych technik. To jest bezpieczny punkt startowy niezależnie od tego co pokazuje wahadełko.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam z głupim pytaniem, ale co konkretnie znaczy 'praca z czakrą korzenia' w codziennym życiu? Bo widzę że to się ciągle pojawia jako odpowiedź na wszystko i nigdy nie wiem czy chodzi o medytację, czy o chodzenie boso, czy o co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Wisia To nie jest głupie pytanie, ja sama długo nie wiedziałam. W praktyce - chodzenie boso po trawie czy ziemi działa, tak. Ale też proste rzeczy: gotowanie, jedzenie ciepłych posiłków, fizyczna aktywność, nawet sprzątanie. Cokolwiek co ściąga uwagę z głowy do ciała i do teraźniejszości. Bidżamantra LAM jeśli ktoś jest za medytacją.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

A kamienie do czakry korzenia coś dają przy depresji? Czytałam że hematyt i obsydian, ale nie wiem czy to nie jest tylko placebo przy czymś tak poważnym jak depresja kliniczna


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Lucia Pytanie o placebo jest tu trochę pułapką - bo przy uziemianiu chodzi o kontakt fizyczny, o wagę kamienia w dłoni, o skupienie uwagi na ciele. Czy to 'tylko' placebo czy coś więcej - trudno rozstrzygnąć. Ale efekt uziemienia jest realny nawet jeśli mechanizm jest inny niż myślimy. Hematyt jest ciężki, zimny, metaliczny - już samo trzymanie go w dłoni ściąga uwagę w dół.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Mam hematyt, to mój nick nie przez przypadek 🙂 Ale poważnie - czy to znaczy że przez cały ten czas gdy pracowałam z Sahasrarą powinnam była zacząć od Muladhary? Bo mam wrażenie że straciłam sporo czasu idąc w złym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie patrzyłabym na to jako stracony czas. Nawet jeśli kierunek był nie ten, sama praktyka medytacyjna ma wartość. Problem nie był w tym że pracowałaś z koroną - problem mógł być w tym że robiłaś to bez fundamentu. Teraz wiesz więcej niż wiedziałaś. To nie jest strata.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do tego wątku ze świadkiem - bo myślę że się od niego trochę oddaliliśmy. Barni mówił że przedmiot osobisty daje 'warstwę emocjonalną' której nie daje zdjęcie. Ale skoro osoba w depresji ma skrzywione pole - czy jej pierścionek który nosi codziennie nie jest nasycony właśnie tym skrzywieniem? Czy to nie pogarsza odczytu zamiast pomagać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Telepatka84 To jest naprawdę dobre pytanie i rzadko je ktoś zadaje. Tak, przedmiot nosi stan aktualny - i właśnie dlatego jest lepszy niż zdjęcie z lepszego okresu. Chcesz zmierzyć teraźniejszy stan, nie historyczny. Ale masz rację że operator musi to rozróżniać w interpretacji - że odczytuje stan a nie 'osobę'.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Barni To ciekawe rozróżnienie między stanem a osobą. Jak w praktyce operator ma to rozróżnić? Bo jeśli przedmiot niesie aktualny stan - to skąd wiadomo czy wahadełko reaguje na stan patologiczny czy na bazowe pole tej osoby?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Eteria Szczerze mówiąc - to jest jedna z trudniejszych kwestii w radiestetycznym skanowaniu na odległość. Część praktyków rozwiązuje to przez porównanie - bierze kilka różnych świadków i szuka tego co stałe między odczytami. Ale przy depresji klinicznej powiem wprost: takie subtelne rozróżnienia wymagają dużego doświadczenia i ostrożności w interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu wracamy do sedna tematu - czakra korony a depresja, kiedy praca energetyczna to za mało. Myślę że odpowiedź jest w tym co Barni właśnie powiedział, tylko szerzej: kiedy stan jest na tyle złożony że nawet doświadczony operator ma problem z rozróżnieniem poziomów - to jest sygnał że sama praca energetyczna nie wystarczy. Nie dlatego że jest bezwartościowa, ale dlatego że potrzebuje wsparcia z innego poziomu.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i dopiero teraz się odważam napisać. Przeszłam przez coś podobnego do Hematytka80 - praca z Sahasrarą, dysocjacja, poczucie że coś idzie nie tak. U mnie punktem zwrotnym było kiedy bioenergoterapeuta powiedział wprost żebym poszła do psychiatry. Nie zamiast sesji u niego, ale jako warunek kontynuowania. Byłam na to wściekła, ale on miał rację.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: