A czy w takim razie można wahadełka używać samodzielnie, żeby diagnozować własne czakry? Bo jeśli sugestia wpływa na wynik, to przy sobie samym chyba jest jeszcze gorzej - wiem czego 'chcę' się dowiedzieć, więc mogę nieświadomie kręcić w tę stronę. Czy ktoś to u siebie obserwował?
Wracając do sugestii - słuchajcie, mam wrażenie, że ta dyskusja pokazuje coś ważnego. Że nawet wśród osób, które regularnie pracują z wahadełkiem, nie ma zgody co do tego, co ono mierzy. I to samo dotyczy czakr - czy mierzę energię, stan psychiczny, relację z badającym? Jak można na tej podstawie komuś doradzać?
Zastanawiam się, czy to nie jest bardziej pytanie o intencje niż o mechanizm. Jeśli odczyt wahadełkiem prowadzi kogoś do medytacji, do refleksji nad relacjami, do ćwiczeń z oddechem - to czy naprawdę tak bardzo ważne jest, czy 'obiektywnie' wychwycił blokadę Anahaty? Wynik zadziałał jako impuls do czegoś pożytecznego.
To pytanie, które sam sobie zadawałem. I moja odpowiedź jest taka - wahadełko daje coś konkretnego do obserwowania. Umysł ma punkt zaczepienia. Część ludzi nie potrafi się skupić na samym odczuciu, ale potrafi patrzeć na ruch wahadełka. Czy to jest 'lepsza' metoda? Nie wiem. Ale to nie jest ta sama metoda.
Dobre pytanie i szczera odpowiedź - klucze się różnią. Spotkałem praktyków, którzy mają odwrotne interpretacje tego samego ruchu. I obaj twierdzili, że u nich 'działa'. Więc albo klucz nie ma znaczenia, albo obaj się mylą, albo coś mi umyka w tej układance.
A właśnie! Jak uczyłam się wahadełka, to trafiłam na trzy różne podejścia do kalibracji i żadne nie zgadzało się z innym w kwestii znaczenia obrotu eliptycznego. Jedna nauczycielka mówiła, że to czakra w transformacji, druga że to sygnał zakłócenia z zewnątrz. Jak w takiej sytuacji w ogóle ocenić, czyj odczyt był trafny?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale właśnie to zdanie Darki mnie uderzyło - 'pasowała do moich własnych odczuć z ciała'. Czy to nie jest tak, że ciało jest tu właściwym źródłem informacji, a wahadełko tylko pomaga to wydobyć na wierzch? To mogłoby wyjaśniać, dlaczego 'działa' bez względu na to, który klucz się stosuje.
Słuchajcie, ta rozmowa krąży wokół jednej kwestii, którą może warto wprost nazwać: czy wahadełko jest sposóbm odczytu zewnętrznego stanu, czy sposóbm introspekcji. To dwa zupełnie różne modele i mieszanie ich w jednej rozmowie może być powodem, dla którego nie możemy dojść do zgody. Pankracy, kiedy zadawałeś to pytanie na początku wątku - który z tych modeli miałeś na myśli?
Myślę, że oba modele mają swoich obrońców i żaden nie został obalony, bo obaj operują na poziomie, który trudno sprawdzić empirycznie. Ale jeśli chodzi o praktyczne podejście do obiektywności - model introspekcyjny jest przynajmniej wewnętrznie spójny. Zewnętrzny wymaga dodatkowych założeń, których nie da się łatwo uzasadnić.
Ale czy model introspekcyjny nie jest trochę za szeroki? Bo wtedy dosłownie wszystko jest 'sposóbm introspekcji' - tarot, sny, losowe przeglądanie książki. Gdzie jest granica między metodą a przypadkiem, jeśli liczy się tylko to, że kieruje uwagę do środka?
a mnie interesuje jeszcze inna rzecz - czy ktoś próbował kiedyś zrobic 'ślepy test' z wahadełkiem? Tzn. nie wiadomo nad którą czakrą sie jest i ktoś inny sprawdza potem czy wyniki sie zgadzają z czyms mierzalnym? Bo cała ta dyskusjia jest bardzo abstrakcyjna, a može da się to po prostu sprawdzić?
no i właśnie to mnie zastanawia po odpowiedzi Pawełka - jeśli przy jednej osobie trzy wahadełka wskazały podobny obszar, to znaczy że coś tam jest, prawda? Że nie jest to czysta losowość? Czy mogło to byc przypadkowe?
Mogło. Przy trzech próbach i siedmiu czakrach prawdopodobieństwo przypadkowej zgodności nie jest zerowe. Żałuję, że nie zapisałem wtedy danych - teraz mówię z pamięci i pamięć jest zawodna, szczególnie gdy człowiek chce coś widzieć.
Wróćmy na chwilę do pytania Pankracego z początku, bo myślę że po tej długiej dyskusji można na nie odpowiedzieć precyzyjniej. Pytał jak odróżnić obiektywny wynik od sugestii. Jeśli przyjmiemy model introspekcyjny - to pytanie zmienia postać. Nie ma 'wyniku obiektywnego' w sensie zewnętrznym, jest pytanie: czy ten odczyt jest wierny temu, co ciało wie, czy jest zniekształcony oczekiwaniem. To inne pytanie i wymaga innej metody sprawdzenia.
Konkretnie? Porównanie wyniku wahadełka z czymś, co masz niezależnie - jak się czujesz fizycznie w danym obszarze ciała, co powtarza się w snach, co wraca w emocjach od dłuższego czasu. Nie jeden punkt odniesienia, ale kilka. Jeśli wahadełko mówi to samo co ciało i emocje i sen - jest coś w tym. Jeśli tylko wahadełko mówi - warto się zatrzymać.
Czyli wracamy do tego samego problemu - nie wiadomo kiedy trafienie jest trafne, a kiedy jest przypadkowe, bo nie mamy jak tego odróżnić bez testu, który sam wymaga takiego samego rozumowania. Trochę jak wąż zjadający własny ogon.
Hm, ale terapeuta ma jednak jakiś feedback w czasie - klient reaguje, mówi 'nie, to nie to' albo 'tak, dokładnie'. Wahadełko tego nie robi. Albo raczej - ty sam jesteś i nadawcą i odbiorcą i sędzią. To chyba jednak jest różnica?
Miałam raz. Wahadełko wskazało Manipurę jako mocno zablokowaną w czasie, gdy czułam się pewnie i energicznie. Zignorowałam to. Kilka tygodni później skończyło się poważnym konfliktem zawodowym, którego nie widziałam. Nie wiem czy to był odczyt Manipury, czy zbieg okoliczności. Ale pamiętam to, bo było nieoczekiwane.
Szczerze - po fakcie znajdowałam sygnały. Lekkość w żołądku przed pewnymi rozmowami, którą zbywałam. Ale to jest właśnie problem z retrospekcją - zawsze można znaleźć dowód, jeśli się szuka.
Przepraszam że wchodzę, ale mam inne pytanie do tej dyskusji - czy wahadełko można w ogóle stosować do lokalizowania rzeczy, nie tylko czakr? Słyszałam że różdżka i wahadełko działają podobnie przy szukaniu zgubionych przedmiotów. To by znaczyło że mechanizm jest ten sam, tylko obiekt jest inny?
Były próby z różdżkarzami szukającymi wody - systematyczne, z kontrolą. Wyniki generalnie nie potwierdziły skuteczności powyżej przypadku. Ale tutaj znowu pojawi się argument, że warunki laboratoryjne zakłócają przepływ i tak dalej. Nie wiem jak to rozstrzygnąć i nie udaję, że wiem.
Ale wracając do mojego pytania o zgubione przedmioty - bo mnie to bardziej praktycznie interesuje - czy ktoś tu naprawdę próbował szukać czegoś wahadełkiem? Nie teorii, tylko konkretnie: zgubiłam klucze, wzięłam wahadełko i...?
To ciekawe rozróżnienie, Czaromiro - przy czakrach masz wewnętrzne dane, ciało, emocje, historia. Przy przedmiocie zewnętrznym nie masz nic, chyba że zakładamy jakiś szerszy odczyt pola. To są naprawdę dwa różne zastosowania, tylko pozornie podobne.
Moim zdaniem robi jedno - daje konkretny punkt skupienia i wymuszoną decyzję. Ciało mówi wiele rzeczy naraz, wahadełko wymusza 'tak albo nie, silne albo słabe'. Dla niektórych to pomaga wyjść z chaosu wewnętrznego. Dla innych to właśnie przekłamuje.
Myślę że Tamarka trafia w coś ważnego. Kiedy pracuję z wahadełkiem nad czakrami, to jest dla mnie bardziej otwarcie kanału do własnej wiedzy niż pomiar z zewnątrz. Może problem z obiektywizmem stąd wynika - pytamy o obiektywność czegoś, co z założenia subiektywne.
