Ok teraz rozumiem lepiej ale mam pytanie praktyczne - jak ja mam wiedzieć który z tych trzech przypadkow mnie dotyczy? Bo chyba nie mam blokady ale nie jestem pewny czy nie mam nadaktywności. Jak to się od siebie odróżnia w objawach?
brak pewności siebie to klasyczny sygnał niedoczynności Manipury, tak. Ale zanim zaczniesz pisać afirmacje otwierające - sprawdziłeś kiedyś wahadełkiem czy dłonią co się tam dzieje? Bo opisujesz jeden objaw a to za mało żeby mieć pewność.
Ja też tak robiłam na początku z tymi listami objawów i o dziwo u mnie to zadziałało - źle zdiagnozowałam ale przynajmniej potem zmieniłam podejście kiedy objawy mi się zaostrzyły. Więc może lista objawów to dobry pierwszy krok ale nie ostatni?
Wracam do pytania Radgosta bo jeszcze nie odpowiedzieliśmy mu konkretnie. Masz Manipurę, przypuszczasz blokadę, chcesz pisać afirmacje. To co konkretnie: pisz w czasie teraźniejszym, twierdzącym, krótko, w kierunku wzmacniania. Coś jak 'działam zdecydowanie' albo 'moja siła jest stabilna'. I sprawdź po tygodniu jak się czujesz - to jest twoja informacja zwrotna lepsza niż jakakolwiek lista.
czytałam o tym systemie 3-7-21 powtórzeń i różni praktykujący różnie to stosują. Ale szczerze - nie spotkałam żadnego sensownego wyjaśnienia dlaczego akurat te liczby. Może Szafirek albo Jacek wiedzą skąd to pochodzi?
A co z tym że Eleonorka pisała o pisaniu afirmacji zaraz po sesji bioenergoterapetyy kiedy 'pole jest otwarte' - czy to nie sugeruje że KIEDY piszesz ma większe znaczenie niż ILE RAZY? Bo może 7 razy po sesji robi więcej niż 49 razy w losowym momencie dnia?
Dokończę myśl bo tamten post mi się urwał. Mówiłam o tym że pole po sesji jest bardziej 'przepuszczalne' - mój terapeuta używał takiego właśnie sformułowania i nie wiem czy to idealne określenie, ale w praktyce czułam że afirmacje pisane wtedy inaczej 'wchodzą'. Jakby mniej oporu. Ale oczywiście nie każdy ma regularny dostęp do bioenergoterapeuty, więc pytanie czy jest jakiś domowy sposób na wprowadzenie się w podobny stan przed pisaniem.
Dobra ale wracam do swojej Manipury bo trochę zgubilem sie w tej rozmowie. Mam pisac afirmacje rano, wieczor, po medytacji - to teraz dodajcie do tego stan energetyczny i ja w ogole nie wiem od czego zaczynam. Czy moze ktos powiedziec KONKRETNIE: co robic na poczatek?
Rozumiem frustrację, ale to jest właśnie problem z afirmacjami - nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Jak chcesz konkretu to zacznij tak: rano, zaraz po wstaniu, zanim włączysz telefon, usiądź na chwilę i napisz trzy zdania twierdzące o Manipurze. Trzy, nie czterdzieści dziewięć. Rób to tydzień i sprawdź czy coś się zmienia w tym jak podejmujesz decyzje.
A ja mam inne pytanie bo cały czas kręcimy się wokół ilości i pory. Nikt jeszcze porządnie nie odpowiedział na to co Szafirek sygnalizowała wcześniej - że sama forma zdania ma znaczenie. Radgost, jakie zdania konkretnie piszesz? Bo 'jestem pewny siebie' to jedno, a 'z każdym dniem podejmuję decyzje łatwiej' to zupełnie co innego energetycznie.
nie mówię że złe, ale 'jestem silny i zdecydowany' to stwierdzenie które twój umysł może odrzucić jeśli czujesz że teraz nie jesteś. Część szkół mówi że lepiej pisać procesowo - 'staję się', 'uczę się', 'z każdą chwilą' - bo to mniej sprzeczne z aktualnym stanem. Choć są też tradycje które upierają się przy czasie teraźniejszym. Tu nie ma jednej szkoły.
To co Szafirek pisze o odrzucaniu przez umysł - czy ktoś to kiedyś faktycznie czuł? Bo mnie to brzmi sensownie ale chciałabym wiedzieć czy to doświadczenie praktyczne czy tylko teoria.
Wchodzę w ten wątek bo kamienie mogą tu być pomocne - przy pisaniu afirmacji dla Manipury trzymanie cytryny albo tygryso oka w dłoni może zmniejszyć właśnie ten opór o którym Eleonorka mówi. Sama tak robię. Czy to ma przełożenie na liczbę powtórzeń albo formę zdania? Nie wiem, ale może warto sprawdzić.
Nie odzywałem się długo ale mam pytanie które mi siada z boku tej dyskusji. Cały czas mówicie o pisaniu - fizycznym, ręcznym? Czy afirmacje pisane na klawiaturze albo wpisywane w telefonie mają taką samą moc? Bo to by zmieniało dostępność całej metody.
A wracając do tego co Radgost pytał - ile razy dziennie. Ja przez jakis czas pisalam dwa razy - rano i wieczorem - i mi to pasowało bo poranek nastawiał na dzien a wieczor byl jakby zamknięciem. Trzy razy było za dużo, czułam że to staje sie obowiazek a nie praktyka. Może to też ma znaczenie - co czujesz przy pisaniu?
Myślę że Anetta trafia w coś ważnego. Pora i forma idą razem - rano może bardziej sprawdzać się afirmacja aktywizująca, wieczorem raczej taka która kotwicy, uspokaja. Dla Manipury wieczorem coś w stylu 'moje działanie jest wystarczające' zamiast 'działam z pełną mocą'. Inny rejestr tej samej czakry.
To jest ciekawe co Szafirek pisze bo nie myślałem że ta sama czakra może wymagac róznego podejscia rano i wieczor. Czyli powinienem mieć dwa zestawy afirmacji? Troche sie komplikuje ta praca.
Nie musiałbyś mieć dwóch zestawów. Możesz mieć jedno zdanie bazowe i po prostu je modulować tonem kiedy piszesz - pisać je wolniej wieczorem, z innym nastawieniem. Ale szczerze Radgost - najpierw jeden zestaw, jeden moment w ciągu dnia, zanim zaczniesz to rozbudowywać.
To co Eleonorka opisuje bardzo pasuje do tego jak pracuję z kamieniami - też sprawdzam dłonią czy jest jakiś odbiór. Mam pytanie do całej grupy: czy ktoś próbował pisać afirmacje na papierze który wcześniej miał kontakt z kamieniem dopasowanym do czakry? Np. położyć cytryn na kartce przez kilka minut zanim zaczniesz pisać.
Wracam do wątku formy zdania bo mi to siedzi. Szafirek mówiła o procesowych afirmacjach, ale w numerologii jest też coś takiego jak zdania z liczbą powtórzeń dopasowaną do czakry. Dla Manipury to byłaby trójka albo dziewiątka. Czy ktoś łączył formę zdania z liczbą powtórzeń świadomie i porównywał?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które pewnie zabrzmi naiwnie. Czy afirmacje dla czakr to jest coś oddzielnego od zwykłych afirmacji? Bo ja znałam afirmacje jako 'myśl pozytywnie o sobie' i nigdy nie myślałam o tym że można je kierować do konkretnej części ciała czy energii. Jak to właściwie działa inaczej?
Właśnie o te bidżamantry chciałam zapytać, bo jeszcze nie padło konkretnie w tym wątku. Czy ktoś łączy pisanie afirmacji z recytowaniem mantry? Tzn. najpierw powtarza RAM kilka razy żeby 'otworzyć' czakrę, a potem pisze? Bo to brzmi jak sensowna kolejność ale nie wiem czy ktoś tak robi.
Dobra to mam teraz RAM, trzy albo dziewiec powtórzeń, rano procesowe a wieczorem kotwiczace, dłonią sprawdzam czy weszło, ewentualnie kamień pod kartka. Brzmi jak plan ale tez troche jakbym uczył sie latać zanim umiem chodzic 🙂 Serio pytam - od ktorego elementu zaczac zeby to nie bylo przytłaczające?
Dobra to mam teraz RAM, trzy albo dziewiec powtórzeń, rano procesowe a wieczorem kotwiczace, dłonią sprawdzam czy weszło, ewentualnie kamień pod kartka. Brzmi jak plan ale tez troche jakbym uczył sie latać zanim umiem chodzic 🙂 Serio pytam - od ktorego elementu zaczac jeśli mam zacząć od zera z tymi afirmacjami dla Manipury?
Jedno zdanie, pisane codziennie o tej samej porze, bez kamieni, bez mantry, bez sprawdzania dłonią. Przez dwa tygodnie. Potem możesz zacząć dodawać. Jeśli od razu nałożysz pięć warstw to po tygodniu nie będziesz wiedział co działa a co nie działa i przy pierwszym braku efektu rzucisz całość.
Też tak miałam na początku z tym pisaniem do kartki. Pomogło mi jak zaczęłam pisać powoli, jedno słowo na raz, i czytałam na głos w trakcie. Głos jakoś zakotwicza. Nie wiem czy to o czakrę chodziło ale przestałam czuć się dziwnie.
Ja porównywałem i szczerze efekt był podobny, ale mój stan skupienia był lepszy gdy coś mówiłem na głos. To może być po prostu psychologia uwagi a nie żaden efekt energetyczny. Nie wiem jak to rozdzielić.
