Chciałam poruszyć temat, który ostatnio nie daje mi spokoju. Wiem, że Manipura kojarzy się z siłą, pewnością siebie, wolą działania - ale co kiedy ta energia zamiast napędzać, zaczyna niszczyć? Mam na myśli sytuację, kiedy ktoś wpada w nagłe wybuchy złości, dominuje w rozmowach, nie potrafi puścić kontroli, a przy tym czuje stały ucisk w okolicach splotu słonecznego. Czy to nadczynność tej czakry? I kiedy właściwie przestaje to być zdrowa asertywność, a zaczyna być destrukcja? Pytam bo sama przez jakiś czas miałam podobne objawy i nie wiedziałam, czy pracować nad otwarciem, czy może jednak nad wyciszeniem.
To bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś w końcu to poruszył, bo dużo osób pracuje nad otwieraniem Manipury nie zdając sobie sprawy, że problem może leżeć właśnie po przeciwnej stronie. Nadaktywna Manipura to nie jest rzadkość - objawy, które opisujesz, czyli wybuchy złości, potrzeba dominacji, ucisk w brzuchu - to klasyczny obraz. Ale zanim zaczniesz pracować nad wyciszeniem, powiedz mi jedno: czy ta złość ma jakiś konkretny wyzwalacz, czy wybucha jakby bez powodu?
To co opisujesz brzmi jak zastój energii, który kumuluje się przez długi czas, a potem szuka ujścia przy byle okazji. Zastój w Manipurze często prowadzi właśnie do takich naprzemiennych stanów - raz czakra jest jakby przymknięta i czujesz apatię, raz energia nie ma dokąd odpłynąć i wybucha. Czy miałaś ostatnio sprawdzone wahadełkiem albo przez kogoś z zewnątrz jak wygląda ten przepływ?
Ojej, czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo sam dokładnie to przeżywam. Dosłownie od kilku tygodni mam to uczucie ucisku pod mostkiem i co jakiś czas wybuchy złości, których potem się wstydzę. Nie wiedziałem jak to połączyć z czakrami. Jolusia, czy mogłabyś wytłumaczyć co to znaczy, że zastój powoduje naprzemienność? Bo ja właśnie tak mam - albo totalny brak energii, albo eksplozja.
A czy jest jakiś szybki sposób żeby to sprawdzić samemu? Bo czekanie na bioenergoterapeutę to może trwać tygodniami, a jak się ma taki stan to chce się działać od razu.
Ja mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się że ważne. Gdzieś czytałam, że na stan Manipury może wpływać geopatia, tzn. miejsce w którym śpimy albo spędzamy dużo czasu. Czy ktoś wie coś o tym? Bo mój partner właśnie po przeprowadzce zaczął mieć problemy z agresją i zastanawiam się czy to może być powiązane.
Co do geopatii - można wezwać różdżkarza, który zmapuje siatki w mieszkaniu, albo samemu spróbować z L-różdżką. Ale tu muszę być szczera: to wymaga doświadczenia. Natomiast są też prostsze obserwacje - jak zwierzęta domowe, jeśli je macie. Koty zazwyczaj lgną do węzłów geopatycznych, psy ich unikają. Czy partner skarży się na złe spanie od przeprowadzki?
No właśnie tak! Skarży się że śpi niespokojnie, budzi się zmęczony. A mamy kota i on dosłownie zawsze śpi w jednym miejscu na jego poduszce, a wcześniej tego nie robił. Teraz zaczynam łączyć kropki...
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać czy te czakry to są naprawdę fizyczne miejsca w ciele, bo słyszałam różne rzeczy? I czy ta złość to może być też po prostu charakter człowieka a nie żadna czakra?
Ja chciałam dodać coś od siebie, bo kilka miesięcy temu miałam podobny epizod. Pracowałam nad otwieraniem czakry splotu słonecznego, bo czytałam że jestem zbyt pasywna i muszę wzmocnić Manipurę. I dosłownie po dwóch tygodniach afirmacji i wizualizacji ognia zaczęłam mieć napady furii, które mnie samej przerażały. Okazało się że nie uwzględniłam tego że moja czakra nie była zamknięta, tylko właśnie nadaktywna. Pracowałam nad dalszym pobudzaniem czegoś co już było rozregulowane w górę.
Poszłam do bioenergoterapeutki, bo sama już nie umiałam się w tym połapać. Ona powiedziała mi że czakra 'parzy' przy zbliżeniu dłoni, bardzo szybkie kółka wahadełkiem, i że widzi to wizualnie jako płomień który pali zamiast świecić. Ona też jako pierwsza powiedziała mi żebym zamiast otwierać, skupiła się na harmonizowaniu. To była dla mnie zupełnie nowa perspektywa.
Wracając do głównego tematu - bo widzę że trochę odbiegliśmy - chcę powiedzieć że kwestia kiedy energia staje się destrukcyjna to jest właśnie ten moment, kiedy przestaje nam służyć a zaczyna nam rządzić. Zdrowa Manipura daje ci siłę żeby powiedzieć 'nie', żeby postawić granicę, żeby działać. Nadaktywna sprawia, że granica staje się murem, asertywność przemienia się w agresję, a działanie w kontrolowanie innych. I tu jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadko się mówi - nadaktywna Manipura często reaguje silniej w miejscach i sytuacjach, gdzie już jest jakieś zaburzenie energetyczne w otoczeniu. Dlatego wątek geopatii Słonecznicy jest naprawdę na miejscu w tym temacie.
Czyli jeśli dobrze rozumiem to co piszesz Jolusia - zdrowa Manipura to siła, która ci służy, ale jak się rozreguluje to ta sama energia zaczyna działać przeciwko tobie i przeciwko innym? I w sumie nie ma znaczenia czy masz nadczynność czy niedoczynność, bo obie skrajności są problemem?
Też chciałem o to zapytać, bo u siebie mam chyba ten typ eksplozywny i to jest przerażające, bo chwilę po takim wybuchu naprawdę nie rozumiem skąd to się wzięło. Jak gdyby ktoś inny przez moment przejął stery. A potem zostaje wstyd i zmęczenie.
Słuchajcie, ten wątek z Dominik92 i Slonecznica to jest bardzo dobry przykład, bo mamy obok siebie dwie różne manifestacje tego samego problemu. Dominik, mam pytanie - czy te wybuchy mają jakiś wyraźny wyzwalacz, czy pojawiają się jakby znikąd? I czy czujesz wcześniej jakieś narastanie napięcia w ciele?
Dziękuję za pytanie, bo zmusiło mnie do refleksji. Tak, jest jakieś narastanie - to uczucie ucisku o którym pisałem wcześniej, pod mostkiem i trochę wyżej. Jak gdyby coś chciało się wydostać. Wyzwalacz zazwyczaj jest głupi - ktoś coś powie nie tak, coś mi wypadnie z ręki. Drobiazg, a reakcja jest nieadekwatna.
Czytam to uważnie i zastanawiam się czy ktoś próbował podejść do tego od strony tarota, żeby sprawdzić co leży u podstaw tej blokady? Nie jako zastępstwo diagnostyki energetycznej, ale jako uzupełnienie. Czasem karta bardziej dosłownie powie co jest źródłem napięcia.
A ja mam pytanie może trochę podstawowe - jeśli mam i nadaktywną Manipurę I jednoczesnie blokadę w czakrze serca, czy to może powodować właśnie że ta energia ze splotu nie ma jak pójść wyżej i dlatego zamienia się w agrsję? Czytałam coś takiego ale nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem
Przepraszam że wchodzę ale to o czym piszesz Lunella bardzo do mnie trafia. I mam pytanie - jak długo trzeba pracować żeby w ogóle zobaczyć jakiś efekt? Bo czytam ten wątek i widzę że to jest ogromna praca a ja jestem niecierpliwa i chcę wiedzieć czy to w ogóle ma sens żeby zaczynać
To co Karinka napisała to jest kluczowe - brak poprawy albo pogorszenie to nie powód do porzucenia tematu, ale do zmiany metody lub sprawdzenia diagnozy. U mnie też było tak że przez czas robiłam medytacje wzmacniające i byłam coraz bardziej drażliwa. Zatrzymałam się, zrobiłam ponowne skanowanie i okazało się że czakra była nadaktywna a nie słaba, więc wzmacnianie było ostatnią rzeczą jakiej potrzebowałam.
Czytam od samego początku i jeszcze nie pisałam, ale jedno zdanie Leokadii mnie zatrzymało. Ta diagnoza 'na żywo' kontra to co sami o sobie myślimy - to chyba jest największa pułapka w tej pracy, prawda? Że zakładamy co jest nie tak i zaczynamy pod to podciągać wszystkie objawy.
Właśnie o geopatii chciałam jeszcze zapytać - bo jeśli to naprawdę może destabilizować Manipurę, to czy w ogóle ma sens praca z czakrą jeśli nadal śpimy w tym samym miejscu? Czy to jak leczenie objawów przy istniejącej przyczynie?
Okej, czyli rozumiem że można pracować równolegle - i z geopatią i z Manipurą. Ale jak w ogóle rozpoznać że to właśnie geopatie a nie coś innego? Bo czytałam że objawy mogą być bardzo podobne do zwykłej blokady.
Mam pytanie do Jolusia - a co z tym wahadełkiem nad miejscem? Bo słyszałem że można skanować pomieszczenie i sprawdzać siatkę Hartmanna. Czy to jest w ogóle wykonalne dla kogoś bez dużego doświadczenia?
Wracając do tego co Leokadia mówiła wcześniej o pracy równoległej - ja zacząłem kilka dni temu robić tę medytację z żółtym światłem dla Manipury. Ale teraz zastanawiam się, czy skoro nie wiem czy mam blokadę geopatyczną czy nie, to czy taka medytacja może zaszkodzić? Nie chcę dolewać energii do czegoś co i tak jest nadaktywne.
Dziękuję za to - i tak, dokładnie, ten ucisk jest jakby coś siedziało w środku i nie może wyjść. Ale właśnie dlatego myślałem że to nadaktywna, bo ta energia gdzieś szuka ujścia. Teraz jestem zdezorientowany co do diagnozy.
A czy ktoś próbował przy tej diagnostyce podejść od strony ciała, nie energii? Bo słyszałam że bioenergoterapeuci często patrzą na postawę ciała - czy ktoś jest skulony, zaciśnięty w okolicach przepony, czy odwrotnie, eksponuje klatkę piersiową za bardzo. To ma wskazywać na stan Manipury niezależnie od tego co sami o sobie myślimy.
