Mam pytanie bo trochę szukałem i nie mogłem znaleźć konkretnej odpwiedzi. Chodzi mi o te afirmacje na czakry - czy ma znaczenie ile razy sie je powtarza? Bo widziałem że jedni piszą 7 razy, inni 21, inni 108. I czy pisanie odręcznie różni się od mówienia na głos? Bo słyszałem coś o kzyżowaniach sieci i że to niebezpieczne przy takich ćwiczeniach ale nie do końca rozumiem o co chodzi.
Zacznę od tej liczby powtórzeń, bo to faktycznie nie jest bez znaczenia. 108 to liczba sakralna w tradycji wedyjskiej, tyle koralików ma mala do medytacji. Przy czakrach stosuje się ją najczęściej przy głębszej pracy, zwłaszcza z Muladharą i Sahasrarą. 7 i 21 to już bardziej zachodnie uproszczenia. Natomiast to co powiedziałeś o krzyżowaniach sieci - możesz rozwinąć skąd to słyszałeś? Bo to brzmi jak zupełnie inny kontekst, bardziej geomantyczny, i nie do końca rozumiem jak to łączysz z afirmacjami.
Te krzyżowania sieci to raczej temat z geobiologii, Hartmanna, Curry'ego i tak dalej. Nie wiem skąd to przyszło do wątku o afirmacjach, bo to dwie różne bajki. Ale wracając do sedna - forma MA znaczenie, tyle że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Pisanie angażuje inne tory niż mówienie, to fakt. Przy pisaniu jest większa koncentracja, wolniejszy rytm. Tylko że jeśli ktoś pisze mechanicznie jak szkolna kara, to nic z tego nie wyjdzie bez względu na liczbę.
To co opisujesz brzmi jak lekko zmyłowany opis węzłów energetycznych, ale pomieszany z czymś innym. Przy afirmacjach na konkretną czakrę nie słyszałam żeby krzyżowania czegokolwiek robiły odwrotny efekt - chyba że ktoś pracuje nieświadomie i z dużym napięciem w ciele. Mam pytanie do Jacka - mówisz że pisanie angażuje inne tory, ale czy uważasz że dla konkretnych czakr jedna forma jest lepsza od drugiej? Bo intuicyjnie wydaje mi się że gardło i ekspresja to raczej mówienie na głos.
A ile w ogóle czasu trzeba żeby poczuć efekty? Bo ja próbowałam pisać afirmacje na Manipurę przez tydzień i nic. Dosłownie nic. Codziennie te same zdania, 21 razy, rano. Może forma była zła?
Ja bym tu dodała coś z innej strony - w niektórych tradycjach rytualnych jest zasada że afirmacja albo intencja wymawiana na głos ma moc tylko wtedy kiedy jest wypowiadana w odpowiednim stanie skupienia, nie automatycznie. Dlatego 7 razy z pełną uwagą może działać lepiej niż 108 razy na autopilocie. Sama przestałam liczyć powtórzenia i zaczęłam pracować do momentu kiedy czuję że coś się zmienia w ciele - ciepło, oddech, zmiana nastroju.
Ciekawa dyskusja. Ja podszedłem do tego od strony numerologii kiedyś i faktycznie liczby mają znaczenie symboliczne - 7 to liczba czakr, 9 to dopełnienie, 108 to iloczyn 1x4x27 albo 4x27, zależy jak liczyć. Ale przyznam szczerze że po kilku miesiącach eksperymentów doszedłem do podobnego wniosku co Gabka - sam rytm i intencja robiły dla mnie więcej niż konkretna liczba.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale mam podobne pytanie do Radgosta na pocątku - czy ktoś próbował łączyć pisanie afirmacji z kamieniami? Słyszałam że jak trzymasz kamień odpowiedni dla danej czakry podczas pisania to wzmacnia efekt. U mnie to działa chyba, ale nie jestem pewna czy to nie sugestia.
To co opisuje Labradoryt to klasyczny efekt skupienia uwagi, niekoniecznie sam kamień. Nie twierdzę że kamienie nie działają, ale mechanizm może być inny niż się wydaje - kamień pełni funkcję obiektu skupiającego intencję, podobnie jak świeca w rytuale. Wracając jednak do pytania z początku wątku - Radgost, czy ta informacja o krzyżowaniach sieci była jakoś powiązana z konkretną metodą pracy z afirmacjami, czy to było ogólne ostrzeżenie?
Krzyżowania sieci to temat który łatwo miksuje się z różnymi tradycjami i wtedy robi się bałagan. W kontekście pracy rytualnej i energetycznej faktycznie mówi się o miejscach na ziemi gdzie energie biegną inaczej, ale żeby to wpływało na efekt afirmacji - to już dość daleko idące twierdzenie. Masz jakiś link do tego bloga? Chętnie bym zobaczył co dokładnie było napisane, bo czym innym jest geobiologia, czym innym praca z czakrami, a czym innym rytuał.
Ja mam inne pytanie do całej grupy - czy ktoś miał tak, że afirmacje na jedną czakrę wywołały dziwne reakcje w innym miejscu ciała? Bo ja robiłam afirmacje na Swadhisthane i po kilku dniach zaczął mnie boleć żołądek. Nie wiem czy to zbieżność czy jakaś reakcja przepływu energii na sąsiednie czakry.
Przepraszam że może głupie pytanie, ale jak w ogóle sprawdzić zanim się zacznie, które czakry wymagają pracy? Bo czytam ten wątek i rozumiem że można sobie zrobić krzywdę pracując nie tam gdzie trzeba. Czy wahadełko wystarczy do diagnozy czy trzeba iść do kogoś?
A wracając do mojego żołądka - Eleonorka56 napisała że Swadhisthana mogła uruchomić przepływ w górę do Manipury. Czy to znaczy że powinnam teraz pracować też z Manipurą, czy poczekać aż się samo ustabilizuje? I czy afirmacje w tym momencie pomagają czy lepiej je odłożyć?
Ja słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać czy w ogóle dobrze to robiłam. Bo mówiłam że pisałam mechanicznie i nic nie czułam - ale może nie chodzi o to żebym coś czuła podczas pisania, tylko żeby obserwować efekty przez dłuższy czas? Trochę się pogubiłam w tych wszystkich odpowiedziach.
Mam wrażenie że ta dyskusja kręci się trochę w kółko między 'forma ma znaczenie' a 'skupienie ma znaczenie'. Może ktoś mi powie wprost - czy jest jakakolwiek tradycja która mówi żeby pisać afirmacje BEZ skupienia i że to też działa? Bo jak nie, to chyba odpowiedź jest prosta.
No właśnie o to mi chodziło na początku - czy samo pisanie wystarczy czy trzeba coś więcej robić. Bo jak czytam wątek to wynika ze musi być skupienie, odpowiedni czas dnia, odpowiedni kamień, odpowiednia liczba powtórzeń... I zaczynam sie zastanawiać czy nie jest tak że to wszystko razem nie jest niezbędne i każdy mówi o swojej metodzie która u niego zadziałała.
Przepraszam może za głupie pytanie ale: czy afirmacje na czakry to to samo co zwykłe afirmacje z tych książek samopomocowych, tylko inaczej sformułowane? Bo jak czytam co tu piszecie to mam wrażenie że to jednak coś innego - że chodzi o konkretną energię a nie tylko o myślenie pozytywne
A ja mam pytanie bo nie rozumiem jednej rzeczy - jak piszecie afirmacje na daną czakrę to je sami wymyślacie czy są jakieś gotowe zestawy? Bo szukałam i znalazłam bardzo różne listy w necie i nie wiem którym ufać. Jedne mówią pisz 'jestem bezpieczna' na Muladharę, inne żeby 'mam stabilne fundamenty' i nie wiem co lepsze
Hej, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i trochę się gubię - ktoś mógłby powiedzieć jakie afirmacje są dla poszczególnych czakr? Jak to w ogóle wygląda dla kogoś kto zaczyna? Rozumiem że skupienie ważne, forma ważna, ale od czego w ogóle zacząć?
Ale też nie chcę żeby to zabrzmiało odstraszająco dla Bolka - ludzie pracują z afirmacjami intuicyjnie i też coś z tego wynika. Nie trzeba mieć pełnej diagnozy żeby zacząć. Ja zaczęłam od Ajny bo po prostu czułam że tam mam problem i jakoś nie myliłam sie za bardzo 🙂
Dobra, to w takim razie mam pytanie do Labradoryt - mówiłaś że zaczęłaś od Ajny intuicyjnie i nie myliłaś się. Ale jak to sprawdziłaś? Tzn. skąd wiedziałaś że to była właśnie Ajna, a nie np. Vishuddha albo Sahasrara?
Czyli rozumiem że forma ma znaczenie ale w sensie intencji, nie liczby powtórzeń? Bo ja sie skupiałem głównie na tym ile razy pisac a tu wychodzi ze bardziej liczy sie co piszesz i w jakim kierunku. Czy dobrze rozumiem?
A ja mam pytanie które mi siedzi od jakiegoś czasu - czy jak piszesz afirmacje na jedną czakrę i nie wiesz że inna jest nadaktywna, to ta afirmacja może w ogóle 'dosięgnąć' nie tej czakry co trzeba? Tzn. czy energia wie gdzie iść czy idzie tam gdzie ją poślesz?
No dobra ale skąd mam wiedzieć na czym skupiać uwagę jeśli dopiero uczę się gdzie te czakry są? Tzn. wiem że Manipura to splot słoneczny, ale jak mam pisać i skupiać uwagę na konkretnym miejscu to jakoś mi to nie wychodzi naturalnie. Czy to jest coś co przychodzi z praktyką?
Słucham tej rozmowy o skupieniu i fizycznym kontakcie i mam wrażenie że to co opisuje Anetta to bardzo podobne do technik z bioenergoterapii gdzie właśnie kontakt dłoni z obszarem czakry jest częścią pracy. Czy ktoś z was był u bioenergoterapepty i pytał o afirmacje? Ciekawi mnie czy polecają konkretne formułowania.
Dobra, bo ta rozmowa znowu się rozgałęzia na sto stron. Może podsumujmy co faktycznie wyniknęło z tej dyskusji o formie i powtórzeniach, bo Radgost pytał konkretnie o te dwie rzeczy i jakoś do połowy wątku to zgubiłem. Co jest ważniejsze: liczba powtórzeń, czas dnia, sformułowanie czy skupienie? I czy ktoś jest w stanie powiedzieć co z tego jest opcjonalne?
Dobra, bo ta rozmowa znowu się rozgałęzia na sto stron. Może podsumujmy co faktycznie wyniknęło z tej dyskusji o formie i powtórzeniach, bo Radgost pytał konkretnie o te dwie rzeczy i jakoś do połowy wątku to zgubiłem. Co jest ważniejsze: liczba powtórzeń, czas teraźniejszy, kierunek działania afirmacji - i jak to wszystko ze sobą połączyć?
