Ja mam dokładnie odwrotny problem niż Radgost - nie czuję kiedy coś staje. Siedzę, piszę, wszystko wydaje się okej, a potem jak Eleonorka mówi żeby szukać sygnałów ciała to myślę sobie - no nie wiem czy cokolwiek czułam. Może jestem za bardzo w głowie żeby to rejestrować?
Słuchajcie, tu pojawia się coś interesującego bo właściwie opisujecie coś co jest bliżej techniki journalingu albo body scan z uważności niż pracy z czakrami per se. I pytanie do Seid albo Eleonorki - czy to jest dla was integralna część praktyki czakrowej czy uzupełnienie zewnętrzne? Bo mi się wydaje że to ważne rozróżnienie.
Ale wracając do pytania Radgosta o to czy pracować na jednej czakrze i ignorować resztę - mam wrażenie że to może być zależne od tego co blokuje. Jak mam konkretny temat życiowy to skupiam się na jednej. Jak czuję ogólny chaos to robię krótką serię po jednej afirmacji na każdą, od korzenia w górę. Czy ktoś w ogóle próbował takiej kolejności od dołu?
Mam pytanie może głupie ale nie rozumiem - jak się pisze afirmacje od korzenia w górę to pisze się jedną per czakra i przechodzi dalej, czy coś jak czujesz że 'weszło' to dopiero dalej? Bo jak mam pisać jedną na siedem to to trwa może dwie minuty i zastanawiam się czy to nie za mało żeby cokolwiek poczuć.
Rezonowanie to takie słowo które mi też zawsze sprawiało problem - co to znaczy dosłownie? Bo jak pytam to ludzie mówią 'po prostu poczujesz' i to mi za mało. Czy to jest coś fizycznego jak ciepło czy raczej zmiana myśli w trakcie pisania?
Ja jeszcze wracam do tematu powtórzeń bo Alinka pytała wcześniej a trochę to zostało bez rozwinięcia - czy ktoś zauważył że ta sama afirmacja pisana 108 razy a nie 21 daje jakościowo inny efekt, nie tylko więcej tego samego? Mnie zastanawia czy przy bardzo dużej liczbie powtórzeń coś się zmienia w samym procesie pisania.
To co Seid napisał o tym automacie mnie trochę niepokoi - bo jak piszę afirmacje to właśnie staram się być jak najbardziej obecny, żeby 'wchodziło'. A tu wychodzi że może to niekoniecznie potrzebne? Albo że zależy od tradycji? Nie wiem której ufać.
właśnie to jest clou - nie chodzi o zaufanie jednej tradycji, tylko o to żebyś wiedział w co ty wierzysz mechanizmem tej pracy. Bo jak wierzysz że to działa przez intencję to rozproszenie jest problemem. Jak wierzysz że przez powtarzanie na poziomie podświadomości to może nie jest. Ale najpierw odpowiedz sobie na to pytanie.
Mnie to pytanie o mechanizm trochę blokuje żeby w ogóle zacząć. Jak mam to wszystko przemyśleć zanim zacznę pisać to może nigdy nie zacznę. Czy ktoś po prostu zaczął bez teorii i potem jakoś to ułożył?
A wracam do tego co powiedziała wcześniej Eleonorka o 'wchodzeniu' afirmacji - czy jest jakiś sygnał który wyraźnie wskazuje że afirmacja zadziałała na konkretną czakrę? Pytam bo temat w tytule jest o formie i powtórzeniach, ale chyba nie da się ocenić czy forma ma znaczenie jeśli nie wiadomo jak w ogóle oceniać efekt.
Słucham tej wymiany między Jackiem a Szafirkiem i mam wrażenie że krążymy wokół czegoś ważnego. Mnie to przypomina numerologiczne patrzenie na powtórzenia - tam liczba 108 ma konkretne uzasadnienie matematyczne i astronomiczne, nie tylko rytualntne. Ciekawe że przy afirmacjach nikt tego nie kwestionuje, po prostu przejmujemy liczbę.
Przepraszam że pytam może zbyt prosto ale skoro 108 nie jest 'czakrowa' jak mówi Seid, to czy liczba 7 nie miałaby większego sensu? Bo czakr jest 7 i może 7 afirmacji na każdą, albo 7 razy każda? Czy to głupie myślenie?
Dobra ale wróćmy do meritum bo trochę odpłynęłyśmy - Radgost pytał na początku czy forma i powtórzenia mają znaczenie. Po całej tej dyskusji mam wrażenie że odpowiedź brzmi 'zależy od mechanizmu w który wierzysz' i to mnie nie satysfakcjonuje. Czy ktoś może powiedzieć co konkretnie zmieniało w jego praktyce kiedy zmieniał formę?
To właśnie mój problem od początku - nie umiem stwierdzić czy jak coś się zmienia to przez afirmację, przez liczbę powtórzeń, przez moment dnia czy po prostu przez to że w ogóle zaczynam robić coś regularnie. Może sama regularność jest tym co działa a reszta to szczegóły?
