Tylko że jeśli trzecie oko pracuje tylko w nocy, to jak niby rozwijać je w dzień? Bo cały czas słyszę, że medytacja, mantry, ale jak to ma połączyć nocne sny z dziennym funkcjonowaniem?
To brzmi pięknie w teorii, ale ja rano mam dzieci i psa i całkowite szaleństwo. Chwila zatrzymania z kubkiem i notatnikiem to luksus, na który rzadko mogę sobie pozwolić. Czy coś można zrobić chociażby wieczorem?
Kilka tygodni... 🙂 No tak, wszystko wymaga czasu. A nie ma jakiegoś szybszego sposobu na pobudzenie tej czakry przed snem? Coś konkretnego, nie teorii.
Ciekawe, że wspominacie o księżycu, bo to łączy się z czymś, o czym Irenka pytała na początku - czy sny to portal do aktywności trzeciego oka. Fazy księżyca potrafią naprawdę zmieniać jakość snów, przynajmniej u mnie. Pełnia bywa dla mnie nocem bardzo ruchliwą senną, a nowiu mam sny płytkie albo wcale ich nie pamiętam. Czy ktoś to obserwował i zapisywał?
Właśnie sobie uzmysłowiłam, że mam kompletnie nieregularnie zapamiętywane sny i nie wiem, czy to coś znaczy. Są noce gdzie pamiętam trzy, cztery sny dokładnie, i są takie całe tygodnie gdzie nic. Czy to może być znak, że Adżna pracuje skokowo, nie równomiernie? Czy raczej to coś zewnętrznego, stres, zmęczenie?
jeden trik, który mi ktoś podsunął i który naprawdę dał efekty - nastaw alarm o pięć minut wcześniej niż normalnie i te pięć minut zarezerwuj wyłącznie na leżenie z zamkniętymi oczami bez ruchu. Nie sprawdzaj telefonu. Nie zastanawiaj się co dziś. Tylko leż i niech sny same wypłyną. To działa lepiej niż szarpanie się od razu.
A ja mam pytanie trochę z boku tego wszystkiego - czy możliwe, że ktoś ma Adżnę aktywną w snach, ale kompletnie nie ma intuicji na jawie? Bo u mnie to jest właśnie ten podział i nie rozumiem jak to jest możliwe, skoro to ta sama czakra.
Ale to jest trochę błędne koło, nie? Żeby rozwijać trzecie oko w dzień, trzeba mniej bodźców, ale żeby mieć mniej bodźców, trzeba zmienić tryb życia, a żeby zmienić tryb życia, trzeba... nie wiem, jakiegoś wewnętrznego sygnału, że warto. I ten sygnał miałoby dawać trzecie oko. Jak z tego wyjść?
Dziesięć minut ciszy brzmi jak sen 🙂 Ale mówię to bez ironii, naprawdę. Zastanawiam się, czy ta cisza musi być absolutna, bo u mnie absolutna cisza nie istnieje, zawsze coś słychać. Czy liczy się cisza mentalna, nie dźwiękowa?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, bo nie bardzo rozumiem. Mówicie, że Adżna pracuje w snach, ale skąd wiadomo, że to Adżna, a nie na przykład Sahasrara? Korona też jest przecież związana z czymś wyższym, z połączeniem. Jak odróżnić, która czakra odpowiada za dany sen?
tak, to jak najbardziej możliwe. Powiedziałabym nawet, że to jeden z bardziej interesujących rodzajów snów. Kiedy wiedza i obecność stapiają się w jedno, to może być miejsce, gdzie Adżna i Sahasrara pracują razem. Nie rywalizują ze sobą, tylko nachodzą na siebie. Pytanie które mam do ciebie - czy po takim śnie budzisz się z poczuciem spokoju, czy raczej dezorientacji?
To co opisuje Irenka jest dla mnie jednym z czytelniejszych sygnałów, że Adżna naprawdę pracowała w trakcie snu, a nie że to był zwykły sen narracyjny. Ten spokój po przebudzeniu, to rozpoznanie bez słów, jest jakościowo inne od zwykłego dobrego snu. Czy ktoś jeszcze tak to odczuwa?
Pół godziny to naprawdę dużo. Sen pamięta się najlepiej w ciągu pierwszych kilku minut po przebudzeniu, potem każda chwila zwykłego myślenia nadpisuje te obrazy. Nie trzeba pisać zdaniami - wystarczy trzy słowa, symbol, kolor. Cokolwiek, co trzyma tę nić.
A mnie bardziej ciekawi to, co mówiła Czeslawa o różnicy między Adżną a Sahasrarą w snach. Czy ta klasyfikacja nie jest za bardzo umowna? Bo jak mam dwa sny i w obu jest i wiedza i to rozmycie granic, to jak w ogóle mam wiedzieć, która czakra dała mi ten sen?
Ale to trochę podważa sens całej tej klasyfikacji, nie? Jeśli i tak nie wiemy które to, to po co w ogóle rozróżniać Adżnę od Sahasrary w kontekście snów?
Dobra, ale zaraz. Skąd wiadomo, że to czakra generuje takie sny, a nie na odwrót? Może po prostu mamy różne typy snów, a my dopasowujemy do nich czakry post factum? Pytam z ciekawości, bo ta przyczynowość mnie zawsze gryzie w tych rozmowach.
Właśnie sobie pomyślałam, że to jest trochę jak z wahadłem i kalibracją, o którą pytała Irenka na początku tego tematu. Też nie wiemy do końca czy wahadło wykrywa pole czy odpowiada na nieświadome ruchy ręki, ale jak ktoś z niego korzysta regularnie i widzi wzorzec, to czy mechanizm naprawdę ma aż takie znaczenie?
To jest właśnie ten temat kalibracji, który pojawił się na początku i jakoś nam uciekł. U mnie obrót w prawo to aktywność, w lewo to zastój, ale znam osoby które mają dokładnie odwrotnie i obie strony twierdzą, że u nich to działa. Jak wy to rozróżniacie? Pytam, bo sama nigdy nie byłam w stu procentach pewna swojego klucza.
Ale ile to w ogóle trwa, żeby ta kalibracja zadziałała sensownie? Bo ja próbowałam raz, wahadło się kręciło to w lewo to w prawo bez sensu i rzuciłam to w kąt po kwadransie.
To jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. U mnie to był moment, kiedy wahadło zaczęło reagować spójnie przez kilka sesji z rzędu, a nie raz tak raz inaczej. Ale zanim do tego doszłam, naprawdę długo testowałam na banalnych pytaniach, zanim w ogóle zbliżyłam się do czakr.
Żeby nie pozostawiać tego bez odpowiedzi, bo to ważne, u różnych osób ten czas jest naprawdę różny. Znam kogoś, u kogo zadziałało po trzech sesjach, i znam kogoś, kto ćwiczył miesiąc. To nie jest wyścig. Ale chcę wrócić do Adżny, bo trochę nam ta kalibracja przesłoniła wątek snów. Irenka pytała konkretnie o to, jak ludzie odczytują obrót wahadła nad trzecim okiem.
Mam wrażenie, że to zależy od praktykującego bardziej niż od samej czakry. U mnie Adżna robi zdecydowanie większe obroty niż na przykład Manipura, kiedy jest aktywna. Ale to może być moje indywidualne ciało, mój indywidualny system, a nie zasada ogólna. Czy ktoś inny obserwuje podobną różnicę w amplitudzie?
Właśnie tu jest pułapka, bo każdy buduje swój klucz i potem mamy sytuację, gdzie dwie osoby z wahadłem nad tą samą czakrą dostaną inny wynik i obie będą twierdzić, że ich system jest poprawny. To nie jest argument przeciwko wahadłu, ale argument za tym, żeby nie traktować go jako jedynego źródła diagnozy. Szczególnie przy Adżnie, gdzie i tak mamy inne, może lepsze wskaźniki.
Czekajcie, bo to mi coś wyjaśnia. Mam ostatnio dużo tych 'wiem zanim wiem' momentów na jawie, ale sny mi uciekają, o czym mówiłam wcześniej. Czy to może znaczyć, że Adżna pracuje, ale nie przez sny, tylko przez tę dzienną intuicję?
Niekoniecznie blokuje. Czasem duże napięcie i zmiana zmuszają coś do otwarcia, bo stare schematy przestają działać. Adżna w sytuacji stresu może się budzić właśnie dlatego, że umysł analityczny jest zmęczony i puszcza trochę tej kontroli. Aczkolwiek to nie jest najzdrowszy sposób aktywacji.
A co to znaczy 'nie najzdrowszy'? Tzn. efekt jest taki sam czy coś się różni od aktywacji przez medytację?
Wracając do wahadła i Adżny, bo to mnie naprawdę ciekawi, czy ktoś próbował skanować tę czakrę bezpośrednio po przebudzeniu, kiedy sen jeszcze jest żywy? Zastanawiam się, czy wynik byłby inny niż w ciągu dnia.
