Mam pytanie, bo trochę się pogubiłam czytając różne artykuły. Mam kilka kamieni - ametyst, czarny turmalin i różowy kwarc - i nie wiem czy wystarczy że leżą u mnie na półce, czy muszę je nosić przy sobie żeby w ogóle cokolwiek robiły. Niektórzy piszą że sam kontakt wystarczy, inni że muszą być przy ciele. Ktoś ma jakieś doświadczenie z tym? Bo wydaje mi się że jak leżą to po prostu są ładną dekoracją 🙂
To zależy od tego co chcesz osiągnąć. Jeśli chodzi o ogólną energię w pomieszczeniu, to kamień spokojnie może stać w pokoju i działać na przestrzeń wokół. Ale jeśli pracujesz z konkretną czakrą i chcesz żeby kamień rzeczywiście wpływał na twój przepływ energii, to bliskość ciała naprawdę robi różnicę. Przynajmniej według mojego doświadczenia.
Wow, super że poruszasz ten temat, bo ja się też nad tym zastanawiałem! Salomea63 a możesz powiedzieć więcej, jak daleko od ciała może być kamień żeby jeszcze działał? Pytam serio, bo mam sugillit i nie zawsze mam gdzie go nosić.
Trochę tutaj sprostuję, bo to nie jest aż tak binarne. Kamień przy ciele a kamień na półce to dwa różne zastosowania, nie żadne lepsze czy gorsze. Przy ciele - bardziej indywidualne, nakierowane na twoją aurę i konkretne centrum energetyczne. W pomieszczeniu - wpływa na ogólną wibrację miejsca. Różowy kwarc na półce w sypialni robi dużo dobrego dla atmosfery miejsca, ale jeśli chcesz pracować z Anahatą, to go połóż na klatce piersiowej podczas medytacji.
A ja czytałam gdzieś że kamień trzeba miec przy sobie conajmniej kilka godzin dziennie żeby w ogóle go zaprogramować. Czy to prawda? Bo jak noszę przez chwile to i tak nic nie czuje.
To co mówisz Forsycja jest ważne - odróżnienie sugestii od realnego odczucia energetycznego to jedna z trudniejszych rzeczy na początku. Ja sobie z tym radziłam tak, że kładłam kamień w miejscu gdzie o nim nie myślałam i sprawdzałam czy mimo wszystko coś czuję. Trochę ślepa próba.
To ciekawy eksperyment Kolowa. Zapisywałem sobie kiedyś obserwacje dzień po dniu kiedy nosiłem hematyt, a potem robiłem tydzień przerwy. Różnica w samopoczuciu była dość wyraźna, ale uczciwie przyznam że nie wiem czy to był kamień czy po prostu inne czynniki tamtego tygodnia. Ciężko to odizolować.
Hej, mogę się wtrącić z pytaniem trochę z boku? Czytałam coś o bezwładzie wahadła i że to można stosować do diagnozowania czakr. Co to właściwie jest ten bezwład wahadła? Bo nie do końca rozumiem czy to jest technika sama w sobie czy coś co się bierze pod uwagę przy odczytach.
To ważna uwaga Edzio.ka. Ja długo nie wiedziałem że to problem, myślałem że odczyt jest prawidłowy a tymczasem sam generowałem ruch. Jak to rozpoznać w praktyce?
Ojej, to teraz się zastanawiam czy moje odczyty były w ogóle wiarygodne. Zawsze mi wychodziło że czakra korzenia kręci się w lewo czyli blokada, ale może po prostu tak trzymałam rękę. Jak wyćwiczyć tą stabilizację?
Podobnie miałam na początku. Pomogło mi ćwiczenie bez żadnej czakry - po prostu trzymałam wahadło nad stołem i uczyłam się czuć kiedy ruch pochodzi ode mnie a kiedy skąd indziej. Trochę to trwa ale polecam. A wracając do kamieni - myślę że przy samej diagnostyce wahadełkiem kamień w dłoni może zresztą zaburzyć odczyt, nie?
To zależy jakiego kamienia użyjesz. Ja na przykład trzymam ametyst w lewej dłoni kiedy pracuję z wahadełkiem, bo pomaga mi się wyciszyć i skupić. Ale rozumiem argument że może to mieszać. Nie ma tu jednej zasady, różni praktycy robią to różnie.
Wow, nigdy bym nie pomyślał że kamień przy wahadełku może cokolwiek zmieniać! Salomea63 a czy masz jakiś ulubiony kamień właśnie do takich sesji diagnostycznych? Bardzo dziękuję za te wszystkie wyjaśnienia, naprawdę mi to pomaga poukładać sobie wiedzę.
Wracam trochę do początku wątku bo wydaje mi się że kluczowa kwestia czy nosić czy trzymać w domu zależy też od tego z jaką czakrą pracujesz. Przy Muladharze na przykład kontakt z ziemią jest ważny, więc kamień w kieszeni przy nodze albo nawet stawiany na podłodze podczas medytacji ma inny sens niż ten sam kamień na półce na wysokości głowy. Ktoś tak to stosuje?
A wracając do tego bezwładu - rozumiem że to problem techniczny, że ręka nieświadomie porusza wahadłem. Ale jak w takim razie w ogóle odróżnić że wahadło reaguje na energię czakry a nie na mój własny ruch? Czy to jest do nauczenia czy raczej jedni mają ten dar a drudzy nie?
Mnie bardziej nurtuje teraz inna rzecz. Skoro uczę się stabilizacji wahadła, to czy kamień który mam przy sobie w czasie ćwiczeń może jakoś zakłócać ten proces nauki? Kolowa wspominała że może mieszać odczyty, a Salomea63 że jej ametyst pomaga się skupić. Jak to pogodzić?
Myślę że to zależy od etapu. Na początku, kiedy jeszcze nie wiesz skąd pochodzi ruch wahadła, lepiej nie dodawać kolejnych zmiennych. Jak już masz jakąś bazę i wiesz co czujesz bez kamienia, możesz zacząć eksperymentować z jego obecnością i obserwować różnicę. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało.
Wracam do pytania Forsycji o to czy nosić kamień czy trzymać w domu - bo ta cała rozmowa o wahadłach jest ciekawa, ale trochę odpłynęłyśmy od sedna. Mam praktyczne podejście: jeśli pracujesz z konkretną czakrą, kamień powinien być możliwie blisko tej czakry przez jak największą część dnia. Czakra korzenia - coś ciężkiego w kieszeni spodni albo w bucie. Serca - zawieszka. W domu to raczej uzupełnienie, nie zamiennik.
Bezsenność i problemy ze snem mogą wskazywać zarówno na blokadę Ajny jak i na jej nadczynność - to nie jest tak jednoznaczne. Nadaktywne trzecie oko też daje kłopoty ze snem, tyle że z innych powodów. Jak diagnostykujesz swój stan? Samodzielnie czy ktoś ci to sprawdzał?
Żywe sny i trudności z zasypianiem przy jednoczesnych bólach głowy w okolicach czoła - to mi brzmi bardziej jak nadczynność niż blokada. Blokada Ajny daje raczej odcięcie od intuicji, trudności z wizualizacją, takie uczucie że myślisz wyłącznie schematycznie. Ale nie stawiaj sobie diagnozy na podstawie forum - warto by ktoś przeszkolony to sprawdził.
To ciekawe bo ja mam odwrotnie - nie pamiętam snów prawie w ogóle i czuję się jakbym żyła tylko tym co widzę na co dzień, zero intuicji. Myślałam że to czakra korzenia mi siada przez te lęki, ale może Ajna też?
Z mojego doświadczenia często kilka czakr jest rozregulowanych jednocześnie i jedna wpływa na drugą. U mnie jak miałem zastój w Manipurze to potem odbiło się na Vishuddha - zacząłem mieć problemy z komunikowaniem swoich granic. Dopiero jak zająłem się splotem słonecznym to gardło też się poprawiło. Czy robiłaś kiedyś pełne skanowanie wszystkich siedmiu?
Robiłem oba warianty. Samodzielne wahadłem, zapisując każdy odczyt, a potem weryfikowałem u bioenergoterapeuta. Ciekawe było to że wyniki dość dobrze się pokrywały - ale to było po kilku miesiącach ćwiczeń, nie na początku. Na początku moje odczyty były kompletnie przypadkowe jak teraz już rozumiem.
Bardzo przepraszam że wchodzę w wątek wahadłowy, ale chciałem zapytać coś w temacie kamieni. Onyksa pisała o lapis przy czakrze trzeciego oka i o czakrze korzenia że kamień powinien być nisko przy ciele. A co z czakrą serca? Mam różowy kwarc i nie wiem czy nosić go przy sercu jako zawieszka czy może gdzieś innym miejscem?
Przy kamieniu między łopatkami lepiej wybrać coś płaskiego i niezbyt dużego, bo inaczej rzeczywiście będzie tylko przeszkadzać zamiast pomagać. Tumblesy, czyli te obtoczone, polerowane kamienie, są do tego idealne. Ale wracając do meritum - Dominik, zanim zaczniesz z tylną czakrą, czy w ogóle robiłeś jakieś podstawowe oczyszczenie różowego kwarcu? Bo kamień który przyszedł do ciebie z nieznanych rąk może nosić cudze energie.
Dobra, bo sama chciałam zapytać o to samo - oczyszczanie kamieni to jeden z tych tematów gdzie każdy mówi co innego i nie wiem komu wierzyć. Jedni mówią sól, drudzy księżyc, trzeci dźwięk. Czy te metody są równoważne czy jednak niektóre działają lepiej na konkretne minerały? I czy to w ogóle ma związek z tym, czy kamień nosić czy trzymać w domu?
Nie są równoważne i tu powiem coś co może nie wszystkim się spodoba. Metoda oczyszczania powinna być dopasowana do twardości i składu mineralnego kamienia. Sól - szczególnie mokra - niszczy strukturę kamieni o niskiej twardości albo takich które zawierają minerały wrażliwe na wilgoć. Selenitu nigdy nie dawajcie do soli, rozpadnie się. Hematyt zardzewi. Więc zanim ktoś wyczyści kamień solą bo tak przeczytał na blogu, niech najpierw sprawdzi co to za minerał.
