To nie jest losowe, tyle mogę powiedzieć z dużą dozą pewności. Ciało jest bardzo konsekwentne w swoich sygnałach, tylko my nie zawsze umiemy czytać wzorzec bo patrzymy za krótko albo za bardzo z bliska. Mandragorka, jedno konkretne pytanie - te bóle to bardziej skurcze, napięcie, czy takie tępe ciągnienie? Bo to by dużo mówiło o tym czy mamy do czynienia z zablokowaną czy nadaktywną Manipurą.
Zdzichu, a czy musi to być jedno albo drugie? To jest to samo ciało, te same sygnały, tylko różne języki opisu. Mnie bardziej interesuje odpowiedź Mandragorki bo Lutobor zadał konkretne pytanie i chciałabym wiedzieć co ona czuje. Bo od tego zależy co dalej.
Bardziej to tępe ciągnienie chyba. Takie jakby coś było za mocno zaciśnięte w środku. Skurcze mam rzadziej, raczej wtedy gdy coś zjem i od razu siadam do pracy. To tępe jest prawie ciągłe.
Tepe i ciągłe to klasyka niedoczynnosci Manipury moim zdaniem. nadaktywna daje raczej takie ostre, pikace spazmatyczne. To o czym piszesz brzmi jak zastoj nie jak przeladowanie. Polecam skupic sie na rozgrzewaniu tej czakry - RAM mantra wizualizacja zoltego ognia, slonce.
Interesuję się tą rozmową od jakiegoś czasu i mam wrażenie że utknęliśmy w kółku. Mandragorka opisuje stałe tępe ciągnienie, które jest prawie ciągłe. To jest coś co wymaga konsultacji z gastroenterologiem, nie za tydzień, tylko raczej teraz. Mogę pytać o czakry ile chcę ale ciągły ból to jest sygnał który ciało wysyła i nie powinno się go tylko energetycznie 'przepracowywać'.
Obserwatorka mówi ważną rzecz. Mandragorka, czy byłaś już u lekarza w związku z tym? Bo pytanie w tytule wątku 'kiedy gastroenterolog' jest chyba teraz bardzo aktualne. Co powiedział lekarz jak tam byłaś, albo - czy w ogóle byłaś?
Byłam rok temu, USG zrobione, nic nie wyszło, powiedział 'jelito drażliwe, stres' i tyle. Dostałam coś na rozkurcz i tyle z tej wizyty. Stąd właśnie szukam dalej bo medycyna powiedziała mi 'stres' i dała tabletki i do widzenia.
Ok ale 'jelito drażliwe' to jest konkretna diagnoza, nie zbywanie. Tylko że leczenie IBS to jest proces, nie jedna wizyta. Wróciłaś do tego lekarza po tych tabletkach? Bo jeśli nic się nie zmieniło to należało wracać i drążyć dalej, nie szukać przyczyn w czakrach. Nie mówię że energetyka nie ma znaczenia, ale to jest krok który pominęłaś.
Hmm czyli jelito drażliwe... mój kolega ma to samo zdiagnozowane i on twierdzi ze mu pomogla dieta eliminacyjna, gluten i laktoze wycial. mandragorka probowalas czegoś takiego? Pytam bo to wydaje sie bardziej konkretne niż szukanie co jest przyczyna.
Chcę żebyście zrozumieli że ja nie mówię żeby zamiast lekarza. Mówię że praca z Manipurą może iść równolegle. IBS jest bardzo mocno powiązane ze stresem i stanem układu nerwowego, to jest medycznie udowodnione. I w tym miejscu energetyka i fizjologia się spotykają, bo stres to jest coś co działa na oba poziomy jednocześnie.
Ok to mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku. Mandragorka dostała diagnozę 'jelito drażliwe, stres', dostała tabletki, nie wróciła do lekarza i teraz szuka przyczyn energetycznych. Nie oceniam, serio, ale czy to nie jest sytuacja gdzie łatwiej jest myśleć 'mam zablokowaną czakrę' niż 'muszę wrócić do lekarza i walczyć o lepsze leczenie'? Pytam uczciwie bo sama tak czasem robię.
To co opisuje Estragonka to jest psychologicznie ciekawe zjawisko i o ile dobrze pamiętam jest na to jakaś nazwa, coś jak 'magiczne myślenie jako strategia unikania'? Nie mówię złośliwie, bo sam to obserwuję u siebie przy innych rzeczach. Czasem łatwiej wierzyć że coś jest energetyczne bo to nie wymaga kolejnej frustrującej wizyty u lekarza który nas zbywa.
Jest w tym dużo prawdy, Wawrzek, ale ostrożnie z generalizowaniem. Nie każde szukanie alternatywnych wyjaśnień to unikanie. Czasem system medyczny po prostu nie ma narzędzi do pewnych problemów albo nie ma czasu żeby się nimi zająć. IBS to jest diagnoza z wykluczenia, czyli 'nie wiemy co ci jest, ale to nie rak'. To nie jest pełna odpowiedź i rozumiem że człowiek szuka dalej.
Shangie ma rację że IBS to diagnoza z wykluczenia, ale to nie znaczy że szaman z wahadełkiem ma lepszą odpowiedź. To znaczy że medycyna jeszcze nie wie i trwają badania. Różnica jest istotna.
Zdzichu nie wiem czy ktokolwiek tu mówił o szamanie z wahadełkiem 🙂 Ale wracając do Mandragorki, bo myślę że ten wątek o 'szukaniu zamiast wracania do lekarza' jest uczciwy i warto żebyś się do niego odniosła. Jak ty to widzisz? Czujesz że praca z czakrami jest dla ciebie sposobem na przepracowanie czegoś co lekarz zignorował, czy naprawdę myślisz że tu jest coś energetycznego?
Ojej, to jest celne. Szczerze? Trochę i jedno i drugie. Ale też - wróciłam do lekarza, tylko już do innego, i ten mówi żebym prowadziła dziennik jedzenia i stresu. I właśnie jak zaczęłam to prowadzić, to zobaczyłam ten wzorzec z przestrzenią i jedzeniem przy biurku. Więc może to nie jest albo-albo. Lekarz kazał obserwować, ja obserwuję i szukam też innych kątów. I tu trafiłam na watek o Manipurze.
Ok więc dziękuję za to pytanie bo ono mnie naprawdę zmusiło do myślenia. Tak, trochę unikałam powrotu do lekarza bo po tej pierwszej wizycie poczułam się jakby... zbyta. Ale teraz prowadzę ten dziennik i widzę wyraźnie: najgorzej jest kiedy jem w miejscu gdzie pracuję albo kiedy stoję nad zlewem i jem na szybko między zadaniami. Czyli ta przestrzeń, atmosfera, napięcie przy jedzeniu - to jest realny wzorzec. I teraz właśnie nie wiem co z tym robić, bo to jest jednocześnie coś energetycznego i coś bardzo praktycznego.
To jest bardzo ważna obserwacja i chcę żebyś ją doceniła, bo większość ludzi nie dociera do takiego wniosku samodzielnie. To co tu opisujesz to jest dokładnie przecięcie fizjologii i energetyki. Jedzenie w stresie, w ruchu, bez zatrzymania - to dosłownie zamyka Manipurę. Ciało nie dostaje sygnału 'jesteś bezpieczna, możesz trawić'. Pytanie które bym teraz zadał brzmi: czy masz w ciągu dnia jakiekolwiek miejsce gdzie czujesz się spokojna i czy tam jedzenie wchodzi inaczej?
To co Mandragorka opisuje z tą przestrzenią to mnie bardzo uderzyło bo ja miałam dokładnie to samo przez długi czas i w ogóle nie łączyłam tych kropek. Jadłam przy biurku, z telefonem, między mailami i byłam przekonana że to normalne. Dopiero jak zaczęłam robić przerwę i wychodziłam jeść na zewnątrz to w ciągu kilku tygodni te dolegliwości bardzo zmalały. Nie zniknęły całkiem ale różnica była wyraźna. Więc to pytanie Lutobora jest naprawdę kluczowe - gdzie i jak jesz kiedy czujesz się spokojnie?
Ok, ale żeby być precyzyjnym: to co opisujecie (jedzenie w stresie, aktywacja układu współczulnego podczas posiłku, brak przywspółczulnego 'odpoczynku i trawienia') to jest neurobiologia, nie energetyka. Odruch trawienia wymaga stanu relaksu układu nerwowego. To jest fizjologia i jest dobrze zbadana. Manipura może sobie być albo nie być, ale mechanizm jest znany i nie wymaga energetycznego wyjaśnienia. Nie mówię że praca z czakrą jest zła, mówię żeby wiedziec CO naprawdę pomaga i dlaczego.
Zdzichu ale przeciez obie rzeczy moga byc prawda jednoczesnie. Nerobiologia opisuje mechanizm, energetyka opisuje te sama rzeczywistosc innym jezykiem. to nie jest sprzecznosc, to sa dwa poziomy opisu. Ja nie widze problemu. Mandragorka, wracajac do tematu przestrzeni: czy w miejscu gdzie jesz przy biurku jest jakis chaos wizualny, duzo sprzetow, balagan? Bo to tez ma wplyw na Manipure przestrzen wokol ciebie to przedluzenie twojego pola energetycznego.
Hmm to co Runolog mowi o przestrzeni to jest ciekawe. Tzn. nigdy o tym nie myslalem ze miejsce gdzie jesz może wplywac na trawienie w sensie energetycznym. Ale z drugiej strony intuicyjnie to ma sens nie? Jak siadasz do stołu w spokojnym miejscu kontra jedzenie na biurku z dziesiecioma kartami przeglądarki otwartymi... to są bardzo różne stany. Mandragorka, jak wyglada to twoje miejsce pracy gdzie jesz? pytam bo jestem ciekaw czy to co opisuje Runolog pasuje.
To jest ciekawe co Mandragorka opisuje, ale zastanawiam się czy przypadkiem nie odkrywamy tu po prostu podstawowych zasad higieny posiłków, które każdy dietetyk powie: jedz przy stole, bez ekranów, bez pracy, powoli. To nie jest odkrycie, to jest poradzenie z zasad żywienia. I moje pytanie jest szczere: co dokładnie dodaje tu perspektywa energetyczna poza tym co już wiemy z dietetyki i neurobiologii?
Shangie, to jest uczciwa odpowiedź ale też trochę 'droga na skróty' do tego samego miejsca. Czyli energetyka jako system motywacyjny do zdrowych zachowań, niekoniecznie jako opis rzeczywistości. Mogę z tym żyć intelektualnie, ale wtedy trzeba powiedzieć wprost: używamy metafory Manipury żeby zmotywować się do jedzenia w spokoju, nie że Manipura jest rzeczywiście zablokowana i to powoduje ból. To jest różnica.
Wawrzek to jest interesujące rozróżnienie ale myślę że dla Mandragorki w tej chwili nie jest najważniejsze czy to metafora czy rzeczywistość energetyczna. Ona ma realny ból, odkryła realny wzorzec (jedzenie przy biurku w chaosie = gorzej), i teraz potrzebuje wiedzieć co z tym zrobić. Czy to się nazwie 'higiena posiłków' czy 'praca z Manipurą' to jest w dużej mierze kwestia języka. Mandragorka, co ty sama chcesz teraz zrobić z tą obserwacją? bo to jest twoje ciało i twoja droga.
Zgadzam się z Malwinką w jednym: Mandragorka znalazła konkretny wzorzec i to jest dobre. Ale chciałem zapytać o jeden szczegół: zapisujesz w tym dzienniku też co jesz, nie tylko kiedy i gdzie? Bo IBS jest bardzo czuły na konkretne produkty i ten dziennik będzie naprawdę wartościowy jeśli będziesz miała tam pełny obraz. To jest coś co możesz pokazać lekarzowi i to jest dużo bardziej konkretne niż sama przestrzeń.
To co właśnie napisałaś jest naprawdę kluczowe i chcę żebyś to zapamiętała: te same produkty, różny efekt w zależności od stanu. To jest właśnie ta granica między fizycznym a energetycznym. Albo inaczej: to jest dowód że problem nie leży tylko w składnikach pokarmu ale w stanie w którym jesteś kiedy go przyjmujesz. Dla mnie to jest czytelny sygnał Manipury i jej relacji z poczuciem bezpieczeństwa i uziemieniem.
