Lutobor, albo - co mówię po raz kolejny - to jest aktywacja układu współczulnego, który dosłownie zatrzymuje trawienie. To jest fizjologia, nie metafora. I nie mowie ze masz zle wnioski praktyczne: Mandragorka ma jeść spokojniej, w lepszej przestrzeni, bez stresu. Ale to nie jest 'dowód na Manipurę'. To jest dowód na to że stres hamuje trawienie, co wiemy od dziesiatek lat. Te dwie interpretacje dają te same zalecenia i to jest w porządku, ale nie mieszajmy ich ze sobą.
Ale Zdzichu, czy ta rozmowa o terminologii jest teraz potrzebna Mandragorce? Serio pytam, nie złośliwie. Bo ona ma konkretną obserwację i myślę że warto teraz rozmawiać o tym co może zrobić z tą przestrzenią, jak ją zmienić, jakie praktyki wprowadzić, czy coś z kamieni przy stole, czy afirmacja przed jedzeniem, czy po prostu fizycznie inne miejsce. Zamiast kolejnej rundy o tym czy to neurobiologia czy Manipura.
Mam pytanie do tych którzy pracują z energetyką przestrzeni jedzenia: czy jest jakaś konkretna praktyka którą polecacie robić PRZED posiłkiem a nie po? Bo dużo rozmawiacie o tym żeby zmienić miejsce, ale jeśli nie można zmienić miejsca - np. ktoś ma naprawdę małe mieszkanie albo jada w biurze bez alternatywy - to co wtedy? Czy jest jakiś sposób żeby tę przestrzeń choć trochę 'przestawić' energetycznie przed jedzeniem?
To co Runolog pisze o zatrzymaniu przed jedzeniem to jest coś co ja też robię i potwierdzam że robi różnicę. U mnie to są trzy spokojne oddechy i dosłownie powiedzenie w myślach 'teraz jem'. Takie banalne, ale przestawia uwagę. A jeśli chodzi o przestrzeń i nie można zmienić miejsca - ja bym polecała chociażby zepchnąć dokumenty na bok i mieć tylko talerz przed sobą. To fizyczna zmiana ale ma energetyczny skutek, bo wizualny chaos wokół nas jest naprawdę informacją dla układu nerwowego.
Ojej, ta rozmowa o przestrzeni to jest coś co mnie trafia prosto w serce bo nigdy o tym nie myślałam w kategoriach czakr a teraz wszystko mi się łączy. Ja też jem przy biurku i mam cały czas te same problemy z żołądkiem. Nie wiedziałam że to może być tak bezpośrednio połączone. Mandragorka, chcę żebyś wiedziała że ta obserwacja którą piszesz z parkiem kontra biurkiem to jest naprawdę coś, to nie jest placebo ani wyobraźnia.
Ojej, to co Malwinka napisała o tych trzech oddechach i 'teraz jem' to jest takie proste a ja nigdy na to nie wpadłam! Już to zapisuję. Ale mam pytanie - czy ta intencja przed jedzeniem działa tak samo jeśli naprawdę jesteś w biegu i masz może 30 sekund na to zatrzymanie? Czy to musi być jakieś głębsze skupienie żeby Manipura to poczuła?
Tygrysica, szczerze? 30 sekund wystarczy jesli sa naprawde swiadome. Bardziej chodzi o przełącznik w glowie niz o dlugosc rytualu. Chociaz powiem ci ze ja na poczatku robilem to mechanicznie i przez jakis czas nic nie czulem, dopiero jak zaczalem naprawde intencjonalnie kierowac uwage na brzuch to cos sie zmienilo. ale to moze byc moja kwestia nie regula
no i tu mamy kolejny problem z tą rozmową: 'Manipura to poczuła' to nie jest kategoria ktora ma sens fizjologicznie. Układ nerwowy reaguje na sygnały z otoczenia, na hormony, na oddech. Nie na intencje kierowane do czakry. Moge sie mylić jeśli chodzi o energetykę, ale nie mylę się jeśli chodzi o to jak działa autonomiczny układ nerwowy
słuchajcie, siedzę tu od jakiegoś czasu i czytam i mam takie wrażenie że ta dyskusja toczy się w kółko od kilkudziesięciu postów 🙂 Zdzichu ma rację co do fizjologii. Runolog ma rację że perspektywa energetyczna może komuś pomagać. Ale nikt tu nie odpowiedział na pytanie które Obserwatorka zadała - co konkretnie zrobić z przestrzenią jedzenia gdy nie można jej zmienić. Czy możemy do tego wrócić?
Liki, dziękuję że to wyciągnąłeś bo mi się ta wątek urwał. No właśnie - co z tymi co jedzą w biurze, w samochodzie, na stołówce zakładowej gdzie jest hałas i fluorescencyjne światło i tłok? Energetycznie to jest chyba dramat, ale co z tym zrobić kiedy nie ma wyboru?
Obserwatorka, to jest bardzo konkretne pytanie i mam na nie konkretną odpowiedź. Jeśli nie możesz zmienić przestrzeni fizycznej, możesz stworzyć przenośną przestrzeń energetyczną. Brzmi górnolotnie, ale w praktyce to np. mały kamień który kładziesz przed sobą jako 'kotwicę spokoju', zawsze ten sam. Albo zapach - wąchasz eteryczny olejek przez chwilę przed jedzeniem. Mózg bardzo dobrze zapamiętuje zapach jako sygnał do zmiany stanu. A to znów i neurobiologia i energetyka jednocześnie
ooo, to z kamieniem to jest ciekawe! Lutobor, masz na myśli że kamień ma działać jak kotwica psychologiczna czy że ma faktycznie pole energetyczne które modyfikuje przestrzeń? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i chciałabym wiedzieć jak to rozumiesz
a jakie kamienie konkretnie do Manipury? Bo czytałem że cytryn albo tygrysie oko ale nie wiem czy do jedzenia to ma sens. I jak to się łączy z bólem żołądka? Tzn. czy kamień przy jedzeniu może pomóc odblokować czakrę czy to tylko na ten konkretny moment działa?
Bogumil ja mam tygrysie oko i nie wiedziałem że to do Manipury. Kupilem bo ladnie wygladal haha. Teraz musze go uzywac przy jedzeniu i zobaczyc czy cos się zmieni. Choc z drugiej strony nie wiem jak miałbym stwierdzic ze to kamien a nie po prostu ze zwróciłem uwage na to jak jem
Wawrzek, masz rację metodologicznie ale to forum ezoteryczne a nie laboratorium 🙂 Ja myślę że dla praktyki codziennej nie musisz tego rozdzielać. Jeśli kamień + skupienie = lepsze samopoczucie, to czy naprawdę ważne co z czego pochodzi? Inna sprawa jeśli ktoś rezygnuje z leczenia bo 'ma kamień', ale to jest inny przypadek
no właśnie, to jest granica o której Zdzichu mówił wcześniej. Kamień jako dodatek do normalnego życia - spoko. Kamień zamiast lekarza przy chronicznym bólu - to już nie. Mandragorka, czy ty to rozumiesz? Tzn. w sensie czy lekarz i ta energetyczna praca idą u ciebie równolegle?
tak, tak, tak! idą równolegle i wgl nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Mam wizytę kontrolną i prowadzę dziennik który pokazuję lekarzowi. On wie że 'pracuję też z energetyką' i powiedział tylko żeby go informować o wszystkim co robię. Nie skwitował tego złośliwie co mnie zaskoczyło. Ale o kamieniu przy jedzeniu jeszcze nie powiedziałam haha, może przy następnej wizycie 🙂
to dobrze, że lekarz jest otwarty. Mam jedno praktyczne pytanie do dziennika Mandragorki: zapisujesz też poziom stresu danego dnia, nie tylko miejsce i co jadłaś? Bo po tym wątku wydaje mi się że stres jest bardzo silną zmienną i bez niej dziennik może dawać fałszywe korelacje. Tzn. możesz myśleć że problem to biurko, a tak naprawdę to był stresujący dzień
skala 1-5 jest dobra i prosta. Ale dorzuciłabym jeszcze jedno pole: 'co czułam przed jedzeniem w ciele'. Nie emocje, tylko ciało. Napięcie w barkach, ścisk w klatce, spokój, ciepło w brzuchu. To daje inny wymiar niż ocena stresu w głowie i jest bliższe temu czego szukasz w kontekście Manipury
Shangie, to jest bardzo dobra wskazówka. Ja sama przez jakiś czas prowadziłam podobny dziennik i to pole 'co w ciele' było najcenniejsze. Zaczęłam rozpoznawać ze dwie godziny wcześniej że coś się 'ściska' w okolicy splotu i to był sygnał żeby coś zrobić zanim posiłek będzie katastrofą. Ale trochę to trwało zanim zaczęłam to odczytywać
to co Tojadek napisala o tym 'ścisku' dwie godiny wcześniej to mnie troche zaskoczylo. tzn. ze mozna to wyczuc tak wcześnie zanim cokolwiek się dzieje fizycznie? bo ja jak mam bol żołądka to już po wszystkim nie mam żadnego sygnalu z wyprzedzeniem. to jest kwestia treningu czy niektorzy po prostu tak maja?
ok ale zaraz, bo to co opisuje Tojadek to jest klasyczne interoception, czyli zdolność do odczuwania sygnałów z wnętrza ciała. to jest udokumentowane i ćwiczalne. pytanie czy nazywamy to 'słuchaniem Manipury' czy 'rozwijaniem interorecepcji' to jest różnica tylko w języku, prawda? bo mechanizm ten sam
słuchajcie a wracając do tematu przestrzeni, bo chyba nam uciekł ten wątek - Mandragorka pisała o diagnostyce miejsca gdzie się je i to mnie bardzo ciekawi. Bo ja na przykład odkryłam że mój największy problem to nie stołówka w pracy (choć tam też ciężko) tylko własna kuchnia. Tyle lat gotowałam i jadłam w tym samym miejscu i jakoś nigdy nie sprawdziłam energetycznie czy to w ogóle ok. Okazało się że mam tam trochę zaklejonych energii po różnych trudnych rozmowach które tam się odbywały. czy ktoś kiedyś skanował własną kuchnię pod kątem Manipury?
Malwinka, to jest ciekawe pytanie i trochę je rozszerzę: czy kuchnia jako przestrzeń ma w ogóle specyficzny charakter energetyczny który jest związany z Manipurą? tzn. ogień, transformacja jedzenia, podstawowe potrzeby - to wszystko brzmi jak Manipura. ale z drugiej strony kuchnia to też miejsce rodzinnych napięć, kłótni przy gotowaniu, stresu z codziennością. jak to się przekłada na to co czujemy w żołądku jedząc w tym miejscu?
kuchnia jest bardzo silnym miejscem energetycznym właśnie dlatego że to połączenie ognia i odżywiania, czyli Manipura i Muladhara razem. w tradycjach gdzie ognisko domowe było centrum życia, kuchnia była traktowana jak mały ołtarz. i ta pamięć jest wciąż w nas nawet jeśli mamy indukcję i microwave. ale właśnie dlatego negatywne energie tam osiągają też dużą gęstość, bo miejsce jest silnie naładowane. wietrzenie, intencjonalne sprzątanie, kadzenie lub sól to minimum co warto robić regularnie
Shangie ale czy nie przesadzamy troche z tym energetycznym traktowaniem kuchni? bo mozna by powiedziec ze kazde pomieszczenie ma swoja 'energie' i że wszedzie trzeba kadzi i solit. kiedy to sie zatrzymuje? mam wrazenie ze jak czlowiek zacznie za bardzo analizowac energetyke kazdego kata mieszkania to skonczy sie obsesja a nie rownowaga
ok ale ja mam pytanie praktyczne zanim przejdziemy do sprzątania energetycznego: Mandragorka, jak ty w ogóle sprawdzasz przestrzeń? wahadełko? odczucie dłonią? bo to jest chyba podstawowe pytanie do tej diagnostyki miejsca o której mówisz
