Mam takie pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje i nie mogłam znaleźć dobrego wątku, więc zakładam nowy. Pracuję zawodowo jako graficzka i ostatnio mam totalny zastój z kreatywnością - siedzę przed monitorem i nic. Zero pomysłów, wszystko co rysuję jest sztampowe i nudne. Zaczęłam czytać o Swadhisthanie i wszędzie piszą że to czakra kreatywności, ale jednocześnie wszędzie jest powiązana z seksualnością. I tutaj mam problem, bo te dwa wątki mi się jakoś nie chcą łączyć w głowie. Czy da się pracować z sakralną stricte pod kątem zawodowym i twórczym, bez wchodzenia w ten seksualny aspekt? Albo one są na tyle splecione, że nie ma takiej opcji?
To bardzo sensowne pytanie i bardzo często się z nim spotykam. Swadhisthana to nie jest 'czakra seksu' - to jest czakra wody, płynności, twórczego przepływu. Seksualność to tylko jeden z jej wymiarów, może nawet nie najważniejszy. Klasyczne teksty z tradycji tantry mówią o niej jako o siedzibie rasy - czyli esencji życiowej przyjemności i tworzenia w najszerszym sensie. Możesz jak najbardziej pracować z nią wyłącznie pod kątem twórczego odblokowania. Pomyśl o tym tak: kreatywność i seksualność to dwa przejawy tej samej siły twórczej, ale możesz świadomie kierować przepływ w stronę tworzenia. Przynajmniej tak to rozumiem po kilku latach praktyki.
Zgadzam się z Lilą co do zasady, ale chcę dodać jedno zastrzeżenie - moim zdaniem nie da się w pełni odblokować Swadhisthany pomijając ten seksualny aspekt CAŁKOWICIE. To jak chcieć uruchomić silnik i powiedzieć 'ale bez tych cylindrów po lewej'. Możesz pracować z warstwą twórczą i to da efekty, ale głęboka blokada kreatywna często ma korzenie właśnie tam, gdzie nie chcemy patrzeć. Nie mówię oczywiście o żadnych praktykach tantrycznych ani niczym kontrowersyjnym, ale jakaś refleksja nad tym aspektem życia przy pracy z tą czakrą wydaje mi się po prostu nieunikniona. A jak długo trwa ten twórczy zastój?
ej a ja mam pytanie bo czytam i nie rozumiem jednej rzeczy - jak w ogóle rozpoznać że to sakralna jest zablokowana a nie np czakra serca? bo objawy które opisujesz (brak kreatywności, zamkniętość emocjonalna) to mogłoby byc i jedno i drugie nie? jak to zdiagnozować
Powiem szczerze, że to 'nie wchodzę w aspekt seksualny' brzmi trochę jak 'chcę schudnąć ale nie będę zmieniać diety'. Nie mówię że to niemożliwe, ale ten podział jest dosyć arbitralny. Tradycja jogi widzi to jako jedną energię - prana shakti - i kierowanie jej przepływem to nie jest kwestia wybrania sobie fragmentu czakry który nam pasuje. Jak chcesz pracować z Swadhisthaną to pracujesz z całością, a potem intencja kieruje gdzie ta energia idzie. Ale serio pytam - czy jest jakiś konkretny powód dla którego chcesz rozdzielić te dwa aspekty? Bo może to jest właśnie klucz do całej sprawy.
Ja kiedyś miałam podobny zastój, pracuję w reklamie i był moment że po prostu kompletnie wyschłam twórczo. Trafiłam wtedy na aromaterapię połączoną z medytacją nad Swadhisthaną i to był strzał w dziesiątkę. Konkretnie olejek ylang-ylang i słodka pomarańcza. Pierwsza sesja z tymi zapachami i medytacją na kolor pomarańczowy - poczułam coś niesamowitego w okolicy podbrzusza, jakby ktoś trochę poluzował supel. Nie chcę przesadzać ale po kilku takich sesjach pomysły zaczęły wracać. Zapach działa na limbiczny, a limiczny to emocje i blokady. Może to tylko moje doświadczenie ale polecam spróbować.
a jak konkretnie ta medytacja wyglądała? znaczy czy po prostu wąchała pani olejek i medytowała, czy jest jakaś specjalna technika? przepraszam że pytam takie podstawy ale jestem nowa w temacie czakr
Dobra wtrącę się w kwestię zapachów bo to akurat znam dobrze. Ylang-ylang to klasyk dla sakralnej, ale uwaga - on jest bardzo intensywny i u niektórych ludzi zamiast otwierać wywołuje ból głowy albo lekkie mdłości, szczególnie na początku pracy. Jeśli tak jest, to nie walcz z tym, tylko spróbuj sandalwood albo paczulę - one działają łagodniej na tę samą czakrę. Paczula btw świetnie łączy korzeniową z sakralną, więc jest dobra gdy blokada jest 'głęboka'. A czy ktoś próbował worworek z kamieniami przy tej medytacji? Karneol i pomarańczowy kalkiet robią robotę.
Kamienie do Swadhisthany to temat który znam dobrze. Karneol jest absolutnie nr 1 jeśli chodzi o twórczość - on stymuluje przepływ ale nie 'rozgrzewa' nadmiernie jak niektóre czerwone kamienie. Połączenie karneolu z olejkiem pomarańczowym lub ylang-ylang to coś co mogę polecić na podstawie wielu lat obserwacji. Ale ważna uwaga: kamień powinien być wyczyszczony i naładowany zanim go użyjesz, inaczej pracujesz z czymś co niesie cudze energetyczne 'śmieci'. Podstawa to sól morska albo dymienie szałwią, potem kilka godzin na słońcu lub księżycu.
Przy zapachach to też warto pomyśleć o kadzidłach a nie tylko olejkach. Jaśmin jest niedoceniony jeśli chodzi o twórczą Swadhisthanę, w tradycji wschodniej był używany właśnie do otwierania na płynność i natchnienie artystyczne. Piszę 'artystyczne' nieprzypadkowo, bo histrycy kultury indyjskiej wiążą ten zapach z rasą - Michasia wspomniała to słowo wcześniej i to jest kluczowy koncept. Rasa to smak, esencja, emocja wpleciona w akt tworzenia. Gdy Swadhisthana jest zablokowana właśnie ta rasa znika z twórczości - rzeczy wychodzą techniczne ale bez życia. Brzmi znajomo?
pytanie z innej beczki - czy ktoś probował diagnozowac stan sakralnej wahadełkiem zanim zacznal pracę? zastanawiam sie czy wahadelko nad ta czakra daje jasny obraz czy raczej trzeba to kombinowac z innymi metodami. pytam bo sam mam watpliwosci co do tego narzedzia w kontekście czakr
wchodzę trochę z boku bo mnie zaciekawił wątek zapachów i kreatywności. Mam córkę która studiuje plastykę i ciągle narzeka na blokadę twórczą, a ja jej nie wiedziałam co poradzić. Teraz myślę że może spróbować z tymi olejkami. Tylko mam pytanie - czy te metody można stosować nawet jeśli się nie wierzy w czakry jako takie? Córka jest dosyć sceptyczna, ale na aromaterapię by się pewnie zgodziła po prostu jako na relaks
Wracam do pytania Oracle57 o łączenie zapachów - w pracy z czakrami raczej nie mieszaj więcej niż 2-3 zapachy naraz, bo to może zagłuszyć sygnały które odbierasz z ciała. Na Swadhisthanę polecam kombinację: ylang-ylang jako baza plus pomarańcza jako nuta jasności. Albo jeśli ylang-ylang ci nie leży, to sandalwood plus paczula. Jaśmin można dodać jako trzeci element ale ostrożnie, bo on może przesunąć energię w kierunku Anahata i wtedy mieszasz dwie czakry. Czy ktoś miał doświadczenie z mieszaniem zapachów między sąsiadującymi czakrami i co z tego wyszło?
dobra a wracajac do tych zapachów - jak oni mówią że ylang-ylang może dawac ból głowy, to czy zamiast olejku można np. jakies naturalne kwiaty postawic w pokoju? czy to działa tak samo na tą czakrę? pytam bo boję się kupowac olejki a nie wiem czy bede miała reakcje
Świeże kwiaty mają o wiele łagodniejsze działanie niż olejki eteryczne, więc jeśli masz wątpliwości co do intensywności, to świetny pomysł na start. Ylang-ylang jako żywy kwiat jest trudny do zdobycia w Polsce, ale pomarańczowe gerbery, nagietek albo nawet skórka pomarańczy w miseczce z wodą mogą dać ten ciepły, słodkawy ton który potrzebujesz. To nie jest tak skoncentrowane jak olejek, ale właśnie dlatego może być lepsze dla kogoś kto dopiero zaczyna i nie wie jak ciało zareaguje. Ważne żeby intencja była jasna przy ustawianiu - nie zostawiasz kwiatków bo ładne, tylko robisz to z myślą o pracy z Swadhisthaną.
hej, a ja chciałam zapytać bo trochę zgubiłam watek - piszecie o zapachach i kamieniach ale Oracle57 pytała chyba na początku o to czy w ogóle można aktywowac sakralną bez tego seksualnego aspektu? i co, doszłyscie do jakiegoś wniosku? bo ja czytam i trochę nie wiem 🙂 wydaje mi się że tak, ale może czegoś nie rozumiem
Wnioski są takie że to zależy od tego co rozumiemy przez aktywację. Można pobudzic przepływ energii w tym obszarze przez zapachy, kamienie, ruch - i uzyskac efekty w kreatywnosci. Ale czy to jest pełna praca z Swadhisthaną? Raczej nie. To jak odpalanie tylko części zakresu tej czakry. Działa, ale jest pewna strefa do której się nie wchodzi i ona z czasem może zacząć blokować resztę z powrotem. Zapachy i karneol to świetna brama wejściowa, nie twierdzę że nie, ale brama to nie cały pokój.
no ok, to chyba rzeczywiście jest odpowiedź na moje pierwotne pytanie, nawet jeśli nie taka jakiej szukałam 🙂 właściwie po tej całej rozmowie zaczynam myśleć że moje podejście było trochę... nie wiem, może za bardzo pragmatyczne? szłam w stronę 'chcę kreatywność, odblokuję odpowiedni obszar, gotowe', a tu się okazuje że to system naczyń połączonych i nie da się wyciąć jednego aspektu bez konsekwencji dla reszty. dobra, to nowe pytanie - czy praca z emocjami ogólnie (nie koniecznie z seksualnością bezpośrednio) może byc tym mostem? mam na myśli ze emocje to tez Swadhisthana
Trafiłaś w sedno. Emocje i płynność emocjonalna to rdzeń Swadhisthany, nie seksualność jako taka - ta jest jednym z przejawów tej samej energii. Jeśli zaczniesz pracować nad tym żeby w ogóle czuć i wyrażać emocje, przestać je blokować w ciele, pozwolić sobie na 'płynięcie' - to Swadhisthana zacznie się otwierać całościowo, i kreatywność przyjdzie razem z tym. VAM jako bidżamantra i wizualizacja pomarańczowego, płynącego jak woda światła to klasyczna ścieżka w tym kierunku. Woda jest żywiołem tej czakry nieprzypadkowo.
to co mówi Lila o wodzie jest bardzo ważne i mocno niedoceniane. sama kiedyś przez długi czas byłam zablokowana twórczo i dopiero kiedy dosłownie zaczęłam spędzać czas przy wodzie - chodzic nad rzekę, kąpiele z intencją, słuchanie deszczu w meditacji - coś się ruszyło. nie od razu i nie dramatycznie, ale zaczęłam po prostu znowu mieć pomysły. myślę że te zapachy i kamienie są ok ale ten element wodny jest naprawdę kluczowy dla tej czakry, jakoś się go pomija w takich rozmowach
o tym wodnym aspekcie to tak, Salomejka ma rację. ja nawet w trakcie tej medytacji z olejkami wyobrażam sobie że pomarańczowe światło ma konsystencję wody, płynie, faluje - nie jest statycznym kołem czy punktem. to chyba intuicyjnie wyszło a potem przeczytałam że dokładnie tak powinno być. ciekawe jak ciało samo czasem wie 🙂
a wracajac do wahadełka bo nikt mi nie odpowiedzial do końca na jedno pytanie - Lila mówiła o kierunku obrotu, ok, ale co jeśli wahadełko w ogole nie reaguje nad czakra? stoi w miejscu albo ledwo drgnie? to tez jest jakiś sygnal czy raczej znaczy ze technika nie dziala u tej osoby
no właśnie, i tu dotykamy sedna problemu z wahadełkiem w ogóle. jak masz głęboką blokadę to wahadełko nie reaguje, jak masz normę to kręci 'jak powinno', jak masz nadczynność to kręci za mocno. skąd wiesz że oceniasz dobrze i nie konfirmujesz własnych oczekiwań? mam wrażenie że dla wielu osób wahadełko pełni funkcję psychologicznego lustra a nie narzędzia diagnostycznego. nie mówię że to złe, bo taki lustrzany efekt też może pomóc. ale nazwijmy to po imieniu.
ee nie zgadzam sie z tym że wahadełko to tylko lustro psychologiczne. pracuje z nim od kilku lat i umiałam wykryc blokady które potem bioenergoterapeutka potwierdziła niezależnie. jasne że trzeba miec wprawę i neutralnośc, ale to można wyćwiczyc. problem jest gdy ktoś weźmie wahadełko po trzech dniach i myśli że już diagnoztuje. to jak mowić że termometr nie działa bo ktoś nie umie go odczytac
Dyskusja o wahadełku idzie ciekawym tropem, ale chcę wrócić do czegoś co padło wcześniej a nie zostało rozwinięte. Crystaline i Amethysta86 pisały o kombinacjach zapachowych dla Swadhisthany i tu chciałem dorzucić uwagę praktyczną. Jeśli ktoś łączy zapachy z pracą z kamieniami - a to naturalna kombinacja - to warto zadbać żeby kamień nie był nasączany olejkiem bezpośrednio, bo niektóre olejki eteryczne niszczą powierzchnię miękkich kamieni jak karneol czy agat. Lepiej trzymać je osobno, olejek na skórze lub w dyfuzorze, kamień obok. To detal ale ważny dla tych co mają ładne okazy.
a to ważna informacja, bo właśnie myślałam o tym żeby kupic córce i kamień i olejek razem. to znaczy że nie kłaść kamienia w miseczce z olejkiem? bo gdzieś widziałam takie zestawy do kupienia i myślałam że o to chodzi
okej ale czy ktoś może mi powiedzieć ile czasu mniej więcej trwa zanim te metody dają jakiś efekt? pytam bo zaczynam sie zastanawiać czy w ogóle jak ktoś ma blokadę od długiego czasu to jedna sesja z olejkiem i kamieniem cokolwiek zmieni czy trzeba tego robić przez tygodnie? bo czytam i mam wrażenie że każdy mówi że działa ale nikt nie mówi kiedy 🙂
