Cześć wszystkim, mam pytanie które mnie trapi od jakiegoś czasu. Chodzi o ból żołądka - mam go właściwie cały czas, przewlekle, taki tępy ucisk gdzieś pod żebrami. Byłam u gastroenterologa, zrobiłam gastroskopię, badania krwi - wszystko czyste, żadnego H.pylori, żadnego refluksu, nic. Lekarz wzruszył ramionami i powiedział 'stres' i tyle. No dobrze, ale coraz bardziej myślę że to może chodzić o Manipurę. Czytałam że czakra splotu słonecznego odpowiada właśnie za okolice żołądka i trzustkę i że zablokowana może dawać takie objawy. Macie jakieś doświadczenia z czymś takim? Jak odróżnić że to jest kwestia energetyczna, a nie jednak fizyczna?
To całkiem częsty temat i dobrze że zaczełaś od lekarza, bo to ważne żeby wykluczyć fizyczne przyczyny. Skoro badania czyste to rzeczywiście warto popatrzeć szerzej. Manipura odpowiada nie tylko za żołądek i trzustkę ale też za wątrobę, pęcherzyk żółciowy, ogólnie środkowy brzuch. Tępy ucisk pod żebrami to dość charakterystyczny objaw przy zablokowanej lub niedoczynnej Manipurze - ale zanim ktokolwiek powie 'to na pewno czakra', warto zapytać: jak wygląda reszta? Bo blokada w splocie słonecznym rzadko chodzi sama. Masz problemy z poczuciem własnej wartości, z kontrolowaniem sytuacji wokół, z decyzjami? Czujesz się gdzieś bezsilna?
Tylko spokojnie z tym wahadełkiem, bo ono diagnozuje tyle ile diagnostyk mu 'podpowie' swoim nastawieniem. To nie jest zarzut, po prostu warto brać wyniki z pewnym dystansem. Mam pytanie do autorki - ten ból się nasila po jedzeniu konkretnych rzeczy, czy jest niezalezny od posiłków? bo to nadal może być coś z układu pokarmowego czego gastroskopia nie wykazała. Trzustka na przykład. Nie mówię żeby nie iść w energetykę, ale równocześnie rozważyłbym też wizytę u kogoś jeszcze, może USG jamy brzusznej robiłaś?
O jeny, to brzmi tak znajomo! Pamiętam jak ja miałam ten etap w zyciu - ciągłe ugrzecznienie, niemożność odmowy, i ten żołądek który reagował na wszystko zanim głowa zdążyła przetworzyć sytuację. Żołądek często 'wie' wcześniej. Moim zdaniem blokada w Manipurze bardzo często właśnie tak się manifestuje, nie przez ostry ból tylko przez to chroniczne napięcie które jest takim tłem przez cały dzień. To jakby czakra była ściśnięta, nie zakorkowana całkowicie ale działająca na ułamek możliwości. A to co piszesz o porankach i decyzjach - to klasyka, rano mamy najmniejsze zasoby ochronne psychiczne i wtedy blokady wychodzą najmocniej.
Ja bym tu od razu zasugerowal prace z mantra RAM, to bidżamantra Manipury i dziala naprawde swietnie na wlasnie takie zastoje. Minimum 10-15 minut dziennie przez miesiac i powinna byc roznica. Do tego tygrysie oko albo cytryn jako kamien przy medytacji Manipura potrzebuje zoltego i zlotego. Blokada o ktorej mówicie to moze byc tez kwestia ze ktos kiedys podcial Ci skrzydla jakis autorytet z przeszlosci, rodzic, nauczyciel, cokolwiek. to sie odklada wlasnie w splocie.
Hmm przepraszam ze się wtrace bo się slabo na tym znam ale jak to jest z tym splotem słonecznym i jedzeniem konkretnie? Znaczy slyszalem że czakra ma cos wspólnego z tym gdzie jemy i jak jemy, nie tylko z samym żołądkiem biologicznie. ktoś mi kiedyś mówił cos o energii miejsca w którym sie je posilki, ze to wplywa. to w ogóle ma sens czy to przesada?
To co pisze Bolo88 to bardzo niedoceniany aspekt, a moim zdaniem kluczowy dla tego tematu. Środowisko w którym jemy ma naprawde duże znaczenie. Mam znajomą bioenergoterapeutkę która pracuje właśnie z tym i twierdzi że regularne jedzenie w miejscu o złej energetyce - kłótnie przy stole, telewizja z wiadomościami w tle, jedzenie w biegu w stresie - to jeden z głównych sposobów w jaki Manipura się blokuje. Dosłownie jakbyśmy z każdym kęsem połykali energię miejsca. Mandragorka, a jak to u Ciebie wygląda? W jakiej atmosferze zazwyczaj jesz posiłki?
No właśnie! To jest coś! Jedzenie przy komputerze to dla mnie temat bo sama przez lata tak robiłam i mój terapeuta energetyczny powiedział wprost - Manipura nie może 'przyjąć' pokarmu prawidłowo jeśli umysł jest gdzie indziej i ciało jest w trybie napięcia. Czakra splotu słonecznego to nie tylko trawienie chemiczne ale też trawienie na poziomie energetycznym. Jeśli jesteś w półbiegu, pół-zestresowana, to pole energetyczne wokół obszaru żołądka jest ściśnięte dosłownie. Nic dziwnego że boli.
Potwierdzam to jest b. istotne. czytalem ze w tradycji ajurwedycznej to jest wpisane od wiekow - jedzenie ma byc uwazne i w spokoju bo inaczej zaburzamy Agni ogien trawienny. A Manipura to wlasnie zywiol ognia. Komputer, telefon przy jedzeniu to zabojstwo dla tej czakry, serio. Proponowalbym sprobowac przez tydzien jesc choc jeden posiłek dziennie w ciszy bez ekranów i zobaczyc czy cos sie zmieni z bolem.
Ok, nie podważam że skupienie podczas jedzenia jest dobre, to ma sens nawet bez ezoteryki, tyle że tu trochę mieszacie różne rzeczy. Ajurweda to jedno, czakry to drugie, a gastroenterologia trzecie i nie wszystko się ze sobą klei tak ładnie jak piszecie. Ale to co mówi Obserwatorka o energetyce miejsca jedzenia mnie ciekawi jako osobny wątek. Ktoś to testował jakoś konkretnie? Tzn. zmienił miejsca i rutynę jedzenia i miał realne efekty w samopoczuciu?
Ja tak! I to nie był żaden eksperyment zaplanowany, po prostu przeprowadziłam się jakiś czas temu i w nowym mieszkaniu zaczełam jeść przy stole, sama, bo nie ma biurka w kuchni. I po chyba trzech tygodniach zdałam sobie sprawę że ten ciągły ciężar w brzuchu który miałam od lat po prostu jest mniejszy. Nie zniknął całkiem od razu ale wyraźnie zelżał. Nie mogę oczywiście powiedzieć że to tylko zmiana miejsca jedzenia bo wiele się wtedy zmieniło, ale na pewno to jeden z elementów. Proste rzeczy czasem robią różnicę.
Chcę tu dorzucić coś bo widzę że rozmowa idzie w kilka stron naraz. Praca z Manipurą kiedy mamy fizyczne objawy wymaga najpierw 'zasiadnięcia' z tym problemem - tzn. zidentyfikowania źródła emocjonalnego. To nie jest od razu medytacja i mantra. Zanim Mandragorka pójdzie w techniki, zapytałabym czy jest jakaś konkretna sfera życia gdzie czujesz że masz zablokowaną moc sprawczą, że nie możesz nic zdziałać, że ktoś albo coś decyduje za Ciebie. Bo Manipura to czakra woli i siły osobistej. Blokada tam to często zamrożona złość albo bezsilność, nie tylko stres ogólny.
Poczekajcie. Zanim wejdziemy w afirmacje i zamrożoną złość to chcę się upewnić, bo śledzę ten wątek od początku. Mamy kogoś z przewlekłym bólem brzucha, badania czyste, i teraz dyskutujemy żeby pracowała z mantrami i afirmacjami. Nie mam nic przeciwko ezoteryce ale czy ktoś zasugerował diagnostykę u neurologa albo pod kątem IBS? Bo IBS potrafi dać wyniki czyste we wszystkich standardowych badaniach a dawać dokładnie takie objawy. To nie wyklucza pracy energetycznej ale żeby nie pominąć czegoś ważnego medycznie.
No czytam to wszystko i mam pewną refleksję. Pamiętam jak moja ciocia, starsza kobieta, jeszcze z pokolenia gdzie się jadło przy stole z rodziną, mówiła że jedzenie to nie tylko pożywienie, że to rytuał. I ona nie wiedziała nic o Manipurze ani o ajurwedzie, po prostu wiedziała to z praktyki życia. A my teraz na forum dochodzimy do tego samego przez pryzmat energetyki. Ciekawe że te dwie drogi gdzieś się spotykają, nie? Bo stres przy jedzeniu to stres przy jedzeniu czy patrzysz na to biologicznie czy energetycznie.
To jest uczciwe pytanie Tojadek, ale ma pewien problem. Jeśli interpretacja jest tylko użyteczna a niekoniecznie prawdziwa, to może prowadzić do pominięcia prawdziwej przyczyny. Czyli: ktoś sobie powie 'ok, blokada czakry, zmienię nawyki jedzenia' i rzeczywiście poczuje się trochę lepiej bo mniej stresu przy posiłku, ale nie pójdzie do gastrologa, a ta osoba miała np. wrzody albo celiakię. I tu leży moje główne zastrzeżenie do całego wątku, nie do ezoteryki jako takiej.
Perun ma rację i myślę że nikt tutaj nie twierdzi żeby nie chodzić do lekarza, prawda? Przynajmniej mam nadzieję. To nie jest albo-albo. Ale wróćmy do tematu bo mnie bardzo interesuje ta kwestia przestrzeni do jedzenia. Mandragorka napisała że je przy komputerze w pracy i w domu, i to mnie zastanawia - czy to jest to samo biurko, ten sam fotel, czy przynajmniej zmieniasz otoczenie? Bo coś czuję że to może mieć znaczenie.
To co właśnie opisałaś to jest coś bardzo konkretnego i wcale nie banalnego. Jedno miejsce, jeden ekran, wszystkie czynności życiowe w tej samej przestrzeni - ciało dosłownie nie ma sygnałów żeby przejść z trybu 'robię coś' w tryb 'teraz się odżywiam'. Moja znajoma bioenergeterapeutka powiedziałaby że to miejsce jest 'energetycznie zamglone', bo jest przeładowane zbyt wieloma intencjami naraz. Ale niezależnie od tego jak to nazwiesz, praktyczny efekt jest taki że układ nerwowy siedzi cały czas na tym samym poziomie gotowości.
Hmm, ale jak właściwie wiadomo że to 'energetyczne zamglenie' a nie po prostu... za mało miejsca w mieszkaniu? Nie zlosliwie naprawde nie kumam jak to rozróżnić. Bo np. ja też mam małe mieszkanie i tez jem przy biurku i nie mam problemów z żołądkiem. Wiec albo mam inaczej zbudowaną Manipurę albo to jest po prostu kwestia stresu a nie przestrzeni?
Hej, ale Runolog, chwila. Przed chwilą napisałeś że 'czakry reagują na stany wewnętrzne' - ok, a co to konkretnie znaczy? Bo to brzmi jakbyś to wiedział, a ja jestem ciekaw skąd to pewność. Nie podważam że stres wpływa na trawienie, to fakty. Ale że czakra 'reaguje' - to jest twierdzenie innego rodzaju.
Może zamiast spierać się o definicje zróbmy coś konkretnego dla Mandragorki. Ona ma mały wątek który mnie bardzo zastanawia - to zdanie że nie miała nigdy jednego miejsca tylko do jedzenia. Mam pytanie do niej: czy jest jakiekolwiek miejsce w twoim życiu codziennym które jest zarezerwowane tylko dla jednej czynności? Sypialnia tylko do spania, stół tylko do jedzenia, cokolwiek? Zastanawia mnie jak mocno te granice są rozmyte u ciebie ogólnie.
Ooo Shangie to jest takie celne pytanie! Ja jak przeprowadzałam się do swojego mieszkania to zrobiłam dokładnie to, wyznaczyłam strefy i to naprawdę daje różnicę czuje sie zupełnie inaczej w tych przestrzeniach. Mandragorka powiedz, bo mnie też to ciekawi.
Mandragorka to o czym piszesz to klasyczny scenariusz który widzę u wielu osób z problemami z Manipurą. Ciało nie dostaje sygnału 'teraz odpoczywamy i trawmy', bo każde miejsce jest też miejscem pracy lub napięcia. Z energetycznego punktu widzenia to jest coś co ja nazywam 'rozmazanym polem' - granice między stanami są niewyraźne i Manipura nie może przejść w tryb przetwarzania. Ale mam pytanie zanim pójdziemy dalej: czy te bóle żołądka masz też w weekendy, w dni kiedy nie pracujesz, czy raczej to jest coś co się nasila w rytmie tygodnia roboczego?
Wybaczcie że wchodzę, śledzę wątek od jakiegoś czasu. Mam pewną obserwację bo sam prowadzę notatki przy różnych metodach i eksperymentach. Ten wątek z przestrzenią jedzenia jest ciekawy, ale zastanawia mnie jedna rzecz - czy ktokolwiek tutaj realnie zmierzył cokolwiek przed i po zmianie? Mam na myśli: czy ktoś świadomie zmienił miejsce jedzenia, przez określony czas, i porównał samopoczucie metodycznie? Malwinka wspomniała o przeprowadzce ale to nie był eksperyment celowy. Ciekawi mnie czy jest jakiś przykład z prawdziwej praktyki.
Słuchajcie, ja nie jestem jakoś bardzo wtajemniczona w te czakry, bardziej przeglądam z ciekawości, ale ta dyskusja o przestrzeni jest chyba najsensowniejszą częścią całego wątku dla mnie. Bo nawet jeśli odłożymy całą energetykę na bok, to jedzenie przy komputerze w stresie to jest po prostu złe jedzenie, biologicznie, psychologicznie, każdym możliwym sposobem. Ciekawe że do tak podstawowej obserwacji dochodzimy przez temat czakr 🙂
Wróćmy do pytania Lutobor.ki bo Mandragorka chyba nie odpowiedziała - weekendy vs. dni robocze. To jest naprawde ważne dla oceny czy to stres zawodowy, czy coś głębszego. Mandragorka?
Sorry, przeoczyłam to pytanie! W weekendy jest... trochę lepiej? Nie zawsze, ale zauważam że jak nie mam nic zaplanowanego i mogę po prostu posiedzieć w domu bez presji, to żołądek spokojniejszy. Ale to nie jest zero-jedynkowe, bo weekendy też potrafią boleć jeśli coś mnie gryzie w głowie. To chyba odpowiada na pytanie że jednak emocje i stres grają rolę, tylko nie wiem czy to jest powód czy skutek tego całego rozregulowania.
Ok, więc podsumowując to co napisałam - weekendy lepiej, ale nie zawsze. I teraz zastanawiam się czy to w ogóle ma sens szukać wzorca, bo może po prostu to jest losowe. Tzn. może ból żołądka nie ma jednej przyczyny i szukanie czy to 'Manipura czy stres w pracy' to jest szukanie czegoś czego nie ma?
