Forum

Asystent AI
Czakra korzenia a r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korzenia a relacja z rodzicami - jak przeszłość blokuje obecne bezpieczeństwo

Strona 2 / 4

Wpisy: 107
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

A czy twój partner wie w ogóle że tu jesteś i że to przepracowujesz? Pytam bo zastanawiam się czy zmiana po twojej stronie nie wpłynie na dynamikę relacji w sposób którego on się nie spodziewa.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Pyromantka03 To jest bardzo ważne pytanie, tylko chcę dopowiedzieć - zmiana jednej osoby w relacji zawsze zmienia relację, i to jest naturalne. Muladhara kiedy się otwiera nie działa tylko wewnętrznie. Zaczyna się zmieniać też to jak stawiamy granice, jak reagujemy na przekraczanie przestrzeni. Partnerzy to czują, nawet jeśli nie wiedzą dlaczego.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Goplana Czyli rozumiem że ta praca z Muladharą to nie jest taka prywatna kwestia jak mi się wydawało? Że ona jakby wychodzi na zewnątrz?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Czarek00 No dokładnie to. Zresztą to jest jeden z powodów dla których część osób nieświadomie opóźnia tą pracę - bo czują że jak się zmienią, to coś w ich życiu zacznie się ruszać i nie wiadomo dokąd to pójdzie. I to jest też blokada korzenia, ten lęk przed zmianą nawet na lepsze.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Hyzop ale to trochę brzmi jak zamknięte koło - Muladhara blokuje się z lęku przed zmianą, i jednocześnie żeby ją odblokować trzeba pozwolić na zmianę. Jak się z tego wychodzi?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Nibir To jest dobre spostrzeżenie i nie ma na to jednej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia wychodzi się przez małe kroki, nie przez wielki skok. Nie mówisz nagle wszystkiego co tłumiłaś przez lata - zaczynasz od małych momentów gdzie wybierasz mówienie zamiast milczenia. Albo od fizycznych praktyk które nie wymagają od ciebie żadnej decyzji o zmianie - po prostu chodzisz boso, siedzisz na ziemi, oddychasz. Ciało zaczyna się przestrajać zanim głowa się na to zgodzi.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Halineczkaa Chodzenie boso - to mnie zatrzymało. Serio to może coś robić? Bo to brzmi tak prosto że aż podejrzanie.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Olusia Ja miałam dokładnie to samo podejście, że to zbyt proste. A potem spróbowałam - piętnaście minut dziennie na trawie przez tydzień. Nie wiem czy to był efekt placebo czy coś naprawdę, ale to uczucie że ziemia 'trzyma' zaczęło być bardziej realne. Trudno to opisać inaczej.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Joasienka00 nie pytałam o to ale cieszę się że to wyszło. Bo właśnie o chodzeniu bosą nogą nie myślałam w kontekście pracy z Muladharą. Zawsze mi się kojarzyło raczej z kamieniami i medytacją. A tu coś tak zwykłego.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Właśnie że zwykłego. Muladhara to jest czakra najbardziej zakorzeniona w fizyczności - i ciało rozumie fizyczny kontakt z ziemią zanim rozum zrozumie teorię. Nie trzeba wiedzieć dlaczego to działa żeby to działało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 46

@Goplana Ale co powiesz na kogoś kto mieszka w mieście i nie ma dostępu do trawy czy ziemi? Pytam z ciekawości bo to chyba częsty przypadek.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Miroslawa Park wystarczy. Nawet kawałek ziemi w donicy, jeśli serio nie ma nic innego. Oczywiście kontakt z naturą w pełnym sensie - las, pole - to jest jakościowo inne doznanie. Ale nie chodzi o perfekcję, chodzi o sygnał dla ciała że grunt istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z innej strony - czy ta praca z Muladharą przez relację z rodzicami dotyczy tylko relacji trudnych? Czy ktoś kto miał spokojne dzieciństwo też może mieć zablokowaną czakrę korzenia i skąd to wiedzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Blazej99 Bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest tak, zdecydowanie. Blokada Muladhary nie bierze się tylko z traum. Może wynikać z nadmiernej ochrony - kiedy rodzice chronili dziecko tak bardzo że nie nauczyło się samo sobie ufać. Albo z niepewności ekonomicznej, przeprowadzek, chorób, śmierci kogoś bliskiego w dzieciństwie. Spokojne nie zawsze znaczy stabilne energetycznie. Objawem do sprawdzenia jest przewlekłe poczucie że coś może się posypać, nawet gdy wszystko jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

O tym poczuciu że coś może się posypać - to jest to. Mam stabilną pracę, nic złego się nie dzieje, a i tak gdzieś z tyłu głowy jest taki niepokój. Myślałem że to po prostu mój charakter. To może to jest właśnie kwestia Muladhary?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Czarek00 Może być. Tylko nie bierz tego jako diagnozę - to wymaga sprawdzenia, najlepiej przez skanowanie albo rozmowę z kimś kto to czuje. Ale ten opis - 'niepokój bez powodu' - jest bardzo charakterystyczny dla przymkniętej czakry korzenia. Jakby alarm był włączony cały czas bez przyczyny.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Czarek00 ja miałam dokładnie to samo przez lata i myślałam że jestem 'z natury niespokojna'. Dopiero tutaj na tym forum zaczęłam rozumieć że to nie charakter, tylko wzorzec który można przepracować. Więc tak, warto drążyć ten temat.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Bluszczyk a jak długo miałaś to poczucie niespokoju zanim zaczęłaś to kojarzyć z Muladharą? Bo ja mam wrażenie że to jest u mnie od zawsze, więc nie wiem nawet czy pamiętam jak to jest 'bez tego'.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Czarek00 Szczerze? Też nie pamiętam żebym kiedyś nie miała tego w tle. Ale właśnie to jest chyba jeden ze znaków - kiedy coś jest tak długo że zaczynasz to traktować jako siebie, a nie jako stan który można zmienić. Ja zaczęłam to rozróżniać dopiero kiedy po pierwszym uziemieniu poczułam coś innego. Nie spokój przez głowę, tylko przez ciało. I wtedy zrozumiałam że to wcześniej było napięcie, a nie ja.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz o rozróżnieniu przez ciało jest ważne. Ale mam pytanie - czy to rozróżnienie przyszło samo, czy ktoś ci powiedział żebyś zwróciła na to uwagę? Bo mam wrażenie że spora część ludzi tego nie czuje bo po prostu nie wie że ma szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Właśnie to mnie zastanawia od jakiegoś czasu. Skoro tyle osób nie wie że to blokada a nie charakter, to jak w ogóle zaczyna się to rozpoznawać? Jest jakiś moment, znak, coś co mówi 'hej, tu jest problem z Muladharą'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Olusia Zazwyczaj jest kilka rzeczy naraz i dopiero razem tworzą obraz. Sama bezsenność albo sam lęk to za mało żeby mówić o czakrze. Ale kiedy masz: chroniczny lęk bez konkretnego źródła, poczucie że ziemia ucieka spod nóg nawet gdy nic złego się nie dzieje, trudność z kończeniem rzeczy, problemy z deklarowaniem czegokolwiek na przyszłość, często przy tym napięcie w dolnym odcinku kręgosłupa albo w nogach - to zaczyna wskazywać na coś systemowego. I wtedy warto się temu przyjrzeć bliżej, na przykład przez skanowanie albo obserwację przez kilka tygodni.


Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Halineczkaa To napięcie w kręgosłupie - to znaczy że objaw fizyczny może być pierwszą wskazówką zanim w ogóle coś poczujemy emocjonalnie?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Pyromantka03 Tak, i często jest odwrotnie niż myślimy - ciało mówi wcześniej, głowa interpretuje później. Ale to też działa w drugą stronę: ktoś może nie mieć bólu pleców, za to mieć bardzo wyraźne blokady emocjonalne. Nie ma jednego szablonu.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wracając do tego co pisała Bluszczyk o wzorcu przeniesionym z domu - mnie zawsze ciekawi jedno. Czy ta blokada w Muladharze dotycząca relacji z rodzicami, to jest blokada 'ich energii' w nas, czy raczej naszej własnej reakcji na to co przeżyliśmy? Bo to ma chyba różne implikacje dla pracy z tym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Goplana Myślę że to nie jest albo-albo. Z tego co czytałam i czego doświadczyłam - jest i jedno i drugie. Najpierw przyswajamy wzorzec z zewnątrz, potem on staje się nasz własny i zaczyna żyć już bez rodziców. Ale nie jestem ekspertem, ciekawa jestem co myślisz.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Joasienka00 Zgadzam się z tym rozróżnieniem. I właśnie dlatego uważam że samo 'wybaczenie rodzicom' - co często się podaje jako receptę - nie wystarczy. Można wybaczyć i nadal mieć w ciele wzorzec który każe szukać zagrożenia. To są dwie różne warstwy pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Goplana napisała o warstwach - to jest coś z czym się bardzo identyfikuję. Mam wrażenie że intelektualnie przepracowałam relację z mamą już dość dawno. Ale coś zostało w ciele i to jest właśnie ta warstwa której nie dotknęłam jeszcze porządnie.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

A co to 'przepracowałam intelektualnie' znaczy dla ciebie? Pytam serio, bo to jest często pułapka - mylimy zrozumienie z uzdrowieniem. Można rozumieć bardzo dobrze dlaczego mama była taka a taka, i nadal trzęsieć się z niepokoju w trudnych sytuacjach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Hyzop Masz rację i to jest trochę bolesna obserwacja. Rozumiem kontekst, wiem skąd to wzięła, nie mam do niej pretensji - ale tak jak mówisz, to nie znaczy że ciało to 'wie'. Właśnie to chyba jest moja praca teraz. Przesunąć to rozumienie niżej niż do głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Jak to w ogóle wygląda w praktyce, to przesunięcie z głowy do ciała? Bo dla kogoś kto głównie myśli i analizuje to brzmi jak przeprawa przez obcy język.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Nibir U mnie wyglądało to przez pracę z oddechem i właśnie uziemianie. Medytacja gdzie specjalnie skupiałam uwagę na czuciu stóp, nóg, dolnej części pleców - nie na myśleniu co mam poczuć, tylko na odczuciu co jest. To brzmi banalnie ale pierwsze kilka razy nic nie czułam, a potem nagle jakiś drobny sygnał. I tak małymi krokami.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Joasienka00 A jak długo to trwało zanim poczułaś że coś drgnęło? Tydzień, miesiąc?


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Czarek00 Nie pamiętam dokładnie, ale nie był to efekt jednej sesji. Kilka tygodni zanim coś się wyraźniej pojawiło. I nie był to wielki 'przełom' - raczej narastające poczucie że coś się zmienia. Nie oczekuj dramatycznego momentu, bo możesz go minąć.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Goplany albo Halineczkaa - skoro ta praca z Muladharą dotyczy też relacji z rodzicami nawet gdy dzieciństwo było spokojne, to jak to rozróżnić od zwykłego lęku egzystencjalnego? Mam wrażenie że opis 'niepokoju bez powodu' pasuje do bardzo wielu rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Blazej99 To jest właśnie trudność diagnostyczna i dlatego ważna jest obserwacja czasu i kontekstu. Lęk egzystencjalny zazwyczaj ma jakiś wyzwalacz - filozoficzny, sytuacyjny. Lęk z przymkniętej Muladhary często pojawia się właśnie w momentach bezpieczeństwa, kiedy logicznie wszystko jest dobrze, a ciało nadal nie potrafi odpuścić czujności. Inny marker to stosunek do posiadania i stabilności - czy myślisz obsesyjnie o scenariuszach utraty nawet gdy nic na to nie wskazuje? To też może być sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że im głębiej schodzimy, tym bardziej wychodzi że Muladhara to nie jest 'jedna czakra do naprawienia' tylko coś co przecina przez całe życie. Czy ktoś ma poczucie że kiedyś skończy tę pracę, czy to jest bardziej proces bez końca?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Bo mam wrażenie że im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej rozumiem że ta praca nie ma punktu dojścia w sensie 'gotowe'. Ale jednocześnie zastanawiam się czy to nie jest trochę wygodna wymówka żeby nigdy nie powiedzieć sobie że osiągnęło się coś konkretnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Miroslawa A co by dla ciebie znaczyło 'osiągnąć coś konkretnego' w pracy z Muladharą? Serio pytam, bo myślę że to jest sedno - bez odpowiedzi na to można kręcić się w kółko i nie wiedzieć czy się w ogóle posunęło.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie Hyzopu bardzo mnie dotknęło bo sama go sobie nie zadałam porządnie. Myślałam raczej w kategoriach 'kiedy się poczuję lepiej' a nie 'czym jest to lepiej'. Może właśnie brak konkretnego celu to część problemu, nie tylko symptom.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest jedna z ważniejszych obserwacji w tym wątku. Praca z czakrą korzenia bez zakorzenienia w konkretnym zamiarze ma w sobie pewną ironię - pracujemy nad bezpieczeństwem bez poczucia że wiemy do czego zmierzamy. Ale żeby nie być gołosłowna: co dla ciebie osobiście byłoby znakiem że Muladhara jest w lepszej kondycji? Jakieś konkretne zachowanie, reakcja, odczucie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Halineczkaa Musiałam chwilę pomyśleć. Chyba byłoby to coś takiego: że mogę usiąść z nieprzyjemną wiadomością - finansową, rodzinną - i nie wejść od razu w tryb katastrofy. Że mam chwilę zanim mnie to pochłonie. Teraz tej chwili nie ma w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Ta 'chwila przed katastrofą' to jest świetny sposób to opisać. Mnie się wydaje że właśnie o to chodzi z uziemieniem - nie o to żeby nie czuć, tylko żeby mieć ten mały odstęp między bodźcem a reakcją. Muladhara jako bufor, nie tarcza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Joasienka00 Ale czy ten odstęp to nie jest po prostu regulacja emocjonalna w sensie psychologicznym? Zastanawiam się czy mówimy tu o czymś specyficznym dla pracy z czakrami, czy o efekcie który można uzyskać różnymi drogami.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Myślę że Pyromantka dotknęła czegoś istotnego. Efekt może być podobny różnymi drogami, ale droga przez ciało i energię jest inna niż przez analizę. Niekoniecznie lepsza, ale inna. Mnie na przykład żadne ćwiczenie terapeutyczne nie dało tyle co praca z uziemieniem przez kontakt z konkretnym miejscem - ziemią, kamieniem, drzewem. Coś się przestawiło inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Goplana Co masz na myśli mówiąc 'konkretne miejsce'? Znaczy że miejsce ma znaczenie, nie tylko to że stoisz na ziemi?


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Nibir Tak, przynajmniej dla mnie. Nie każde miejsce działa tak samo. Są miejsca które od razu dają to poczucie zakorzenienia, i takie przy których stoję i czuję się równie przestraszona co w domu. Nie wiem czy to kwestia energii miejsca, czy mojej historii z nim, ale różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

A da się w ogóle z góry wiedzieć które miejsce będzie działać? Czy to zawsze metodą prób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Można wstępnie skanować wahadełkiem albo dłonią zanim się gdzieś zostanie dłużej, ale ostatecznie ciało i tak weryfikuje. Przynajmniej z mojego doświadczenia - wahadełko wskazuje kierunek, ale nie zastąpi paru minut siedzenia w danym miejscu i słuchania czy coś rzeczywiście odpowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wracam trochę do tego co pisała Bluszczyk o 'chwili przed katastrofą' bo to mnie bardzo trafiło. Mam dokładnie to samo i zawsze myślałem że to mój temperament, że tak po prostu mam. Nigdy nie połączyłem tego z czakrą korzenia. Jak długo można żyć z czymś i myśleć że to po prostu 'kto' się jest, a nie że to blokada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Blazej99 Całe życie, szczerze. I to nie jest wyjątek - to reguła. Większość ludzi których znam i którzy zaczęli pracę z czakrami wcześniej sądziła że ich reakcje to charakter. Nie ma jakiegoś alarmu który mówi 'uwaga, to blokada a nie osobowość'.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest trochę smutna obserwacja. Jeśli nie ma alarmu, to co sprawia że ludzie w ogóle zaczynają się zastanawiać? Przypadek? Kryzys? Spotkanie kogoś kto to widzi z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie był kryzys. Nie dramatyczny, ale taki moment kiedy coś przestało działać tak jak zawsze i nagle zobaczyłam że moje sposoby na 'radzenie sobie' nie są radzeniem sobie. Bez tego nie wiem czy bym trafiła tutaj w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

A kiedy już trafiłaś i zaczęłaś łączyć te kropki między relacją z mamą a poczuciem bezpieczeństwa teraz - to było ulżenie czy raczej przerażające? Bo wyobrażam sobie że zobaczyć nagle że coś tak głębokiego to nie twoja wina ale i tak twój problem do przepracowania... to nie jest lekkie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Olusia Jedno i drugie, serio. Ulżenie bo dostałam jakiś rodzaj wyjaśnienia, przestałam się obwiniać za to że 'reaguję za mocno'. Ale przerażające bo zobaczyłam jak głęboko to siedzi i że nie ma drogi na skróty. Nie można tego po prostu zrozumieć i mieć z głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

To co Bluszczyk opisuje - to rozróżnienie między ulgą a lękiem jednocześnie - brzmi dla mnie bardzo znajomo. Chyba każdy kto naprawdę zaczyna tę pracę ma taki moment. I myślę że to jest właśnie punkt od którego zaczyna się robić realnie, nie tylko intelektualnie.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam od dłuższego czasu ten wątek i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy praca z Muladharą i relacją z rodzicami wymaga żeby rodzice jeszcze żyli? Mam na myśli czy coś zmienia się w podejściu jeśli tej relacji już fizycznie nie ma, bo rodzic odszedł?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Tymianka To jest bardzo ważne pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo często jest przemilczane. Krótka odpowiedź: nie, rodzic nie musi żyć. Blokada w Muladharze wynika z wzorców które zostały zapisane w dzieciństwie, a te wzorce istnieją niezależnie od tego czy osoba która je stworzyła nadal jest. Czasem praca jest nawet trudniejsza gdy rodzic odszedł, bo nie ma możliwości konfrontacji czy domknięcia w sensie dosłownym. Ale też inna - bo energia przestaje być dynamiczna w relacji i można ją zacząć przepracowywać bez bieżących zakłóceń. Miałaś konkretną sytuację na myśli zadając to pytanie?


Odpowiedz
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Halineczkaa Tak, trochę. Mój tata odszedł kilka lat temu i relacja była trudna, niedomknięta. Zawsze odkładałam myślenie o tym na później. A tu nagle czytam ten wątek i zaczynam łączyć - ciągły lęk o pieniądze, poczucie że ziemia mi ucieka spod nóg, problemy z plecami w odcinku lędźwiowym. Zastanawiałam się czy w ogóle ma sens zaczynać tę pracę skoro nie ma już kogo przepraszać ani z kim rozmawiać.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Tymianka pracować nad tą relacją mozna nawet jeśli osoaby niema. właśnie dlatego że to co zostało w tobie, to twoje zapisy, twoje wzorce, twoje ciało które to przechowuje. Tata juz go nie ma ale reakcja twojego układu nerwowego na sygnały zagrożenia jest tu i teraz. I to z tym pracujesz. Rozmawianie z rodzicem jest jedną z wielu metod ale nie jedyną i nie zawsze możliwą.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Tymianka napisała o 'kogo przepraszać ani z kim rozmawiać' - to mnie zatrzymało. Bo ja mam rodziców żywych i też nie rozmawiam. I też nie przepraszam. Więc może ta fizyczna obecność rodzica nie jest tak centralnym elementem jakby się zdawało? Przynajmniej jeśli chodzi o samą pracę z blokadą.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - mnie się wydaje że w tej pracy chodzi bardziej o relację wewnętrzną niż zewnętrzną. Znaczy o to jaki obraz tego rodzica nosisz w sobie i jak on cię uformował. Ten wewnętrzny rodzic żyje niezależnie. Tymianka, czy masz jakiś wyraźny wzorzec który wiążesz z tatą, coś konkretnego co wróciło kiedy czytałaś ten wątek?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Joasienka00 Tak. Że nigdy nie wiedziałam jak zareaguje. Raz spokojnie, raz wybuchowo, bez wyraźnego powodu. I chyba do dziś żyję w takim trybie oczekiwania na wybuch. Jakby ziemia mogła się pode mną zatrząść w każdej chwili. Teraz widzę że to jest prawie dosłowna definicja niezakorzenionego korzenia.


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Tymianka to co opisujesz z tą nieprzewidywalnością - to jest coś z czym się bardzo utożsamiam, tylko u mnie to mama. Ten stan gotowości, takie ciągłe napięcie że coś zaraz się stanie. Nigdy nie myślałem że to może być przechowywane właśnie w Muladharze. Myślałem że to lęk ogólny, że taki po prostu jestem.


Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Blazej99 A co zmieniło ci perspektywę? Bo słucham was wszystkich i widzę ten wzorzec - ludzie przez lata myślą że to ich charakter, i nagle coś się przestawia. Co było tym momentem u ciebie?


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Pyromantka03 Szczerze? Ten wątek. Nie miałem wcześniej żadnego momentu oświecenia. Po prostu czytam i nagle - o, to jest dokładnie o mnie. To trochę dziwne uczucie rozpoznania czegoś w opisie kogoś obcego.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To rozpoznanie w obcym opisie jest chyba jedną z silniejszych rzeczy jakie mogą się wydarzyć na takim forum. I myślę że nie jest przypadkowe - takie wątki przyciągają konkretnych ludzi w konkretnym momencie. Blazej, Tymianka - to że tu trafiłaś i zaczęłaś łączyć, to już jest pewien ruch energii, nie tylko intelektualna obserwacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Goplana Masz na myśli że samo uświadomienie sobie blokady już coś robi z czakrą? Czy to nadinterpretacja?


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Nibir Nie powiedziałabym że nadinterpretacja. Raczej że samo nazwanie czegoś zmienia nasze z tym relacje. Czy to zmienia przepływ energii w sensie fizycznym? Nie wiem, nie umiem tego zmierzyć. Ale coś zmienia w podejściu do siebie, a to z kolei wpływa na ciało. Jak to skasujesz jako mechanizm to może niespecjalnie ezoteryczny, ale efekt bywa całkiem realny.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: