Forum

Asystent AI
Czakra korzenia a r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korzenia a relacja z rodzicami - jak przeszłość blokuje obecne bezpieczeństwo

Strona 4 / 4

Wpisy: 178
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest ważna obserwacja. Muladhara w ogóle nie lubi być kontrolowana - to czakra przetrwania, instynktu, i paradoksalnie bardzo się zaciska kiedy próbujesz ją obserwować z góry jak projekt do zarządzania. Czy ktoś tu próbował kiedyś odwrotnie - zamiast mierzyć, po prostu przestać mierzyć i zobaczyć co zostaje?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Sonia To brzmi pięknie w teorii ale jak mam przestać mierzyć jeśli nie wiem nawet czy idę w dobrym kierunku? Dla mnie ten pomiar to jedyna informacja zwrotna jaką mam. Bez niego czuję się jak w ciemności.


Odpowiedz
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Blazej99 A co konkretnie mierzysz? Mówię serio, nie retorycznie. Bo to ważne - czy mierzysz samopoczucie, objawy fizyczne, coś innego?


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Sonia No... chyba to czy czuję lęk danego dnia. I czy mam ochotę dzwonić do rodziny czy nie. To drugie chyba głupie jako miara.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Blazej99 Nie głupie. To akurat bardzo konkretny objaw Muladhary w kontekście relacji rodzinnych - ciało decyduje zanim głowa zdąży pomyśleć. Fakt że to zauważasz i że to się zmienia, to jest właśnie ta informacja zwrotna której szukasz. Pytanie tylko czy daje ci to poczucie postępu czy raczej jeszcze bardziej cię niepokoi.


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Halineczkaa Raczej to drugie. Bo jak widzę że jednego dnia jest lepiej a następnego znowu gorzej to myślę że po prostu kołyszę się w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To kołysanie to chyba norma przy pracy z korzeniem, przynajmniej tak mi się wydaje z własnego doświadczenia. Jakby ciało testowało czy nowe uziemienie jest prawdziwe. Ja miałam przez długi czas tak że po każdej dobrej chwili czekałam aż coś się posypie bo byłam przekonana że dobro nie może trwać. I to samo w sobie było sygnałem że Muladhara dalej siedzi w trybie przetrwania.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Goplana To czekanie aż się posypie - to jest dokładnie to co ja czuję. I zastanawiam się czy to jest tylko psychologia czy to faktycznie widać w polu energetycznym. Ktoś robił wahadełkiem skan kiedy był w takim stanie?


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Joasienka00 Robiłem raz, ale nie wiem czy dobrze interpretuję. Wahadełko nad korzeniem chodziło bardzo ciasno, prawie bez ruchu. Czy to znaczy blokada czy to że po prostu za słabo trzymam wahadełko?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Czarek00 Ciasny ruch albo prawie brak ruchu to raczej wskazówka że energi tam mało przepływa, ale żeby mieć pewność trzeba by porównać z inymi czakrami tego samego dnia. Jedna czakra nic ci nie powie bez kontekstu reszty. Pytanie jak wyglądało wahadełko nad sercem przy tej samej sesji?


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Hyzop Nad sercem szalało. Duże koło, szybko. To źle?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Czarek00 Nie 'źle' ale może wskazywać na rozregulowanie - kiedy korzeń jest przymknięty a serce nadaktywne, to trochę jak budynek bez fundamentów z ogromnymi oknami. Energia gdzieś musi płynąć więc idzie górą. Ale to tylko jeden odczyt, nie diagnoza - i to właśnie to o czym mówiły tu inne osoby z tym bólem przy myśleniu o rodzinie.


Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Czarek00 a jak ty trzymałeś intencję przy tym skanowaniu? Bo ja jak próbuję z wahadełkiem to mam wrażenie że moja własna nadzieja albo lęk ciągnie wahadełko w określonym kierunku i nie wiem czy to ja czy pole.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Pyromantka03 dokładnie to samo mam. Zawsze myślałam że to mój problem, że jestem za bardzo zaangażowana. Czy można jakoś wyćwiczyć tę neutralność czy to po prostu coś co albo się ma albo nie?


Odpowiedz
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Olusia Neutralność w radiestezji to kwestia praktyki i konkretnej techniki, nie wrodzonego talentu. Ale tu mam do ciebie pytanie - co chciałaś zobaczyć zanim wzięłaś wahadełko? Bo to jest punkt wyjścia do pracy z tym problemem.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Sonia Chciałam zobaczyć że jest lepiej niż myślę. To chyba mówi samo za siebie.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Olusia to jest takie uczciwe co napisałaś. Ja też tak miałam. Brałam kamień i czułam że 'musi działać' bo bardzo tego potrzebowałam. I potem nie wiedziałam czy czuję kamień czy własną desperację. Myślę że to jest właśnie ten moment kiedy praca z czakrami styka się z czymś głębszym - z pytaniem czego naprawdę szukam i czy wierzę że mogę to dostać.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Bluszczyk napisała na końcu - 'czy wierzę że mogę to dostać' - to brzmi jak samo serce blokady korzeniowej przy relacjach rodzinnych. Muladhara to przecież prawo do istnienia, do zajmowania miejsca, do tego żeby mieć potrzeby. Jeśli w dzieciństwie nauczyłaś się że twoje potrzeby są przeszkodą dla innych, to skąd ciało ma wiedzieć że teraz jest inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Bluszczyk napisała na końcu - czy wierzę że mogę to dostać - siedzi mi w głowie od paru minut. Bo właśnie to jest ta różnica między pracą z czakrami jako ćwiczeniem a prawdziwą zmianą, prawda? Można medytować codziennie na czerwień i LAM i nic się nie ruszy jeśli gdzieś głęboko jest przekonanie że nie należy mi się spokój. Że muszę na niego zasłużyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Miroslawa Tak, dokładnie. I to przekonanie 'muszę zasłużyć' - u mnie to wprost od mamy. Ona nigdy nie mówiła tego słowami, ale każda jej pomoc miała cenę. Więc nauczyłam się że dostawanie czegoś od kogoś jest niebezpieczne. I teraz jak próbuję przyjąć cokolwiek - nawet od siebie - to coś się we mnie spina. Nie wiem czy to Muladhara czy coś wyżej, ale to jest bardzo fizyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz Bluszczyk - to spięcie kiedy próbujesz coś przyjąć - czy to jest takie bardziej w klatce piersiowej czy niżej? Bo ja mam podobne ale u mnie to jest zawsze w żołądku i przez długi czas myślałam że to Manipura, nie korzeń.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Joasienka00 U mnie niżej. Taki skurcz gdzieś w okolicach biodra, miednicy. I nogi robią się jakby cięższe. Dlatego w ogóle trafiłam na wątek o korzeniu, bo ktoś mi powiedział że to klasyczny objaw Muladhary.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Joasienka00 To ciekawe pytanie bo te czakry rzeczywiście mogą nakładać na siebie objawy. Manipura daje taki lęk kontrolny - żołądek, napięcie przepony, poczucie że coś wymknie się spod kontroli. Muladhara daje coś bardziej pierwotnego - ciężkość, ból nóg i dolnego kręgosłupa, zamrożenie. Różnica jest subtelna i naprawdę nie każdy ją czuje od razu. Blazej99, ty pisałeś wcześniej że mierzysz czy masz ochotę dzwonić do rodziny - gdzie ty to czujesz w ciele kiedy tej ochoty nie ma?


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Halineczkaa Kurczę... właśnie próbuję sobie przypomnieć. Chyba ramiona. Robią się ciężkie. I coś w gardle. Ale nogi nie, przynajmniej nie zauważałem.


Odpowiedz
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Blazej99 Ramiona i gardło to bardzo interesująca kombinacja przy temacie kontaktów z rodziną. Ramiona to często dosłowny ciężar odpowiedzialności albo oczekiwań, a gardło - Vishuddha - to wszystko co zostało niewypowiedziane. Pytanie jest takie: czy w twojej rodzinie wolno ci było mówić co czujesz?


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Sonia Nie. Znaczy... można było mówić ale nie za bardzo. Jak coś powiedziałem co nie pasowało to się robiła cisza albo ojciec zmieniał temat. Więc przestałem po jakimś czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Ta cisza którą Blazej99 opisuje - to jest coś co znam bardzo dobrze z własnego domu. I zastanawiam się czy to nie jest właśnie ten mechanizm który potem sprawia że korzeń jest przymknięty - bo jeśli nawet wyrażenie siebie jest niebezpieczne to ciało uczy się kurczyć ogólnie. Jakby mniej zajmować miejsca na wszystkich poziomach jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Goplana Dokładnie to o tym się mówi kiedy korzeniowa i gardłowa są powiązane blokadą - nie zawsze to są izolowane problemy. Ale mam pytanie do ciebie - mówiłaś że sama przez to przeszłaś. Jak wyglądało u ciebie to fizycznie, ten 'skurcz' ciała? Bo te opisy pomagają początkującym więcej niż teoria.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Hyzop U mnie to było tak że po prostu nie lubiłam za dużo miejsca. Siadałam z zaciśniętymi nogami, ramionami przy sobie, mówiłam cicho. I przez długi czas myślałam że jestem po prostu nieśmiała. Dopiero kiedy zaczęłam pracować z Muladharą to zrozumiałam że to jest wzorzec, nie charakter. Pierwsze uziemienie które naprawdę poczułam to było stanie boso na ziemi i dosłownie wyobrażanie sobie że mam prawo tu stać.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

To co Goplana pisze o prawie do stania - to jest takie proste a mnie łzy stanęły w oczach. Czy to normalne że takie ćwiczenie może wywołać emocje? Bo zawsze myślałam że praca z czakrami jest bardziej... techniczna? Że wchodzę w stan, odczuwam, wychodzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Olusia Ja myślałam tak samo i byłam totalnie nieprzygotowana kiedy przy jednej medytacji na korzeń nagle zaczęłam płakać bez powodu. To znaczy powód był, ale nie umiałam go wtedy nazwać. Teraz myślę że ciało po prostu zaczyna puszczać to co trzymało.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad jedną rzeczą - wy wszystkie mówicie o rodzicach i dzieciństwie jako o głównym źródle blokady korzenia. Ale czy to zawsze musi być dzieciństwo? Ja miałam... znaczy miałem trudny okres już jako dorosły, zwolnienie z pracy, i od tamtej pory mam te objawy których tu szukam. Czy to może być inny rodzaj blokady?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Jak najbardziej. Muladhara reaguje na wszystko co podważa poczucie bezpieczeństwa - utrata pracy, domu, zdrowia, bliskiej osoby. To nie musi być dzieciństwo. Chociaż często trauma z dzieciństwa sprawia że dorosłe trudności uderzają mocniej bo trafiają w to samo miejsce które już wcześniej było wrażliwe. Ale to nie znaczy że twoje doświadczenie jest mniej prawdziwe ani mniej 'kwalifikuje się' do pracy z korzeniem.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Czarek00 właśnie dlatego ten wątek jest dla mnie ważny - bo zaczęłam od pytania o rodziców ale w trakcie tej rozmowy zobaczyłam że to się w zasadzie nakłada. Dzieciństwo zrobiło mnie podatną, a potem życie dorosłe zrobiło resztę. Nie wiem czy to jedna blokada czy kilka warstw. Ale myślę że to nie ma znaczenia czy zaczęłaś tu wcześniej czy później - jeśli korzeń nie czuje gruntu to nie czuje.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: