Forum

Asystent AI
Czakra korzenia a r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korzenia a relacja z rodzicami - jak przeszłość blokuje obecne bezpieczeństwo

Strona 3 / 4

Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy samo uświadomienie to nie za mało? Mam wrażenie że w wielu wątkach tutaj pojawia się taki moment 'rozpoznałem/am' i potem już nie wiadomo co dalej. Zwłaszcza dla kogoś nowego jak Tymianka albo Blazej - co jest tym pierwszym krokiem po rozpoznaniu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Dobre pytanie bo rzeczywiście rozpoznanie to nie koniec. Powiedziałabym że pierwszym krokiem jest osadzenie się w ciele, nie w głowie. Po uświadomieniu sobie blokady naturalny odruch to analizować, szukać źródeł, rozumieć. A Muladhara potrzebuje czegoś odwrotnego - zejścia z poziomu myślenia do poziomu odczuwania fizycznego. Najbardziej podstawowe rzeczy: chodzenie boso po trawie, siedzenie na ziemi, ćwiczenia angażujące nogi i miednicę. Zanim w ogóle zacznie się medytować albo pracować z mantrami.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Halineczkaa A jak długo takie podstawowe zakorzenienie przez ciało zanim można zacząć coś głębszego? Pytam bo mam wrażenie że zawsze chcę przeskoczyć do 'poważniejszej' pracy i może właśnie dlatego nic się nie utrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

to zalezy od osoby szczerze. i od tego jak głęboko blokada siedzi. mnie trwało kilka miesięcy zanim poczułam że mam jakiś grunt pod nogami i dopiero potem praca z Muladharą przez medytacje zaczęła dawać cokolwiek. jak szłam od razu do medytacji to trochę jakby budować na piasku, efekty były ale nie zostawały.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To z tym budowaniem na piasku - tak to właśnie u mnie wygląda. Mam sesje gdzie coś czuję, jakieś rozluźnienie, i potem po kilku dniach wszystko wraca. Zastanawiałam się czy robię coś źle ale może po prostu nie mam jeszcze wystarczająco tego podstawowego gruntu o którym Halineczkaa i Hyzop mówią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Bluszczyk a czy te sesje robisz sama czy z kimś? Mam poczucie że przy czakrze korzenia związanej z traumą relacyjną praca z kimś na żywo - terapeutą, bioenergoterapeutą - może dawać coś innego niż praca samemu. Sama nie do końca wiem dlaczego, może chodzi o to że bezpieczeństwo też jest doświadczane w relacji?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Joasienka00 Głównie sama. Byłam raz u bioenergoterapeutki i coś tam poczułam ale nie wróciłam. Może właśnie powinnam. To co mówisz o bezpieczeństwie w relacji jest ciekawe - że może trudno zbudować poczucie bezpieczeństwa całkowicie w pojedynkę jeśli to właśnie relacja je uszkodziła.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i ta ostatnia obserwacja - że bezpieczeństwo zbudowane w relacji musi być może też w relacji naprawiane - brzmi dla mnie jak coś ważnego. Ale też trochę trudnego. Bo jeśli masz lęk z relacji z rodzicem to zaufanie kolejnej osobie, nawet terapeucie, samo w sobie jest aktem na który trzeba się zdecydować. Jak wy to przeszłyście?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co napisałam o tej pętli - zaufanie kolejnej osoby kiedy właśnie relacja cię zraniła - chyba wymaga jakiegoś mostu. I zastanawiam się czy tym mostem nie jest właśnie praca z ciałem zanim w ogóle wejdziesz w relację z terapeutą. Że najpierw trochę bezpieczeństwa we własnych granicach, potem otwierasz się na kogoś drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Miroslawa To bardzo celne rozróżnienie. Ale chcę dopytać - mówisz o granicach w sensie energetycznym czy o granicach psychologicznych? Bo w kontekście Muladhary obie warstwy są ważne, tylko pracuje się z nimi trochę inaczej. W ciele to jest dosłownie poczucie że moje nogi mnie trzymają, że ziemia pode mną jest stała. W psychice to przekonanie że mam prawo powiedzieć 'nie'. Skąd zacząć kiedy obie są naruszone?


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie o granice mnie zatrzymało, bo chyba w moim przypadku obie są naruszone jednocześnie. Dosłownie mam problem z mówieniem 'nie' i dosłownie mam zimne stopy przez większość roku, co bioenergoterapeuta raz skomentowała jako brak uziemienia. Nie wiem od której strony w ogóle zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Ale ta bioenergoterapeuta mówiła ci coś więcej o tym zimnie w stopach? Mnie też się zdarza i nie wiedziałam że to może być czytane przez kogoś jako sygnał energetyczny. Myślałam że po prostu mam słabe krążenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Olusia zimno w stopach może być i jedno i drugie, to nie są rzeczy które się wykluczają. ale w pracy z czakrami patrzy się bardziej na wzorzec - czy to zimno pojawia się razem z lękiem, z poczuciem że grunt się usuwa. bo jeśli tak to to nie jest tylko krążenie.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Hyzop A skąd wiadomo czy to jest wzorzec a nie po prostu różne rzeczy które się zdarzają w tym samym czasie? Pytam serio, bo zawsze mam problem z tym żeby odróżnić korelację od czegoś znaczącego.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Czarek00 to jest jedno z trudniejszych pytań w całej tej pracy. Moja odpowiedź jest taka - zaczyna się od prowadzenia czegoś w rodzaju dziennika ciała. Przez kilka tygodni zapisujesz kiedy pojawia się zimno, napięcie, ciężkość w nogach. I równolegle co się wtedy dzieje emocjonalnie albo w relacjach. Wzorzec widać dopiero z pewnej perspektywy, nie z jednego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja tak trochę nieświadomie prowadziłam coś takiego w głowie - i rzeczywiście widzę że moje napięcie w brzuchu i bóle karku nasilają się zawsze albo przed kontaktem z rodziną, albo po czymś co mi rodzinę przypomina. To nie jest przypadek, to jest absolutnie powtarzalny wzorzec. Ale co to daje kiedy już to widzisz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Tymianka Dokładnie to samo pytanie mam. Bo rozpoznaję u siebie podobny wzorzec i teraz siedzę z tym i nie wiem co dalej. Samo widzenie nie sprawia że napięcie znika.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Blazej99 Nie ma znikać od samego zobaczenia, to nie jest tak że rozumienie = ulga. Ale zobaczenie wzorca zmienia twoją relację z nim - przestajesz myśleć że jesteś po prostu 'napięty z natury', zaczynasz rozumieć że to reakcja na konkretne bodźce. To jest inna pozycja. Z tej pozycji można już pracować - pytanie tylko jakimi metodami ty osobiście lepiej reagujesz, przez ciało czy przez świadomość?


Odpowiedz
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Halineczkaa A czy to nie jest tak że przy czakrze korzenia praca przez ciało jest ważniejsza właśnie dlatego że ta czakra jest najbardziej fizyczna? Że tu słowa i rozumienie mają mniejsze znaczenie niż dotyk, ruch, ziemia pod stopami?


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Pyromantka03 Miałam podobną tezę, ale Halineczka chyba celowo nie mówiła że jedno jest ważniejsze. I zastanawiam się czy to nie zależy od tego skąd pochodzi blokada - jeśli blokada jest czysto energetyczna to może ciało wystarczy, ale jeśli jest zakorzeniona w relacji, w przekazach rodzinnych, to samo chodzenie boso po trawie raczej nie dotknie sedna, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To zderzenie tych dwóch podejść jest dla mnie bardzo na miejscu, bo przez długi czas szukałam jednej odpowiedzi - albo ciało, albo psychika. I może właśnie to szukanie jednej drogi powoduje że nic się nie trzyma. Pracuję z ciałem, czuję chwilową ulgę, ale wzorzec relacyjny wróci bo go nie ruszyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A czy w przypadku gdy blokada jest z relacji rodzinnej, praca z samą czakrą bez jakiejkolwiek terapii psychologicznej w ogóle ma sens? Pytam bo trochę gubię granicę między tym co jest pracą energetyczną a co powinno być terapią.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Nibir To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Powiem tak - znałam ludzi którzy przez samą pracę energetyczną dotarli do miejsc gdzie potrzebowali wsparcia terapeutycznego właśnie dlatego że zbyt mocno otwarli coś bez zakorzenienia. I znałam takich którzy przez lata terapii rozmawiali o lęku ale dopiero praca z ciałem i energią coś im poruszyła. Te dwa tory mogą iść razem i często powinny.


Odpowiedz
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 46

@Sonia A czy zdarza się że praca energetyczna jest dla kogoś bezpieczniejsza niż terapia jako pierwsze wejście w temat? Pytam bo mam wrażenie że dla niektórych osób rozmowa o traumie jest zbyt bezpośrednia i praca przez ciało albo przez kamienie czy medytację jest jakby miększym wejściem.


Odpowiedz
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Miroslawa Tak, zdarza się. Właśnie dlatego że praca energetyczna nie wymaga werbalizowania tego co się czuje. Możesz siedzieć z obsydianem w dłoni i płakać nie wiedząc dlaczego i to też jest coś. Ale - i to jest ważne zastrzeżenie - jeśli pojawia się coś intensywnego, silne wspomnienia, flashbacki, silna dysocjacja, to naprawdę potrzeba kogoś wykwalifikowanego. Praca energetyczna nie zastępuje tego.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham Was i myślę że mój błąd był właśnie taki że traktowałam te dwie rzeczy jako alternatywę. Albo kamienie i medytacja, albo psycholog. A może potrzebuję obu jednocześnie tylko w inny sposób. Ta bioenergoterapeuta o której wspominałam pracowała też trochę przez rozmowę, przez pyta nie co czuję kiedy coś się zmienia w ciele. Może powinnam jednak wrócić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Bluszczyk a czy ta bioenergoterapeuta pracowała akurat z Muladharą czy bardziej ogólnie? Bo jak masz kogoś kto już zna trochę twój system to wróć do tej samej osoby, nie szukaj od nowa. ciągłość w tej pracy jest ważna, szczególnie przy blokadach relacyjnych.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wróć. Serio, to co opisujesz przez cały ten wątek brzmi jak coś co naprawdę zasługuje na więcej niż samodzielna praca. I myślę że masz to wiedzę, stąd ten wątek, stąd ta rozmowa. Czasem sami siebie prowadzimy do potrzebnych miejsc.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta bioenergoterapeuta pracowała ogólnie z całym układem, ale mówiła że moja Muladhara jest jakby skulona, to było jej słowo. Skulona. I że zanim cokolwiek powyżej ma szansę się otworzyć, trzeba najpierw tam coś zrobić. Wróciłam do niej raz po tamtej sesji i potem życie poszło w inne strony, ale to co mówi Hyzop o ciągłości - chyba masz rację. Może to jest właśnie ten moment żeby zadzwonić.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

to 'skulona' jest świetnym obrazem. słyszałam też 'zwinięta', 'zaciśnięta' - i to wszystko mówi o tym samym, o czakrze która nie krąży swobodnie tylko trzyma się kurczowo. i wiesz co ciekawe - to jest często obronny wzorzec. nie złośliwość ciała, tylko coś w rodzaju dawnego przyzwyczajenia do bycia małą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Hyzop 'obronny wzorzec' - czy możesz to rozwinąć? Bo mam wrażenie że to ważne rozróżnienie, że coś jest odpowiedzią ciała a nie jakimś stanem stałym. Ale jak to się potem odróżnia w praktyce, w pracy z czakrą?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Joasienka00 no właśnie po tym jak reaguje na interwencję. jeśli dajesz ciało na ziemię, oddychasz, robisz LAM i czujesz że coś się lekko uwalnia - to jest wzorzec obronny, bo odpowiada na bezpieczeństwo. jeśli nic nie drga mimo kilku sesji - może być coś głębszego. ale to uproszczenie, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

A czy to 'skulenie' może być widoczne w postawie ciała? Bo teraz siedzę i uświadamiam sobie że mam ramiona lekko do przodu i jakby się garbi kiedy myślę o rodzinie. To jest związane z korzeniem czy to już wyższe czakry?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Pyromantka03 Garbiące się ramiona to raczej sygnał Anahaty albo Manipury - ciało chroni centrum. Ale to nie znaczy że korzenia tam nie ma. Ciało często zamraża kilka warstw jednocześnie, szczególnie jeśli wzorzec pochodzi z relacji rodzinnej, bo relacja rodzinna dotyka i bezpieczeństwa, i poczucia własnej wartości, i miłości - czyli tak naprawdę trzech czakr naraz minimum.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Halineczkaa Skąd wiadomo od której zaczynać pracę jeśli kilka jest zaangażowanych? Czy zawsze od dołu, od korzenia?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Klasyczna odpowiedź jest tak - od dołu, bo bez uziemienia praca z wyższymi czakrami bywa niestabilna. Ale znam podejścia które mówią że zaczynasz tam gdzie jest teraz najwięcej bólu, i dajesz ciału prowadzić. To nie jest kwestia reguły tylko tego czego potrzebuje konkretna osoba w konkretnym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę tu i myślę że mam dokładnie ten problem z korzeniem - to skulenie o którym mówi Hyzop. Tylko że u mnie nie ma żadnej bioenergoterapeuta ani nikogo takiego. Jak w ogóle zacząć samodzielnie, nie robiąc sobie krzywdy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Blazej99 To jest dobre pytanie i dobrze że je zadajesz zanim zaczniesz. Samodzielna praca z Muladharą przy blokadach relacyjnych - powiem szczerze - może być wystarczająca na początku, jeśli trzymasz się rzeczy uziemiających i łagodnych. Chodzenie boso, kontakt z ziemią, czerwień w otoczeniu, LAM cicho śpiewany. Ale jeśli w trakcie wyskakuje coś intensywnego emocjonalnie, zatrzymaj się i poszukaj kogoś z kim możesz to przepracować.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Sonia A to czerwień w otoczeniu - czy chodzi o dosłownie noszenie czerwonych ubrań czy o coś innego? Bo słyszałam o kolorach i czakrach ale nie do końca rozumiem jak to ma działać praktycznie.


Odpowiedz
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Olusia Dosłownie. Czerwony szalik, czerwony kubek, czerwona poduszka na fotelu gdzie medytujesz. Brzmieć może banalnie, ale chodzi o to że wzrok to też wejście dla układu nerwowego. Kolor aktywuje skojarzenia i daje subtelny sygnał - tu jest coś ciepłego, ziemistego. To nie jest magia w sensie rytuałowym, to bardziej praca przez zmysły.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wróćcie na chwilę do tego co mówiła Bluszczyk - że traktowała ciało i psychikę jako alternatywę. Bo ja mam wrażenie że w ogóle nie wiedziałem że można to łączyć. Myślałem że praca energetyczna to jedno, terapia to drugie i to są zupełnie osobne światki. Czy naprawdę wielu ludzi pracuje z obiema naraz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Nibir znam kilka osób które mają i terapeutę i bioenergoterapeutę i to jest świadoma decyzja, nie przypadek. Jedna z nich powiedziała mi kiedyś że terapia daje jej słowa dla tego co czuje, a sesje energetyczne dają jej ciało które może to utrzymać. To mi zostało.


Odpowiedz
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Goplana To jest pięknie powiedziane - słowa kontra ciało które utrzymuje. Bo ja właśnie mam tak że potrafię powiedzieć 'mam lęk z dzieciństwa i rozumiem skąd' ale to rozumienie nie sprawia że lęk się zmniejsza. Może brakuje mi tej drugiej warstwy.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Tymianka właśnie o to chodzi. Ja mam tę samą sytuację od lat. Wiem skąd. Opisałabym to na terapii dokładnie i ze szczegółami. A mimo to wieczorem te same wzorce, te same napięcia, ta sama Muladhara która nie wie że jest bezpiecznie. Jakby wiedza była w głowie a ciało żyło w innym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co opisuje Bluszczyk i Tymianka - 'ciało żyje w innym czasie' - to chyba jest serce tej całej pracy z korzeniem przy traumie rodzinnej. Że umysł już przepracował, ale system nerwowy jeszcze nie. I może właśnie dlatego potrzeba czegoś co trafia do ciała bezpośrednio a nie przez rozumienie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Miroslawa Ale czy wiesz czy istnieje jakiś moment kiedy to się 'zsynchronizuje'? Czy to jest stopniowe czy bardziej nagle się coś przestawia? Bo mam wrażenie że szukam jakiegoś punktu przełomu i może go nie ma.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Joasienka00 U większości osób które znam to jest stopniowe i raczej nieefektowne. Nie ma jednego momentu który zmienia wszystko. Jest seria małych momentów - raz śpisz lepiej, raz nie zaciskasz zębów podczas rozmowy z matką, raz stopy są ciepłe przez cały dzień. I w pewnym momencie patrzysz wstecz i widzisz że jest inaczej niż było, ale nie potrafisz wskazać konkretnej chwili. Przynajmniej tak opisywało to wiele osób, moje doświadczenie jest podobne.


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Halineczkaa To jest właściwie uspokajające i trochę frustrujące w tym samym czasie. Uspokajające bo zdejmuje presję. Frustrujące bo nie wiadomo czy się posuwa do przodu.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Blazej99 dlatego ten dziennik o którym mówiła wcześniej Goplana ma sens. nie po to żeby mierzyć postęp jak na siłowni, tylko żeby móc spojrzeć za siebie za kilka miesięcy i zobaczyć różnicę której na co dzień nie widać.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Hyzop o dzienniku ma sens, ale mam pytanie praktyczne - co właściwie zapisywać? Bo jak siądzę i myślę 'no i co się dziś zmieniło w mojej Muladharze' to szczerze mówiąc nie mam pojęcia co obserwować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Nibir nie musisz pisać o czakrach wprost. zapisuj raczej: jak spałeś, czy zjadłeś normalnie, czy byłeś spięty w nogach albo brzuchu, jak minął kontakt z kimś z rodziny jeśli był. to są sygnały korzenia. po kilku tygodniach samo wychodzi co się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja zaczęłam prowadzić coś w tym stylu jakieś dwa miesiące temu i powiem szczerze - nie po to żeby mierzyć postęp. Bardziej żeby nie czuć się tak bezradnie. Jakby zapisanie 'dziś przez godzinę czułam się bezpiecznie' dawało temu jakiś kształt. Bez tego wszystko się zlewa.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak to wyglądało na początku? Bo martwię się że będę siadać, patrzeć w kartkę i nie wiedzieć co pisać. Albo że napiszę i zrobi mi się gorzej bo zacznę analizować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Tymianka Pierwsze dwa tygodnie pisałam dosłownie po jednym zdaniu. Czasem tylko 'nic' albo 'za dużo myśli'. To wystarczyło. Gorzej mi się robiło nie przez pisanie, ale wtedy kiedy nie pisałam i miałam te same myśli bez żadnego wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - jak Muladhara jest mocno zablokowana przez relację z rodzicami, to czy praca tylko z korzeniem wystarczy? Bo mam wrażenie że u mnie to jakoś łączy się też z Anahata, taki ból w okolicach serca kiedy myślę o domu z dzieciństwa. Czy to dwa osobne tematy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Joasienka00 To nie są dwa osobne tematy, ale jeden trudniejszy. Relacja z rodzicami żyje jednocześnie w korzeniu - jako poczucie gruntu, bezpieczeństwa, prawa do istnienia - i w sercu, jako więź, miłość z lękiem w środku, ból nieudzielonego lub zabranego. Ból w Anahacie przy myśleniu o domu to nie oddzielna blokada, to ta sama historia opowiedziana wyżej w ciele.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Halineczkaa A skąd wiesz że to ta sama historia a nie że ktoś po prostu ma dwa różne problemy?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Dobre pytanie. Nie zawsze wiem i szczerze lepiej nie zakładać. Ale kiedy ból w sercu pojawia się konkretnie przy myśli o rodzinie, a nie ogólnie - to jest wskazówka że jednak to powiązane. Jeśli Anahata boli w pracy, na ulicy, wszędzie jednakowo - to może być coś osobnego. Kontekst ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wróćcie do tego co mówiła Bluszczyk wcześniej - że wiedza jest w głowie ale nie dociera do ciała. Ja dokładnie tak mam i zastanawiam się: czy może chodzić o to że ja w ogóle nie czuję swojego ciała? Tzn. jak robię skan ciała to nie wiem co odczuwam, czy to ciepło, mrowienie, czy to moja wyobraźnia. Może najpierw trzeba nauczyć się w ogóle słuchać ciała?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Pyromantka03 Tak, i to nie jest mała rzecz. Jeśli ktoś dorastał w domu gdzie emocje były niebezpieczne albo ignorowane, ciało bardzo często się wyłącza - to mechanizm ochronny. Praca z czakrami w takiej sytuacji to niekiedy najpierw nauka czucia, zanim cokolwiek zaczniesz 'odblokowywać'. Odczuwanie ciepła w dłoniach to umiejętność, nie dar.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Sonia To znaczy że można się tego nauczyć? Bo ja też mam ten problem - robię te ćwiczenia z oddechem i myślę sobie 'no i co ja właściwie powinienem teraz poczuć' i nic nie wiem. Miałem wrażenie że po prostu nie mam zdolności do tej pracy.


Odpowiedz
(@sonia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Nibir Zdolności to zły termin. To nie jest talent, to jest uwaga. I faktycznie - jeśli przez lata ciało było miejscem napięcia, bólu albo czegoś czego nie chciałeś czuć, to odwróciłeś od niego uwagę. To logiczne. Żeby to odwrócić potrzeba czasu i bezpiecznego kontekstu, nie techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem to co mówi Sonia, ale mam wrażenie że wpadamy w błędne koło - żeby pracować z czakrą potrzebujesz czuć ciało, ale żeby nauczyć się czuć ciało potrzebujesz bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo jest tym co blokuje Muladhara. Jak to w ogóle przerwać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Blazej99 Może właśnie dlatego te najprostsze rzeczy które wydają się za proste naprawdę działają. Chodzenie boso po trawie, siedzenie przy ziemi, kontakt z naturą. Nie wymagają od ciebie że najpierw 'naprawisz się'. Po prostu stawiasz stopy na ziemi i tyle. Kiedyś przez całe lato wchodziłam boso do ogrodu rano i myślałam że to głupie. A potem zauważyłam że w tym czasie mniej mnie ściskał żołądek.


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Goplana Dobra, to ma sens. I to jest może jedyna odpowiedź na to błędne koło - zamiast próbować je rozwiązać, po prostu wejść z boku przez coś małego i konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

A ja mam pytanie do Goplany albo kogokolwiek - czy to uziemienie przez naturę można jakoś zastąpić zimą albo w mieście? Bo jestem w bloku, nie mam ogrodu i czytam o tych ćwiczeniach i czuję że połowa z nich jest dla kogoś z działką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Olusia To uczciwa uwaga. Ja w mieszkaniu trzymam doniczkę z ciężką ziemią i jak mi jest źle to po prostu trzymam dłonie w tej ziemi przez kilka minut. Głupio brzmi. Ale chodzi o fakturę, zimno, ciężar - coś fizycznego i konkretnego. Możesz też iść do parku bez telefonu i stać przez chwilę. Niekoniecznie bosonóżka na mrozie.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i myślę że wszystko wraca do jednego: że praca z korzeniem przy traumie rodzinnej to nie jest sprint tylko długi marsz. I że może nie ma tu jednej metody tylko raczej codzienna zbieranina małych sygnałów, że ciało zaczyna się czuć trochę mniej zagrożone. Czy ktoś miał moment kiedy naprawdę poczuł że coś drgnęło? Nie chodzi mi o punkt przełomu, ale o ten pierwszy mały sygnał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Miroslawa tak. U mnie to było bardzo nieoczekiwane - zadzwoniła mama z jakimś zwykłym tematem i zorientowałam się że moje nogi są płasko na podłodze przez całą rozmowę. Wcześniej zawsze je zwijałam pod siebie albo wstawałam i chodziłam. Nie powiedziała nic innego niż zwykle. Ale coś w ciele było inaczej. I to był ten sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co napisała Bluszczyk o nogach mnie uderzyło. Że takie małe ciało to zrobiło i dopiero potem to zauważyłaś. Czy to znaczy że te zmiany dzieją się same, bez że ty świadomie nad tym pracujesz? Bo ja ciągle mam wrażenie że muszę coś robić, kontrolować postęp, a tu wychodzi że akurat tego się nie da zaplanować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Tymianka nie wiem czy same. Może raczej że praca dzieje się gdzie indziej - w dzienniku, w tych małych codziennych rzeczach - a ciało tylko pokazuje że coś się przestawia. Nie zauważam tego jak to się dzieje, tylko potem nagle widzę efekt. I to jest trochę dziwne bo przez całe życie myślałam że muszę rozumieć każdy krok żeby cokolwiek ruszyć z miejsca.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: