Forum

Asystent AI
Czakra korzenia a r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korzenia a relacja z rodzicami - jak przeszłość blokuje obecne bezpieczeństwo

Strona 1 / 4

Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wiem jak zacząć, ale spróbuję. Od jakiegoś czasu czuję że coś jest nie tak z moją czakrą korzenia. Mam ciągły lęk o pieniądze mimo że obiektywnie nie jest źle, problemy z kolanami i dolnym odcinkiem kręgosłupa, i takie poczucie że ziemia ucieka mi spod nóg. Ale ostatnio zaczęłam łączyć to z relacją z rodzicami - moja mama była bardzo kontrolująca, dom rodzinny kojarzył mi się bardziej z napięciem niż z bezpieczeństwem. Czy to w ogóle ma sens? Że dzieciństwo blokuje Muladharę w dorosłości?


Odpowiedz
236 odpowiedzi
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jak najbardziej ma sens i jest to jeden z najczęstszych wzorców, z jakim się spotykam. Muladhara to czakra, która kształtuje się właśnie we wczesnym dzieciństwie - mniej więcej do siódmego roku życia. W tym czasie budujemy przekonanie o tym, czy świat jest bezpieczny, czy mamy prawo istnieć, czy możemy liczyć na innych. Jeśli dom rodzinny był miejscem nieprzewidywalnym, napięcia lub kontroli, to ta czakra bardzo często zostaje zamknięta albo wchodzi w tryb nadaktywności jako kompensacja. Lęk o finanse przy obiektywnie dobrej sytuacji to klasyczny sygnał - reaguje stary wzorzec, nie rzeczywistość. Chciałabym zapytać o jedną rzecz: te bóle kolan i kręgosłupa masz od zawsze czy nasiliły się w jakimś konkretnym momencie życia?


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Nasiliły się zdecydowanie po tym jak się wyprowadziłam od rodziców, jakieś cztery lata temu. Co paradoksalne, bo myślałam że będzie lepiej. Ale chyba ciało zaczęło dopiero wtedy odreagowywać.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

To niesamowite, bo u mnie było dokładnie tak samo. Wyprowadzka miała być wyzwoleniem a nagle zaczęłam mieć stany lękowe których wcześniej nie miałam. Jakby ciało przez te wszystkie lata trzymało się razem na siłę i dopiero w bezpiecznym miejscu pozwoliło sobie na to żeby się posypać. Halineczka, czy to jest typowe że blokada Muladhary ujawnia się właśnie wtedy gdy sytuacja zewnętrzna się poprawia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Joasienka00 Tak, to jest bardzo charakterystyczny mechanizm. Można to porównać do tego, że kiedy długo idziesz z ciężkim plecakiem i w końcu go zdejmujesz, to dopiero wtedy czujesz jak bardzo bolą cię ramiona. Organizm w trudnym środowisku mobilizuje zasoby, tłumi sygnały, bo nie ma czasu na przetwarzanie. Kiedy zagrożenie odpada, zaczyna się prawdziwa praca.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Słucham i dużo mi to daje do myślenia. Mam podobną sytuację, tyle że ja nie potrafiłam jeszcze ocenić która czakra jest u mnie zablokowana. Czy da się jakoś sprawdzić samej, bez wizyty u bioenergoterapeuty? Coś prostego dla początkujących?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Olusia Wahadełko to chyba najprostsze wejście. Kładziesz się albo siedzisz wygodnie, trzymasz wahadełko nad każdą czakrą kolejno i obserwujesz ruch. Okrąg to czakra pracująca, brak ruchu lub kołysanie w bok to zastój, bardzo szeroki okrąg potrafi oznaczać nadczynność. Ale uczciwie powiem - na początku ciężko odróżnić czy wahadełko reaguje na pole energetyczne czy na własne mikroruchy ręki. Trzeba sporo ćwiczyć.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Goplana A jak to działa jeśli robisz to sama na sobie? Bo widziałam że niektórzy robią to w parach.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Olusia Sama na sobie jest trudniej bo trudno utrzymać rękę nieruchomo nad własnym ciałem i jednocześnie być rozluźnioną. Łatwiej jest prosić kogoś bliskiego albo robić to siedząc i wyciągając rękę na bok. Część osób robi to nad fotografią, ale to już inna bajka i tu zdania są bardzo podzielone.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tematu autorki - mnie zastanawia jedna rzecz. Piszesz, że mama była kontrolująca. Ale czy to był tylko jeden rodzic, czy ojciec też był jakoś trudny? Pytam bo słyszałam, że ojciec jest powiązany bardziej z czakrą słoneczną - poczuciem własnej siły i sprawczości - a matka właśnie z korzeniem i poczuciem bezpieczeństwa. Czy ktoś to potwierdza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Tymianka To jest uproszczenie, które krąży w wielu podejściach, ale rzeczywistość bywa bardziej złożona. Tak, w wielu tradycjach matka symbolizuje pierwotne zakorzenienie i bezpieczeństwo, a ojciec - autonomię i siłę. Ale zależy to mocno od konkretnej dynamiki rodziny. Jeśli ojciec był nieobecny emocjonalnie, to też może mocno uderzyć w Muladharę - bo dziecko traci poczucie że jest chronione. Nie przykładałabym do tego schematu zbyt sztywno.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Ojciec był po prostu nieobecny, głównie pracował. Nie był zły, ale jakby go nie było. I chyba to połączenie - mama kontrolująca, tata nieobecny - sprawiało że czułam się kompletnie sama z tym stresem.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

To brzmi jak bardzo typowy schemat dys-funkcyjnej rodziny, który opisuje dużo osób pracujących z czakrami. Ciekawi mnie czy kiedykolwiek robiłaś jakąś diagnostykę energetyczną, choćby u kogoś z zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Czarek00 Byłam raz u bioenergoterapeutki. Powiedziała że mam bardzo słabą Muladharę i dość naładowaną Manipurę. Tłumaczyła że to znaczy że próbuję kontrolować rzeczywistość siłą woli bo nie mam fundamentu. Wtedy nie za bardzo to rozumiałam, ale teraz zaczyna mi to klikać.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz o Manipurze jest bardzo ciekawe. Hiperaktywna czakra spotu słonecznego przy zamkniętej korzenia to prawie zawsze próba radzenia sobie z lękiem przez kontrolę i perfekcjonizm. Tak jakby człowiek łatał dziurę na dole przez wpinanie się w nadaktywność wyżej. Masz może tendencje do przekontrolowania wszystkiego, planowania z dużym wyprzedzeniem, trudności z odpuszczaniem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Hyzop No... tak. To jest trochę przerażające jak to piszesz. Moje listy zadań mają pod-listy.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Hyzop a jak w takim razie pracować z tym? Bo intuicja podpowiada mi że nie można po prostu wyciszać Manipury, skoro to ona na razie 'trzyma' człowieka. Trzeba najpierw zbudować coś na dole?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Joasienka00 Dokładnie tak. Jeśli zaczniesz od wyciszania Manipury bez dawania czegoś w zamian na poziomie korzenia, możesz wpaść w stany lękowe gorsze niż poprzednio. Najpierw uziemienie, budowanie fundamentu, dopiero potem reszta. Choć uczciwie przyznam że to łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczególnie kiedy wzorzec jest głęboko zakorzeniony od dzieciństwa.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A co konkretnie pomaga na uziemienie? Słyszałem o chodzeniu boso po trawie ale to chyba nie wystarczy przy czymś tak głębokim.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Nibir Chodzenie boso to dobry początek i nie należy go lekceważyć - kontakt z ziemią naprawdę działa na poziomie fizycznym i energetycznym. Ale przy głębokich blokadach wynikających z doświadczeń rodzinnych sama praca z ciałem to za mało. Muladhara żywi się poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Warto więc pracować równocześnie na kilku poziomach: fizycznym - ruch, uziemienie, kontakt z naturą, dotyk; mentalnym - przepracowywanie przekonań odziedziczonych po rodzicach; energetycznym - medytacje, bija mantra LAM, kamienie. Ale szczerość wymaga żebym dodała, że przy tak wyraźnym powiązaniu z relacją rodzinną wielu ludzi potrzebuje też wsparcia terapeutycznego, nie tylko energetycznego.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Halineczkaa a co rozumiesz przez 'bezpieczne środowisko do oduczania się strachu'? Bo to brzmi jakby wymagało psychoterapii, nie pracy z czakrami. Czy jedno może zastąpić drugie, czy to musi iść razem?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Nibir Nie może zastąpić i nie powinno. Praca energetyczna i psychoterapia to dwa różne poziomy - jedno działa na pole, drugie na narrację i przekonania. Znam osoby, które latami chodziły na terapię i robiły postępy intelektualne, ale ciało nadal trzymało strach. I odwrotnie - sama praca z czakrami bez przepracowania historii daje chwilową ulgę, po której blokada wraca. Najlepiej co widziałam to robić obie rzeczy równolegle, nawet jeśli terapeuta nie jest 'energetyczny' z wykształcenia.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Halineczkaa ale czy nie ma ryzyka że terapeuta zupełnie odrzuci to co pacjent robi po jego sesjach? Bo mam wrażenie że wielu terapeutów traktuje pracę z czakrami jako myślenie magiczne i mogłoby to być problematyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest mój konkretny problem. Chodziłam przez chwilę do psycholożki i jak wspomniałam o bioenergoterapeutce to było czuć w powietrzu że to nie jest dla niej temat. Nie skomentowała wprost, ale poczułam że lepiej tego nie ciągnąć. Więc zaczęłam te dwie rzeczy trzymać osobno, jakby w szufladach.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

I jak Ci idzie z tymi szufladami? Czy to nie jest trochę tak, że sama siebie fragmentujesz żeby dopasować do różnych specjalistów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Hyzop Ojej. Tak właśnie jest. Nawet nie nazwałam tego wcześniej, a dokładnie tak to wygląda. Do psycholożki szłam z jedną wersją siebie, do bioenergoterapeutki z drugą. To jest dosyć smutne jak to teraz widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Trochę mnie to niepokoi bo rozmawiamy już chwilę i nie wróciłyśmy do podstawowego pytania - co teraz konkretnie robisz żeby wzmacniać Muladharę? Czy w ogóle jest jakaś codzienna praktyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Tymianka Szczerze? Nie ma stałej. Czasem medytuję, czasem czytam, ale konsekwentnej praktyki nie mam. Chyba to też jest objaw - trudno mi zbudować cokolwiek stabilnego, nawet rutynę.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To co opisujesz - niemożność utrzymania rutyny - jest tak klasycznym objawem słabej Muladhary że aż mi szczęka opada. Czakra korzenia to dosłownie zdolność do zakorzenienia się w czasie i miejscu. Jak jest słaba, to wszystko jest 'może jutro', 'może jak będę gotowa'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Goplana A czy są jakieś ćwiczenia akurat dla kogoś kto ma problem z konsekwencją? Bo to trochę błędne koło - żeby wzmocnić czakrę trzeba praktykować, ale słaba czakra utrudnia praktykowanie.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Olusia Właśnie dlatego mówi się żeby zaczynać od czegoś bardzo małego i fizycznego. Nie od godzinnej medytacji, tylko od dwóch minut boso na podłodze rano. Albo wypicia szklanki wody przed wyjściem z domu. Coś co jest zakorzenione w ciele, powtarzalne, i co trudno pominąć. Czakra korzenia lubi małe, konkretne, cielesne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego wątku od początku i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś próbował użyć kamieni przy tej pracy? Czarny turmalin albo obsydian przy Muladharze? Zastanawiam się czy to cokolwiek realnie zmienia czy to bardziej kwestia skupienia uwagi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Czarek00 Używałam obsydianu i dla mnie to miało sens, ale nie wiem czy kamień 'robił robotę' czy to ja skupiałam się bardziej kiedy go trzymałam. Szczerze - chyba nie da się tego rozdzielić i może nie trzeba?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Przy pracy z Muladharą często poleca się czerwony jaspis albo hematyt jako bardziej uziemiające - obsydian i turmalin to bardziej ochrona i oczyszczanie, a przy słabej czakrze korzenia lepiej zacząć od budowania niż oczyszczania. To subtelna różnica, ale moim zdaniem istotna. Choć rozumiem dlaczego wiele osób sięga od razu po obsydian bo jest popularny.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam czerwony jaspis, dostałam go od bioenergoterapeutki właśnie przy tamtej wizycie. Leży na półce od jakichś kilku miesięcy. Chyba powinnam go zabrać z półki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Bluszczyk a ona ci mówiła jak z nim pracować, czy tylko dała? Bo mam wrażenie że dużo osób dostaje kamienie bez instrukcji i potem leżą na półce właśnie.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Pyromantka03 Mówiła żebym trzymała go przy medytacji albo kładła na czakrze. Ale nie robiłam tego systematycznie. No i mamy pełne koło z tą konsekwencją.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wiesz co, może zamiast czekać na 'prawdziwą' praktykę - połóż ten kamień dziś wieczór na brzuchu przy podstawie i po prostu leż. Bez mantry, bez wizualizacji, bez nic. Samo fizyczne skupienie uwagi na dole ciała już jest czymś dla Muladhary. Nie musisz robić wszystkiego naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A propos tej Manipury - Hyzop pisała wcześniej że nie wolno jej wyciszać zanim nie zbuduje się podstawy. Ale jak to wygląda w praktyce? Czy to znaczy że człowiek przez cały czas pracy z korzeniem żyje z tym nadmiernym kontrolowaniem? Bo to brzmi wyczerpująco.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Nibir To nie jest zero-jedynkowe. Nie wyciszasz Manipury z zewnątrz, ale kiedy Muladhara zaczyna rosnąć w siłę, Manipura naturalnie odpuszcza część napięcia bo nie musi już robić całej roboty za dwie czakry. To idzie stopniowo i samo. Wyczerpanie które opisujesz jest właśnie tym sygnałem że czas zacząć pracę od dołu.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, dziś wieczór kładę ten jaspis. Hyzop napisała żeby po prostu leżeć bez nic i to wydaje mi się pierwszą rzeczą którą faktycznie jestem w stanie zrobić. Ale mam pytanie do siebie właściwie - czemu musiałam czekać żeby ktoś mi to powiedział zamiast samej do tego dojść? To też coś mówi o tym jak bardzo nie ufam własnym impulsom.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co właśnie napisałaś o nieufaniu własnym impulsom - to jest bardzo muladharowe. Ta czakra to nie tylko bezpieczeństwo zewnętrzne, dom, pieniądze, ziemia pod nogami. To też poczucie że twoje własne wewnętrzne sygnały są wiarygodne. Kiedy w dzieciństwie twoje odczucia były regularnie korygowane przez rodziców - 'nie bój się', 'nie masz powodu płakać', 'przesadzasz' - to się uczy wyłączać ten wewnętrzny kompas. I potem człowiek szuka zewnętrznych instrukcji bo swoje przestał słyszeć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Halineczkaa Ale czy to nie jest akurat praca dla psychologa a nie dla pracy z czakrami? Bo to co opisujesz brzmi jak klasyczne przekazy z dzieciństwa i nie wiem czy jaspis i leżenie na podłodze to odpowiedź na coś tak głębokiego.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Nibir Myślę że pytasz o to co prawie każdy tu myśli ale nikt nie pyta wprost. Nie sądzę żeby to było 'albo albo'. Praca z ciałem i energią może otwierać rzeczy ktore potem idą do przepracowania słowem - czy w terapii, czy samemu. Jedna metoda nie wyklucza drugiej i nie robi tej samej roboty.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja mam pytanie do Bluszczyk bo trochę kręcimy się wokół - powiedziałaś że mama poprawiała ci fryzurę bez pozwolenia i że ojciec był nieprzewidywalny. Ale czy byłaś w stanie kiedyś powiedzieć im o tym jak się czułaś? Pytam bo to ma związek z tym jak Muladhara i Vishuddha są u ciebie powiązane - zablokowane wyrażanie może blokować zakorzenianie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Tymianka Nie. Nigdy. To znaczy - próbowałam raz z mamą i skończyło się tak że ona płakała i przepraszała i poczułam się winna że w ogóle zaczęłam. Po tamtym razie przestałam próbować. Więc tak, masz rację że jest tam coś z Vishuddha też chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@pyromantka03)
Połączone: 1 rok temu

A jak ta mama zaczęła płakać i ty poczułaś się winna - to czy to nie jest właśnie ten mechanizm, że nie możesz być bezpieczna i szczera jednocześnie? Że albo mówisz co czujesz i tracisz spokój relacji, albo milczysz i masz spokój zewnętrzny ale wewnętrznie coraz mniej gruntu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Pyromantka03 to jest dokładnie to. Spokój zewnętrzny kupowany ciszą. I właściwie robiłam to zawsze - w rodzinie, w związkach, w pracy. Cisza jako strategia bezpieczeństwa. Ale to nie jest bezpieczeństwo naprawdę, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Cisza jako strategia bezpieczeństwa - to zdanie powinnaś gdzieś zapisać i wracać do niego. Muladhara blokuje się właśnie kiedy bezpieczeństwo zostaje połączone z wymazywaniem siebie. Ciało uczy się że żeby przetrwać trzeba być mniej widoczną, mniej głośną, mniej wymagającą. I ta nauka zostaje w tkankach długo po tym jak tamte warunki przestały istnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i zastanawiam się - czy to znaczy że ta czakra może być zablokowana nawet jeśli człowiek ma teraz obiektywnie bezpieczne życie? Że ciało jakby nie dostało wiadomości że sytuacja się zmieniła?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Czarek00 Dokładnie tak. To się często nazywa 'zamrożoną odpowiedzią' - układ nerwowy utknął w trybie z przeszłości i reaguje na teraźniejszość starymi wzorcami. Dlatego ktoś może mieć stabilną pracę, mieszkanie, bliskich ludzi i nadal czuć że grunt ucieka spod nóg. Energetycznie Muladhara nie aktualizuje się automatycznie kiedy zmienia się sytuacja zewnętrzna. Potrzebuje świadomej pracy żeby 'uwierzyć' w nowe warunki.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Halineczkaa A jak ta praca wygląda od strony praktycznej? Bo rozumiem że ciało trzeba przekonać, ale jak? Czy to właśnie to leżenie z kamieniem i uziemianie, czy potrzeba czegoś więcej?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Olusia To zależy od głębokości blokady trochę. Przy takiej jak Bluszczyk opisuje - długoletniej, zakorzenionej w relacji z rodzicami - samo uziemnienie fizyczne to jest dobry start ale raczej jak otwieranie drzwi niż przejście przez nie. Do środka trzeba jakoś wejść. Dla mnie pomogło pisanie - codziennie rano kilka zdań bez cenzurowania co czuję. Nie ładnie, nie mądrze, po prostu.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Hyzop pytanie bo mnie to ciekawi - to pisanie to jest coś w stylu dziennika emocji czy raczej pisanie do kogoś, może do tej młodszej siebie? Bo słyszałam o obu wariantach i nie wiem który ma więcej sensu przy pracy z Muladharą.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Joasienka00 U mnie to był raczej strumień świadomości - bez adresata, bez struktury. Ale słyszałam od innych że pisanie do młodszej siebie działa bardzo mocno przy pracy z blokadami z dzieciństwa. Chodzi o to żeby dać głos temu co było milczone. Forma jest chyba mniej ważna niż regularność i szczerość.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Doczytałam cały wątek i mam wrażenie że Bluszczyk zrobiła tu dziś więcej pracy niż przez wiele miesięcy wcześniej. To że to nienazwane dostało nazwy - cisza jako strategia, fragmentowanie siebie u specjalistów - to już jest coś konkretnego z czym można pracować. Czy ty sama to czujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Miroslawa czuję i jednocześnie trochę się boję. Bo kiedy to jest nienazwane to można udawać że nie ma. Teraz jest, i już nie mogę udawać. To jest dziwne uczucie - ulga i strach w jednym.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Ta ulga ze strachem razem to jest klasyczny znak że dotknęłaś czegoś prawdziwego. Muladhara kiedy zaczyna się otwierać często najpierw daje ten rodzaj drżenia - jakby ziemia pod tobą była bardziej realna ale też przez to bardziej czujesz ile brakowało jej wcześniej. To dobry znak, nawet jeśli niekomfortowy.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie może głupie ale zadaję je - czy ta praca z czakrą ma jakiś koniec? To znaczy czy jest moment kiedy mówisz 'ok, Muladhara przepracowana, czas na następną'? Czy to raczej ciągłe?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Nibir To nie jest głupie pytanie, tylko nie ma prostej odpowiedzi. Nie ma momentu pełnego 'zakończenia' bo to żywy system a nie lista do odhaczenia. Ale jest coś co mogę opisać jako zmianę jakości - przestajesz walczyć z podstawowymi rzeczami, pewne lęki zaczynają tracić ostrość, zakorzenienie staje się stanem domyślnym a nie wyjątkiem. Pracę widać po tym jak reagujesz na stres, nie po tym czy osiągnęłaś jakiś cel duchowy.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Halineczkaa to co opisujesz - ta zmiana jakości zamiast zakończenia - jakoś mnie uspokaja. Bo chyba bałam się że to jest kolejna rzecz którą trzeba 'zaliczyć' i iść dalej. A tu słyszę że to bardziej jak uczenie się chodzić - nie ma momentu kiedy 'kończysz chodzić', po prostu robisz to coraz pewniej.


Odpowiedz
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Bluszczyk to porównanie z chodzeniem jest dobre, ale mam pytanie - bo wcześniej mówiłaś że cisza była strategią bezpieczeństwa w relacjach, nie tylko z rodzicami. Czy to znaczy że teraz w obecnych związkach też to widzisz? Że ten wzorzec się powtarza?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Tymianka Tak. I to jest może najtrudniejsza część całej tej rozmowy. W związku też milczę kiedy coś mi nie odpowiada. Tłumaczę sobie że 'nie warto przez to kłócić', ale chyba właśnie to jest ten mechanizm o którym mówi Goplana - bezpieczeństwo przez bycie mniej.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: