To co Brygidka napisała o zaczynaniu od tej czakry która boli najbardziej chyba mi odpowiada. Bo faktycznie gardło jest teraz tym co mi najbardziej dokucza. Chociaż zastanawiam się, czy nie powinnam najpierw zrobić jakiegoś testu żeby się upewnić że faktycznie chodzi o Vishuddhę a nie o coś innego.
Stasiu, a powiedz mi konkretnie co się dzieje w sytuacjach gdy masz powiedzieć coś trudnego? Masz wrażenie że słowa po prostu nie chcą wyjść, czy raczej wiesz co chcesz powiedzieć ale się blokujesz zanim to powiesz?
To jest bardzo charakterystyczny opis. To nie jest tylko problem z komunikacją w sensie językowym, to jest ten moment między myślą a wypowiedzią, gdzie energia jak gdyby się zatrzymuje. I właśnie Vishuddha odpowiada za ten most między tym co wewnętrzne a tym co wypowiedziane.
Przepraszam że wchodzę z takim pytaniem ale mnie zastanawia jedno. Stasia pisze że wielokrotnie poprawia wiadomości zanim wyśle. Ja też tak robię i myślałem że jestem po prostu precyzyjny. Skąd wiadomo kiedy to jest blokada a kiedy po prostu dbanie o słowa?
To co Szalwia opisuje jest pięknym przykładem klasycznej blokady Vishuddhy. Energia krąży wewnątrz, twórczo, prywatnie, ale zatrzymuje się dokładnie w momencie wyjścia na zewnątrz. Gardło jest dosłownie tym punktem przejścia.
Dobra ale żeby nie tracić Stasi z oczu, bo to jej wątek, to wróćmy do konkretów. Stasiu, próbowałaś już HAM, to teraz chciałam zapytać czy miałaś jakiś kontakt z kamieniami? Bo przy Vishuddhy podobno niebieski i turkusowy pomagają.
Stasiu, o tym akwamarynie to ciekawe. Ja się interesuję kamieniami i czytałam że akwamaryn jest jednym z najczęściej przywoływanych przy czakrze gardła właśnie. Może ten kamień jakoś do ciebie przyszedł nawet jeśli nie wiedziałaś dlaczego?
Wracając do Stasi i tego akwamarinu, to powiedziałabym że intencja którą nadajesz teraz jest ważniejsza niż ta której nie było wcześniej. Zanim zaczniesz go używać, weź go do ręki, poczuj czy jest ciepły czy zimny, czy coś czujesz czy nic. To może być ciekawy punkt wyjścia do własnej diagnostyki.
Dobra, wzięłam ten akwamaryn wieczorem jak Iwetka_68 napisała. Leżał w szufladzie owinięty w chusteczkę, trochę się śmiałam z siebie że go szukam. Wzięłam do ręki i... nie wiem jak opisać. Był zimny na początku, ale nie tak jak kamień który leżał w zimnej szufladzie, bardziej jakby od środka chłodny. I po chwili zrobił się ciepły. Czy to normalne czy to moje wyobrażenie?
To brzmi jak typowe odczucie przy pierwszym kontakcie z kamieniem który jest dopasowany do ciebie. To co opisujesz, zimno przechodzące w ciepło, wiele osób to opisuje właśnie tak. Ale chcę zapytać, czy czułaś cokolwiek w gardle w tym momencie? Jakieś mrowienie, ucisk, cokolwiek?
Nie wmówiłaś sobie. Akwamaryn jest przypisany do Vishuddhy i ta reakcja w obszarze gardła to jest właśnie to. Ja jak po raz pierwszy wzięłam karneol do ręki to poczułam ciepło w brzuchu i też byłam pewna że to sugestia. Ale to było za każdym razem.
Dobra ale jak to możliwe że kamień reaguje z polem energetycznym? Kamień to krzem albo inne minerały, materia nieożywiona. Co takiego miałoby reagować?
Ja tu nie będę rozstrzygać mechanizmu bo nie wiem, ale mam konkretne doświadczenie. Przez kilka miesięcy nosiłam lapisa lazuli przy Ajnie, miałam wtedy problemy ze snem i bardzo żywe, niepokojące sny. Zdjęłam kamień, sny wróciły do normy. Przypadek? Może. Ale to się powtarzało.
No to mnie trochę uspokoiłaś i jednocześnie przestraszyłaś. Czyli mogę czuć się gorzej zanim mi się poprawi? Jak długo to trwa zwykle?
Stasia, nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie i wolę ci powiedzieć szczerze niż dawać jakieś liczby które mogą nie mieć nic wspólnego z twoim przypadkiem. U mnie przy pracy z sercem było kilka dni intensywniejszych emocji. Ale też znam osoby które nic takiego nie czuły.
A można połączyć kamień z mantrą HAM? Tzn. trzymać akwamaryn podczas śpiewania? Czy to nie za dużo bodźców naraz dla jednej czakry?
Ja mam inne pytanie do Stasi bo wróciłem do początku wątku. Stasia, napisałaś że piszesz wiadomość, poprawiasz dziesięć razy i nie wysyłasz. Czy to dotyczy wszystkich ludzi w twoim życiu czy konkretnych osób?
To co mówisz jest bardzo ważne i myślę że to zmienia trochę obraz. Jeśli blokada jest wybiórcza i zależy od relacji, to może nie chodzi tylko o Vishuddhę jako taką, ale o to jak ona się ma do Manipury, do poczucia własnej siły wobec tych konkretnych osób.
Ale właśnie, Stasia powiedziałaś coś kluczowego. Szef, rodzice, osoby postrzegane jako wyższe. To nie jest blokada Vishuddhy samej w sobie, to jest blokada na styku gardła i splotu słonecznego. Manipura odpowiada za poczucie własnej wartości i pozycji w hierarchii. Jak ona jest niedoczynna albo rozregulowana, to Vishuddha może być technicznie otwarta, ale nie ma skąd czerpać siły do mówienia. Czy masz też objawy z okolic brzucha? Trawienie, napięcie w splocie?
O matko, właśnie sobie uświadomiłam że mam chroniczne problemy z żołądkiem. Szczególnie przed rozmowami które mnie stresują. Myślałam że to po prostu nerwowy żołądek, nie łączyłam tego z czakrami w ogóle.
Przepraszam że wejdę z boku, ale nie rozumiem tej hierarchii czakr. Znaczy wiem że jest siedem i każda co innego, ale to że jedna wpływa na drugą to dla mnie nowe. Jak to działa w praktyce, że Manipura blokuje Vishuddhę?
Wracając do pytania Brygidki, tak, kiedyś było zdecydowanie łatwiej. Chyba do jakiegoś momentu w pracy kiedy powiedziałam coś szefowi co on źle odebrał i był bardzo nieprzyjemny. Od tamtej pory coś się pozacierało. To było może rok temu, może trochę więcej.
Stasia, to jest bardzo ważna informacja. Czyli jest konkretne zdarzenie które mogło zainicjować tę blokadę. To zmienia podejście do pracy z nią. Czy ta sytuacja z szefem jest jakoś zamknięta dla ciebie emocjonalnie, czy nadal do niej wracasz myślami?
No właśnie, bo jak to jest niezamknięta sprawa to żaden kamień ani mantra tego nie naprawią dopóki ona tego emocjonalnie nie przepracuje, nie? Można w kółko wzmacniać Vishuddhę a blokada będzie wracać.
A mogę zapytać głupie pytanie? Co to znaczy że blokada jest 'niezamknięta emocjonalnie'? Jak poznać że coś jest zamknięte a co nie?
Ale czy to nie jest tak że niektóre rzeczy nigdy nie są w stu procentach zamknięte? Mam zdarzenia z życia do których nie wracam boleśnie, ale jak ktoś mnie o nie zapyta to czuję coś tam w klatce piersiowej. To jest blokada czy nie?
Nie przejmuj się Damianek, każde pytanie jest dobre. Odpowiadając Iwetce, nie mam żadnego systemu pracy z emocjami, nigdy nie robiłam journalingu ani nic takiego. Zwykle staram się nie myśleć o trudnych rzeczach i mam nadzieję że same przejdą. Co chyba nie jest najlepszą metodą skoro tu siedzę i opisuję swoje blokady.
