Ostatnio dużo czytam o uziemieniu i wszędzie przewija się ten kontakt z naturą jako podstawa pracy z Muladharą. Sama od jakiegoś czasu chodzę boso po trawie i rzeczywiście coś się zmienia, ale zastanawiam się czy to nie jest zbyt proste. Czy samo stanie boso na ziemi naprawdę robi różnicę, czy potrzeba jednak czegoś więcej? I czy ma znaczenie, co to za podłoże - trawa, ziemia, piasek, las?
Moim zdaniem kontakt z naturą to absolutna podstawa przy pracy z korzeniem, ale sama trawa to za mało, jeśli głowa jest gdzie indziej. Byłam kiedyś na takim spacerze boso przez godzinę i nic nie poczułam, bo cały czas myślałam o robocie. Dopiero kiedy zaczęłam do tego dodawać świadome oddychanie i wizualizację czerwonego światła wchodzącego przez stopy, poczułam to ciepło w dolnej części pleców. Więc chyba intencja robi tu tę różnicę.
Przepraszam, że wchodzę, bo to moje pierwsze spotkanie z tematem czakr bardziej praktycznie - ale jak wy w ogóle czujecie to ciepło, o którym piszecie? Pytam poważnie, bo zawsze myślałem, że to metafora, a tu słyszę, że to fizyczne odczucie?
u mnie lepiej działa stanie w miejscu, najlepiej z zamkniętymi oczami. Chodzenie zostawiam na sam koniec, już po tej pracy energetycznej, takie spokojne przejście po trawie to jakby przypieczętowanie.
ja mam pytanko bo nie do końca rozumiem - piszecie o uziemieniu przez stopy, ale słyszałam że można też używać jakiegoś świadka przy pracy na mapie i że on ma zastępować fizyczny kontakt z miejscem. Tylko co to właściwie jest ten świadek? Bo szukałam i nie mogę znaleźć żadnej konkretnej odpowiedzi.
Świadek przy pracy na mapie to przedmiot, który energetycznie reprezentuje daną osobę lub miejsce. Może to być np. zdjęcie, włos, kawałek ziemi z danego miejsca, a przy uziemieniu - coś, co fizycznie pochodzi z tej konkretnej ziemi, do której chcemy się podłączyć. Kamień zebrany z danego miejsca sprawdza się tu bardzo dobrze, bo nosi w sobie zapis energetyczny tego terenu. Ale czy to jest tak samo skuteczne jak sam kontakt z miejscem - to już osobna rozmowa.
Muszę tu trochę zamieszać, bo mam inne zdanie niż Dziewanna w kwestii świadka. Znam kilka tradycji radiestezyjnych, gdzie świadkiem może być praktycznie cokolwiek, co zostało intencjonalnie naładowane i przypisane do celu - nie musi to być dosłowny fragment miejsca. Jeden z radiestetów, z którym pracowałam, używał nawet kartki z odręcznie napisaną nazwą miejsca i działało. Więc pytanie brzmi: czy świadek działa przez fizyczny kontakt z miejscem, czy przez intencję operatora?
Wracając do samego uziemienia przez naturę - czy ktoś próbował łączyć pracę z Muladharą z obserwacją cykli księżyca? Czytałam, że nów sprzyja czyszczeniu blokad w korzeniu, a pełnia wzmacnia przepływ. Sama zaczęłam wychodzić boso w czasie nowiu i przez kilka dni po i rzeczywiście te sesje czuję inaczej niż w losowe dni.
Przepraszam że może pytanie nie w temat, ale jak wy wiecie że to blokada korzenia, a nie np. sakralnej? Bo ja mam od jakiegoś czasu lęk taki ogólny i bóle w dole pleców i jedna osoba mi powiedziała że to korzeniowa, a inna że sakralna. I teraz nie wiem z czym pracować żeby nie namieszać.
Słucham tej rozmowy z uwagą i mam takie zwykłe pytanie laika: co to jest ta praca na mapie? Wy dosłownie używacie mapy geograficznej i jakiegoś wahadełka nad nią? I po co w ogóle to łączyć z uziemieniem, skoro można wyjść do lasu?
ja mam pytanie do Dziewanny, bo piszesz że kamień z lasu nosi zapis energetyczny miejsca - ale co jeśli to nie jest mój las, tylko gdzieś przypadkowo znalazłam kamień? On dalej działa jako świadek tego konkretnego miejsca, czy trzeba zebrać go z miejsca które znam i z którym chcę się połączyć?
a jak wróćcie do tematu kamienia jako świadka - to jeśli go znalazłam gdzieś w lesie ale nie wiem dokładnie w którym miejscu lasu, to coś z tego w ogole będzie? Czy ta intencja jakoś "działa" bez tej wiedzy?
Kamień i tak niesie zapis miejsca, intencja tu nie zastępuje fizycznego związku. Problem jest inny - jeśli nie wiesz skąd pochodzi, to nie możesz świadomie skierować się energetycznie ku temu miejscu przy pracy na mapie. Ale jako zwykłe uziemienie przez trzymanie kamienia i kontakt ze stopami? Działa, bo ziemia jest ziemią.
Stoję po środku tej dyskusji i szczerze - obie macie rację, tylko mówicie o różnych zastosowaniach. Przy pracy na mapie zgadzam się z Franciszką, że potrzebujesz konkretnego adresu. Ale przy samym uziemieniu Muladhary zwykły kamień z lasu świetnie spełnia rolę łącznika z naturą, to nie jest ta sama funkcja.
to jak rozróżnić kiedy potrzebuję świadka w sensie radiestezyjnym, a kiedy wystarczy zwykły kamień? Bo słucham tej dyskusji i gubię się trochę w tych pojęciach.
Ja dalej nie bardzo rozumiem - jeśli chcę się 'uziemić', to czemu po prostu nie wyjdę boso na trawę zamiast używać kamieni i map? Rozumiem że mapa jest kiedy nie możesz wyjść, ale po co w ogóle tak komplikować? Pytam serio, bo brzmi to jakbyście robiły to samo, tylko trudniejszą drogą.
A mam pytanie do Klaudii, bo to mnie ciekawi - kiedy mówisz że trawa 'nie wystarczyła', to jak to poznałaś? Po objawach z ciała, po braku zmiany samopoczucia, czy testowałaś jakoś inaczej?
Właśnie, to jest ten problem z diagnozowaniem efektów - za dużo zmiennych naraz. Wróćmy do wątku księżycowego, bo Gituska pytała jak długo testuję. Już kilka cykli. Nowiu staram się używać do intencji oczyszczenia, pełni do wzmacniania. Przy pełni faktycznie czuję większą energię w całym ciele, ale Muladhara bywa wtedy chaotyczna, nie stabilna.
Chaotyczna przy pełni - to mnie zastanawia. Bo czakra korzenia kojarzy mi się ze stabilnością właśnie, a pełnia raczej z intensywnością. Czy to nie może oznaczać, że przy pełni Muladhara wprawdzie ma więcej energii, ale niekoniecznie przepływa ona spokojnie?
Przepraszam że sie znowu wtrącam ale - czy to oznacza że przy pełni lepiej nie robić pracy z korzeniem? Bo ostatnio próbowałam medytować z kamieniem i było mi jakoś dziwnie, trochę niespokojnie, i właśnie była pełnia.
a wracajac do tego kamienia jako świadka - to czy jak pracuję z kamieniem przy medytacji to on 'zbiera' tę energię z sesji i potem ją trzyma? Pytam bo mam kilka kamieni i nie wiem czy powinnam je czyścić po każdym użyciu czy to nie jest konieczne
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie trochę z boku - mówicie o kontakcie z naturą i uziemieniu, ale czy samo siedzenie przy drzewie i trzymanie się go plecami też może coś dać dla Muladhary? Bo nie zawsze mogę chodzić boso, np. zimą.
Kontakt z drzewem to świetne uziemienie, szczególnie ze starym drzewem które ma głęboki system korzeniowy. Jest wręcz tradycja pracy z dębem jako drzewem uziemiającym. Można wizualizować jak korzenie drzewa stają się twoimi korzeniami. Zimą w butach i tak to działa, choć powolniej.
O rety, to nie wiedziałam że drzewa też mogą pomagać! A czy to nie jest jednak trochę tak, że sami sobie sugerujemy te efekty? Pytam bez złośliwości, ale mąż mi mówi że to autosugestia i zaczynam się zastanawiać.
A jak w ogóle można sprawdzić czy to Muladhara się odblokowała, a nie po prostu że miło posiedzieć przy drzewie? To pytanie mnie męczy od jakiegoś czasu, bo sam robię ćwiczenia uziemiające i nie wiem jak ocenić postęp.
Dokładnie to samo robiłam i powiem szczerze że najtrudniejsze było dla mnie ustalenie punktu wyjścia. Ciężko porównywać 'po' jeśli nie masz dobrego 'przed'. Teraz zanim zacznę jakąkolwiek pracę z Muladharą staram się przez chwilę siedzieć spokojnie i notować co czuję - dosłownie fizycznie, żołądek, stopy, oddech.
a jak notujecie? w zwyłym zeszycie czy jakoś specjalnie? bo chciałabym spróbować ale nie wiem od czego zacząć z tym dokumentowaniem
